Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Przy problemach, jakie spolecznosc tego forum pokonala, z czym zmaga sie na co dzien, nad czym pracuje, przejechac te 300-400km jest wedlug mnie niezbyt wielkim wyzwaniem, chyba ze do takiej rangi urosnie w czyjesc glowie, sam zadecyduje, ze 5h na siedzaca jest ponad jego sily :)

Bóg > Miłość > Optymizm > Rozwój >> W tej kolejności

 

Wiesz co według mnie jest najważniejsze w walce o swoje zdrowie, szczęście, życie?

Pozwol. że Ci powiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Superb popieram Cie .Ogolem tez doskiwera mi samotnosc,która mnie dusi . Nie bede mowil od ilu lat. Jesli chodzi o te nawiazywanie relacji online,to tak jak mowiles Superb ,kobiety gadaja narzekaja ze sa samotne,a jak sie probuje nawiazac relacje ,to sie poprostu nie da ,jest blok na spotkanie i tyle ,i dalsze narzekanie na samotnosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze wszystkimi trzema ostatnimi postami się zgadzam w jakiś sposób. Jednak trzeba mieć na uwadze parę kwestii. Po pierwsze relacja internetowa jest łatwiejsza do zawarcia przez osoby cierpiące na fobie społeczne. Jest to tyleż oczywiste co prawdziwe. Po drugie relacja internetowa daje możliwość lepszego przemyślenia słów jakich się używa w rozmowach, daje większe poczucie bezpieczeństwa słownego i to jest coś co ciężko uzyskać w relacji realnej na początkowych etapach znajomości. Po trzecie niektóre osoby nie mają możliwości przejechania połowy Polski w celu spotkania z osobą z internetu, głównie z powodu środków finansowych i wieku. Młodym ludziom rodzice rzadko zezwalają na to i mają swoje powody, w większości słuszne i logiczne. I na koniec zostawiłem temat przedstawiony przez użytkownika Bipolar25. Często kobiety z zaburzeniami, nie mówię wszystkie, po wstępnym zapoznaniu z drugą osobą oceniają ją, czy jest ona interesująca, czy chce z nią nawiązać dłuższą relację i często odpowiedź brzmi "nie". Zaburzenia na jakie cierpią często manipulują tą decyzją przez co częściej się ona pojawia. Moim zdaniem narzekanie, czy wytykanie takiego zachowania mija się z celem, gdyż pogłębia to w jakiś sposób ich choroby, przedstawiają te osoby w gorszym świetle przez co gorzej się mogą poczuć. Czy uważam, że takie ich zachowania jak przedstawiłeś są dobre? To temat na dłuższą dyskusję. Nie należy oceniać tak wcześnie. Zwracam jedynie uwagę na to, że może trafiłeś na kobiety, z którymi nie jesteś dopasowany charakterem, przez co nie chcą z Tobą utrzymać dalszej relacji. Dotyczy to wszystkich oczywiście, nie tylko Ciebie. Nie potępiam Cię, życzę Ci samych dobrych rzeczy, miałem na celu jedynie zwrócenie uwagi na problem wytykania takich zachowań. Dziękuję za uwagę :)

"Se li uomini sapessino le cagioni della paura mia, capir potrebbero il mio dolor."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy problemach, jakie spolecznosc tego forum pokonala, z czym zmaga sie na co dzien, nad czym pracuje, przejechac te 300-400km jest wedlug mnie niezbyt wielkim wyzwaniem, chyba ze do takiej rangi urosnie w czyjesc glowie, sam zadecyduje, ze 5h na siedzaca jest ponad jego sily :)

Raz na jakiś czas może owszem. Natomiast powodzenia jeśli chciałbyś organizować CZĘSTE spotkania grupy, w której każdy jest z innego miasta, nie każdemu pasuje termin, nie każdy ma transport i tysiące innych rzeczy. Bo takie spotkanie raz na rok to dla mnie wciąż znajomość internetowa, a samotność w realu pozostaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea,

 

masz rację, jednak zależy gdzie się mieszka, jak odległość wynosi kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów to nie jest tak źle, zwłaszcza jeśli jest się moblinym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na forum jest dział dotyczący spotkań w różnych miastach jednak jest mało chętnych. Niestety to forum łączy głownie ludzi z problemami i większość ma lęki itp przed spotkaniami z innymi ludźmi. Tym bardziej trudno spotkać się jeśli to 2 osoby mają z tym problem. Ja sam może nie mam z tym strasznego problemu, ale raczej unikam spotkań tym bardziej w większym gronie. Mimo to jeśli będą chętni na spotkanie w okolicach poznania to postaram się stawić.

