WITAM WSZYSTKICH

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

WITAM WSZYSTKICH

Avatar użytkownika
przez nadin-1 02 wrz 2007, 01:16
Witam serdecznie wszystkich. Już od jakiegoś czasu chodzę i czytam sobie to forum, ale nie miałam odwagi dołączyć do was.
Przygnebienie, poczucie nicości, ogromny smutek popycha mnie w to miejsce, by nie być samej w tym chorym i samotnym świecie.

Jestem trzy lata po ślubie, nie są to szczęśliwe chwile mojego życia. Krzyki, życie obok siebie , jesteśmy sobie zupełnie obcymi ludzmi, niszczymy się wzajemnie.
Powtarzanie jak to nie jestem nic warta, jakim zerem jestem, jak to nic w życu nie potrafie doprowadziły mnie do stanu w jakim się znajduje.
Całkowita beznadzieja, bezsens istnienia , mam ochote krzycześ i płakac na przemian. Chdze do pychologa hmm może coś poradzi , czasem jest dobrze czasem gorzej. Nic nie nudze dalej, nie mam odwagi opisac wam bardziej mojego życia , ale może innym razem.

Więc chciałam się przywitać i powiedzieć,że to forum to swietne miejsce i świetni ludzie którzy sobie nawzajem pomagaja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

przez .Tomek 02 wrz 2007, 01:27
nadin-1 napisał(a):estem trzy lata po ślubie, nie są to szczęśliwe chwile mojego życia. Krzyki, życie obok siebie , jesteśmy sobie zupełnie obcymi ludzmi, niszczymy się wzajemnie.

Masz racje, nie jest to najszczęśliwsze życie.
nadin-1 napisał(a):Chdze do pychologa hmm może coś poradz

Ważne, że chodzisz i chcesz znaleść pomoc. Uwierz, że się uda.
nadin-1 napisał(a):Nic nie nudze dalej, nie mam odwagi opisac wam bardziej mojego życia , ale może innym razem

Nie nudzisz. I kiedy będziesz gotowa opisz nam jak to wygląda. Postaramy się służyć dobrą radą i na pewno wysłuchamy.

Witam serdecznie na forum nadin-1 ;)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez nadin-1 02 wrz 2007, 01:41
Dziękuje Tomku za miłe przywitanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 02 wrz 2007, 02:33
Witaj Nadin, pisz śmiało, kiedy będziesz miała ochotę - na pewno chętnie przeczytamy i podzielimy się spostrzeżeniami, w miarę swoich możliwości :smile:

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez nadin-1 02 wrz 2007, 15:28
To może jednak coś więcej napisze.
Jak wspomniałam jestem 3 lata poslubie. Mąż zaraz zmienił się z wspaniałego, wrazliwego, kochajacego, cudownego człowieka w zupełnie kogoś innego.
Nie interesowało go gdy mówiełam że oddalamy się od siebie, że musimy coś zmienić , nie było czułości, uczucia ani nawet rozmowy.
Żyliśmy sobie obok siebie a ja płakałam mu wrękaw i prosiłam żeby coś zmienić bo inaczej nie będzie co ratować od tylko mówił że wyolbrzymiam. Tak było pół roku po slubie .

Później tylko gorzej zaczeły sie ogromne chaje mówił mi jak to nic nie potrafie jakim zerem jetem, że jetem poniżej partereu, jaką suk... , śmiał mi się perfidnie w twarz. Gdy próbowałam z nim normalnie rozmawiać on mówił że rozumie i widzi swoje błędy i że mieni to . Nigdy tego nie zmienił doszło jeszcze to że zaczoł nawet tłumaczyc mi co ja myślę i czuje traktuje mnie jak czuba, całkowicie mnie nie szanuje, czasami jet tak wyrachowany w tym co mówi i jak że głowa boli . Mam już tego dość, nie chce mi się życ, jestem strzępem nerwów, nie potrafie odejść sama nie wiem czemu i męcze się w tym chorym związku. Wpoił mi tak niskom samocene że sama juz wieże w to co mówił.


