Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 15:16
Evia napisał(a):
Nie sądzę co prawda, by tęsknota za K. spowodowana była niemożnością wyjścia z roli ofiary (po prostu bardzo go kochałam; momentami myślę nawet, że kocham nadal), ale fakt, że moje podejście do innych ludzi, w szczególności do potencjalnych partnerów, jest nieco wypaczone.


tu nie chodzi o tęsknotę za byłym ale o wybór jakiego dokonałaś, czyli wpakowałaś się w relację, która Ciebie poniżała a Ty nadal za tym wzdychasz :?


zobojętniony napisał(a):Zastanów się czy z nim czy nie, bo jeśli było Ci z nim dobrze choć przez krótki czas, to może właśnie to jest ścieżka, którą powinnaś (i powinniście) pójść.
Jeśli on w ogóle jeszcze tego chce.


ja tam uważam, że lepiej byłoby dla niego jeśli autorka najpierw zaczęłaby terapię

cheiloskopia, bez urazy, ale myślę, że to byłoby rozsądniejsze niż tworzenie kolejnego toksycznego związku (tylko, że akurat w tym przypadku to raczej Ty byłabyś osobą, która krzywdzi...)


Właśnie - wzdycham za kimś, kogo powinnam znienawidzić. Sama tego nie rozumiem. Chciałabym to zmienić. A na razie po prostu chciałabym być sama - dopóty, dopóki nie 'znormalnieję'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 15:17
zobojętniony napisał(a):Prawdopodobnie już straciłaś osobę, która bardzo Cię kocha(ła), i kto wie czy nie była odpowiednią dla Ciebie.

pochodzącym z porządnego domu ideałem (wykształcony, przystojny, dowcipny, kreatywny...) też zrobiły swoje; do wszystkich podchodzę nieufnie, z dystansem. Czasem myślę, że nie znajdę już nikogo, z kim byłoby mi tak dobrze jak z K. - zupełnie tak jakbym zapomniała o kłamstwach, poniżeniach, wymuszeniach, jakich się dopuszczał względem mojej osoby...


Na domiar złego każdy przy nim wypada blado


więc pisanie o K. nie sprawia mi aż tyle przykrości


Czasem myślę, że nie znajdę już nikogo, z kim byłoby mi tak dobrze jak z K.


Jeśli to przeczytał, zachowanie jakie opisałaś nie jest w żaden sposób dziwne. Po czymś takim można poczuć się jedynie jak element zastępczy.
Chciał z Tobą być - takie porywy impulsywności wiążą się tylko i wyłącznie z miłością, nie pasują do romansów czy wakacyjnych miłostek.

Jeśli jednak mam być szczery, to gdybym dowiedział się, że ktoś dla mnie najważniejszy myśli w taki a nie inny sposób - odszedłbym bez słowa.

Dlatego chcę podjąć kolejną terapię. Chcę ułożyc sobie normalnie życie z normalnym człowiekiem.


Zastanów się czy z nim czy nie, bo jeśli było Ci z nim dobrze choć przez krótki czas, to może właśnie to jest ścieżka, którą powinnaś (i powinniście) pójść.
Jeśli on w ogóle jeszcze tego chce.

Mam nadzieję, że rozwiążecie tę sytuację.


On chce. Tylko ja nie wiem, czy chcę. Jak w powyższym poście - ja chyba jestem osobą, która potrafi jedynie krzywdzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 15:20
cheiloskopia napisał(a):...Co o tym wszystkim myślicie?

