Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nieuzasadniony

"Wkręcanie się" czyli nie wszyscy maja depresję

Rekomendowane odpowiedzi

hej.ostatnio rozmawialem z moja znajoma o depresji. ostatnimi czasy jest to temat niezwykle popularny i wszechobecny.zauwazyliscie ze im wiecej o nim sie mowi tym wiecej przypadkow depresji mozna zliczyc.czy to nie jest tak ze wpierw pojawaia sie artykul o depresji a potem przypadek tej choroby.nie wiem czy wszyscy mnie rozumieja:)chodzi mi o to, czy nie uwazacie ze wiele osob ktore sa np tego dnia smutne i przeczytaja dany artykul tyczacy sie depresji moze odnalezc wiele cech wspolnych i dojsc do wniosku ze i one na to choruja.nie chodzi mi o hipochondrie(mam nadzieje ze dobrze ot napisalem:)-znaczy nie tylko,chodzi im tej o zwrocenie na siebie uwagi i tym podobne.chandra czy zle samopoczucie dla osoby ktora jedynie liznela temat tej choroby moze wydawac sie juz depresja i powodem tych osob to proby znalezienia wiekszej ilosci objawow(a czasem jesli cos sie nie zgadza proby "uzyskania" danego objawu-znow nie wiem czy dobrze odmienilem:)

co o tym myslicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rzeczywiscie coraz czesciej slyszę na okolo "mam coś dzisiaj depresje" przez co, gdy ktos juz naprawde ma depresje to nie jest to traktowane powaznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgadzam sie z Toba jak najbardziej. miec depresje to dla niektorych jestem cool, bo przezywam cos co przezywa mniejszosc spoleczenstwa, a ja chce byc ta mniejszoscia, bo jakis tam margines jest super w dzisiejszych czasach. ludzie sobie czesto dopowiadaja, a nie zdaja sobie sprawy, ze to tylko chwilowe załamanie.

Ja na prykład nie chciałam być taką osobą, bo miałam dużo do czynienia z ludzmi depresyjnymi. I mówiłam sobie: co z tego, to minie, inni mają gorzej. Nie obchodziło mnie, co mówi mój chłopak (że to choroba, że musze sie leczyć), bo myślałam, że sobie wymyślam, ze co to za prblem w skali takiej, co inni prezywaja. a teraz widze, ze potzrebna mi pomoc. I czasem mam stany takie:co to kurde jest,ze my tak sobie piszemy, skoro kazdy ma swoje problemy, uczucia, których tak naprawde nie da sie opisac. O rany, weźcie pod uwage, ze jestem znow pijana, kto mnie juz czytał - wie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie w 100 procentach.Wiele osób dziś mając zwykłą chandrę,twierdzi uparcie że to depresja. Ja odnoszę wrażenie że dzis jest dziwna "moda" na depresję...Ech....oby szybko minęła.Generalnie nikomu niepolecam. :? Chandra to "pikuś"

Pozdrawiam gusia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja jakos nie zauwazylam takiej tendencji, raczej caly czas spotykam sie z niewiedza ludzi na temat tej choroby...nie zycze nikomu tego prywatnego piekla..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że twierdzenie "mam dziś depresję" wynika raczej z niewiedzy niż z potrzeby bycia cool. Ludzie niezorientowani nie łączą pojęcia depresji z ciężką, emocjonalnie wyniszczającą i groźną chorobą. Dla nich to po prostu chwilowe obniżenie nastroju.

Przecież wszechobecna popkultura narzuca nam wizerunek człowieka zdrowego, aktywnego, zadowolonego z życia i osiągającego to, co chce.

 

Natomiast osoby świadome swej choroby na pewno mogą wkręcać się same w jeszcze gorszy nastrój. Dlatego ważne jest, by poznawać chorobę, ale korzystać przy tym z dobrych i wiarygodnych źródeł. Nie wolno brać do siebie wszystkiego, co usłyszymy na ulicy, czy przeczytamy w internecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie rację, ja choć o depresji się wcześniej uczyłam- nie wiedziałam jaki to jest problem, dopóki nie spotkał kogoś z mojej rodziny. My mamy czasami "doła" jest nam źle , ale to mija wraz z poprawą sytuacji czy po zajściu jakichś zmian. Depresja nie mija ot tak. Kiedy zobaczyłam mamę w takim stanie, byłam w "szoku" jak ludzie z depresją się czują i zachowują. Chociaż tak jak mówię nie byłam zupełnie laikiem w tej sprawie.Jednak moi znajomi też nie do końca rozumieją o czym ja do nich mówię.Ludzie mylą spadek nastroju i gorsze dni, które są reakcją krótkotrwałą , lub nerwowe sytuacje, które przecież wszystkich spotykają z chorobą jaką jest depresja. Reasumując ja mam narazie doła...ale jakoś zawsze z niego wyłażę.

