Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

przez londar 12 lis 2013, 04:54
Troszkę pewnie będzie długie, ale aby nakreślić całą sytuację to niestety tak
musi być.

No więc tak poznałem ją w połowie sierpnia tamtego roku tutaj na sympatii, ona
tak nie pochodzi z mojej miejscowości tylko miejscowości około 40 km od, więc na początku
więcej rozmawialiśmy niż się widzieliśmy, do października spotkaliśmy się 3
razy.

Tutaj muszę też na chwilę wtrącić troszkę inną historię... ja jestem
wcześniakiem i przez to jak byłem niemowlakiem miałem pewne problemy i musieli mi
amputować jądro, to niestety wpłynęło na to, ze w kontaktach damsko-męskich mi
trudniej, i swój pierwszy raz miałem przed sobą.

Z rozmów z nią wynikało, że seks jest dla niej bardzo ważny, więc przyznałem
się do tego, że jestem prawiczkiem bo pomyślałem, że jak dla niej to takie
ważne to niech wie, niby było wszystko w porządku. W Październiku wróciła na studia i niby nasza znajomość miała się już wtedy rozwijać, ale zauważyłem,
że zaczęła mnie olewać, przyznała się później, że to przez to, że nikogo
nie "szturchałem", a dla niej musi być wszystko dobrze od początku. Po
iluś tam rozmowach i tłumaczeniu się przyznałem się jej do tej sprawy z jądrem
to wtedy mi napisała, że musi bardzo poważnie się zastanowić. Wtedy nasz kontakt
ograniczył się już do tego, że popisaliśmy czasmi na gg i facebooku. Było mi
przykro ale pogodziłem się z tym, ze to koniec znajomości.

Wtedy w listopadzie zmarła jej mama po dłuższej chorobie. I wtedy zdecydowała, ze
jednak ze mną spróbuje bo jak to określiła, pomyślała, ze ze mna będzie jej
dobrze. Byłem bardzo szczęśliwy, że tak wyszło, i wtedy starałem się jej
dawać dużo poczucia bezpieczeństwa i być z nią zawsze aby po śmierci mamy się
nie załamała. I można by powiedzieć, ze to happy end. Ale niestety...

Ona ma dużo kolegów co zawsze mnie przerażało, i miała też takiego jednego do
którego jeździła pić do mieszkania. Nie podobało mi się to ale co miałem
zrobić, prosiłem ją aby tego nie robiła ale to wtedy mi tłumaczyła, że to
tylko kolega ona nie robi nic złego i tak dalej. Pierwszy raz była u niego w
listopadzie 10 dni po śmierci mamy a później w grudniu. Mi podejrzenia niestety
nie dawały spokoju, i wiem, ze to nie ładne i nie jestem z tego powodu dumny ale
zobaczyłem jak wpisuje swoje hasło do gg i przeczytałem jej archiwum wiadomości.
I to co przeczytałem przeraziło mnie strasznie. On o mnie nic nie wiedział, ona do
niego jeździła i się tam seksili... spała u niego w jednym łóżku z nim...
Jedna z rozmów, ta z października dotyczyła tego, ze jemu w prezerwatywie nie
chciał stanąć to robili to bez, a on jej obiecał, że jak coś to będzie jej
płacił alimenty. A druga rozmowa w grudniu (przed spotkaniem)to była tak, ze
pochwaliła mu się, że ma nową bieliznę i mu się w niej pokaże, a tą bieliznę
dostała ode mnie wtedy na urodziny. A druga rozmowa (po spotkaniu) była tak, ze
jemu było smutno, że mu tylko rączką zrobiła dobrze ale na więcej nie miała
siły.

Tak jak napisałem to co przeczytałem przeraziło mnie strasznie i nie wiedziałem
co mam z tym robić, nic nie mówiłem, ze wiem i czekałem na rozwój sytuacji,
oczywiscie wtedy chciałem aby ona zakończyła tą znajomość, ale gdzie tam nie
było o tym rozmowy. Wcześniej te dwa razy jak u niego była to mi o tym
powiedziała, ale juz później po moich buntach, jak chciała się z nim spotkać w
lutym to już mi powiedziała, że idzie z koleżankami na siłownię, wtedy czara
goryczy się przelała i powiedziałem jej całą prawdę. Oczywiście była na mnie
bardzo zła za to, ze przeczytałem te wiadomości a mi wciskała kity, że to były
tylko takie rozmowy, bo ona tak rozmawia z kolegami, ale to się nie wydarzyło...

No dobra pogodziliśmy się i miałem nadzieję, że ona zmieni to wszystko. W
jakąś tam niedzielę porozmawialiśmy o tym i doszliśmy do wniosku, ze trzeba
wyciągnać z tego jakieś wnioski na przyszłość, i miało być tak, ja się nie
wnerwiam, ze ona do niego nie idzie, ale w zamian za to ona mówi mi prawdę i nie
nocuje u niego.

Na drugi dzień jakoś tak dziwnie zaczęła się zachowywać, mówiła, że idzie do
koleżanki, nie wiem dlaczego, nie umiem tego wyjaśnić ale czułem, że idzie do
niego.Nie odzywała się do mnie wieczorem wtedy wcale, gdzie normalnie i jak była u
koleżanki mieliśmy kontakt, po 23 zadzwoniłem do niej była pijana i tak nie za
miło się do mnie odzywała. A na drugi dzień jak do mnie z rana zadzwoniła to od
razu miała do mnie pretensję, bo ja dzień wcześniej powiedziałem jej coś o tym
koledze (bo wyszło w między czasie, ze ja go znam) i, ze to niby było kłamstwo.
Już po tym wiedziałem na pewno, ze u niego była powiedziałem jej o tym ale się
wypierała. Ona wtedy korzystała z mojego telefonu i nie wiedziała, że w tym
telefonie jest tak, ze nawet jak się usunie smsmy to w połączenaich itak widać
kawałek smsa, i ja to sprawdziłem i było widać, ze się wtedy spotkali.
Powiedziałem jej o tym i oczywiście znowu złość, ale jakoś się pogodziliśmy.

