Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Moja matka przy każdym wyjeździe (na weekend) wysyła mi potem po kilka smsów dziennie "co tam" "co w domu" "co robisz" "śpisz już?" "wstałaś już?". Dziś nie wytrzymałam i napisałam, że jakby coś się działo, to bym napisała i czy jak się kiedyś wyprowadzę, to też zamierza mi wypisywać po kilka razy dziennie, to wyciągnęła swoje argumenty na wszystko, czyli, że: JESTEM NIEMIŁA, PISZĘ TYLKO, JAK COŚ CHCĘ I DOPÓKI NIE JESTEM SAMODZIELNA FINANSOWO, TO NIE MAM NIC DO GADANIA.

 

*Rozumiem, żebym była miała jakieś powody (np. że urządzam dzikie imprezy pod jej nieobecność, upijam się etc), ale nic takiego się nie dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wali się wszystko. Nie wiem, co się dzieje, natręctwa przejęły kontrolę. Nawet nie mogę liczyć na wytchnienie w czasie snu, bo same koszmary miewam. To się nazywa piekło, stan największego cierpienia. Tylko, że ja już tego nie mogę znieść...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość SmutnaTęcza

Nie mam się komu wyżalić, nikt nie próbuje i nie chce mnie zrozumieć. Dlaczego muszę być wiecznie pozostawiona samej sobie? Dlaczego nikt nie chce mnie wysłuchać? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za kilka godzin rozpoczęcie roku szkolnego, postanowiłam sobie chodzić z klasą, a nie indywidualnie. Pora przygotować się psychicznie na samotność, poczucie beznadziejności i poniżanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę przełożyć wizytę u mojego doktora, a tak na nią czekałem... Wszystko przez moje nieogarnianie. Aż mnie szlag trafia, bo naprawdę potrzebuję już wizyty u niego, a całe wakacje próbowałem się dostać.

PCzy kiedykolwiek kończy się to moje wyje*anie na wszystko?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że używanie przez rodzica argumentu finansowego "póki co ja cię utrzymuję, więc nie masz nic do gadania!" jako argument na wszystkie dyskusje (nawet kompletnie niezwiązane z aspektem $) z dzieckiem jest żałosne i świadczy o tym, że widocznie bardzo nisko upadł.

 

 

Jak tutaj walczyć z zaburzeniami odżywiania, kiedy matka mówi, że jeśli będę jeść w nocy, to mi przestanie dawać pieniądze i każe iść do pracy, albo, że w sumie to by nie zaszkodziło, jakbym się pogłodziła kilka dni i trochę schudła....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×