Myślę, że gościu się zdestabilizował emocjonalnie. Widzę dwa warianty możliwych jego zachowań. Albo się ogarnie i będzie wszystko odkręcał, albo zracjonalizuje swoje głupio-impulsywne ruchy, a Ciebie zdewaluuje. Na Twoim miejscu nic bym nie robił.[/quote]

M. wybrał wariant nr 1. - nie usprawiedliwiał się, przyznał, że to był impuls i nie wie, co nim powodowało, kiedy robił opisane wcześniej głupoty. Dodał, że jest mu za siebie wstyd.
Nie zmienia to faktu, że jego impulsywność nieco mnie przestarszyła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 15:30
[/quote]Skoro wszedł na Twoje konto i trafił na ten wątek, to z pewnością czytał go dalej - to nie jest problem znaleźć to forum i temat przez internet, jak się już raz na nim było. No i prawdopodobnie przeczytał, że czujesz się osaczona jego miłością, że się dusisz i że nie lubisz czułości, w domyśle jego czułości, że myślisz o byłym i bardzo go to zraniło.

Moim zdaniem jest jeszcze trochę drogi przed Tobą do otrząśnięcia się z poprzedniego związku, widzę niespójność, piszesz że tamten men Cię bił, a potem że traktował Cię jak księżniczkę, piszesz, że maniakalnie Cię kontrolował i był zazdrosny, ale jednak widzisz w nim jakieś świetlane zalety, które mają sprawiać że inni w porównaniu z nim wypadają gorzej. Dobrze jakbyś zrozumiała, że jego dwa wcielenia, "potwór" i "kochający narzeczony" to dwie strony toksycznej osobowości, które są nierozłączne i się nawzajem nakręcają. Nigdy nie będzie tak, że zniknie potwór i zostanie ideał.
Schemat poprzedniego związku wyglądał chyba tak, że Twój chłopak był dla Ciebie nie w pełni dostępny uczuciowo, a Ty starałaś się zasłużyć na jego miłość i go zmienić, byłaś osobą, która "goni". Być może ten schemat nadal masz w głowie i ciężko Ci być z kimś, kto jest dostępny, boisz się bliskości.
Wydaje mi się też, że obecny (albo już nie) chłopak był z kolei uzależniony od Ciebie. Ta akcja z bratem dziwna. W tym drugim związku miałaś poczucie bezpieczeństwa i sama mogłaś uciekać od bliskości, przyjmując rolę z pozoru wygodniejszą.
Coś z tym trzeba wszystkim zrobić, nie obwiniaj się, to wymaga zrozumienia siebie i pracy.
Polecam ten portal, w czytelni są dobre artykuły i ebooki.
http://www.kobieceserca.pl/[/quote]

Tak, masz rację - cały czas czekałam, aż K. będzie dla mnie dobry; robiłam wszystko, by na tę dobroć zasłużyć. Z perspektywy czasu widzę, że nikt normalny nie pozwoliły sobie na takie traktowanie (przepraszałam go za swoją przeszłość, za to, że nie był pierwszy, za to, że zachorowałam, za to, że mnie poniżył i nazwał szmatą też ja go przepraszałam - bo w końcu na to zasłużyłam... przepraszałam go za wszystko i wciąż w nadziei, że mi wybaczy (!), będzie kochał i szanował). Bardzo się starałam o niego, dla niego, dla nas... Bardzo boli mnie fakt, że on tego nigdy nie docenił.

Jeśli zaś chodzi o obwinianie się, nawet moja Kinga (kuzynka, przyjaciółka, oparcie w trudnych chwilach), która zupełnie nie orientuje się w mechanizmach ludzkiej psychiki zauważyła, że bardzo dużo moich opowieści kończy się frazą "przeze mnie", "moja wina", "ja zawiniłam". Zwróciła na to uwagę wczoraj i nie mogłam nie przyznać jej racji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 sie 2015, 16:41
cheiloskopia napisał(a):...
M. wybrał wariant nr 1. - nie usprawiedliwiał się, przyznał, że to był impuls i nie wie, co nim powodowało, kiedy robił opisane wcześniej głupoty. Dodał, że jest mu za siebie wstyd.
Nie zmienia to faktu, że jego impulsywność nieco mnie przestarszyła.

