Moje problemy/historia/pytania

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Mój facet ma dziecko, którego nie chce poznać!

przez tucha911 01 wrz 2007, 00:13
Jego syn ma 4 i pół roku a on nigdy go nie poznał. Matka dziecka jest dziwną delikatnie mówiąc osobą ale dziecko nie jest niczemu winne i na świat się nie prosiło. Sama mam 7 letniego syna z poprzedniego małżeństwa i mój facet pokochał go jak swojego, ale swojego nawet nie chce zobaczyć. Dlaczego? Co robić? Żal mi tego dziecka.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Twilight 01 wrz 2007, 02:11
Zgadzam się ze słowami Bethi, chociaż zawsze istnieje ryzyko, że ma dokładnie takie same obawy jak Ty.

I zgadzam sie z Goplaneczką, że nie powinnaś sie angażować przed długą znajomością osobistą - Ty masz teraz w głowie swoje wyobrażenie tej osoby, a nie to, jakim jest naprawdę. A od razu możesz sie przygotować, że będzie inny, bardzo inny. Co nie musi oznaczać nic złego.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez atrucha 01 wrz 2007, 14:35
Nie jestem obiektywna w takich sprawach. Sama mam podobną sytuację, z tym że to ja jestem matką dziecka pozostawionego przez ojca. Trudno powiedzieć, dlaczego akurat tak postępują.. Nawet jeśli matka dziecka utrudnia kontakty z ojcem, ojciec zawsze może walczyć o spotkania z dzieckiem na drodze sądowej. Dla mnie facet, który nie kontaktuje się swoim dzieckiem nie może być dobrym kandydatem na partnera życiowego, męża etc Swoim postępowaniem daje świadectwo temu, jakim jest człowiekiem. Kobieta wiążąca się z kimś takim powinna mieć świadomość, że któregoś dnia ich wspólne dzieci mogą podzielić los poprzedniego potomstwa. Oczywiście nie jest to pewnikiem, ale ryzyko jest spore.

Obecnie jestem związana z kimś kto również ma syna z pierwszego małżeństwa. Chłopczyk mieszka ze swoją mamą w innym mieście. Tata zabiera go tak często, jak tylko może. Troszczy się o niego etc. Nie wyobraża sobie inaczej. Ja też nie...
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 01 wrz 2007, 21:16
Hm, a jak tłumaczy Twój facet tą niechęć?
Pstryk
Offline

Bethi

przez tucha911 01 wrz 2007, 23:56
Bethi

Zacznę może od tego, że Jacka (mojego faceta) zostawiła dziewczyna po dwóch latach związku. Nie wiedział co ze sobą zrobić. Spotykał się ze znajomymi (m.in. z matką tego dziecka). Pewnego dnia wylądowali w łóżku. Nie zabezpieczyli się. Po tym stwierdzili że to był błąd. Gdy ta dziewczyna powiedziała mu że jest w ciąży on oznajmił że zrobi co zechce ale on nie chce dziecka. Trzeba tu zaznaczyć, że ta dziewczyna usunęła 2 poprzednie ciąże i że ogólnie lubiła sex z każdym i wszędzie. Po urodzeniu się dziecka, a właściewie po rozprawie sądowej o ojcostwo, Jacek zrobił testy DNA. Okazało się, że jednak to jego dziecko. Płaci więc alimenty. Mówi że dziecka nie chce znać przez nią. Ona jest podła i obsesyjnie go kocha. Próbowała zniszczyć nasz związek, zresztą wszystkie poprzednie jego związki również. Cała rodzina Jacka utrzymuje kontakt z tym chłopcem, ja również go widziałam rok temu (podobny troszkę do taty).

Poznałam tę dziewczynę niestety aż za dobrze i myślę że gdyby ona była inna to Jacek znałby swojego syna. Jednak mimo wszystko uważam że powinien ją olać i spotykać się z małym, zabierać go, być poprostu ojcem.

Strasznie skomplikowana sytuacja i nie wiem już jak z nim rozmawiać, jak go przekonać. Ten temat jest tematem tabu i zawsze doprowadza do kłótni.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Re: Bethi

przez atrucha 02 wrz 2007, 12:33
tucha911 napisał(a):Ten temat jest tematem tabu i zawsze doprowadza do kłótni.


