Jestem pechowy...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez Bonus 08 cze 2012, 21:15
No piszę o pechu, bo przecież jest o nim temat? Wypowiadam się w temacie prawidłowo, więc o co chodzi?
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2103
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Jestem pechowy...

przez rafka 08 cze 2012, 21:34
Pech - to miejscowość i gmina we Francji.
Według danych na rok 1990 gminę zamieszkiwało 27 osób, a gęstość zaludnienia wynosiła 6 osób/km² (wśród 3020 gmin regionu Midi-Pyrénées Pech plasuje się na 1036. miejscu pod względem liczby ludności, natomiast pod względem powierzchni na miejscu
rafka
Offline

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez Bonus 08 cze 2012, 21:37
No a w ogóle w moim przypadku to raczej nie wiem, czy "tylko coś mi się w życiu nie udało?" No bo można zrozumieć taką sytuację, gdzie "coś mi się nie udaję dwa lub trzy razy i potem mam fajne życie?". Ale jeżeli ja mam cały czas jakieś przeszkody, niepowodzenia i to trwa już od dzieciństwa, no to chyba ma to coś wspólnego z pechem...? No bo to nie jest normalne, że człowiek ma od dzieciństwa głupie życie, nie ma lepszej i dobrej pracy (choć chce ją bardzo mieć), brak bliskiej rodziny, dobrych znajomych, sytuację zawsze bez lepszego wyjścia, niepewność jutrzejszego dnia...brak perspektyw na dalsze życie? Prawie wszystko jest negatywne w życiu takiego człowieka i to nie jest pech? Ja myslę, że tak marne i głupie życie (nie z winy człowieka) ma ktoś, nad kim ciąży zły los, czyli w tym przypadku pech...Bo przecież innym ludziom jakoś się udaje, mimo że wcześniej też mieli marne życie, nie mieli przyszłośći? Coś się zmienia w życiu tych ludzi na dobre i ich życie staje się barwne, radosne? Mają mozliwośći, by coś zmienić i zmieniają to?

-- 08 cze 2012, 20:45 --

Jak coś za każdym razem może się nie udawać i to przez pół życia człowieka? Jak można mieć ciągle niepowodzenia, a człowiek stara się jak może, próbuje zmienić sytuację, a tu nic...Czy to nie jest dziwne? Przecież taki człowiek nie jest bandytą, nie krzywdzi nikogo, wręcz przeciwnie-pomaga ludziom, ma dobre serce, jest pracowity, staranny, a i tak los mu tego nie docenia? Myślę, że jednak życiem rządzą przypadki, nieoczekiwane zdarzenia, a to już jest sprawa psychologiczna.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2103
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem pechowy...

przez rafka 08 cze 2012, 21:48
Wiesz co Bonus, nie wiem która kobieta by mogła tego słuchać.
Jak będziesz miał kobietę to nawet ''nie będziesz potrafił ją wesprzeć'' tylko będziesz chodził w kółko i zrzędził jak to życie jest niesprawiedliwe.
rafka
Offline

Jestem pechowy...

przez Adam Smith 08 cze 2012, 21:50
Myślę, że jednak życiem rządzą przypadki, nieoczekiwane zdarzenia, a to już jest sprawa psychologiczna.


Psychologia nie wierzy w przypadki ;)
Adam Smith
Offline

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez Bonus 08 cze 2012, 22:01
Ale Ty się nie musisz zgadzać z tym, co piszę? Nikt nie zmusza Cię do "podzielania czyjejś opinnii"? Ważne jest to, że ja wiem co piszę i mam rację i to się dla mnie liczy. Udzielam się na forum w danym temacie i mam do tego prawo, a to, a to, że inni forumowicze nie zgadzają się z jakiś tematem i odbierają coś inaczej, to też mają do tego prawo i ja temu nie jestem przeciwny. W końcu się różnimy między sobą? Tylko tutaj kluczową kwestią akurat jest zrozumienie sytuacji człowieka i nic więcej. Ja na forum piszę to, co mam do napisania i tyle?
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2103
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Jestem pechowy...

