Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

":Przegryw" - w pulapce gniewu i samotnosci - Patrycja Wieczorkiewicz! Aleksandra Herzyk

To książka mojej znajomej z liceum. Rok starszej. Też chodziła na profil dziennikarski. Dodam, że cierpi na schizofrenię. Jest teraz krytykiem literackiem i... napisała książkę. Wow. Będę musiała ją przeczytać. Właśnie wyświetliła mi się jej reklama. Mega!!! A co do książki, to może być spoko i jej pisanie jest naprawdę dobre i barwne. Ciekawy temat również. 🙂

Trza będzie kupić ❤️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Daimo napisał(a):

Trzymaj się, ja się czuję tak samo i cała masa osób tu na forum pewnie podobnie. Żadne to pocieszenie, ale nie jesteś w tym sam.

Dziękuję.  Ja jestem w tym sam. Każdy jest sam. Można mieć tak samo lub podobnie ale musisz sam z tym być. Ostatnio tak boli.... Boli aż za bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 25.11.2025 o 18:18, Fuji napisał(a):

Dziękuję.  Ja jestem w tym sam. Każdy jest sam. Można mieć tak samo lub podobnie ale musisz sam z tym być. Ostatnio tak boli.... Boli aż za bardzo.

Odczucia mam podobne co do pojmowania i kosztowania życia. Nie ma radości, fajerwerków. Nie.

Niestety, ale ja lubię tę woją ciszę domową, swoją bitwę myśli, bez tłumu, gości, hałasu, kabaretów, egzaltowana się byle czym. Lubię tę swoją muszlę introwertyka.

Ty, ja, jesteśmy w tym sami.

Edytowane przez Lusesita Dolores

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotność z wyboru. Wyeliminowałam szkodników ze swojego życia. NIe potrzebuję żadnych niepewnych znajomości. Oczywiście, gdy pojawi się ktoś ciekawy i godny zaufania, to żyję tą znajomością całą sobą, gdy czuję, że warto. Nie lubię mieć wielu znajomości, które są powierzchowane. Wolę sama się szlajać po mieście  zmuzyką, niż jakimiś ludźmi gadać o niczym. Mnie to męczy. Męczę się brakiem autentyczności. A fałsz i pozerstwo wyczuwam od razu. Mam wysokie wymagania. Swoją rodzinę kocham i codziennie chcę im sprawiać radość, rozmawiać z nimi, powiedzieć coś miłego, mamie zrobić kawę. NIe zawsze ejstem ideałem, bo jestem dość porywcza i jak coś mnie wkurza, to to mówię. Ale staram się już załatwiać te sprawy spokojem. Im stabilniejsza jestem, tym spokojniejsza jestem w relacji z nimi. ALe wiem, ze gdy zamieszkam za jakiś czas sama, to będzie lepiej. Każdy potrzebuje swojej przestrzeni...i tak bedziemy codziennie sie widziec w pracy 🙂 

Indywiduacja - kolejny  etap w rozwoju wg C. Junga. Przychodzi samotność, która jest nieukniona. Wtedy przychodzi niesamowity rozwój, często ból, ale i często szczęście. Poznawanie siebie od innej strony. Docenienie w sobie czarnej strony, nie tylko tych pozornych, sympatycznych cech. Swoje złe cechy dostrzegam i mogę  zniektórych z nich zrobić pożytek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy szukałem bliskości na siłę, to zwykle kończyło się to źle. Jak nie szukałem, a znajdywała mnie sama, to kończyło się to jeszcze gorzej. Nie ma tu żadnego morału.

 

Z wiekiem chyba każdy staje się naturalnie bardziej asertywny. Odrzuca ludzi dookoła, którzy mu nie odpowiadają i którzy zamiast rozwijać to niszczą. Dopiero wtedy, gdy już posprzątane, to można ponownie budować sieć kontaktów i świadomie wybierać osoby, które chcemy mieć w swoim życiu.

 

Zauważyłem, że podchodzenie do własnego życia jak do projektu, w którym musimy zastanowić się nad zasobami jakie chcemy, popracować nad produktem (sobą) a na końcu znaleźć odpowiednich współpracowników (znajomych, przyjaciół) sprawdza się najlepiej. Każdy ma słabe strony o których wie mniej lub więcej. Praca nad nimi, żeby samemu stawać się lepszym, przynosi dużo lepsze efekty w kontekście znajdowania ludzi dookoła, niż samo ich szukanie.

Nikt nie wyjdzie z samotności jeśli będzie skapcaniały, zrzędliwy i kto sam będzie ciężarem dla innych przez większość czasu. I tu też analogia do biznesu - musi być win-win

 

@little angel w Twoim przypadku to bardziej muszla, ślimaku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Co znaczy skapcaniały? To pewnie po śląsku. skapcialy?

