Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

Mightman, ja także jestem osobą, której pragmatyzm jest bliski. Wierzę w psychologiczne praktyki, bowiem ich skuteczność jest potwierdzona, jakkolwiek są jednostki nie poddające się psychoterapii, odrzucające te metody.

 

-- 01 paź 2012, 23:37 --

 

dominika92, a mnie właśnie to przegadanie problemów daje bardzo dużo. Czuję, że jestem rozumiana i chętnie dyskutuję z p.Psycholog na różne tematy.

Do tego dochodzą właśnie zadania, z których lubię się wywiązywać, nie dla sprawienia przyjemności Terapeucie, ale dla siebie samej, sprawdzenia swojej siły woli, sprawdzenia swoich możliwości i zrozumienia swoich ograniczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rano szłam na autobus.Korzystając z okazji,że było jeszcze ciemno zrobiłam siku po drodze.Dojechałam do Włocławka co zajęło 1 godzinę poszłam na miasto w poszukiwaniu taniej kawy bo miałam jeszcze trochę czasu zanim otworzą kwiaciarnię.Po paru minutach zachciała mi się mocno siku.Co krok to gorzej.Weszłam do żabki po kawę i poprosiłam sprzedawczynie czy mogłabym skorzystać z toalety.Ta jednak odmówiła.Wybiegłam ze sklepu,zostawiając kawę i resztę pieniędzy,miałam zamiar gdzieś szukać miejsca i niestety w samym progu zrobiłam w spodnie.

Przepraszam za taką historię,ale jestem przerażona.Będę musiała wychodzić z domu w pampersach.Wstyd mi.Nawet nie przyznałam się Mamie.

Miałam wyliczone pieniądze.Wszystkie lumpy pozamykane.Chciałam zadzwonić do siostry,żeby mi podrzuciła spodnie na zmianę,ale padł mi telefon.Cóż...musiałam chodzić w tych spodniach.

Dzień tragiczny :oops:

Zastanawia mnie co się porobiło z moim organizmem.To pewnie sprawka Litu,ale żeby aż tak. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem kiedyś taka samą akcje tylko że to nie było siku, do tej pory mi wstyd i pamietam te męki które przeszedłem wtedy. Dobrze że mama szybko przyjechała na miasto.... :( To pewnie też się odbiło do przyczyn nerwicy bo traumę jaką wtedy przeżyłem to masakra.

Dzisiejszy dzień kiepski od rana źle sie czułem, poszedłem na uczelnie, podczas drogi znowu napadły mnie moje "wymioty" ale srałem na reszte ludzi i tak "zwymiotowałem" 4 razy :| Potem sie stresowałem bo mi uszy rozsadzało delikatnie do tego ból z tyłu głowy wiec oczywiście skok ciśnienia, podszedłem do przychodni bo mamy na uczelni przychodnie pani zmierzyła ciśnienie 130/70 :|. Postanowiłem że pie*(^& i poszedłem na piwko ze znajomymi - piłem jeeee jakbym się go brzydził zeszło mi nad jednym kuflem chyba z godzine :/ poszedłem na kolejne zajęcia zadzwoniłem do mojego wujka lekarza mówił że wymiotami sie nie przejmować i cieszył się że tsh i cholesterol okej. Teraz się troszke uspokoiłem kupiłem sobie melisy oraz neopersen. Zobaczymy, nie moge się doczekać wizyty u Pani psycholog oby mnie tylko gdzieś zapisała i żebym zaczął terapie bo źle się czuję. Ciągle urojone myśli że mam raka głowy albo żołądka bo przeczytałem post w hipohondri Czapli bodajże że jej koleżanka ma :( no bo jak serce się uspokoiło to teraz niby rak ;/ Tak samo jak w zeszlym roku, napierw problemy z sercem, potem rak jelit, oka, zaladka, watroby, odbytu a potem chora wątroba (marskość etc) i bledne koło czas zacząć. Strasznie podatny jestem na sugestie zauwazyłem coś przeczytam to mam juz objawy etc ;/ Ciągle też mam myśli że moje dni są policzone i że zaniedługo padne. Ja *^(*&%( ale jestem debilem ;/ Boje się też choroby psychicznej bo mojej mamy siostra jest chora psychicznie nie wiem dokładnie jak to było ale zachorowała chyba w liceum? studia? ale podobno po narkotykach bo tak się kiedyś niechcacy dowiedziałem. Do tego kuzyn dziadka tez wlasnie z tej strony mial depresje i popelnil samobojstwo ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiątko, Kasiu, współczuję Ci, nie było to przyjemne, na pewno!!! Ale to już było...i nie wróci więcej :!:

 

-- 02 paź 2012, 19:12 --

 

Mightman, potrzebujesz wyciszenia, uporządkowania myśli, ale, moim zdaniem, tego dokonać może pomóc Ci psycholog, oczywiście wg.mnie.

 

-- 02 paź 2012, 19:14 --

 

Chyba nie za dobrze stylistycznie??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

halenore, mnie po Licie pędzi,a do tego mam wzmożone pragnienie.

 

margor, też się tak zastanawiam nad zapaleniem.Trzeba zacząć nosić dłuższe podkoszulki by zakryć nerki itd.W końcu to już jesień.

Powinnam pojechać do lekarza i na wszelki wypadek zrobić badanie moczu,ale mam tak napięte najbliższe tygodnie,że nie dam rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

margor, też się tak zastanawiam nad zapaleniem.Trzeba zacząć nosić dłuższe podkoszulki by zakryć nerki itd.W końcu to już jesień.