pozdrawiam i dziękuje za miłe przywitanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Avatar użytkownika
przez juka 08 wrz 2007, 00:15
Witaj Nadin:)tez jestem nowa na forum...tu mozna sie wygadac .duzo dowiedziec i odciac od szarości dnia codziennego .....moje zdanie jest takie:uwazam ze wyszłas za maz zmiłosci i przetrwasz to (wierze)skoro facet tak sie zachowuje jak piszesz to on ma problem ,-musisz duzo z nim rozmawiac i raczej wypytywac o jego problemy ...to bardzo trudne ale do zrobienia ...kochasz go ? jesli tak to walcz o miłość !!ona zawsze zwycieza ...wiem ze on to tez kiedys zrozumie (oby nie za pozno)....faceci sa jak dzieci...on musi miec kompleksy skoro nie wspiera Cie tylko niszczy ...jest zazdrosny? napisz cos wiecej pozdr juka
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 18:46

przez wemiff 08 wrz 2007, 14:31
cześć
-------------------------
tu się odprężam:
http://www.wygrane.com
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 wrz 2007, 20:29

przez Pstryk 09 wrz 2007, 13:52
nadin-1 witam Cię cieplutko. Miło Cię poznać, pomimo okoliczności ;)
Kochanie, czy nie uważasz, że zrobiłaś już więcej, niż mogłaś, aby ratować ten związek? Na przykład, obwiniasz się za to, co sie dzieje, lub wmawiasz sobie, że to przez Ciebie. Bzdura Kochanie - nie mów tak sobie nigdy więcej. To ten człowiek, który jest Twoim mężem oszukał Cię i zniszczył Wasz związek! Nie wmawiaj sobie winy!
Pstryk
Offline

przez Morsik2007 09 wrz 2007, 19:55
Witaj nadin-1!
Nie daj sobie wmawiac, ze jestes winna! Moze sproboj odpowiedziec sobie na pytanie - dlaczego tkwisz w tym zwiazku w ogole? Skoro jest tak zle? I niszczy Ciebie to, co sie dzieje? Jest to kwestia przekonan, braku sil do podjecia decyzji? Nadziei, ze jeszcze jest o co wlaczyc? Trzeba ustalic grunt pod nogami, a potem zastanowic sie co dalej..
A w ogole - milo Cie poznac :D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 12:01

Avatar użytkownika
przez nadin-1 10 wrz 2007, 08:30
bardzo przepraszam ze wam nie odpisałam ale mam zepsuty komp i teraz tylko z pracy moge na chwilke wejść na net.

Serdecznie dziekuje za wasze ciepłe przywitanie naprawde to bardzo wiele dla mnie znaczy.


Czemu nie odchodze??? Bo miałam nadzieje że to zły sen, że się obudze i tego wszystkiego złego nie będzie, bo ciężko mi po 3 latach przyznac sie do porażki , bo to tak strasznie boli, bo miałam nadzieje że on wkońcu przestanie, i wkońcu - jeszcze nie mam odwagi.
Czy go kocham - nie wiem ( chyba tak skoro nie odchodze ale sama nie wiem)

Juz sama nie wiem co mam robic zastanawim sie jak wyglądało by moje życie jak byłabym z kimś innym, może nie miałabym tak "wyjechanej " psychiki. Ironia losu Kiedys jak s łuchałam takich opowiedzi to twierdziłam

" skoro te dziewczyny nie odchodza to chyba im dobrze " A teraz sama jestem taką głupią dziewczyna i nie potrafie nic zrobic , wiem że możecie myślec że samam jestem sobie winna skoro dalej tkwie w tym związku , wiem ze jestem głupia.

Musze kończyc bo jestem w pracy ale obiecuje ze jak tylko będę miała sprawny komp to będę uczestniczyła w forum .
Serdecznie pozdrawiem trzymajcie sie cieplutko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

przez Pstryk 10 wrz 2007, 20:43
Przede wszystkim musisz poszukać odpowiedzi na te pytania w sobie nie sugerując sie głosami z zewnątrz
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez juka 10 wrz 2007, 21:14
mysle tak:powinnas sie chyba odciac od tego złego niszczacego Cie czlowieka ale zeby na 100 sie upewnic sprobuj wygadac sie przed dobrym psychologiem ..pozdr bedzie dobrze...jeszcze masz nas tu na tym forum :*:*:*
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 18:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do