 

[ Dodano: Wto Lis 28, 2006 1:06 pm ]

Macie rację, ja choć o depresji się wcześniej uczyłam- nie wiedziałam jaki to jest problem, dopóki nie spotkał kogoś z mojej rodziny. My mamy czasami "doła" jest nam źle , ale to mija wraz z poprawą sytuacji czy po zajściu jakichś zmian. Depresja nie mija ot tak. Kiedy zobaczyłam mamę w takim stanie, byłam w "szoku" jak ludzie z depresją się czują i zachowują. Chociaż tak jak mówię nie byłam zupełnie laikiem w tej sprawie.Jednak moi znajomi też nie do końca rozumieją o czym ja do nich mówię.Ludzie mylą spadek nastroju i gorsze dni, które są reakcją krótkotrwałą , lub nerwowe sytuacje, które przecież wszystkich spotykają z chorobą jaką jest depresja. Reasumując ja mam narazie doła...ale jakoś zawsze z niego wyłażę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm...ale wiesz co andek ja mysle ze jednak mozna wyroznic obydwie grupy.taka o ktorej ty pisales-czyli ignorantow oraz taka ktora stara sie zwrocic na siebie uwage.nie znacie takich osob?ja np znam.i nie jest to dla mnie jakas cecha ktora odwraca mnie od tej osoby ale jednak jest to wada.osoba ta caly czas stara sie ukazac nam(mnie i moim znajomym) ze ma depresje.z jednej strony opowiada o tym juz od dluzeszgo czasu ale czasem mam wrazenie ze wtraca ten temat kiedy zapada cisza...znaczy nie na zasadzie wypelnienia czasu ale po prostu dla znalezienia sie w centrum uwagi.poza tym znam te osobe i wiem ze caly czas potrafi sie ona dobrze bawic i jest radosna.A moze ona jest po prostu pesymistka ale oni nie sa juz w modzie(kiedys czytalem ze ludzie powinni otaczac sie optymistami)a derpesja "jest na topie"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwiększa się liczba ludzi chorych na depresję, ponieważ wzrasta też świadomość na temat tej choroby. Poprostu dawniej wiele przypadków nie było diagnozowanych. I czasami ten artykuł będzie przyczyną wkrętu, albo zrozumieniem własnego położenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy macie rację.... Dziś pojęcie depresja to raczej uogólnienie chwilowego dołka psychicznego, a nie choroby....

Sama widzę, mówiąc, że jestem chora, jak reaguje na mnie mój chłopak... bo dla niego to mały kryzys który minie, który każdy kiedyś ma.

 

No i faktem jest, że ludzie mają skłonnosć do hipochondrii...szkoda, że wśród tego całego zamieszania nikt nie widzi prawdy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh coś w tym jest, zauważyliście jak ludzie reaguja na słowo choroba przy depresji, czy nerwicy? Oni traktują to zbyt lekceważąco, by uznać to za schorzenia takie jak inne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja... chandra to tylko 1, może 2 dni. Depresja może ciągnąć się latami... I najgorsze że wiele osób nie pojmuje tej różnicy :(

 

PS. Gusia, skąd u ciebie ten status pod nazwą? ('niebieski kwiat...')