W sumie lęki itp itd skoro chcemy to przełamać to musimy też coś z tym robić.

Najgorsza jest walka pomiędzy tym co wiesz, a tym co czujesz...

Masz ochotę popisać?

Napisz z chęcią odpiszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kazashi, w Poznaniu spotyka się bardzo fajna grupa. wniknij bardziej w temat, napisz na priwa komu trzeba itp.

 

są tu grupy w różnych miastach, które nawiązały się na forum i spotykają ale część z nich urwała się już z forum i żyje swoim życiem więc dostęp do nich utrudniony/niemożliwy.

 

jezeli w waszych okolicach nie ogłasza sie zadna grupa spotkań, proponuje wam inną taktykę działania, wypatrzeć kogoś samotnego w waszej okolicy, kto już nie chce taki być i napisać tej osobie priw, popisać troche zeby nie speszyć od razu propozycją spotkania i sie spotkać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michellea,

 

masz rację, jednak zależy gdzie się mieszka, jak odległość wynosi kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów to nie jest tak źle, zwłaszcza jeśli jest się moblinym.

superb pisał o 300-400 km, więc do tego się odniosłam, nie do odległości, którą można pokonać np. w godzinę, odbyć spotkanie i tego samego dnia wrócić do domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na forum jest dział dotyczący spotkań w różnych miastach jednak jest mało chętnych. Niestety to forum łączy głownie ludzi z problemami i większość ma lęki itp przed spotkaniami z innymi ludźmi. Tym bardziej trudno spotkać się jeśli to 2 osoby mają z tym problem. Ja sam może nie mam z tym strasznego problemu, ale raczej unikam spotkań tym bardziej w większym gronie. Mimo to jeśli będą chętni na spotkanie w okolicach poznania to postaram się stawić.

W sumie lęki itp itd skoro chcemy to przełamać to musimy też coś z tym robić.

 

Kiedyś było więcej chętnych, sam byłem na paru spotkaniach i poznałem kilka ciekawych osób.

Problemem jest życie, które jeśli się nie wiedzie (np. brak kasy i problemy rodzinne) to człowiek traci chęć do jakichkolwiek spotkań,

trzeba być dobrze "nastrojonym" by wyjść do ludzi, bo nie każdy ma ochotę na zrzędzenie kogoś, albo po prostu nie chce się gadać,

smutek w milczeniu.

Sam aktualnie straciłem jakiekolwiek nadzieje na życie i nie mam przez to chęci się z nikim widywać, bo po co.

Klomipramina - 150mg
Pregabalina
- 300mg
Flupentyksol - 2mg

Chloroprotiksen - 100mg (na sen)


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie no 300-400 km to tylko dla hardcorów;)

 

Jeździłam na spotkania ze Szczecina do Wrocławia i wracałam w tym samym dniu. 400 km pociągiem. Żaden problem. Jeśli komuś zależy na spotkaniu, to nie będzie dla niego problemem wstanie o 3 rano na pociąg. Jeździłam też na spotkania za granicę np. do Norwegii, załatwiałam nocleg i po 2 dniach mogłam bez problemu wrócić.

 

Jeśli komuś sprawia torturę przekroczenie odległości kilkunastu-kilkudziesięciu kilometrów, to jest to po prostu żałosne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Victoria_ napisalas :

"Jeśli komuś sprawia torturę przekroczenie odległości kilkunastu-kilkudziesięciu kilometrów, to jest to po prostu żałosne."

Nie zapominaj o tym całym Twoim zaburzeniu psychopatii .Może dla Ciebie nie jest to problemem ,nie boisz sie ,takze nie ma oczym gadać ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy ja już zawsze będę sama i nie będę miała z kim pogadać spotkać się chyba tak...

zaczynam czuć emocje drugim uczuciem jest poczucie bycia samej nic więcej nie czuje.

Jeśli masz ochotę to pisz na priva, z checią porozmawiam:}

 

Kiedyś było więcej chętnych, sam byłem na paru spotkaniach i poznałem kilka ciekawych osób.

Problemem jest życie, które jeśli się nie wiedzie (np. brak kasy i problemy rodzinne) to człowiek traci chęć do jakichkolwiek spotkań,

trzeba być dobrze "nastrojonym" by wyjść do ludzi, bo nie każdy ma ochotę na zrzędzenie kogoś, albo po prostu nie chce się gadać,

smutek w milczeniu.

Sam aktualnie straciłem jakiekolwiek nadzieje na życie i nie mam przez to chęci się z nikim widywać, bo po co.

