Jak reagują Wasi bliscy na depresję i nerwicę u Was?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 06:18
Ja rownież nie mówię wprost dziecku, że mama jest trochę nie tego...Zwyczajnie się tego wstydzę..Czytam Wasze posty po kilka razy i za każdym razem mówię sobie..Dziś spróbuję porozmawiać z synkiem..Zrobię tak jak Wy,bo wiem że to jest najlepsze co można zrobić..Być szczerym wobec dziecka.Ale nie umiem się przełamać.. :? i czuję złość do siebie przez to..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 06:57
Nie jestem zły, nie jestem wyróżniony - to nic dobrego. Pogadam z moim synem kiedyś ... Echhh ucieczka. Ale po co skoro dorsłym tak trudno ?
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Mona75 23 kwi 2007, 07:31
Dzieci kochają bardziej bezwarunkowo. Po prostu przyjmują chorobę rodziców. Z czasem chcą więcej szczegółw. Są najlepszymi terapeutami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 23 kwi 2007, 10:46
[quote="Marla_30g"]Ja rownież nie mówię wprost dziecku, że mama jest trochę nie tego...[quote]

ale co nie tego? to już nie wolno być chorym? :D wyolbrzymiacie ten problem, ale wyolbrzymiacie we własnych oczach
a Ciebie Ampułek to już całkiem nie rozumiem (choć może to trudniej omawiać z młodzieńcem) - jesteś facetem, chyba masz za sobą na tyle wiele lat małżeństwa, żeby zaczaić, że żona pewnych rzeczy nie pojmie (jak nie chce, albo zwyczajnie) i tyle, więc po co porównujesz ją na zasadzie "skoro ona nie czai, to syn już zupełnie"?
może Twój syn jest pod zbytnim wpływem Twojej żony i stąd się boisz z nim zwyczajnie pogadać jak chłop z chłopem, nie wiem, a może nie wytworzyłeś z nim własnego, odrębnego 'kąta'?
ja mam małe dziecko i wychowuję je na zasadzie - "są sprawy, które załatwia się z mamą i takie, które załatwia się z tatą", mama ma swój 'obszar' i tata ma swój
wchodzisz w swój obszar relacji z synem i możesz mu powiedzieć/przekazać praktycznie wszystko co chcesz, mama do tego 'pola' nie ma dostępu i już, to wasz męski obszar... w końcu kiedyś ten chłopak ma stać się mężczyzną no nie? :) rozmawiaj z nim, albo się tylko przyglądaj wlepiając gały w tv albo gazetę :)
nie chcę Cię urazić, ale panienką chyba nie jesteś :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 11:24
BlueOrange Masz rację we wszystkim co mówisz..Ale spróbuj spojrzeć na to z tej strony że nie dla każdego jest to takie proste..To fantastyczne ze Ty potrafisz..że umiesz znaleźć nić porozumienia z dzieckiem..I dla wielu z nas Twoje podejście jest(tak ja to widzę),przykładem na to jak dobrze to wszystko rozwiązać aby było dobrze.. :smile: ja niestety tak nie umiem i nie potrafię się przełamać żeby małemu normalnie,tak zwyczajnie powiedziec ze mama jest chora...Przynajmniej dla mnie jest to problem.. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 23 kwi 2007, 12:18
ja rozumiem, że to nie jest proste i ja żadnym przykładem wielkim nie jestem, ja tylko zachęcam na różne sposoby :)
zapewniam Cię, że to nie jest aż takie trudne, po prostu 'daj sobie prawo do tego, żeby być chorą', a dziecku daj prawo, żeby się o tym dowiedziało... i Tobie i jemu spadnie kamień z serca i Ty musisz to zrobić...
czy chcesz czy nie chcesz idziesz siku no nie? :D wyobraź sobie, że dzisiaj musisz to zrobić, musisz pogadać ze swoim dzieckiem i już, tak jak siku, musisz i koniec, nie ma świrowania, zero kombinacji, musisz i już, wybierz dogodny moment oczywiście, ale musisz i tyle

a potem napisz jak było :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 12:25
BlueOrange ...Dziękuję Ci. a tak nawiasem..Jak patrzę na Twojego Spidermana to się uśmiecham..:)Pozdrawiam mocno.Trzymaj się i dawaj ludziom nadzieję na lepsze jutro.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 23 kwi 2007, 12:29
po to dałem tego tańczącego przygłupa, żeby było weselej choć troszkę :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez ameli 23 kwi 2007, 15:26
ja tez mam takie problemy.
mieszkam z narzeczonym, a on ma syna.
i często jest tak, że wściekam sie na niego o byle co, krzyczę, płaczę i wogóle zachowuję sie napewno dziwnie.
to nie jest moja wina, mam takie stany, ze potrzebuje ciszy spokoju gdy wszystko mi przeszkadza, potrzebuje samotności..
jestem bardzo nerwowa.