Tzn że Twój facet ma świadomość, że nie postępuje odpowiednio.. Woli niestety pójść na łatwiznę i odciąć się od problemu. Jak większość nieodpowiedzialnych facetów. Ot, wszystko..

Zgadzam się z moją przedmówczynią.
To przykra prawda niestety :?
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez krawiec 02 wrz 2007, 14:46
też poczekałbym z angażowaniem się aż się poznacie w realu lepiej
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 wrz 2007, 14:42

przez tucha911 02 wrz 2007, 15:05
Ta dziewczyna jest już kilka lat z innym facetem. Mają razem roczne dziecko. Powiedziała mi wprost że zrobiła sobie dziecko z tym drugim żeby zapomnieć o Jacku (to raczej chore). Raz mówi że kocha Łukasza i zamierzają się pobrać, a raz że już nie są razem. Musiałam zmienić numer tel. żeby wiecznie nie dręczyła mnie esami. Wszyscy znajomi się od niej odsunęli bo mają jej już dość. Rodzice Jacka utrzymują kontakt tylko z małym bo jej też mają dość. Ona ciągle oczerniała Jacka a oni jej wierzyli. Traktowali ją jak córkę (a ona właśnie toge chciała, bo jej matka zachlała się na śmierć, a ojciec wyparł się jej po urodzeniu) Dopiero gdy Jacek związał się ze mną zaczęli powoli dostrzegać że ich syn jest zupełnie inny niż ona go przedstawiała. Przez jej wybryki w stosunku do mnie nasz związek prawie się rozpadł. Według mnie to dość dziwne jak facet który ma dziecko którego nie chce znać (przez jego matkę) wiąże się z dziewczyną która ma syna i traktuje go jak swojego. Przecież to zaprzeczenie braku odpowiedzialności. Do tego ja jestem bez dochodów (tylko alimenty na Filipa, które nie wystarczają na jego utrzymanie, więc Jacek utrzymuje również mojego syna). Jacek pracuje po 13 godzin żebyśmy mieli jak najlepiej. Gdy urodził się nasz syn-Kubuś Jacek siedział przy inkubatorze całe dnie. Płakał. Kochał, pragnął go. Teraz gdy wspominamy Kubusia nadal płacze. Jeździ na jego grobek codziennie. Pragnie mieć ze mną jeszcze dziecko jak tylko będę gotowa.

Jeśli chodzi o jego rodziców to nie uważam że oni przejęli odowiedzialność. Poprostu nie mają innych wnuków. To pierwszy i jak narazie jedyny żyjacy wnuk. Poprostu dlatego właśnie mają z nim kontakt. To był ich wybór.

Mam nadzieję że nikogo nie uraziłam. Nie bronię Jacka tylko staram się przedstawić fakty jak najdokładniej.
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 03 wrz 2007, 13:47
tucha obawiam się, że do póki Twój partner nie zrozumie i nie poczuje potrzeby bycia ojcem dla swojego dziecka do póty Ty nic nie wskórasz, z drugiej strony ciągłe nakłanianie go do zmiany zdania może w najlepszym razie doprowadzić do tego, że owszem postanowi spotkać się z synem raz może dwa dla przysłowiowego świętego spokoju i co wtedy??? Ja patrzę teraz z perspektywy dziecka!!! Jak mały będzie funkcjonował??? Czy nie zachwieje to jego życia???? Czy jednorazowa wizyta taty, który tak na prawdę nie odczuwa potrzeby bycia tatą dla niego nie będzie gorszym złem niż kompletny jego brak!!! Ja rozumiem, że starasz się kierować dobrem dziecka bo sama jesteś matką ale w tym wypadku to może nie zadziałać i może stać się dużo złego dziecku!!!!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez tucha911 05 wrz 2007, 11:47
Jaśkowa chyba niestety masz rację. Mam wrażnienie że on wymazał z pamięci rozdział swojego życia w którym powstał jego syn. Do tego gdy rozmawiamy o przeszłości związanej z jego synem i z tą dziewczyną zawsze dochodzi do kłótni bo ja nie wiem dlaczego w którymś momencie rozmowy zawsze zaczynam mu wygarniać, że skoro nie chciał dziecka to trzeba było się zabezpieczyć i w ogóle wtedy na niego najeżdżam. Mam problem z panowaniem nad emocjami, szczególnie gdy mowa o tej dziewczynie, gdyż ona sprawiła mi naprawdę sporo przykrości. Z jednej strony chciałabym zaakceptować jego decyzję i żyć dalej, z drugiej natomiast nachodzą mnie takie myśli że to nie jest normalne że on nie zna swojego syna i wtedy zaczynam go dręczyć tematem. To jest jak taka natrętna myśl która wraca jak bumerang, szczególnie gdy pojedziemy do rodziców Jacka a tam stoi w ramce zdjęcie jego syna. Boże czemu żucie jest takie skomplikowane?!
Czas nie leczy ran... On tylko przyzwyczaja nas do bólu...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
31 sie 2007, 00:16
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 05 wrz 2007, 12:23
to że masz rozterki wynika z tego, że po pierwsze jesteś sama matką po drugie jesteś zwyczajnie dobrym człwiekiem bo żadkością jest aby kobieta zabiegała o to by jej partner widywal dziecko z poprzedniego związku to wręcz dziwaczne bo zazwyczaj kolejne partnerki wolą odseparować faceta od przeszłości jak tylko się, nie wiem na ile Cię to uspokoi ale nie masz sobie nic do zarzucenia zrobiłaś co mogłaś, Tobie w przyszłości nikt złego słowa powiedzieć nie może w tym temacie natomiast Twój partner być może kiedyś dojrzeje do decyzji aby poznać, swojego syna i być dla niego ojcem, są rzeczy w życiu do których dojrzewamy latami są też takie do których nigdy nie dojrzejemy.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez atrucha 05 wrz 2007, 13:00
Usmiecham się jak czytam bo historia jest podobna do mojej..