Ja to rozumiem i sam niezbyt lubię wychodzić z domu czasami to nwm czy bardziej kwestia mojej psychiki czy tego, że ciągle choruje i boje się, że znów coś złapię. Wiem za to, że jeśli poznamy kogoś sympatycznego to nastrój zmienia się na lepsze i mamy ochotę wychodzić kolejny i kolejny raz. Kwestia finansów to też problem, wiadomo zależy dla kogo. Tylko tak na dobra sprawę jak ktoś nie ma daleko to wybrać się na "planszówki" to nie jest duży koszt. Chyba, że ktoś chce wypić 10 piw to inna sprawa.

 

Jeździłam na spotkania ze Szczecina do Wrocławia i wracałam w tym samym dniu. 400 km pociągiem. Żaden problem. Jeśli komuś zależy na spotkaniu, to nie będzie dla niego problemem wstanie o 3 rano na pociąg. Jeździłam też na spotkania za granicę np. do Norwegii, załatwiałam nocleg i po 2 dniach mogłam bez problemu wrócić.

Jeśli komuś sprawia torturę przekroczenie odległości kilkunastu-kilkudziesięciu kilometrów, to jest to po prostu żałosne.

Dla chcącego nic trudnego, ale napisze znów to samo. To forum gdzie sporo osób ma problemy i różne lęki Ty nie odczuwasz strachu itp inni odczuwają go w nadmiarze i tu jest problem bynajmniej tak myślę. Swojego czasu sporo grałem w gry fps przez sieć poznawałem tam ludzi z 2 końca polski i sporą część z nich znam z reala także wszystko jest możliwe, przecież nie chodzi o spotkania co 2 dni.

Najgorsza jest walka pomiędzy tym co wiesz, a tym co czujesz...

Masz ochotę popisać?

Napisz z chęcią odpiszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pragnę mieć bliską, najbliższą osobę, kogoś więcej, niż przyjaciela, któremu mogę powiedzieć o sobie wszystko (wliczając najgorsze) i nie bać się odrzucenia; nie doświadczać odrzucenia ani bycia osądzaną
maga, a czy byłabyś w stanie zagwarantować komuś dokładnie to samo?

No one knew me, no one knew me

Hello teacher, tell me what's my lesson

Look right through me, look right through me

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pragnę mieć bliską, najbliższą osobę, kogoś więcej, niż przyjaciela, któremu mogę powiedzieć o sobie wszystko (wliczając najgorsze) i nie bać się odrzucenia; nie doświadczać odrzucenia ani bycia osądzaną
maga, a czy byłabyś w stanie zagwarantować komuś dokładnie to samo?

"komuś" tak, ale na pewno nie każdej osobie, która zechciałaby mi się wyżalić :lol:
Tylko, że widzisz, przyjaźń czy związek od czegoś się zaczyna. Wzięłaś moje pytanie za propozycję lub prośbę?

No one knew me, no one knew me

Hello teacher, tell me what's my lesson

Look right through me, look right through me

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko, że widzisz, przyjaźń czy związek od czegoś się zaczyna.
Nigdzie nie napisałam, że mogłoby być inaczej. Po prostu istnieje osoba, przed którą mogłabym się całkowicie otworzyć i mam przeczucie graniczące z pewnością, że ze wzajemnością.
Wzięłaś moje pytanie za propozycję lub prośbę?
Też - przypuszczałam, że chcesz mi się wyżalić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy płaczę, każe mi się zamknąć.

Gdy mam ataki paniki, mam przestać się trząść, bo mu przeszkadzam.

Gdy proszę o rozmowę, bo czuję się okropnie i mam złe myśli, rzuca telefon w kąt i mnie ignoruje dzień lub dwa.

Partner XXI wieku.

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja doloze swoje.

Jak z powodu choroby nie mogłam wstać z łóżka On mówił weź się w garść i zrób coś ze sobą.

Jak płakałam mówił Ty znowu wyjesz zacielas się czy co.

Jak potrzebowałam rozmowy mówił ja rozmawiam tylko ze zdrowymi z wariatami nie.

Jak nie sprostalam jego oczekiwaniom to słyszałam to słyszałam do niczego się nie nadajesz.

Następny przykład "wspierajacego" partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest mi cholernie przykro. :(

 

Ja myślałam, że w końcu znalazłam spokój. Było przez chwilę dobrze, a teraz jestem tylko szmatą, która zawsze jest winna.

Teraz jestem na kolanach, ale mam nadzieję, że niebawem wstanę i będę mieć siły, by zakończyć wszystko co złe.

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×