Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Ale łączycie alko i leki? Ja np. boję się łączyć te dwie rzeczy, jak czasem próbowałam, to po takich mieszankach zawsze miałam napady lękowe, albo od razu mnie ścinało i szłam spać:/

 

a może jakiś inny neuroleptyk? Ja miałam podniesiony poziom prolaktyny i po prostu zmieniłam lek na inny :mrgreen:

 

Niby kwetiapina jako jedyny neuroleptyk nie powoduje wzrostu prolaktyny (choć w ulotce w skutkach ubocznych jest napisane: zaburzenia miesiączkowania), ale nawet mój lekarz mówi, że "przeważnie" nie powoduje, a każdy organizm jest inny, na każdego inaczej działa. Poza tym leki zawsze mają jakieś skutki uboczne. Nie wiem spróbuję na razie bez, ziołami zastępuję (melisa, szyszki chmielu, kozłek itp.). Boję się tylko, żeby objawy psychotyczne nie wróciły:/

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szubidka, dzięki :smile: , mam nadzieję, że się uda odstawić. Boję się tylko, żeby nie wróciły te objawy, bo ciężko byłoby wtedy z pracą:/, jeszcze by mnie wywalili.

A objawy psychotyczne miałam różne i urojenia prześladowcze i głosy i halucynacje, taka psychoza wakacyjna była ( z tym, że miałam do tego zachowany krytycyzm!), ale to było 1,5 roku temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zauważyłem, że wielu psychiatrów daje pacjentom taką diagnozę w ramach zaetykietowania kogoś,

borderline można zdiagnozować dopiero po pełnych testach psychologicznych, które to też określają,

poza samym wywiadem psychiatrycznym.

Mam wrażenie, że dzisiaj modne jest nazywanie jakichkolwiek "odjebań" mianem Borderline,

tak na prawdę to dosyć rzadkie zaburzenie więc tym bardziej jest to śmieszne.

 

Wśród hipsterów mówiąc, że się ma Borderline zyskuje się +50% poparcia i sławy, taki dar :P

Tak samo jak niedawno była moda na bycie biseksualnym :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

alpra od Florentino

 

cholera! Za późno przeczytałam :/ Na szczęście znalazłam jakieś przeterminowane leki i podziałało... :mrgreen:

 

Etap użalania się nad sobą: :blabla:

Niech mnie ktośśśś dobijjjeee.... Jestem teraz na etapie - iść na zajęcia i przyznać się, że G zrobiłam, czy zwiać. :hide: Dlaczego? Dlaczego ja tak sobie zawsze rujnuje życie? WHY? Po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

huśtawka,

jestem, jestem i kkkk... JESTEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jestem w czarnej D. Te artykuły mnie rozwaliły i nie mogę ich ogarnąć. Braknie mi czasu na bank.... :why::why::why::why::why:

 

To zrób sobie kawę i puść filmik :mrgreen:

 

-- 15 sty 2015, 04:28 --

 

Mam ochotę naćpać się lekami i olać jutro cały dzień... spać i spać... zakopana pod kołdrą i ukryta przed światem... :hide:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

historia sztuki 8):mrgreen::twisted::mhm::angel::pirate::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::shock::shock::shock:

 

Nie napiszę bo czuje się śledzona i podglądana... :mhm::mhm::mhm::mhm::mhm:

 

-- 15 sty 2015, 04:40 --

 

zaczyna mi walić... a najśmieszniejsze jest to, że w tym całym syfie czuje, że czuje wszystko i nie czuje nic

:roll::?: jakbym była stępiona emocjonalnie. Miała totalnie wyj$@@ a jednocześnie czuje takie napięcie, że mnie zaraz rozsadzi... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

historia sztuki 8):mrgreen::twisted::mhm::angel::pirate::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::shock::shock::shock:

 

Nie napiszę bo czuje się śledzona i podglądana... :mhm::mhm::mhm::mhm::mhm:

 

Yyyyy...przez kogo???

 

-- 15 sty 2015, 04:46 --

 

Ale żeby pisać referat z historii sztuki opierając się na artykułach w języku angielskim...to jakieś zboczenie.Kto to w ogóle wymyślił???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

historia sztuki 8):mrgreen::twisted::mhm::angel::pirate::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::shock::shock::shock:

 

Nie napiszę bo czuje się śledzona i podglądana... :mhm::mhm::mhm::mhm::mhm:

 

Yyyyy...przez kogo???

 

-- 15 sty 2015, 04:46 --

 

Ale żeby pisać referat z historii sztuki opierając się na artykułach w języku angielskim...to jakieś zboczenie.Kto to w ogóle wymyślił???