przez brzoza 09 cze 2012, 08:30
Bonus- ja, myślę, rozumiem, o czym piszesz. Też nieraz zastanawiałam się, czy ja w życiu nie mam pecha. Ale staram się tego słowa (słowo ma sprawczą moc – w to wierzę), staram się tego słowa unikać jak ognia. W moim przypadku mówię raczej o braku szczęścia w wielu sytuacjach, które mnie spotkały – bo gdyby to, a nie tamto, to ułożyłoby się prawdopodobnie lepiej… Tylko – no właśnie - tego szczęścia brakło. Sytuację w moim przypadku komplikuje fakt, że nie jestem osobą wierzącą –, nie wierzę, że ktoś, jakieś opiekuńcze bóstwo, czuwa nad moim losem, ani że spotka mnie nagroda za swoje ziemskie „cierpienia” . No, mogę zgodzić się, że cierpienie uszlachetnia ( i w tym ew. upatruję sens), chociaż bywa, że upodla człowieka i wyzwala w nim najgorsze cechy.
Myślę, że wielu ludzi spotykają różne niepowodzenia, bo tak raczej nazwałabym owego, sławnego „pecha”. Tylko jedni sobie radzą z nimi lepiej, inni gorzej. Na pewno nie pomaga negatywne podejście – chociaż ludziom z tymi wszystkimi syndromami (DDA, DDD itd.) trudno wyjść poza błędne koło, które się zatacza: negatywne myśli ściągają negatywne wydarzenia. A negatywne myśli, niestety są czymś najbardziej naturalnym, kiedy ludzie mają za sobą bagaż przykrych, trudnych doświadczeń. Nie umieją, nikt ich nie nauczył radzić sobie z trudnymi, przykrymi doświadczeniami, źle znoszą każdą sytuację stresową i porażki.
Ludzie o mocnej podstawie wyniesionej z domu (miłość, akceptacja, wsparcie, zrozumienie – nie wiem, czy dużo takich domów?) zdecydowanie lepiej sobie radzą z niepowodzeniami – z poniesionej porażki potrafią wyciągnąć lekcję na przyszłość, potrafią się pozbierać, nie przeżywają niepowodzeń tak intensywnie. Do tego ważna jest pomoc finansowa na starcie - jeśli młody człowiek nie może liczyć (ni chodzi, że żąda, bo mu się należy) na żadne wsparcie materialne ze strony rodziców, to ten start też jest bardzo w dzisiejszych, konsumpcyjnych czasach (zresztą – w każdych) , bardzo, bardzo trudny. Ale niestety, nie każdy ma to szczęście, że taką pomoc może otrzymać. I trzeba niestety znaleźć w sobie tę siłę, żeby sprostać wyzwaniom. Świat jest bardzo pokręcony, wyścig szczurów, brak autorytetów, klarownego systemu wartości – to wszystko powoduje, że młody człowiek, wrażliwy, zagubiony, a do tego dodajmy – z rodziny dysfunkcyjnej – czuje się nieraz tak, jak się czuje…
Napiszę Ci, co ja. Ja:
- nie poddaję się – tak głupio i czasem na przekór. Nie wiem skąd biorę siły, bo ich praktycznie nie mam czasem już
- przyjmuję porażkę, niepowodzenie jako kolejny kopniak, ale już nie tragizuję, jak kiedyś, wstaję , idę dalej; staram się nie roztrząsać, choć nie zawsze mi się udaje i wtedy czuję się jak wypompowany balonik;
- wiem, wierzę, że mimo wszystko czeka mnie jeszcze wiele fajnych chwil, dla których warto żyć (marzę np., że pojadę kiedyś z moimi dziećmi do Tybetu, choć na dzień dzisiejszy jest to nierealne);
- przede wszystkim wszelkimi siłami staram się uwierzyć , że NIE MAM pecha.
Ważną rolę w Twoim życiu odgrywa (z tego, co zauważyłam) trudna sytuacja materialna, która jest również jednym z czynników wywołujących depresję. Tutaj Ci nikt nie pomoże – no chyba, ze ktoś np. znajomy w znalezieniu lepiej płatnej pracy. Albo wyjazd zagranicę ( z czasem może byś odłożył np. na mieszkanie. Choćby małe. Np. w EURESIE można znaleźć oferty legalnej pracy) - ale tu trzeba zacisnąć zęby i postanowić sobie, powtarzać w kółko, jak mantrę, że DAM RADĘ I NIE BĘDĘ SIĘ ZRAŻAŁ. Jeszcze nie raz Cię ktoś oszuka, nieraz kopnie, nieraz spotka Cię to czy tamto. Tak jak każdego… Od Ciebie DUŻO zależy –czy będziesz pielęgnował takie myślenie, czy też dasz sobie szansę. Bo przecież dobre chwile zdarzają się w życiu KAŻDEGO człowieka… Może też trzeba umieć je dostrzec…
Wstań, idź dalej…
Za każdym razem.
Jak dla mnie - mimo wszystko warto.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 cze 2012, 13:18

Jestem pechowy...

przez Marsal2 11 cze 2012, 22:39
Tak w temacie. I nie jest to wcale żartobliwe. Radzę Tym "pechowcom" zastanowić się nad tym.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Marsal2
Offline

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 cze 2012, 22:52
Marsal2, :uklon: Mogę pożyczyć? Dasz linka na pw? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18129
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 11 cze 2012, 22:58
ja się urodziłem 13-tego dlatego taki pechowy jestem aż cud że jeszcze żyje ale może to też pech bo co to za życie. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17551
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jestem pechowy...

przez rafka 12 cze 2012, 12:38
carlosbueno, 13 czerwca 1917 Matka Boża w Fatimie się objawiła.
rafka
Offline

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 cze 2012, 12:50
ja nie z czerwca zresztą te wszystkie objawienia są mocno podejrzane
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17551
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Jestem pechowy...

przez rafka 12 cze 2012, 13:01
To ludzie tak sobie ubzdurali, ze 13 to pechowa, czarny kot , guzik u kominiarza.
Najśmieszniejsze jest to, że ktoś mówi: stłukł lustro i odlicza te 7 nieszczęsnych lat niby naznaczonych pechem.
rafka
Offline

Jestem pechowy...

Avatar użytkownika
przez Bonus 12 cze 2012, 15:47
A wcale, że nie, ponieważ piątek 13-tego dla większośći ludzi nie jest pechowy, a dla niektórych to może być bardzo szczęśliwy. To są tylko przesądy, które ktoś kiedyś komuś powiedział i ludzie zaczeli w to wierzyć. Tylko to mija się z prawdą, bo rzeczywistość wygląda inaczej.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2103
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do