W kwietniu mieliśmy pojechać na wycieczke do Szwecji, przed tą wycieczką
napisała do niego smsa, ze się za nim steskniła. Po powrocie ze Szwecji znowu u
niego była... wtedy dla naszego dobra nic jej o tym nie mówiłem, wytrzymałem
chyba z miesiąc ale po jakiejś tam awanturze wygarnąłem jej to wszystko. I wtedy
mi powiedziała, że nie ma już z nim kontaktu bo on niby jak zobaczyła zdjęcia
ze Szwecji to jakoś dziwnie się zachowywał i przestał do niej odzywać, ona
powiedziała, ze moze się zakochał.

No dobra wtedy juz było ok, przyszły wakacje i pojechała do domu, spotykliśmy
się dość często. W sierpniu dość mocno się pokłóciliśmyi zerwaliśmy ze
sobą, bo ona chciała zamieszkać ze swoim jakimś dobrym przyjacielem na stancji a
ja tego nie chciałem, bo wiedziałem, że wtedy by nie było życia tylko
przyjaciel.

Tak jak wspominałem ja tego chłopaka do którego ona jeździła znam, i wtedy po
tym rozstaniu odezwałem się do niego, i zapytałem czy ma z nią kontakt odpisał
mi wtedy, ze nie, bo zerwał konbtakt dlatego, że ona mu powiedziała, że w Szwecji
była z koleżanką a na zdjęciach był jakiś facet i on nie chce mieć kjontaktu z
fałszywymi znajomymi (ja te zdjęcia które ona widział widziałem, mieliśmy
około 200 zdjeć gdzie na połowie byłem ja, w tej wersji dla niego były tylko dwa
moje zdjęci, chyba ich nie wywaliła przez przypadek) i oczywiście potwierdził mi
to wszystko, że spała u niego, że się bzykali.

I tak mimo wszystko się pogodziliśmy i później po miesiacu po wycieczce do Turcji
wszystko sie zakończyło. Nawyzywała mnie tak strasznie.

Tam w Turcji strasznie się wtedy pokłóciliśmy, między innymi o te jej zdrady. W tym związku było wiele kłótni, o które też się obwiniam.

Czy ja miałem prawo być zły za to, że ona chciała zamieszkać z przyjacielem na jednej stancji?

I ogólnie chciałbym aby ktoś ustosunkował się do tego co napisałem... Boje się, że straciłem miłość życia, chociaż tak wiele złego mi zrobiła
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
13 sie 2011, 20:57

Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lis 2013, 12:23
Boje się, że straciłem miłość życia,

zartujesz nie? Zachowales sie jak po*pierdółka. Dziewczyna Toba pomiata a Ty biegasz za nia jak pies. Zacznij sie facet w koncu szanowac bo zadna dziewczyna nie bedzie szanowac Ciebie jak bedziesz taka guma od kaleson :roll:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

przez Saraid 12 lis 2013, 12:46
londar, Ciesz się bo utraciłeś coś co Cię ograniczało,sprawiało że sam dla siebie byłeś nikim tylko chłopakiem swojej dziewczyny .Tak ma wyglądać miłość życia?miłość opiera się także na szacunku,trosce,zaufaniu,odpowiedzialnośći w waszych relacjach było to wszystko?Najpierw sam zacznij siebie kochać ,szanować bo pozwalając sobie na takie zachowanie niestety tego nie robisz.
Saraid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

przez Lux24 17 lis 2013, 00:28
londar, Panie piszące powyżej mają rację, Ty nie powinieneś mieć sobie nic do zarzucenia, wręcz byłeś zbyt pobłażliwy i tolerancyjny. Tak naprawdę trzeba było zakończyć to wcześniej, a nie kłócić się i za każdym razem przymykać oko.
Offline
Posty
202
Dołączył(a)
14 kwi 2013, 15:28

Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Wiem, że za duż

Avatar użytkownika
przez zima 17 lis 2013, 12:10
londar,
Boje się, że straciłem miłość życia

nie ma czegos takiego- raz i do konca- to sa bajki. milosc sie pielegnuje- nad zwiazkiem trzeba pracowac. kochasz ją miloscia ofiarną- jestes wniebowziety bo dala Ci dostep do siebie. to niczym przywiazanie ofiary do wybawiciela. lubisz jak sie oddala i wraca. lubisz ten rollecoaster utwierdzajacy Cie w przekonaniu ze cierpienie wzmacnia.
wrocmy do tematu. brak jadra to jeszcze nie koniec swiata.
ale bycie prawiczkiem w pewnym wieku to jest koniec swiata. osobiscie nie chcialabym by ktos sie na mnie uczył.
jezeli sprawy seksu nie sa dla Ciebie tak istotne to znajdz kobiete, ktora nie bedzie od Ciebie oczekiwala jakiejkolwiek sprawnosci w tej dziedzinie. jezeli nie przeszkadza Ci bycie prawiczkiem to nic z tym nie rob, poki nie spotkasz takiej dla ktorej to bedzie mialo duza wartosc. kwestia wyboru.
pytanie czemu rajcuje Cie kobieta, ktora ma wyraźny problem ze soba (picie i niezobowiazujuacy seks) , no chyba ze jest jeszcze bardzo mloda i chce sie wyszumiec. ale tak czy siak- jesli ta sfera jest dla niej istotna- to nie ominiesz tematu. pytanie czy warto wiazac sie z kims takim i dawac soba pomiatac.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do