 

przez obcych.... którzy mogą mnie znać... albo powiedzieć tym co mnie znają... że ja tutaj jestem... :mhm:

No przecież to byl żart z tą historią... Piszę o badaniach nad "relacjami" :zonk::mhm::mhm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio odstawiam Haloperidol, jeden z najniebezpieczniejszych neuroleptyków. Psycholog współpracująca z moją dochtórką była w swoim czasie w szoku, że mi to przepisano. Wróciły dziwne sny, ja kłócący się ze swoją rodziną, ze wszystkimi po kolei, i grożący im, że znowu się potnę. Objawów psychotycznych jako takich nie miałem, długa historia, po probie samobójczej miałem lęki i natręctwa hipochondryczne, moja dochtórka wzięła to za stan psychotyczny. Bo byłem w takim stanie i w takim lęku, że oklamałem chirurga zszywającego mi rękę, że pociąłem się nie żyletką tylko szkłem (jakby to miało znaczenie, czym...) i nie powiedziałem mu, że rana była zanieczyszczona(ale po wszystkim oczyściłem ją sam, nie miałem pewności tylko, czy zrobiłem to dobrze). W dodatku zastrzyk przeciwtężcowy dostałem dopiero 24 h od powstania ran. A ten nastraszył mnie, że są spore szanse na tężec(!) No i zacząłem srać dosłownie pod siebie. I jak trafiłem do lekarki razem z matką ( bo byłem w takim stanie, że sam nie mogłem wejść) i ta jak usłyszała historię o brudnej ranie to ta z kamiennym spokojem i uśmieszkiem stwierdziła : zespół depresyjno - urojeniowy, zaś pierwsza psychiatra, do której trafiłem w krótkim czasie po próbie powiedziala że są to na 100 % zaburzenia osobowości i mieszany stan depresyjno-lękowy. Na wcześniejszej terapii o zo nie było mowy, franca nie chciala mi dać diagnozy, raz stwqierdziła tylko, że to nie jest schizofrenia, że mam cechy borderlajna i cechy narcystyczne, w tym ta ambiwalencja, no i non stop patrzyła mi się na nadgarstki zaś terapia zakończyła się próbą samobójczą, a terapeutka żyje w błogiej nieświadomości, mysli ze po prostu ot tak przerwalem terapie. A co do borderlajna to mam wszystkie cechy, łącznie z innymi próbami samobójczymi, niestabilnym obrazem siebie ( z dnia na dzień wszystko się zmienia), szalone życie w zwiążkach, a przed chwilą zdeptałem szanse na kolejny związek. Może dobrze, że rozbił się o kant dupy. Coś jednaK próbuję budować, mianowicie udzielanie korków sam nie wiem czy to wypali, nikt nie dzwoni, a ja mam w dupie przygotowywanie się do nich, próbuje się zmusić do lektury podstawy programowej. A dopiero co chciałem robić doktorat :pirate: Pewnie nie raz do września mi się wszystko zmieni. Ludzie jakby wyczuwają mój fatalizm, marzę o psychoterapii na 7 F, ale moja dochtórka tam kiedyś pracowała, nie chce mi dać skierowania na żądną psychoterapię. Mam łykać leki i nie interesować się diagnozą :pirate: I tak sobie wegetuję z dnia na dzień. Swoją drogą księża z mojej parafii chcą mnie wysłać do seminarium lub zakonu :pirate: Ostatnio bliżej jestem Kościoła, ale mój stosunek do wiary jest równie niestabilny co ja sam. Uff trochę mi ulżyło, mam nadzieję dziewczyny, że mi wybaczycie tę pisaninę. Odstawiam leki, bardzo powoli, zobaczymy co będzie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

buszujacywtrawie,

Wybaczamy i witamy w klubie :mrgreen:

 

-- 15 sty 2015, 12:39 --

 

U mnie dzis kosmiczny kryzys...

Mam wrażenie jakbym grała w jakimś filmie do którego w dodatku nie pasuję :(

Nie radzę sobie ani z górkami,ani z dołkami.Jak mam górkę to kompulsywnie wydaję kasę,piję i żrę ,jak mam dołek(jak dziś) to siedzę u siebie w gabinecie i ryczę,modląc się by nikt do mnie nie wszedł i nie zobaczył mnie w takim stanie...Mam dość bycia opanowaną i uśmiechać się na siłę.Skrajnie sprzeczne uczucia co do mojej byłej terapeutki mnie wykańczają.Nie mogę przetrawić nagle przerwanej terapii- jest ona dla mnie jak niezamknięty rozdział książki w której zostało jeszcze parę białych kartek i bardzo chcę dopisać do końca,ale przecież dostałam wyrok bez prawa do apelacji i nic już nie mogę zmienić...Mam tyle lat a jednak nie radzę sobie z uczuciem odrzucenia :cry::why::hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam teorie i w 90% jestem pewna jej prawdziwości.

Nie jestem w żaden sposób zaburzona.

Jestem niewychowanym, rozpieszczonym, dużym dzieckiem któremu poprzewracało się w głowie z własnej głupoty i niefortunnie potoczonych losów swojej rodziny.

Jestem rozkapryszoną, niepoukładaną, przebiegłą i cwaną małą dziewczynką która gdy nie dostanie lizaka położy się na ziemi, będzie tupać nogami i wyć aż nie zedrze gardła. Żyję w przekonaniu, że jestem zaburzona, tak bardzo sobie to wkręciłam że zaczęłam wykazywać pewne cechy osoby zaburzonej, ale prawda jest taka że po prostu jestem idiotką, która sama sobie strzela w kolano.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×