Jestem zmęczony..

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jestem zmęczony..

przez Jaroslaw32 18 sty 2011, 14:47
Jestem w związku w którym czuję się bezsilny. Pisałem juj tutaj kilka razy, jednak potrzebuję wyrzucic z siebie pewne rzeczy chociażby poprzez pisanie o tym co boli. Żyję i mieszkam z osobą bardzo emocjonalną, jej płacz jest na porządku dziennym, wystarczy, ze zwrócę jej uwagę, a ona od razu się obraża, co więcej zaczyna mnie atakować, że jej się nie chce żyć, bo się nad nią psychicznie znęcam, bo jestem ciągle z niej niezadowolony itd. Przykład dnia dzisiejszego, mam w torbie jej skierowanie lekarskie, którego jej nie oddałem, powiedziała mi przez telefon, że nigdy o niczym nie pamiętam, co niestety jest prawdą, gdyż jestem osobą dosyć roztrzepaną. Odpowiedziałem, że mogła sama również pamiętać o tym skierowaniu, po chwili zmieniła ton głosu i się rozłączyła (oczywiście juz obrażona). Napisałem jej smsa, ze marzę o dniu w którym zacznie mnie traktować z szacunkiem i przestanie się czepiać o wszystko, w odpowiedzi sms, że ją niszczę psychicznie itd. Wiecie to jest jak kula śniegowa, zaczyna się od malusiej kulki a kończy na wielkiej kuli której nie sposób zatrzymać. Powiedziałem też, że wszędzie jest bałagan, bo ubrania którymi handuje są wszędzie, więc ona, że zamknie działalność po czym dodała, że nie będzie się przeprowadzać do większego miasta dopóki nie będzie pewna tej zmiany. Ja szukam nowej pracy, szukam mieszkania do kupienia, temat już od dawna się toczy, a tymczasem wystarczy moja mała uwaga, żeby wywołać wspomnianą wcześniej kulę śniegową. Nie umiem do niej dotrzeć, coś powiem, próbuję się wygadać, to zamiast zrozumienia i rozmowy otrzymuję agresywną reakcję która pogłębia mój stan przygnębienia. Boję się, że skończy się depresją, bo nerwicę już mam. Mamy dwójkę dzieci, starszy jest z poprzedniego związku partnerki, młodszy to już nasze dzieło ;) Ze starszym mam bardzo dobry kontakt, kochamy się, tym bardziej nie rozumiem jej zachowania. Żeby było jasne, moja parterka odbija piłeczkę twierdząc, że to ja jestem wszystkiemu winny. Ciągle mi to w głowie siedzi, nie czuję, że oddycham pełną piersią, nie czuję że moje życie jest pełnowartościowe....
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 lut 2010, 18:07

Re: Jestem zmęczony..

Avatar użytkownika
przez devka 19 sty 2011, 11:14
Zaciekawił mnie tytuł wiadomości: jestem zmęczony... dokładnie i ja czuję się zmęczona.
Myślę, że Twoja partnerka też czuje się zmęczona, może ma za wiele obowiązków, które ją przerosły. Czuje się sfrustrowana, przygnębiona (na co wskazują płaczliwe momenty), rozczarowana...
Często osoby emocjonalne, wrażliwe, są niepogodzone z rzeczywistością.
Wiszą pomiędzy tym o czym marzą a tym co je spotyka...
Nie widzę zrozumienia jedynie w obrażaniu się Twojej partnerki, być może i tu dochodzi niedojrzałość...
O tym jak ważna jest rozmowa, wyciąganie wniosków, jak ważne jest wsparcie - sama się doskonale przekonałam.
spróbuj porozmawiać z partnerką gdzieś w neutralnym miejscu, np, na spacerze i powiedz jej jak bardzo ją kochasz i ile dla Ciebie znaczy. Powiedz, że czujesz się zmęczony i może zaproponuj terapię...
Chciałabym, żeby wszystko było prostsze...
Lepiej byc nielubiana za to, kim jestes,
niz byc kochana za to, kim nie jestes...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
14 sty 2011, 16:34
Lokalizacja
śląsk