Jaki śląski, ja nie jestem ślązakiem. Nie wiem czemu moje miasto rodzinne tam jest zaliczane ale nieeee. Chyba w książce Tokarczuk przeczytałem to słowo i mi się spodobało bo sam nie chcę być skapcaniały.

 

4 minuty temu, MicMic napisał(a):

Jak chcesz być produktem, to Twój wybór oczywiście 🙂

Trochę jestem. Jak ja nie wiem nawet skąd się myśli biorą to chociaż sobie popracuję nad tym nad czym myślę, że mogę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, MicMic napisał(a):

czemu używać tej okropnej, odczłowieczającej nomenklatury? Nie rozumiem.

 

 

Całe życie kombinuję i żyję pracą i przesiąkłem tym całym biznesowo-korporacyjnym szitem do szpiku. Z największych *holizmów jakie mam to pracoholizm. Pewnie to też jakaś choroba w sumie. Ale taki efekt, że sam się w swoich oczach sprzedaję i poprawiam produkt. W sumie fajnie, że dzięki Twojemu pytaniu to zrozumiałem. Dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, shadow_no napisał(a):

 

 

Całe życie kombinuję i żyję pracą i przesiąkłem tym całym biznesowo-korporacyjnym szitem do szpiku. Z największych *holizmów jakie mam to pracoholizm. Pewnie to też jakaś choroba w sumie. Ale taki efekt, że sam się w swoich oczach sprzedaję i poprawiam produkt. W sumie fajnie, że dzięki Twojemu pytaniu to zrozumiałem. Dzięki

To jest strasznie destrukcyjne, nie dość że się zapracowujesz, to jeszcze siada ci na wzrok i kręgosłup. Możesz pracować mniej a drugie tyle uprawiać sport, chociaż na spacer z herkulesem:(

38 minut temu, MicMic napisał(a):

No sorry kurwa, że jestem człowiekiem i mam humory. Ty pewnie jesteś niezmienną i stałą opoką, zawsze milutką i do rany przyłóż 🙂

No pracować jak najbardziej, ale czemu używać tej okropnej, odczłowieczającej nomenklatury? Nie rozumiem. 

 

@Dalila_ mimimi mimimi. 😘 na zgodę 

Mimimi to był żart musze się ich oduczyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Dlaczego piwnica?

Bo to ekskluzywny przybtek i nie wchodzi się jak do chlewu drzwiami. Wchodzi się przez piwnice, gdzie oceniamy gości czy są godni z nami przebywać. A na korytarz wypraszani są zboczeńcy-podglądacze, którzy nie chcą się z nami bawić a widzieli co się tam dzieje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Bo to ekskluzywny przybtek i nie wchodzi się jak do chlewu drzwiami. Wchodzi się przez piwnice, gdzie oceniamy gości czy są godni z nami przebywać. A na korytarz wypraszani są zboczeńcy-podglądacze, którzy nie chcą się z nami bawić a widzieli co się tam dzieje

Kurde, to ja się może ubiorę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, MicMic napisał(a):

Możecie nam zrobić forumowe zaślubiny. Chętnie przyjmę też jakieś ślubne prezenty.

Ok, tylko kamera w sypialni. Nie żeby podglądać te paskudne czynności o których wszyscy myślą, tylko jak wy się z waszymi charakterami pokłócicie, a pokłócicie się na pewno, to ja nie chcę tego przegapić :D 

Teraz, Dalila_ napisał(a):

Indyki chadzają na golasa z tyłem na wierzchu   

Ten, jak ustaliliśmy w innym wątku, ma pędzel, który mu się ciora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, MicMic napisał(a):

No, pewnie byłby szybki rozwód. 

Jedno z okna by sfrunęło. Albo byłoby jak u moich sąsiadów. Para ze wschodu, nie wiem jakiej narodowości. Często się kłócili, czekałem z ciekawością aż jedno zabije drugie, ale chyba nie zabiło. Raz słyszę takie głośne huknięcie czymś głuchym, ryk „A CH…J!!!” i trzaśnięcie drzwiami. Był spokój do wieczora. Niestety w nocy okazało się, że jednak żadne żadnego nie zabiło, bo jak się grzmocili, to cały blok uczestniczył.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Jedno z okna by sfrunęło. Albo byłoby jak u moich sąsiadów. Para ze wschodu, nie wiem jakiej narodowości. Często się kłócili, czekałem z ciekawością aż jedno zabije drugie, ale chyba nie zabiło. Raz słyszę takie głośne huknięcie czymś głuchym, ryk „A CH…J!!!” i trzaśnięcie drzwiami. Był spokój do wieczora. Niestety w nocy okazało się, że jednak żadne żadnego nie zabiło, bo jak się grzmocili, to cały blok uczestniczył.

Jezus 🤣🤣🤣 fajna para też lubie taka adrenaline

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×