"Wkręcanie się" czyli nie wszyscy maja depresję

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Róża 17 maja 2007, 17:17
little_Nadia,doskonale cię rozumiem.Ja też mam ciągle bezustanny humor,chociaż nieraz dusza mi wyje z bólu i ze smutku.I denerwuje mnie to strasznie.Ja już nawet boję się choćby jednym słowem bąknąć rodzinie,że mam depresję(teraz na szczęście już coraz lepiej sobie z tym radzę).Nikt tego nie rozumie.Nawet jesli nie jestem w stanie kiwnąć palcem,to wszyscy czekają aż zacznę się śmiać i żartować.Wtedy widzę,jak oddychają z ulgą.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez ashley 17 maja 2007, 18:47
little_Nadia napisał(a):Uważa, że tacy ludzie nie wychodzą z domu.

Masa ludzi z depreją wychodzi z domu, mniejszość izoluje się siedząc w domu i nie wychodząc. Objawy jakie opisujesz to mogą być objawy depresji. Ty najlepiej wiesz jak się czujesz. Jak jest nie tak to jak najbardziej dobrze że szukasz pomocy u lekarza. Może jak mama Ci nie wierzy to powiedz jej żeby porozmawiala z lekarzem, wtedy uwierzy, że sobie nie wymyślasz. Z resztą po co mialabyś sobie wymyślać takie rzeczy. Na szczęście są ludzie którzy Cię rozumieją- np na tym forum. Trzymaj sie cieplutko, i życzę szybkiego powrotu do dobrego samopoczucia ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 19:29
Uleczalna, Róża, Ashley Bardzo Wam dziękuję za odpowiedź. Nawet nie wiecie, jak bardzo mi to pomogło :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 17 maja 2007, 19:41
little_Nadia, jesteś inteligentną osobą, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej niż jest. Matka, być może twierdzi co twierdzi z powodu niewiedzy, strachu, poczucia bezradności. Niestety, nie możesz liczyć na swoją mamę, ale nie obwiniaj jej za to. Woli się oszukiwać, jest zbyt słaba żeby spojrzeć prawdzie w oczy.
Nie czekaj, aż ona dojrzeje do pomocy Tobie bo dla Ciebie może być już za późno! Masz chęci i "pozwolenie". Korzystaj z tego Kochana. Z czasem, gdy mama zauważy, że się zmieniasz, zrozumie swój błąd. Będzie dobrze!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 19:56
Może tak jest najłatwiej? Udawać, że nic się nie dzieje? Ale jak tylko wspomnę, że mam myśli samobójcze, zaczyna na mnie krzyczeć :? Tak, że już sama nie wiem, co o tym myśleć. Niby nie wierzy w moją chorobę, ale na temat myśli s. zbyt nerwowo reaguje :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez Pstryk 17 maja 2007, 20:08
Kochanie, Twoja matka jest tak przerażona, że nie wie co robi. Boję się, Kochanie, że ta sytuacja kiedyś wytrąci Cię tak z równowagi, że naprawdę zrobisz sobie krzywdę. Nie można ignorować żadnych myśli samobójczych! Rozumie Twoją matkę - boi się o Ciebie i nie radzi sobie z tym. Do tego dochodzi niewiedza i przekonanie, że zaburzenia psychiczne należy ukrywać. Nigdy Kochanie nie daj się jej sprowokować! Proszę! Wiem, co masz na myśli. Mój ojciec reagował podobnie - wyśmiewał mnie. W pewnym momencie pomyślałam sobie - Ty draniu, a ja Ci pokarzę że nie żartuję.
I przez dwa dni leżałam w śpiączce. Nawet wtedy nie przekonało to rodziców. Wypisali mnie po cichu ze szpitala na własne żądanie i urządzili mi awanturę w domu.
Teraz, po latach wiedzę to wszystko inaczej. Rozumie. Oni się tak bardzo bali, że nie wiedzieli co robią. Ja z tego wyszłam, a oni do końca życia będą żyć ze świadomością, że nie zrobili wszystkiego co mogli.
Rozumiesz.
A zastanawiałaś się czy by nie namówić swojej mamy na wizytę u specjalisty? Po to aby mogła zrozumieć co się z Tobą dzieje, że to co czuje jest normalne w tej sytuacji i aby nakierować ją na właściwy tor postępowania?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 20:56
