Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Naemo, bierz kartkę i pisz, same pozytywy nawet jak ich nie widzisz w sobie na ten czas :P Tylko z umiarem, żeby to nie przeszło w narcyzm :mrgreen::P

 

Czasami tez mam takie myśli, ze jestem skończony kretyn ( to prawda ) ale staram się to wyrzucać z siebie i wbijać w łepetynę tępą jak Polsilver, że co z tego, skoro ten świat i tak fałszywy jest, to ja sobie będę wyciągał same dobre myśli :lol: Myślę... i nic ale spokojnie przyjdzie, no i po czasie coś pozytywnego przychodzi, kiedy zagłębię się w przeszłość xaxaxa ;) Mniej wyjechane a będzie Ci dane :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze, że wszystko jest chwilowe. Im mocniej tym krócej i w sumie chwała.

Przeżyłam babkę, kupiłam spodnie, gotuję żarcie. I mam mnóstwo przemyśleń, rany, chyba potrzebuję na terapię, czy co.

 

Naemo, karm dobrego wilka, przecież wiesz który to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze, że wszystko jest chwilowe. Im mocniej tym krócej i w sumie chwała.

O! no właśnie czasami o tym zapominam

 

BratKat nie potrafię określać siebie, swoich cech charakteru, niczego takiego. Mogę tylko oceniać zachowanie... Prowadziłam swego czasu dziennik mini sukcesów, ale mało przydatne mi się to wydalo, nic mi to nie dawało.

 

Jeśli jutro nie będę w stanie wstać z łóżka to i tak wstanę, zejdę na śniadanie itd, a jak nadal nie będę miała siły żyć to powiem, że się źle czuję i zostanę w pokoju. Solved!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zordon54 masz terapię? jaką? faceta czy kobietę?

Mialem.

Od listopada zeszlego roku terapia ericksonowska plus gestalt. Zrezygnowalem bo mnie wkurzal, wszystko szlo za wolno. Koles probowal pracowac "na relacji". Chyba odkryl co mi dolega ale nie chcial mi powiedziec aby mnie nie zetykietyzowac. Dążyl do tego abym zaakceptowal samego siebie i w sumie dzisiaj stwierdzam ze moglo to sie udac. Ale ja bylem niecieprliwy bardzo.

Pozniej przez 8 miesiecy p-b terapia schematu. W koncu jakies cwiczenia na terapii. Psycholog swietny ziomek. Poprosilem go o dokladna analize mnie i przedstawil mi ją za co mu dziekuje, nie bal sie zetykietyzowania (chociaz i tak sie pozniej tak poczulem ale chyba sobie z tym radze). Tez mnie wkurzal bardzo mimo ze go lubilem. Znowu niecierpliwosc bo kasa powoli sie konczyla wiec mialem prawo chyba sie niecieprliwic co? Mial plusy i minusy, ale to tak chyba zawsze. Czy mi cos dala terapia? Nie potrafie odpowiedziec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo a na Mszy Św, czujesz spokój Ducha, chociaż tam ? U mnie to kiepsko, znowu się może co do człowieka pomyliłem. :twisted:

 

Mnie się wydaje, że za mną mnie małżeństwo obgadywało, ale udawałem, że nie słyszę :twisted::mrgreen:

 

Może to było spowodowane tym, że miałem kaptur moro :D

 

Ostatnio, jak byłem w Kościele w spodniach moro, to się wielu dziwnie patrzyło :P

 

Wszystkie inne były akurat w praniu :mrgreen:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uległem borderline. Nie chce mi się teraz z tym walczyć i wypierać emocje na siłe. Takze smuce sie i przezywam wszystko na nowo, smuce sie jak moje zycie bylo nieudane, stracoen okacje itd. :(

Moge się go zapytac mailowo czy nie polecilby kogos z Warszawy. Raz polecil mi ale to w sprawach seksualnych. Moze zna kogos z terapii schematu bo generalnie to jest nowy nurt i jest bardzo malo terapeutow pracujacych w tym nurcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo myślałem, że jak Szkoła Katolicka to Msza Św jest obowiązkiem. Chociaż zmuszania nie ma sensu, jeszcze gorzej się byś czuła w tym czasie.

 

Minie Ci i może zaczniesz uczęszczać ;) , albo i nie :P

 

Sam siebie nie poznaje, jeszcze kilka lat temu nawet nie pomyślałem o pójściu do Kościoła teraz...