Re: Jestem zmęczony..

przez LitrMaślanki 19 sty 2011, 11:23
Jaroslaw32,
Z tego co piszesz to chyba tez sie nie przykładasz ?
Zawsze dawaj partnerce to czego oczekujesz od niej . Chcesz szacunku ? To też szanuj i rozum .
Powinniście zdecydować się na wizytę w centrum pomocy rodzinie ,albo u jakiegoś specjalisty od partnerstwa .
tak jak zachowujecie się wobec siebie ..to w sumie na wzajem się meczycie .
Odpowiedzcie sobie bez wytykania błędów jedno drugiemu ,na pytanie czy chcecie razem być .
jeżeli tak to ruszajcie do specjalisty ...musicie się siebie nawzajem nauczyć ,bo z tekstu powyżej to raczej wynika ,że jesteście w homncie ,przypięci do jednego wozu ,niestety każde z innej strony ...a tak się nie da .
LitrMaślanki
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem zmęczony..

Avatar użytkownika
przez devka 19 sty 2011, 11:39
bardzo mi się podoba wypowiedź LitrMaślanki :)
Konkretna, dająca kopa czyli motywująca :)
Lepiej byc nielubiana za to, kim jestes,
niz byc kochana za to, kim nie jestes...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
14 sty 2011, 16:34
Lokalizacja
śląsk

Jestem zmęczony..

przez Mariola71 05 lut 2011, 14:56
Widzę że jesteście w temacie więc może i ja dostanę od was jakąś pomocną radę jak wybrnąć ze związku który umiera, którym jestem zmęczona i który mnie przerasta.....Ja jak i Jarosław32 czuję się zmęczona związkiem ,Cofając się kilka lat do tyłu moja druga połowa podjęła decyzję że zmienia pracę,jednak czas szukania wypełniał piwkiem i tak to trwało około roku w tym czasie wiele się zmieniło, nie wiem za bardzo dlaczego, ale faktem tym iż zaczął pić obarcza mnie, że to ja jestem temu winna.Potem doszło brak zrozumienia i możliwości rozmowy bo gdy wracałam z pracy moja połowa nie była w stanie do prowadzenia jakiejkolwiek konwersacji,i tak mijał dzień za dniem. Do tego doszło że do mnie raczej to on nic nie czuje prędzej traktuje mnie jak siostrę lub koleżankę a niżeli widzi we mnie żonę.Swoje potrzeby seksualne załatwia sam ze sobą,z tego co zaobserwowałam szuka kobiety.Kiedy oto zapytałam odpowiedział iż chciałby spróbować czegoś nowego,nowych doznań.Gdy zaproponowałam aby się wyprowadził i przemyślał o co Mu chodzi ,niby szuka i nie znajduje więc czegoś nie rozumie....o co biega....albo w prawo albo w lewo....na chwilę obecną nie wiem na czym stoję i co przyniesie kolejny dzień...Zastanawiam się że może skoro on nie potrafi podjąć decyzji to może ja powinnam się wyprowadzić...Pozdrawiam...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:39

Jestem zmęczony..

Avatar użytkownika
przez devka 17 lut 2011, 11:57
Witaj Mariola71
każdy z nas, musi podjąć taką decyzje sam, żeby nie było później do nikogo pretensji. Ja długo się zastanawiałam ale doszłam do wniosku, że w moim przypadku tak będzie lepiej. Rozstanie stanowi czegoś koniec ale i początek... więc zostaje tylko wiara, że będzie lepiej.
Dokładnie tak jak Ty, czuję się zmęczona i zdołowana całą tą sytuacją, bo ile można trwać w czymś co od dawna nie istnieje. Życzę Ci abyś wytrwale dążyła do swojego szczęścia i nie bała się podejmowania decyzji...
Lepiej byc nielubiana za to, kim jestes,
niz byc kochana za to, kim nie jestes...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
14 sty 2011, 16:34
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do