No to nie najgorzej o nim świadczy. (A wiesz jak jestem krytyczny wobec facetów.) Może daj mu szansę, ale już bez odgrywania teatrzyków. Po prostu zacznij budować szczerą komunikację bez oglądania się, że ranisz. Nie ranisz, kiedy zrozumiale wytłumaczysz przyczyny stanu rzeczy. Podtrzymuję stanowisko: prawda nie rani, kłamstwo niszczy wszystko.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 16:59
NN4V napisał(a):
cheiloskopia napisał(a):...
M. wybrał wariant nr 1. - nie usprawiedliwiał się, przyznał, że to był impuls i nie wie, co nim powodowało, kiedy robił opisane wcześniej głupoty. Dodał, że jest mu za siebie wstyd.
Nie zmienia to faktu, że jego impulsywność nieco mnie przestarszyła.

No to nie najgorzej o nim świadczy. (A wiesz jak jestem krytyczny wobec facetów.) Może daj mu szansę, ale już bez odgrywania teatrzyków. Po prostu zacznij budować szczerą komunikację bez oglądania się, że ranisz. Nie ranisz, kiedy zrozumiale wytłumaczysz przyczyny stanu rzeczy. Podtrzymuję stanowisko: prawda nie rani, kłamstwo niszczy wszystko.


Z komunikacją teraz będzie w ogóle kiepsko, bo wyjeżdża na 12 tyg. do Holandii. Nie ukrywam, że nieco mi przez to ulżyło - w tym czasie zacznę terapię, poukładam sobie to i owo...
Decyzję o wyjeździe tez podjął pod wpływem impulsu. Owa impulsywność mnie martwi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 sie 2015, 17:24
Czemu kiepsko z komunikacją? Maile w NL działają. Mailami można wiele wyjaśnić.
Skoro wyjeżdża, jest czas na przemyślenia. Dla Ciebie i dla niego.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 17:30
Dlatego właśnie odczułam ulgę. Czas - tego właśnie potrzebuję na chwilę obecną najbardziej.
Momentami wydaje mi się, że ja po prostu nie potrafię z nikim być - jestem wyprana z wszelkich uczuć. Kocham brata, kocham Kingę, ale mam wrażenie, że miłość to tylko stan mojej świadomości, a nie prawdziwe uczucia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 sie 2015, 17:41
Wszystkie uczucia są prawdziwe, bo są właśnie stanem świadomości (emocjonalnej).
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 24 sie 2015, 18:05
Z jednej strony masz rację.
To, co czułam do K. było inne - patrzyłam na niego i myślałam, że tak bardzo, bardzo, bardzo go kocham i zrobię wszystko, by był szczęśliwy.
Teraz tego nie ma. Nie potrafię tak kochać. I, co ważniejsze, boję się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 25 sie 2015, 02:33
cheiloskopia napisał(a):To, co czułam do K. było inne - patrzyłam na niego i myślałam, że tak bardzo, bardzo, bardzo go kocham i zrobię wszystko, by był szczęśliwy.
Teraz tego nie ma. Nie potrafię tak kochać. I, co ważniejsze, boję się.


W takim razie powiedz M., że jest lub był tylko tabletką zapomnienia - w dodatku słabą i nieskuteczną. Niech wyjedzie z tą jasnością. Tylko takie spostrzeżenia mam czytając Twe słowa. Sam byłem kiedyś taką tabletką, stąd mniemam, że M. byłby gotów do wszelkich poświęceń - tak jak ja, kilka już długich lat temu. Tyle, że ta, dla której sa się zatraciłem mówiła, "że jestem ważny" - Ty wspomniałaś, że kochasz M. To jakaś różnica, może większa skuteczność, lecz nie wiem czy istotna przez wzgląd na Twój "ideał".

Obecny (?) partner (?), to chyba zupełne przeciwieństwo Twego K. Pytanie: dlaczego tak Cię to od niego odpycha, skoro on nawet nie potrafił nawrzeszczeć na Ciebie, gdy wpadł na post, że - wybacz - jest uczuciowo zdradzany.

