Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rodzice, rodzina - relacje z nimi, uczucia wobec nich...


Gunia76

Rekomendowane odpowiedzi

Znalazłam fragment w necie i postanowiłam się nim tutaj podzielić:

Rodzina została zdefiniowana jako osoby (minimalnie 1+1, obojga lub tej samej płci), które:

-> łączy więź, mają poczucie wspólnoty;

-> żyją razem

 

Członkowie rodziny:

-> oddziałują na siebie (WSZYSCY NA WSZYSTKICH), tworząc złożony system zależności;

->mają wspólne normy, wartości (te BAZOWE, podstawowe)

 

Rodzina to system dynamiczny - całość wciąż się rozwija, poprzez rozwój członków i poprzez pewne wpływy z zewnątrz. Rodzina dysfunkcyjna stara się ograniczać wpływy z zewnątrz! (Dlaczego? O tym za chwilę)

 

FUNKCJE rodziny:

-> prokreacja

-> opiekuńcza (dotyczy nie tylko dzieci - ale dorośli partnerzy również się sobą opiekują)

-> wychowawcza (dotyczy dzieci)

-> ekonomiczna (m.in. budowanie wspólnej przyszłości)

-> psychologiczna (zaspokajanie potrzeb)

 

 

Rodzina dysfunkcyjna nie zaspokaja w pełni potrzeb pierwotnych. Dysfunkcja (np. uzależnienie lub stosowanie przemocy psychicznej bądź fizycznej) uniemożliwia lub zaburza spełnianie funkcji rodziny.

 

Specyfika rodziny dysfunkcyjnej:

-> powoduje utratę poczucia bezpieczeństwa

-> wprowadza chaos (potrzeb, zasad, emocji)

-> brak przewidywalności

-> powoduje stan ciągłego napięcia

-> generuje wstyd jako jedno z dominujących uczuć

-> powoduje wzrost i utrwalenie się niezwykle silnych schematów kontroli

-> dochodzi do zmiany/zamiany u jej członków ról społecznych (takich jak rodzice/dzieci)

 

FAZY ROZWOJU rodziny dysfunkcyjnej (od pojawienia się dysfunkcji - chodzi tu nie tylko o alkohol, ale on się w to oczywiście też wlicza):

1) zaprzeczania - negowanie istnienia problemu

-> w praktyce to np. tłumaczenie zachowań osoby uzależnionej

-> ochrona przed konsekwencjami, np. konsekwencjami picia osoby uzależnionej

->zaczyna się rozwijać współuzależnienie

 

2) izolacji - jej celem jest ukrycie problemu i szkód, jakich doświadcza rodzina

-> ograniczanie kontaktów zewnętrznych

-> ochrona zewnętrznego wizerunku rodziny (podobno często jest tak, że im gorzej w środku, tym "ładniejsza" fasada)

-> kwitnie współuzależnieni

-> pojawiają się już pierwsze objawy u dzieci (od moczeń nocnych, problemów ze snem, stanów lękowych przez problemy w szkole i problemy wychowawcze - różne są objawy, ale najczęściej mają podłoże nerwowe). ( Porażające jest, że objawy pojawiają się tak szybko... )

 

3) rezygnacji z kontrolowania np. picia

-> głównym celem staje się utrzymanie przy istnieniu systemu rodzinnego

-> dochodzi do zamiany ról w obrębie rodziny (np. matka przejmuje część zadań uzależnionego ojca, dziecko staje się partnerem matki i pomaga jej, a ojciec otoczony jest opieką jak dziecko) i ponownego rozdzielenia zadań między członków rodziny

 

Z tej fazy płynnie i szybko następuje przejście do fazy następnej, która może trwać latami:

 

4) utrwalanie się nowych zadań

 

5) separacji, także emocjonalnej

-> dochodzi do reorganizacji rodziny. Powstają nowe zasady i pojawiają się nowe wartości

 

dzięki temu może (ale nie musi niestety) dojść do kolejnej fazy:

 

6) abstynencji i włączenia osoby uzależnionej w system rodziny i proces wybaczania u innych członków rodziny. Co prawda w niektórych rodzinach nawet jeśli nastąpi faza abstynencji (u osoby prowokującej dysfunkcję rodziny), może nie dojść do ponownego "połączenia" rodziny, jeśli tak zadecydują jej członkowie.

Jakie jest wasze podejście do rodziny? Jakie uczucia wam towarzyszą w stosunku do bliskich? Co w tych uczuciach i relacjach chcielibyście zmienić i jak pracujecie nad zmianami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie uczucia i nastawienie wobec rodziny jest jak najbardziej pozytywne ;) Relacje są w porządku, w moim wypadku nic nie potrzebuje zmian.