 

Byłem bardzo daleko od tych rzeczy, ale nie wyzywałem raczej tych co tam uczęszczali do Kościoła.

 

Nie byłem, nie jestem i nie będę wielkim Chrześcijaninem ale chodzę, staram się słuchać o czym gadają, chociaż czasami się bardzo nie zgadzam z tym o czym Ksiądz gada, chociaż naprawdę jest fajna atmosfera. Czasami mam ochotę rozszarpać jednego czy drugiego jak na necie oczerniają Księży :twisted: bo tych Księży dobrych jest chyba więcej od tych złych, ale te pokemony sobie ubzdurały i nawet by im pięść nie wybiła tego :P

Zresztą tylko w necie takie ostre krytyki leciały w ich stronę, bo w świecie realnym jakoś tak nie słyszałem za bardzo ( nie licząc moich dawnych Ziomali, co w większości byli/są RodzimoWiercy, ale i nie brakowało sporo Chrześcijan a także Ateistów ) W sumie to Ateistów jest tez sporo. Nie prowadzę statystyk ha ha. Wszystkich Nas łączy Wielka Polska :!:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz jest to samo, ale emocje i niezaspokojone potrzeby sobie dryfuja, a ja ucze sie do sesji.

Fajnie ze ktos mi kaze obejrzec filmik ktory sam polecilem :) jaki hipokryta ze mnie :)

Jak obiecalem odpowiem na pytania ktore sam wczesniej zadalem

Jak radzicie sobie w sytuacjach gdy macie potrzebę tego aby ktoś was wysłuchał i poświecił Wam uwagę ale nie ma w tej chwili nikogo takiego?

Wtedy klade sie na lozku albo rozpaczam, albo szukam ucieczek w postaci roznych nalogow. To sie nazywa stylami radzenia sobie. Nalogi sa konsekwencja glebszego zaburzenia. Fantazjuje (ucieczka), wchodze na czat internetowy (iluzja relacji). Gadam na gg z osobami ktorych nawet nie widzialem.

Jak sobie radzicie w sytuacjach gdy chcielibyście, aby ktoś Was przytulił, ale nie ma w tej chwili kogoś takiego?

Klade sie na lozku i wyobrazam sobie ze mama i tata mnie przytulaja. Pozniej sie wkurzam ze to jednak nierzeczywiste i ze to tylko iluzja. Świadomość ze to tylko iluzja wprawia mnie w jeszcze wieksza rozpacz.

Jak sobie radzicie w sytuacjach gdy macie potrzebę, aby ktoś Wami pokierował, powiedział co robić i wskazał kierunek życia, ale nie macie kogoś takiego w danym momencie?

Tego mi bardzo brakuje, staram sie szukac jakis madrosci w internecie. A tak to improwizuje.

 

Zdaje sobie sprawe ze powyzsze sposoby radzenia sobie sa tylko ucieczka i proba wyciszenia. Stad latwa droga do nalogow.

Ale czasami udaje mi sie chyba jedyny sposob radzenia sobie z uczuciem pustki i braku wsparcia który się pojawia w mojej głębi. To zwyczajne zaakceptowanie tego uczicia i działanei mimo tego ze uczucie sobie istnieje. Jest mi smutno, ale robie swoje. Czasami emocja mija. Czasami ulegam jej i rzucam wszystko. Najczesciej w bardzo stresujacych sytuacjach, gdy musze uczyc sie na egzamin i zostalo malo czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Okej, wróciłam od psychiatry, lamo z 100 mg do 200 mg w ciągu 2 tygodni luzik :great: I to, co miałam mieć na sen, bo trittico jakby nie działał mogę brać doraźnie w małych dawkach na uspokojenie :great:

Iii napisze mi jutro sms'a, bo ma znajomą terapeutkę, to z nią pogada. Jak ja ją kocham <3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hoho, o proszę, nie zjadła Cię, wręcz odwrotnie, uskrzydliła widzę ;)

Było się nakręcać?

 

Budowa mojego Ja szła mi dzisiaj dobrze.

Zostałam odrzucona przez bliską mi osobę, udało mi się przetrwać, poukładać, nie rozsypać się w rozpaczy. Rany, kto by pomyślał :roll:

Poćwiczone, pojedzone. Poniedziałek do przodu.