Dostałaś od M. to, na co czekałaś by dostać od K., a to M. jest tym złym.

Dziwne, ale może jeszcze do uratowania. Według mnie dobrze "wyszłabyś" na M. gdybyś go dostrzegła.

Cóż, powodzenia! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 25 sie 2015, 07:52
cheiloskopia, nie myśl za dużo. Czas wiele rozwiązuje samoczynnie. Może zbyt wcześnie wpuściłaś faceta do swojego życia, nie budując z nim najpierw więzi opartej na przyjaźni. Przyjaźń jest fajna, bo daje mozliwość poznania siebie wzajemnie. Daje szczerość i możliwośc bycia sobą. Buduje zaufanie. Sądzę, że to lepsza i bezpieczniejsza droga do związku. Bez całej tej romantycznej hipokryzji, z ktorej wnoszą się jedynie zawiedzione nadzieje i rozczarowania.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez neon 25 sie 2015, 09:31
Przecież gdy kobieta mówi "zostańmy przyjaciółmi" to nie jest to dobry znak.Wiele kobiet lubi, jak je sie szarpie za włosy.
nadmiar optymizmu obwieszcza zbliżającą sie rozpacz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5744
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez refren 25 sie 2015, 13:04
cheiloskopia napisał(a):Tak, masz rację - cały czas czekałam, aż K. będzie dla mnie dobry; robiłam wszystko, by na tę dobroć zasłużyć. Z perspektywy czasu widzę, że nikt normalny nie pozwoliły sobie na takie traktowanie (przepraszałam go za swoją przeszłość, za to, że nie był pierwszy, za to, że zachorowałam, za to, że mnie poniżył i nazwał szmatą też ja go przepraszałam - bo w końcu na to zasłużyłam... przepraszałam go za wszystko i wciąż w nadziei, że mi wybaczy (!), będzie kochał i szanował). Bardzo się starałam o niego, dla niego, dla nas... Bardzo boli mnie fakt, że on tego nigdy nie docenił.


Myślę że musisz przeżyć ten ból i żal, uświadomić sobie straty i cierpienie, żeby się uwolnić. Mi aż smutno jak to czytam. Dobrze że to już za Tobą, możesz bogata w doświadczenie iść dalej. To nie chodzi o to, że Twój były chłopak był potworem, ale że nie potrafił inaczej, nie rozumie czym jest zdrowy związek, ma taką a nie inną osobowość, schematy, kompleksy i nie zmieni się, jeśli nie zrozumie że ma problem, może to wymaga przerobienia całego dzieciństwa, terapii, tylko że on nie jest tym zainteresowany. Raczej obwinia wszystkich, tylko nie siebie. Pisałaś, że wiesz z fejsbuka że ma nowy, szczęśliwy związek, ale to może być tylko iluzja, że ten nowy związek czy znajomości są takie fantastyczne, raczej spodziewałabym się z czasem podobnych problemów jak w przeszłości, albo zwiąże się ze słabą kobietą o obniżonym poczuciu własnej wartości, albo kolejne związki się rozpadną. W każdym razem jakoś nie wierzę, żeby były zdrowe i szczęśliwe.

cheiloskopia napisał(a):To, co czułam do K. było inne - patrzyłam na niego i myślałam, że tak bardzo, bardzo, bardzo go kocham i zrobię wszystko, by był szczęśliwy.
Teraz tego nie ma. Nie potrafię tak kochać. I, co ważniejsze, boję się.


Lęk jest w tym momencie zrozumiały. Potrzebujesz czasu, uczuciowość wróci, zwłaszcza że oddychasz teraz zdrowym powietrzem a nie toksynami. Będzie już tylko lepiej, ale dobrze żebyś się zastanowiła (może z psychologiem?) co sprawiło, że tkwiłaś w obciążającym Cię związku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do