To super:)

Ja niestety muszę popracować nad relacjami z dziećmi. Bo dla nich jestem matką-tyranką.Nie biję ich na szczęście (już) ale jestem nazbyt wymagająca, nieznosząca sprzeciwu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie jest wasze podejście do rodziny? Jakie uczucia wam towarzyszą w stosunku do bliskich? Co w tych uczuciach i relacjach chcielibyście zmienić i jak pracujecie nad zmianami?

 

niestety u mnie nadal problem istnieje.. więc wiadomo, że niezbyt fajne uczucia żywię do rodziny, szczególnie do matki. chciałabym kiedyś nie nienawidzić matki, a ojcu też kurde wybaczyć jego niepoprawne zachowania w stosunku do mnie jak i reszty rodziny. pracuję nad zmianami chodząc do terapeuty, czytając jakieś artykuły "jak rozmawiać z osobą uzależnioną" i próbuję tego w praktyce... no i ten wniosek, to przepustka do nowego, lepszego życia, tylko czy matka ją wykorzysta...? to już nie ode mnie jest zależne. więc teraz czekam... no a jak jest pijana, to staram się nie zwracać na to uwagi, ale czasem nie wytrzymam, bo to jest wkurzające, co ona gada, cały czas to samo, te same powody do picia... no czasem nie wytrzymuję i wychodzę z pokoju i się z nią poawanturuję. już taki mój charakter, bo jak siedzę w pokoju to mi gorzej jest, tak przynajmniej się wyładuję na źródle moich przykrych emocji. a tak na sobie. w pokoju. towarzyszy mi wielki smutek, żal, jestem wściekła, najchętniej bym się pocięła, czasem zabiła. zatem już sama nie wiem, czy mam wychodzić z pokoju i się na nią wydzierać, czy nie zwracać na tego chlora uwagi. co jest gorsze? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar najlepiej jakbyś się wyprowadziła... ale to wiesz...

A jaki wniosek złożyłaś?? bo nie doczytałam...

Ja nie chcę się zajmować ,,naprawianiem ,, relacji z ojcem, bo on już się nie zmieni. Twoja matka pewnie też, i powinnaś to zaakceptować. Powinniśmy zająć się naprawianiem siebie i swoich relacji z tymi którzy nas nie krzywdzą,ale których my krzywdzimy... Ja krzywdzę swoje dzieci... siebie też niejako,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, wniosek o przymusowe leczenie matki ;) zatem jest jeszcze szansa, że ona się poprawi. jeśli to nie pyknie, to zajmę się sobą i jej już nigdy w życiu nie wybaczę tego, co nam zrobiła. najgorsze jest to, że wtedy ona nie będzie tego świadoma. ech. a ja bym chciała, żeby wiedziała, jak ja się czułam przez te wszystkie lata. by krzywdzic nie trzeba miec wlasnych dzieci, wgl nie trzeba miec dzieci. mozna krzywdzic wszystkich dookola. ja tak robię. krzywdzę ludzi swoją osobą. :bezradny: a dzieci nie będę krzywdzić, bo pewnie ich nie będę miec. za dużo widziałam. złych rzeczy. żeby nie byc złą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będzie świadoma jak na terapii napiszesz do niej list... Mnie to czeka w najbliższej przyszłości... tylko czy będziesz miała odwagę jej go dać???

Co do dzieci.. młoda jesteś może zmienisz zdanie i jesteś w lepszej sytuacji niż ja, bo ty możesz najpierw się wyleczyć z dda i świadomie wychowywać swoje dzieci, ja niestety już zdążyłam je skrzywdzić i cieszę się że mogę to naprawić i mam nadzieję że jakoś mi się uda i jeszcze wyrosną na ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, pochwalisz się nam za kilka lat, jak wyrosły super dzieciaki. ;)

a listu nie... raczej nie mogłabym do niej napisać. nie wiem. wolałabym już jej powiedzieć prosto w oczy. kiedyś. zresztą cały czas jej mówię, jak mnie krzywdzi a ona to komentuje "bidulka" . :silence:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, mam żal że zawsze musiałam zabiegać o miłość być idealna by zasłuzyć

na cień akceptacji.Za wpychanie mnie w poczucie winy,za wrzucanie do ciemnej piwnicy gdy coś zbroiłam ,za

bicie,przemoc,strach,brak szacunku do mnie jako człowieka.Za brak miłości.Nie wiem ucze się wybaczać...czy w pełni mi się uda? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, mam żal że zawsze musiałam zabiegać o miłość być idealna by zasłuzyć

na cień akceptacji.Za wpychanie mnie w poczucie winy,za wrzucanie do ciemnej piwnicy gdy coś zbroiłam ,za

bicie,przemoc,strach,brak szacunku do mnie jako człowieka.Za brak miłości.Nie wiem ucze się wybaczać...czy w pełni mi się uda? :(