Kiedy mój syn miał 4 lata rozpadło sie moje małżeństwo. Tatuś wyszedł z domu i był to ostatni dzień kiedy rozmawiał ze swoim dzieckiem. Nie chce mi się opisywać reakcji czterolatka, kiedy nagle bez wytłumaczenia znika z jego życia jedna z najważniejszych osób w małym światku.. Zresztą nie o tym temat..
Ojciec zerwał kontakt z nami (ze mną i synem). Teściowie interesują się wnukiem. Babcia odwiedzała go etc..Zawsze pamiętała o uroczystościach typu urodziny etc. W sumie nigdy nie próbowałam rozmawiać z nią dlaczego jej syn porzucił właśne dziecko. Ogólnie mało z nią rozmawiam, ponieważ nigdy nie miałyśmy dobrego kontaktu.
Minęło kilka lat. Mój syn ma teraz prawie 12 lat. Czasem widuje swojego ojca z daleka. Raz doszło do takiej sytuacji, że syn poszedł do domu babci i drzwi otworzył mu tata.. Ponoć przez chwilę stali i patrzyli na siebie, poczym tatuś bez słowa...wyszedł.
Mój syn bardzo to przeżył. Nie obeszło się poźniej w domu bez łez. Taka konfrontacja nie jest przyjemna... Poza tym,jak tłumaczyć to dziecku..? "Masz tatę idotę" ? "Tata nie dorósł do roli ojca"..?
Rozmawialiśmy z psychologiem na ten temat. Pani psycholog powiedziała,że facet musi mieć spore problemy z samym sobą skoro tak się zachowuje.

Dawno przestałam zastanawiać się co kieruje facetem, który zostawia własne dziecko. Mozna gdybać i wyciągać wnioski.
Ciekawostką jest fakt, że mój ex związany jest obecnie z dziewczyną która skończyła pedagogikę i jest wychowawczynią w przedszkolu.. Jak ona tłumaczy sobie jego zachowanie..? :roll: Przypuszczam, ze sytuacja jest podobna jak u Was. Nie rozmawia sie o tym, a jeśli tak to dochodzi do kłótni..

Skomplikowane to życie..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez juka 08 wrz 2007, 01:00
zgadzam sie ze słowami goplaneczki....ja bym jednak ni naciskała faceta...to troche inny gatunek...tylko sie nie smuc -to jestnajwazniejsze:)trzymam kciuki:*
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 18:46

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 11 wrz 2007, 21:56
Miał już dziewczyne?
Może to nie jest typ odważnego faceta?? Może woli porozmawiać przez gg, bo robi to bez zobowiązań? Może nie lubi patrzeć w oczy? Może nie jest dobry w rozmowie sam na sam? Może jest nieśmiały? Może na pryszcze? Może... może... Proponuję go nie zmuszać... Jak będzie chciał to sam przyjedzie.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do