Co mi dolega? Pomocy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Co mi dolega? Pomocy

przez Michał20 05 gru 2011, 15:09
Witam, mam na imię Michał i mam 20 lat. Mój problem polega na tym, iż od dłuższego czasu popadam w depresyjne nastroje. Po ukończeniu 18 roku życia przeprowadziłem się wraz z matką do innego miasta. Przed maturą lekarz stwierdził u mnie nerwicę i uspakajał, iż minie wraz z egzaminami. Tymczasem było coraz gorzej. Właśnie po ukończeniu liceum musiałem się wyprowadzić z rodzimej miejscowości, w pogoni za lepszym życiem. Straciłem najlepszych przyjaciół, wielu znajomych, rzuciła mnie dziewczyna. Często przychodziły mi do głowy myśli, iż nie jestem godzien rozmawiać z nimi, poczułem się tak, jakbym na to zasłużył. Z duszy towarzystwa będącego sobą,tryskającego humorem i entuzjazmem, przerodziłem się w odizolowanego od świata pustelnika, który kontroluje każdy swój ruch i boi się otoczenia i postrzegania swojej osoby. Dodatkowo zacząłem medytować i wysnułem wnioski, iż kontakt z ludźmi jest pozorem, bowiem każdy jest fałszywy i obłudny, a więc nie ma sensu wyrażać emocji, by potem ktoś obrzucił mnie błotem za plecami. Obecnie jestem bezrobotny, co dodatkowo wpływa na mój nastrój, a niemożność znalezienia pracy wywołuje u mnie frustracje. Na wsparcie matki i siostry nie mogę liczyć, ponieważ każdy patrzy na siebie i na swoje problemy, istnieje między nami rywalizacja, która napędzają materialistyczne skłonności siostry, dlatego tez w jej oczach jestem zerem. Bardzo mnie to dotknęło. Natomiast ojciec nie odzywa się w ogóle, dzwoni czasami, by stwarzać pozory kontaktu,a tak naprawdę nie zależy mu na kontakcie. Zaczął mi doskwierać brak towarzystwa, a dodatkowo moja nieśmiałość jest dodatkowa przeszkoda do rozmowy, nie mówiąc już o kobietach.. Myślę, że nie potrafię rozmawiać, jestem jakiś inny. Na nowym terenie zacząłem się czuć zwykłym szarym człowieczkiem. Czuję, że z każdym dniem tracę coraz więcej. Nie jestem w stanie nawiązać bliższej więzi emocjonalnej, z innymi nie potrafię rozmawiać z moimi rówieśnikami ze względu na to, iż bardzo się stresuję przed ich oceną mojej osoby. Każdy mój dzień wygląda tak samo, cokolwiek bym nie zrobił, w moim wnętrzu jawi się głos krytyka mówiący mi, iż wszystko robię źle, do niczego się nie nadaje itp. Często po prostu nie wiem, o czym mógłbym z innymi rozmawiać, mam w głowię pustkę, boje się wyśmiania, bowiem powoduje silne uczucie stresu i wpędza mnie w depresje, moją głowę zaprzątają myśli o postrzeganiu innych osób, to jak wyglądam, co mowie itd. Gdy jestem sam na sam ze sobą lęk ustaje, gdy przebywam wśród ludzi, zwłaszcza na uczelni, towarzyszy mi silny stres, powodujący iż zamykam się w sobie do tego stopnia, iż nie odzywam się. Boję się oceny i opinii osób z mojego otoczenia, a jednak gdy wracam do domu i jestem całkiem sam, czuje, iż potrzebny jest mi kontakt z drugim człowiekiem. Przypuszczam, że mam problem ze samym sobą, czuję się jak jakiś głupiec, a moja zimna twarz wyzuta z emocji pewnie dodatkowo zniechęca otoczenie do mnie. W mojej głowie jawią się rożne myśli, mam ochotę popełnić samobójstwo, wyobrażam sobie mój pogrzeb, często wspominam przeszłość jako lepsze czasy. Często wyobrażam sobie jak katuje mnie jakiś człowiek po plecach, w mojej głowie wciąż wkręca mi się jakiś strach przed opętaniem, szatanem. W czym tkwi problem, czy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie? Może mam jakiegoś rodzaju zaburzenie? Być może jestem głupcem? Nie umiem przystosować się do życia w społeczeństwie? Proszę o poradę, bowiem jedynym wyjściem jakim dla siebie widzę jest odizolowanie, natomiast to nie rozwiązuje problemu, a wręcz skłania mnie do myśli samobójczych, jednak obawiam się, iż bliscy mogliby tego nie udźwignąć psychicznie. O wizycie u specjalisty nie ma mowy, nie dałbym rady wykrztusić ani słowa. Pomocy!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 gru 2011, 15:02

Co mi dolega? Pomocy

Avatar użytkownika
przez akmus 05 gru 2011, 16:11
Michał20,
O wizycie u specjalisty nie ma mowy, nie dałbym rady wykrztusić ani słowa.

Skąd wiesz? Dobry psychoterapeuta stwarza takie warunki, że nawet największy milczek świata zdoła coś wyksztusić siebie. Zobacz, wszystko jest w Twojej głowie. Twoim celem jest kontakt z drugim człowiekiem, nawiązanie z nim relacji. Ale to samo magicznie nie przyjdzie, jeśli Ty nie weźmiesz swojego życia we własne ręce i nie zaczniesz czynić jakichś kroków na poprawę sytuację, w której aktualnie się znajdujesz. Moja rada jest taka, weź się w garść, idź na terapię i pracuj na niej ze swoją fobią społeczną. Wiem, że to w Twojej perspektywie wydaje się niemożliwe - pójść do psychologia i tak po prostu powiedzieć o swoim problemie. Ale wiele z nas z tego forum musiało to samo przejść. Ja byłem tak zdesperowany stanem swojego życia, że idąc pierwszy raz do psychoterapeuty nie myślałem czy dam radę wypowiedzieć choć jedno słowo. Poszedłem na żywioł i jakoś poszło...Musisz zdać sobie sprawę, że pomoc sama nie przyjdzie, Ty sam musisz dojrzeć do pomocy samemu sobie i zrozumieć, że tylko od Ciebie zależy to, co zrobisz ze swoim życiem. Nie ma rady, pierwszy krok to przełamać się. Trzymam kciuki!
Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
18 lis 2011, 17:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do