Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez boża krówka 20 maja 2015, 08:36
Kazimierz61 No właśnie... Ten brak spontanicznego "kocham cię", przytulenia... To żebranie o słowa i gesty miłości... Po iluś latach bycia tą bardziej zaangażowaną stroną, człowiek traci zapał. Jak ja się do męża nie przytulę, to on tego pierwszy nie zrobi. Na szczęście mam jeszcze dzieci do tulenia :) J
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 20 maja 2015, 09:03
"Uzależnianie" w jakiejś tam części swojego szczęścia od innych prowadzi do..niepowodzeń i boolu dupy,zaś od samego siebie i swoich biznesów do pogłębienia aspołeczności, niechęci i egoizmu,potem zaś powrót do "społeczeństwa" jest jeszcze trudniejszy i upierdliwy niż zwykle.
Tak źle i tak niedobrze,shit happens.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez Saraid 20 maja 2015, 09:31
boża krówka napisał(a):Kazimierz61 No właśnie... Ten brak spontanicznego "kocham cię", przytulenia... To żebranie o słowa i gesty miłości... Po iluś latach bycia tą bardziej zaangażowaną stroną, człowiek traci zapał. Jak ja się do męża nie przytulę, to on tego pierwszy nie zrobi. Na szczęście mam jeszcze dzieci do tulenia :) J
To zwykła rutyna pomyśl jak ją przerwać i zmienić relacje w waszym związku.Terapii nie chcesz pytałaś męża?
Czasami niewiele trzeba by odbudować fajne relacje tylko dwoje musi chcieć i się starać.Zastanawiałaś się dlaczego mąż stracił zapał do przytulania itd?wszystko to ma swoje powody zastanów się nad nimi.
Saraid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez boża krówka 20 maja 2015, 09:34
Arhol napisał(a):"Uzależnianie" w jakiejś tam części swojego szczęścia od innych prowadzi do..niepowodzeń i boolu dupy,zaś od samego siebie i swoich biznesów do pogłębienia aspołeczności, niechęci i egoizmu,potem zaś powrót do "społeczeństwa" jest jeszcze trudniejszy i upierdliwy niż zwykle.
Tak źle i tak niedobrze,shit happens.


Amen :) Nie potrafiłabym lepiej tego ująć!
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

przez boża krówka 20 maja 2015, 09:46
white Lily napisał(a):To zwykła rutyna pomyśl jak ją przerwać i zmienić relacje w waszym związku.Terapii nie chcesz pytałaś męża?
Czasami niewiele trzeba by odbudować fajne relacje tylko dwoje musi chcieć i się starać.Zastanawiałaś się dlaczego mąż stracił zapał do przytulania itd?wszystko to ma swoje powody zastanów się nad nimi.


Wiem... Nie mam pomysłu jak to zmienić. Wszystkie eksperymenty moje przeszły bez echa. Nasze życie kręci się obecnie wokół dzieci i przez parę lat najbliższych to się pewnie nie zmieni, zanim nie usamodzielnią się na tyle, byśmy chociaż na spacer mogli wyjść tylko we dwójkę. My się w sumie dobrze dogadujemy, póki któreś z nas nie strzeli focha, unikam tego jak ognia, on też, może dlatego nie rozmawiamy o swoich emocjach względem siebie. Błędne koło. Myślę, że chyba oboje jesteśmy baaardzo zmęczeni tym "lataniem" wokół dzieci, a nie mamy za bardzo możliwości "sprzedać" ich komuś na weekend... Może przeczekanie to jest rozwiązanie jakieś? Czy nie?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

przez Victorius17 20 maja 2015, 10:50
boża krówka napisał(a):Victorius17 Jestem wierząca i znam też fragment o uchu igielnym i wielbłądzie, a także, że nie samym chlebem żyje człowiek, więc na co mi pieniądze... Otóż mamy dzieci i naprawdę ciężko związać koniec z końcem. Na razie starcza na życie od pierwszego do pierwszego, więc jeszcze nie jest najgorzej... Martwię się tylko o pracę, która jest niepewna. Taki urok mojej depresji, że ciągle zamartwiam się o przyszłość. Przez krótki czas mojej zawodowej egzystencji czułam się "bezpieczna finansowo", ale to było zanim urodziłam dzieci. Teraz nie zarabiam tak dobrze, jak wtedy. A zarabiać muszę, nie mogę zostać w domu przy dzieciach. Nie mogę też znaleźć lepszej pracy, bo nie mam środków finansowych, by poprawić swoje kompetencje... I koło się zamyka.
Victorius17, a Ty masz rodzinę na utrzymaniu? Wiesz jak to jest zamartwiać się o przyszłość dzieci? Mnie wiele do szczęścia potrzebne nie jest. Tyle, by starczyło kasy na wychowanie dwóch odważnych, mądrych mężczyzn. Pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej je mieć ;)
Niemniej dziękuję za Twój głos w mojej sprawie, bo ja się zgadzam z tym, że Bogu muszę zaufać. Jestem człowiekiem wierzącym, ale pewnie za słabo, skoro pozwalam, by sprawy finansowe tak zaprzątały moją głowę...