Siadam do nauki, a Wy robaczki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chojrakowa super, gratulacje! :D Ale to pewnie wóci, nie? Czy nie wróci ból? U mnie wraca. Jak to zrobiłaś tak btw.?

 

Naprawdę, lek na uspokojenie to coś, czego potrzebuję najbardziej w tym okresie :?

 

Wszystko mi siada w "dołkach", dzisiaj 20 min spędziłam w sklepie kupując parę rzeczy, musiałam wyglądać jak idiotka stojąc parę minut sztywno przed półką i myśląc :D

Nigdy nie miałam problemów z gramatyką (w sensie z ó, u itd.), przed chwilą zastanawiałam się jak się pisze "próbuje"...

Mylę się w imionach 2 przyjaciółek.

Itd. :-|

Znaczy, to zauważone i przetrawione dawno ale pierwszy raz o tym wspominam, a tak o, why not.

 

Ale pierwszą połowę dnia dzisiejszego ledwo przeżyłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, nie wiem w sumie. To nie tak, że nic nie poczułam, poczułam. No zabolało. Trochę popiekło, ale się rozmyło, czyli chyba okay. Może po prostu często to od tej osoby otrzymywałam i stąd taka reakcja? Nie wiem, poszło i żyję.

 

Wiem o czym mówisz. I z zawiechami też. Cóż... Mija.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoi rodzice żyją?

zyja ale tak jakby ich nie bylo

 

Naemo, nie wiem w sumie. To nie tak, że nic nie poczułam, poczułam. No zabolało. Trochę popiekło, ale się rozmyło, czyli chyba okay. Może po prostu często to od tej osoby otrzymywałam i stąd taka reakcja? Nie wiem, poszło i żyję.

 

Wiem o czym mówisz. I z zawiechami też. Cóż... Mija.

Problem kiedy osoba ktora cie odrzuca sa twoi rodzice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to znaczy "zgubic siebie"? To jest najgorsze, rzeczy na nas wpływają a ja tego nie rozumiem.

Te rzeczy z tożsamością i podobnymi (nawet ciężko to nazwac) są... ciężkie.

Ciężko jest to opisać, nazwać, ogarnąć.

Mam wrażenie że skubnelam z tego tematu, z tego co leży tam głęboko, jakieś 0.000001%

 

Co myślisz? (Myślicie?) Jak u Was?

 

"Problem kiedy osoba ktora cie odrzuca sa twoi rodzice."

Moi nie żyją, samo to że umarli (ojciec tam kij, umarł 1.5 roku temu, więc bardziej o mamie mówię). Bo dla dziecka de facto nagła śmierć jest opuszczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siemanko Forumowicze :)

 

Naemo to dobrze, że już w końcu depresja Ciebie puściła ;)

 

Musze poćwiczyć uśmiechanie się do osób nieznajomych :twisted::mrgreen:

 

Z tym, to bardzo kiepsko. Mam takie lęki, kiedy się chcę uśmiechnąć, że zaraz wywołam awanturę a ich mam już dosyć na całe życie :twisted::D

 

Chociaż czasami, tam w głębi myślę: niech mnie sprowokuje, nazwie mnie jakoś, wtedy będę mógł mu też coś powiedzieć i może będzie jakaś walka :twisted::mrgreen::lol::D:smile:

 

Tak naprawdę za duży już jestem na takie walki, bo ktoś coś tam się głupio popatrzył, albo coś powiedział :D

 

Jednak się bardzo stresuję :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BratKat, jak my wszyscy ;)

 

 

Cholera, nerwówa u mnie jakaś. Może to już pms, a może wcale nie, kto wie.

Moja życiowo-emocjonalna popaprana przepychanka zdrowego by zmęczyła a co dopiero popapraną. W pracy sajgon, nauki dużo, żarcie, jego planowanie i spalanie zajmuje czasu bez liku i wykańcza mnie do cna. Śpię i się nie budzę, ale wstaję zmęczona

Dzisiaj nerwy mi puszczały, złość, frustracja & agresja. Najs.

 

Cóż, robię swoje i staram się myśleć pozytywnie (lekarz kazał myśleć pozytywnie... Sokół&Starosta od razu wskakuje :mrgreen: )

 

Co u Was?

Naemo, góra dół góra dół to przewidywalne do porzygu, sęk w tym, żeby to zbladło i wyrównało się trochę, bo to wyczerpuje obrzydliwie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×