Ponoć wybaczenie nie jest drogą do sukcesu w kierunku zdrowienia. Czytałam że najpierw można pozbyć się żalu, wybaczenie przyjdzie albo nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, mam żal że zawsze musiałam zabiegać o miłość być idealna by zasłuzyć

na cień akceptacji.Za wpychanie mnie w poczucie winy,za wrzucanie do ciemnej piwnicy gdy coś zbroiłam ,za

bicie,przemoc,strach,brak szacunku do mnie jako człowieka.Za brak miłości.Nie wiem ucze się wybaczać...czy w pełni mi się uda? :(

Ponoć wybaczenie nie jest drogą do sukcesu w kierunku zdrowienia. Czytałam że najpierw można pozbyć się żalu, wybaczenie przyjdzie albo nie.

Być może masz racje.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech. Rodzina. W moim przypadku kontaktów nie ma żadnych. Ojciec był alkoholikiem, mieszkałem razem z nim. Po jego śmierci zaczęły się kłótnie o spadek, dziwne podchody, dręczenie psychiczne. Nikomu nie chciałem nic zabrać, ale również nie chciałem dać się oszukać. Efekt? Najbliższa zdawało się osoba (rodzeństwo). rozpętała prawdziwą spiralę nienawiści. Efekt? Zostałem sam. Rodzinę widzę w sądzie (a mieszka blisko mnie) i nigdzie poza tym. Mam żonę i rodzinę żony, której moja rodzina nawet nie chce znać.

 

Uczucia wobec mojej rodziny ? Po prostu współczucie. Żal mi ich ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech. Rodzina. W moim przypadku kontaktów nie ma żadnych. Ojciec był alkoholikiem, mieszkałem razem z nim. Po jego śmierci zaczęły się kłótnie o spadek, dziwne podchody, dręczenie psychiczne. Nikomu nie chciałem nic zabrać, ale również nie chciałem dać się oszukać. Efekt? Najbliższa zdawało się osoba (rodzeństwo). rozpętała prawdziwą spiralę nienawiści. Efekt? Zostałem sam. Rodzinę widzę w sądzie (a mieszka blisko mnie) i nigdzie poza tym. Mam żonę i rodzinę żony, której moja rodzina nawet nie chce znać.

 

Uczucia wobec mojej rodziny ? Po prostu współczucie. Żal mi ich ...

No tak bywa, ze pieniądze potrafią rozwalić wszystko.

Ja boję się, ze kiedyś tak samo będzie z moimi bliskimi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurczę, ja mam poważny problem i nie wiem co robić. Może mi coś doradzicie. Podejrzewam, że mój ojciec jest chory psychicznie, ale nigdy się nie badał. Mniej więcej od kilku lat codziennie mamy w domu awantury o kurz na szafce, brudną podłogę i tym podobne bzdety. Jest pedantem, ale to chyba nienormalne, że rzuca się, krzyczy o takie drobiazgi. Nie da się z nim porozmawiać, bo od razu uważa, że pyskujemy, chcemy go zaatakować. I jest wtedy jeszcze gorzej. Moja matka jest słaba, może tylko płakać nad tą sytuacją, nie podjęła nigdy żadnych kroków. Moje rodzeństwo się nie odzywa. Tylko ja jako najstarsza córka próbuję sobie radzić, nie przejmować się, ale nie da się. Ja już nie wytrzymuję ciągłego krzyku, wracanie do domu za każdym razem jest jak męka. Widzę jak to mnie niszczy od środka. Nie mogę się wyprowadzić, zresztą nie chciałabym zostawiać z nim reszty rodziny. I jego też mi szkoda. Chciałabym, żeby było jakoś lepiej. Nie rozwiodą się do pewne, a gdybym ojcu wspomniała, że powinien pójść do psychologa/psychiatry to nie chcę wiedzieć jakby zareagował. Sytuacja bez wyjścia. Może macie jakiś pomysł?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kremm no reakcje twojego ojca do zdrowych nie należą..... Mój terapeuta tłumaczy mi że najważniejsze to odciąć się od źródła.... najlepsze wyjście dla ciebie to wyprowadzka. Matka jest dorosła i skoro nie chce reagować na zachowanie ojca to nic nie poradzisz. W jakim wieku masz rodzeństwo? Można jeszcze zgłosić się na niebieską linię, zadzwonić i powiedzieć że ojciec się znęca psychicznie nad wami. Może tam ci poradzą co robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matka może nie tyle nie chce, co nie potrafi. Rodzeństwo - 15, 11 i 3. Tragedia. Mój brat (15) już robi się jak tatuś. Ja chciałabym im wszystkim pomóc, nie tylko sobie. A sobie na razie też nie mogę.