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W londynie jest calkowicie inaczej tu musiz palac optymizmem z calych sil wtedy mozesz byc cool!jak zaczniesz rozmawiac o depresji wszyscy milkna i zmieniaja temat!! tu sie o tym nie mowi tu sie poprostu ja ma!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlasnie hyte! jak to jest w anglii z depresja?bardzo mnie zaciekawiles:)czy jest to tez temat bardzo popularny?ale mowisz o optymizmie?a to nie jest tak ze anglicy sa ponurzy...:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy jest to tez temat bardzo popularny?ale mowisz o optymizmie?a to nie jest tak ze anglicy sa ponurzy...:)

 

wiesz moze pogoda jest ponura ale anglicy jako ludzie naleza do bardzo wesolych nawet powiem ci ze jak sa smutni i przygnebieni to raczej ci tego nie okaza!!uwazaja ze jesli jestes przygnebiony to nie zarazaj tym innych ludzi oni sa w pewnym sensie troche dwulicowi tak naprawde niewiesz jaki maja chumor,polacy sa bardziej otwarci do rozmow na temat uczuc!!! depresja jest choroba cywilizacji takze tu posrod moich znajomych jest ich troche ,ale nikt ci nie powie ze ma depresje,tylko jak u mnie w pracy np. osoby ktore sa chore na depresje mowi sie ze to stres i przysluguje im co najmniej 3 miesiace chorobowego!!ja naleze do ludzi ktozy tez ciagle gadaja o swojej chorobie bo jak mi cos siedzi w glowie to o tym mowie !i musze powiedziec ze jak tylko zaczynasz rozmowe na temat depresji oni zaczynaja go zmieniac!!jak bylem zdrowy to telefon dzwonil bez przerwy ciagle ktos - a teraz nikt nie zadzwoni nawet z glupim zapytaniem jak sie czuje!!!jedynie polsa strona moich znajomych mnie wspiera!!! ziomki trzymajmy sie razem!!! pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie nie chodzi mi o "popularnosc" depresji jako choroby.znaczy bo w polsce czesto odnajduje rozne artykuly w gazetach popularnych czy tabloidach ale takze gazetach popularnonaukowych na ten temat.jest to temat na topie-jesli moge tak powiedziec.i jestem ciekawy czy w anglii tez jest sporo artykulow i o czestej frekwencji na ten temat

 

hmm...to ciekawe.moze wszystkie anglojezyczne kraje tak maja.bo w koncu amerykanie sa uznawani za tez wielce zadowolonych i usmiechnietych-aczkolwiek dwulicowych:)moze ten jezyk ma cos w sobie:)tak jak francuski przesiakniety erotyzmem tak ten optymizmem:)

pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym się dowiedzieć jak to jest z tą depresją. Kurcze już sama nie wiem czy ja ją sama sobie wmawiam czy rzeczywiście ją mam :( Wszystko zaczęło się od nerwicy lękowej potem nerwicy natręct, a teraz jakoś tak czasami mam dziwne dni naszczęście nie trwają długo. Czasami nadchodzą takie dni że boję się przeszłości-przeraża mnie :( wogóle to jestem nerwową osóbką jak nie wiem a moje natręctwa kręcą się wokół śmierci, samobójstwa :( a w rzeczywistości bardzo się tego boję-tych moich myśli :(

Wogóle w dzieciństwie miałam nie zaciekawie-ojciec alkoholik, znęcanie psychiczne no i fizyczne:(:(:( i teraz wszystko wychodzi :(:(

Wydaje mi się że w życiu mi się układa, mam chłopaka którego Kocham, chcemy się zaręczyć, mamy wspólne plany, z rodziną żyje spoczko, ale gdy nadchodza tekie dni to trudno się cieszyć.