Powinnam pojechać do lekarza i na wszelki wypadek zrobić badanie moczu,ale mam tak napięte najbliższe tygodnie,że nie dam rady.

 

A masz może w domu Furaginum? Mogłabyś sobie brać małe dawki póki co, bo i tak nic innego lekarz, raczej, Ci nie przepisze.

Trzymaj się ciepło.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień mega ch*****...

 

Miałem iść na studia ładnie, pieknie, kładę się wieczorem i co? .. Oczywiście bezsenność, nakręcanie się, kołatanie serca... Skończyło się tak, że całą noc, dosłownie WYŁEM w poduszkę z powodu swojej beznadziei i nieudacznictwa. Na uczelnię nie poszedłem, prawdę mówiąc odechciało mi się juz tego próbowania.. Szkoła źle, praca źle... kurde, jak żyć?

A na początku roku jakoś poszedłem normalnie do pracy (taka sezonówka na 2 mies). Zero stresu, normalnie. Co do szkół - póki chodziłem zaocznie (2 lata LO i rok policealki), to wszystko pięknie zajebiście.. Tylko dzienne studia mnie tak przerażają. No i "normalna" praca - nie ta sezonowa. W tym roku pracowałem w 3 miejscach - odpowiednio: 2 miesiące, 1 dzień, 2 tygodnie. Byłem też 1 dzień na wymarzonym kursie, ale równieź zrezygnowałem... No i była jedna praca do której miałem iśc, a nie poszedłem w ogóle - podobnie jak z ww. studiami....

Nie wiem czemu tak jest. Mam wrażenie, że wszystko się nasiliło. Jeszcze do wiosny bylem szczęśliwym czlowiekiem (fakt faktem po przejściach związanych z fobią szkolną w LO i na pierwszych studiach, ktore tez rzucilem po paru dniach), myślałem, że jakoś to będzie inaczej. Potem po 1 rezygnacji z pracy juz wszystko po kolei się zawalało. A presja i wkurw ze strony rodziny i towarzyszki życia nie maleją. I będzie znowu gorzej. Bez pracy, bez szkoły. Ile tak można? Chciałem sobie dać czas na uspokojenie się, powrót do pozytywnego stanu i myslenia i wtedy znowu zacząć pomału dzialać. Ale co zrobić jak ciągle presja ze strony ludzi i wieczne słuchanie, że kogoś rozczarowałem...

Juz pal licho moją ambicję aby studia skończyć, trudno (chociaz nie wiem, co bez nich moge robic). Może za jakiś czas się poprawi i znajdę jakieś zaoczne. Tylko ile można uciekać? Czemu nie każdy może być silny? :(

 

Ech, musiałem się wyżalić, sorki. Nawet jak nikt tego nie przeczyta, to i tak mi ulżyło samo wywalenie tego z siebie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to przeczytałem, smutno mi z tego powodu ale podobnie narazie mam jak Ty tylko że ja właśnie w grudniu będe bronił inżyniera ale bardzoo ciężko mi wysiedzieć na wykładach czy ćwiczeniach a do tego mam zapierdziel w pracy i też mnie łapie schiz tam że jestem chory, że padnie mi serce, bede miał zawał czy coś innego. No ale trudno trzeba jakoś żyć ja w sumie sobie teraz nie radze ale może jakoś się pozbieram.

 

3 maj sie Ziomek! Kiedyś będzie dobrze! MUSI!! :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mightman, dzięki! :) Ja 3mam za Ciebie kciuki, bo widzę, że daleko już zaszedłeś. Studia i praca to moje marzenia, których nie spełnię szybko. Tobie się jakoś udaję, więc pełen jestem podziwu i skoro jesteś już prawie na finiszu, to kibicuję tym bardziej!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem na finiszu. Nerwicy nie lecze w sumie byłem tydzien temu na pierwszym spotkaniu, leków nie biore bo się ich boje. Teraz mam załamanie formy ale powiem Ci tak. W pracy strasznie się stresuje bo nikt nie wie o mojej chorobie chociaż pracuje z dwoma kolezankami z widzenia. Na studiach otwarłem się w zeszłym roku przed ludzmi ktorym ufam, powiedziałem jakie mam objawy itp. do tego mieszkałem z kolega z grupy więc był i przy atakach i zawiozł mnie na pogotowie kiedyś więc wszyscy traktują mnie normalnie ale moja swiadomosc ma komfort ze w razie czego ktos mi pomoże :) Dlatego daje sobie rade :)

Teraz mam lekki nawrót tego gowna bo mam uczucie rozsadzania uszu od wewnątrz i ból z tyłu głowy ( czyli skok cisnienia) a mierze cisnienie i co? 115/80 -.-. Byłem nawet dzisiaj w przychodni bo mnie mdlilo i objawy w/w i co 130/70. Psychika ma wielką moc ale trzeba się pogodzić chyba z tym i szukać pomocy gdzie się tylko da! Musi to być uleczalne do jasnej.... &(*&(^&

Trzymam za Ciebie kciuki powiem Ci tak że nie przejmuj się innymi masz zawalczyć o samego siebie!! Rusz się z domu i idz na studia i do pracy i jak bedziesz mial zajecia i maloo wolnego czasu to wtedy Ci sie polepszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×