martwie sie, bo mój facet nie rozumie że ja nie chce sie tak zachowywac, ze to nie jest moja wina, że czasem mam stany chorobowe, nad ktorymi nie moge zapanowac. On uwaza ze to moja wina i że jakbym chciala to mogę zachowywac sie normalnie. czesto powtarza ze ten maly chlopczyk mi przeszkadza po prostu. Czesto slysze ze wmówilam sobie chorobę, i ze nic mi nie jest.

on chce zebym wychowywala malego, zebym byla aniolem, ciepla i kochana, spokojna.
jestem taka, ale nie zawsze.
wydaje mi sie ze nie nadaje sie do zwiazkow, a juz wogóle do wychowywania dziecka.

to nie tak ;( ja nie wiem co mam robic. mam dosyc ciągłych kłótni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 mar 2007, 20:41
Lokalizacja
cynamonowe sny...

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 15:58
ameli Witaj.

To wcale nie prawda,że nie nadajesz się do związku i że nie nadajesz się aby wychowywać dziecko...Nadajesz się i to bardziej niż Ci się wydaje.Wiem że to trudne,tym bardziej że nie jest to Twoje dziecko,tylko Twojego partnera.Jeśli o Twoje "dziwne"zachowania chodzi to doskonale Cię rozumiem..a byłaś już u specjalisty z tym problemem?Mnie pomogli ludzie z forum podjąc taką decyzję abym znów spróbowała iść po pomoc..niestety bez leków się nie obyło..ale trudno..
Myslę że powinniście o tym oboje porozmawiać..powiedz swojemu Partnerowi co sie z Tobą dzieje,że to nie Jego wina że masz takie a nie inne zachowania..Wytłumacz mu..ale tak na spokojnie..wszystko po koleji..
Dasz radę!Zobaczysz że Ci się uda.partnerom przewaznie jest trudno zrozumieć te "dziwne"zachowania,ale myślę że jednak rozmowa byłaby najlepsza.Pozdrawiam Cię cieplutko.Trzymaj się i nie daj się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez pfompfel 30 kwi 2007, 23:38
Olimp Bathory - mam podobną historię. Niestety uważam, że naszym życiem kierują schematy i możemy jedynie spodziewać sie tego, że nasze dzieci w przyszłosci, będa mieć taki sam problem jak my...

Chyba nie ma złotego środka by ustrzec pociechy przed atakami złosci, melancholii czy innych objawów depresji czy załamania nerwowego.... Jak sprawić by zrozumiały, że to nie jest ICH wina? Że to nie one są powodem tego co się z nami dzieje?

W oczach dzieci ( z autopsji piszę) stajemy się powoli "potworami" i chociaż znają problem, to często same czują się winne badź też chcą uciec od tej sytuacji które wyraźnie przerasta. Bardzo trudno jest pomóc osobie która tej pomocy nie oczekuje badz też OCZEKUJE ale po prostu nie chce przyjąć...

W małych miastach trudno jeszcze przełamać stereotyp "wariata" odwiedzającego psychologa czy psychiatre...
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez Mona75 01 maja 2007, 09:20
Ja uważam że nasze dzieci muszą szybciej dorosnąć, one chcą nam pomóc tylko czekają aż o tą pomoc poprosimy. Moje dzieci to świetni terapeuci, dzięki nim jest mi łatwiej podczas ataków depresji czy lęków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez 331ania 01 maja 2007, 11:46
[b]Marla_30[b] -witaj:)bardzo miło słyszeć że dzięki forum skorzystałaś z porady specjalisty-jesteś bardzo dzielna:)ściskam Cię bardzo mocno za to-kochana moja ja myślę ze to czy powiesz dziecku o chorobie czy nie to tylko i wyłącznie Twoja sprawa-bo Ty wiesz lepiej ;) kiedy leki zaczną działać to może nie będzie to wcale potrzebne-czego całym serduszkiem Ci życzę :P -nie wiem w jakim wieku jest dziecko-a taka wiadomość że mamusia jest chora mogłaby wpłynąć negatywnie na jego psychike:( 3maj się jakoś:)a ja siedzę tu i się uśmiecham bo mam taką radość że naprawdę coś w tym kierunku zrobiłaś- jestem z Ciebie dumna :!: ;) Buziaki ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez pfompfel 01 maja 2007, 11:50
Ja pomagałam.... ale już też sił mi brakuje :((
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Saturnia i 19 gości

Przeskocz do