to tylko telefony do opieki społecznej, do niebieskiej linii i na policję. Najpierw na policję, bo po kilku interwencjach oni sami mogą wam niebieską kartę wyrobić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko wiesz, Gunia76, nie chcę nasyłać na mojego ojca policji. Bo to jednak mój ojciec i na swój sposób kocham go i on na też chyba, on nie wie, że zachowuje się źle, że kogoś krzywdzi. On uważa, że jego zachowanie jest normalne.

Przemyślałam to i rzeczywiście przedostatnią noc spędziłam u babci, bo uważałam, że ojciec naprawdę przegiął. Ale podobno jeszcze bardziej wkurwił się całym zajściem, dopiero następnego dnia tknęły go jakieś wyrzuty sumienia. Chciałam tym wymusić jakoś jego wizytę u psychologa, ale on jest jak alkoholik - sam nie pójdzie na terapię.

Zostaję w domu, matka powiedziała, że sama pójdzie do psychologa, że się rozwiedzie, że z nim porozmawia. Może się coś zmieni. W końcu.

Dzięki za odpowiedź ; )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłam z urlopu i ledwo stanęłam w drzwiach a ,,tatuś,, od razu kazał mi sprawdzać ile pies ma mięsa w zamrażalce i gotować mu jedzenie :evil: Ale się spytałam czy przez dwa tygodnie biedny piesek nic nie jadł??? I sie zamknął... Eh ledwo człowiek próg przekroczy a ten już próbuje swoje zagrania... widocznie wypoczęłam skoro mu się postawiłam... przed urlopem potulnie poszłabym do lodówki sprawdzać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat rzeka, który wywołuje u mnie palete emocji.

Czuję żal, lęk, złość, smutek, napięcie, zazdrość, a nawet nienawiść.

Niestety nie potrafię jeszcze w tym momencie wyzbyć się tych emocji.

Z matką rozmawiać nie umiem. Obie jesteśmy znerwicowane, więc wydaje się, że powinnyśmy się rozumieć, ale niestety...

Z ojcem kontakt urwał się gdy miałam 16 lat. Wyjechał za granicę, a ja strasznie to przeżyłam, bo byłam córeczką tatusia. Jednak z czasem gdy dorastałam i wracal na święta to widziałam jaki jest naprawdę.

A do tego brat, który jest na pierwszym planie i skutecznie zatruwa i tak złe relacje swoim alkoholizmem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój ojciec uwielbia mnie kontrolować.... dzisiaj wydzwaniał do mnie koło 16 czy dzieci odebrałam ze szkoły i przedszkola i gdzie ja jestem bo jeszcze z pracy nie wróciłam... masakra Ja mam do cholery 36 lat a ten mnie traktuje jak dziecko. Bo niby się martwi :twisted: K@!#$%^ Powinnam mu mówić o której wrócę z pracy, czy odbiorę dzieci , gdzie pojedziemy, czy do domu czy gdzie indziej , jak po pracy zjem obiad i wychodzę to się pyta dokąd i o której wrócę.... MASAKRA Wkurza mnie to, najchętniej bym mu to wygarnęła ale nie mogę jednocześnie przez to cholerne dobre wychowanie. Zaciskam więc zęby . Wiem że powinnam mu powiedzieć że nie mam już kilkunastu latek, ale nie mogę.... blokuje mnie... eh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jednak mój ojciec i na swój sposób kocham go i on na też chyba, on nie wie, że zachowuje się źle, że kogoś krzywdzi

Ale nie kochajcie go głupio. Nie reagując na zachowania którymi was krzywdzi szkodzicie sobie i jemu. Spróbuj znaleźć jakąś zewnętrzną instancję (np. tą niebieską linię). Nawet policja nie zrobi mu nic gorszego niż dalsze mieszkanie w ten sposób.

Gunia76, Musisz nauczyć się stawiać granice i konsekwentnie ich przestrzegać. Nie wdawać się w zbędne dyskusje, masz prawo do prywatności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×