Beth dzięki za radę, ale coś takiego nie przejdzie. Musiałabym jej zafundować wizytę domową :roll: Bo w inny sposób ona nie zrozumie tego wszystkiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez ashley 17 maja 2007, 21:14
Nadia a może dobrym sposobem jest poprostu szczera rozmowa. Usiądź z mamą, powiedz jej że jest Ci bardzo przykro, że ona Ciebie nie rozumie i uważa Twoje problemy za blahostkę. że Tobie najbardziej potrzeba wlaśnie zrozumienia u niej, a dopiero potem jest psycholog. Powiedz jej, że cierpisz przez to, że nie wierzy wlasnej córce. Powiedz jej wszystko co czujesz. Może to ją ruszy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 21:33
Ashley, my się mimowolnie odsuwamy od siebie. Próbowałam z nią rozmawiać, ale to nic nie daje. Miałam też propozycję od jednej osoby, by napisać list. Jednak nie umiem się przełamać. Dla niej jest wszystko ok., dopóki nic sobie nie robię. Tak, że wszelkie rozmowy odpadają. Dochodzi tu też fakt, że musiałabym czekać na odpowiedni moment, bo często jest zmęczona po pracy i nic do niej nie dociera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez laven 17 maja 2007, 21:37
Moja matka na siłę próbowała się przekonywać, że nic mi nie jest. Nie mogła tego przyjąć do wiadomości. Nawet gdy wg. lekarza byłam w tragicznym stanie, ona uważała, że nie jest źle. Ale oboje rodziców już tyle razy rozmawiali z psychologiem moim lekarzem, że w końcu jako tako to przyjęli. Gorzej jest z babcią. Ona cały czas narzeka na mnie, że jestem okropnym leniem i żadne leki nie są mi wcale potrzebne. Jakbym chciała i bym wzięła się w garść to mogłabym normalnie funkcjonować. Wciąż wyrzuca mi, że inne "dzieci" chodzą do szkoły i jakoś nie mają problemów. Z początku strasznie to gadanie mnie przytłaczało. Ale z czasem babcia się trochę uspokoiła, ja nauczyłam się ją ignorować.
Więc najlepiej jak pójdziesz z mamą do lekarza. Do nich nie dociera, że ich dziecko może być chore psychicznie. Bronią się przed tym. Tymbardziej jeśli pomyślą sobie, że to może być ich wina. Może lekarz by najlepiej jej wszystko wytłumaczył. Może próba rozmowy "od innej strony" też by coś dała?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez ashley 17 maja 2007, 21:49
Posluchaj a może ktoś dorosly powinien z nią poważnie pogadać? Ktoś ważny kto zrobi na niej wrażenie?
Wlaśnie, może lekarz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Mona75 17 maja 2007, 23:50
Moja mamuś też twierdzi, że nic mi nie jest, po prostu się nad sobą użalam. Niech jej będzie. Zawsze byłam domowym wesołkiem, a teraz już nie mam na to siły. Mama stwierdziła, że widocznie się starzeję :roll: Robię swoje (leczę się) i tak jak Róża nie dyskutuję o tym w rodzinie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez GRACJA 18 maja 2007, 01:58
little_Nadia napisał(a):Kilka razy usłyszałam, że wmawiam sobie wszystko. Tzn. to, że podejrzewam u siebie depresję. Jedną z tych osób jest moja mama. Twierdzi, że wcale tak nie wyglądam, jakby się coś ze mną działo

Moja mama uwierzyła że jestem chora na nerwicę i coś się ze mna dzieje (a byłam już po probie samobójczej) dopiero jak pani psychiatra zaprosiła ja do siebie na rozmowę. I na tej rozmowie wyjaśniła mojej mamie co mi jest i dlaczego, i jak rodzina ma się mną opiekować.
Także myślę że wizyta mamy u lekarza nie zaszkodzi a może w końcu mama otworzy oczy na Twoje problemy i wtedy zaczniecie sie bardziej rozumieć
Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 18 maja 2007, 09:55
Dziękuję wszystkim za rady. Tylko jakoś nie mam siły iść do mamy, bo wiem, jaka będzie odpowiedź. Na razie z tym poczekam. Może, jak rozpocznę całkiem leczenie, przekonam ją, żeby poszła ze mną na wizytę. Ale już widzę, jak się wykręca zmęczeniem i 10 innymi powodami :roll: Pożyjemy, zobaczymy :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do