Nie mam żadnych objawów typu:bezsenności, brak apetytu, zmniejszenie kontaktów itd. Lubię się bawić ale gdy nadchodzi taka apatia nic mi się nie chce. Może to tylko objawy nerwicy której towarzyszy właśnie apatia, znużenie, przygnębienie, lęki...... Jestem osóbką bardzo wrażliwą, gdy ktoś coś powie nie tak na mój temet bardzo się tym przejmuje a jak ktoś mnie wkurzy mam ochotę poprostu dać mu w zęby :) Ja chce spełniać swoje marzenia, plany i już sama nie wiem co mam o tym sądzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alusia, słyszałem, że z nerwicy może w pewnym momencie wyniknąć depresja. W końcu każdy może się w końcu zdołować tą cho***ą, że dręczy, męczy, nie daje żyć itd. I wtedy dochodzi depresja. Ale... nie mówię że ją masz czy nie. Powiem tak - warto zapobiegać, a nie potem leczyć, gdy jest już bardzo późno albo za późno. Na depresję nie można patrzeć kategorią jest - nie ma. To przychodzi stopniowo i odchodzi stopniowo. Jeśli czujesz, że jest coś nie tak, to: z jednej strony nie przejmuj się i nie zadręczaj - bo to tylko zaszkodzi, z drugiej strony walcz z tym w zalążku, wtedy nie będzie miało szans się rozwinąć. Czasem to może wyglądać tak jakby chciało się zabić muchę napalmem, ale każdy środek dobry, jeśli skuteczny. Ale nie ma co mówić, że to depresja, bo każdy ma lepsze i gorsze dni. I depresja raczej jak już dorwie to nie odpuszcza dłuższy czas. Musisz sama siebie ocenić. Może to twoja wrażliwość - łatwo dajesz się wpędzać w kiepski nastrój bo jesteś wrażliwa. Tylko musisz uważać, aby nie popaść w to głębiej, a przy takim dole nie pozwalaj temu zawładnąć sobą, może popłacz chwilę w kąciku, ale potem wstań, i zrozum, że życie jest jakie jest, ale dzięki Tobie może być dla Ciebie piękne. I to raczej przez walkę z przeciwnościami, a nie przez dołowanie się. Wiem po sobie, że ta nerwicowa senność i apatia potrafi zdołować. Ale z tym też można sobie poradzić. Myślę, że nie masz się czego poważnie obawiać, ale pilnuj, aby ta depresja nie zaatakowała, a ona czeka na słaby moment i słaby punkt. Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedź wiesz szczerze jak wogole pomyśle o depresji to aż mi ciary przechodzą tak bardzo się jej boję. Moze to są moje lęki przed nią, poprostu się jej boję :( Wiem że w mojej rodzinie mam wujka który leczy się bo ma depresje i wogóle kłopoty psychiczne, kiedyś podciął sobie żyły ale naszczęście go wyratowali i strasznie to przeżyłam-pojawił się ogromny ból głowy, wymioty(chyba objawy nerwicowe) ale jakoś to przeżyłam i od tej pory boję się że mogę wpaść w to samo :( właśnie gdy przychodzą złe dni to te myśli się nasilają :( ale jakoś to znoszę musze z tym wygrać do jasnej cholery!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie takich myśli, że się boisz itd. nie dopuszczaj do siebie. Bo one tylko pogłębiają Cię w nerwicy, a mogą też przerzucić Cię na depresję. Miej świadomość tego, ale nie bój się, zero lęków, wtedy będzie dla Ciebie najlepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za słowa otuchy-bo wydaje mi się że nadeszły cięższe dni i tego własnie potrzebuję-pozytywnych myśli. A Ty wogóle jak pozanłeś że wpdłeś w depresje???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A Ty wogóle jak pozanłeś że wpdłeś w depresje???

nie no ja mam co do tego równie wielkie wątpliwości co ty. Ale w ostatnie wakacje miałem 2 tygodnie leżenia w łóżku... bo nic mi się nie chciało, na niczym nie zależało, nie miałem ochoty wstać, ani jeść, nic... wtedy chyba byłem na granicy depresji, ale dałem radę z tego wyjść. Tak zawsze trudno określić kiedy kończy się dołek a zaczyna depresja. Nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz miałam podobnie ale to przy nerwicy lękowej, nie wiedziałam co się ze mną dzieje cały czas leżałam nie wstawałam a tym bardziej nie wychodziłam na pole bo wydawało mi się że się wywróce, że poprostu umrę ale wiesz robiłam wszystko żeby sobie z tym poradzić i się udało choć czasami pojawiają się jej epizody ale je poprostu "olewam" i mam nadzieję że z tymi lękami też kiedyś wygram bo dziś czuję że mam na to siłe i ochotę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz miałam podobnie ale to przy nerwicy lękowej, nie wiedziałam co się ze mną dzieje cały czas leżałam nie wstawałam a tym bardziej nie wychodziłam na pole bo wydawało mi się że się wywróce, że poprostu umrę ale wiesz robiłam wszystko żeby sobie z tym poradzić i się udało choć czasami pojawiają się jej epizody ale je poprostu "olewam" i mam nadzieję że z tymi lękami też kiedyś wygram bo dziś czuję że mam na to siłe i ochotę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×