kamil7 Dzięki za wsparcie :) Widać rozumiesz kwestię "bezpieczeństwa finansowego", jego wpływu na codzienność.
Swoją drogą w katolicyzmie bogactwo jest ble, a w protestantyzmie już nie, pomnażać finanse na chwałę Boga nie jest niczym złym ;) Nevermind.
Co do terapii rodzinnej... Obawiam się, że to nie nasze klimaty, albo może jeszcze nie dojrzeliśmy? No cóż, może jednak uda mi się znowu "pomonologować" z mężem ;)


Ale Ty nie masz nic oprócz dnia dzisiejszego! Zrozum to. Dzień wczorajszy przeminął i go nie ma. Odszedł. Dzień jutrzejszy dopiero nadejdzie. Dlaczego więc nie zamartwiasz się tym co jest teraz? Masz fajne dzieciaki i męża. Skup się na tym, a pieniądze się znajdą. Moi rodzice mieli baaaardzo poważne problemy finansowe, ale Bóg o nich nie zapomniał. Nie mieliśmy kokosów, ale wystarczyło na przeżycie i opłacenie rachunków za bardzo skromne mieszkanie. Kiedy ojciec dostał rachunek na 4000 zł za usługi medyczne, nagle okazało się, że skreślił szczęśliwe liczby w Lotto i wygrał 4000 zł. Nie więcej, nie mniej tylko tyle ile trzeba było na opłacenie tego rachunku. Bóg nie obiecuje kokosów, ale na przeżycie zawsze Ci wystarczy jeśli nie stracisz wiary. Nie mam na utrzymaniu dzieci, ale utrzymuję mojego ojca, który ze względu na dolegliwości zdrowotne i wiek, nie może wykonywać wielu prac. Nie martwię się o przyszłość, bo wiem że Bóg mnie nie zostawi. Jeśli stracę pracę, Bóg pomoże mi znaleźć inną. Wszystko ułoży się tak, że musi być dobrze rozumiesz? Na tej ziemi nawet menel który zapija się co dnia, ma tyle pieniędzy, by wystarczyło na jakieś tam jedzenie, a Ty miałabyś zostać bez grosza? Nie zamartwiaj się takimi rzeczami i zacznij gadać z mężem! Wykonać :D !
Victorius17
Offline

Samotność

przez boża krówka 20 maja 2015, 11:02
Vicorius17 Dzięki! Wiem, że masz rację! Potrzebne mi jest takie "stawianie do pionu"!
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 20 maja 2015, 15:21
"W tych czasach dla każdej relacji można znaleźć zamiennik" rzecze mniej więcej prawidło...
Jak się na to zapatrujecie?
Osobiście sądzę że jest w tym sporo prawdy,zawsze jest szansa na poznanie kogoś nowego,ciekawszego,lepszego,kto lepiej się do nas dopasuje.
Z drugiej strony,każda relacja/znajomość - emocje,wspomnienia,reakcje,wspomnienia - są inne przy każdej relacji,indywidualne,nie ma 2 tych samych relacji,tych ludzi.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez tristezza 20 maja 2015, 17:28
Arhol napisał(a):"W tych czasach dla każdej relacji można znaleźć zamiennik" rzecze mniej więcej prawidło...
Jak się na to zapatrujecie?


Kiedyś myślałam, że jak się pozna tego jedynego, to on zawsze będzie tym jedynym i nic go nie zastąpi. Teraz tak nie uważam. Jest tyle ludzi na świecie i tyle możliwych kombinacji, że spokojnie znajdzie się zastępstwo.
tristezza
Offline

Samotność

przez cherish 20 maja 2015, 17:30
boża krówka napisał(a):Kazimierz61 No właśnie... Ten brak spontanicznego "kocham cię", przytulenia... To żebranie o słowa i gesty miłości... Po iluś latach bycia tą bardziej zaangażowaną stroną, człowiek traci zapał. Jak ja się do męża nie przytulę, to on tego pierwszy nie zrobi. Na szczęście mam jeszcze dzieci do tulenia :) J

ja nie mam meza, ale tak doskonale wiem o czym mowisz... mialam chlopaka przez 8 lat, pierwsza prawdziwa, dojrzala milosc. byl moment, ze do naszego zycia zakradla sie stagnacja, rutyna. siedzielismy po dwoch stronach kanapy ogladajac film, na imprezach on widzial bardziej swoich znajomych niz mnie. problem tkwil w tym, ze ani ja, ani on nigdy nie bylismy zbyt wylewni przede wszystkim jesli chodzi o gesty, czy deklaracje milosci. nie bylismy rowniez zareczeni, bo ja bylam osoba, ktora nie chciala formalizacji zwiazku. dzis juz wiem czemu, dzis wiem bardzo wiele, niestety za pozno, gdyz nie jestesmy razem. w naszym zwiazku to ja bylam osoba, ktora mowila, czesto rowniez prowadzilam monologi, on byl ta strona, ktora nie lubila dzielic sie problemami. na poczatku jeszcze mialam ochote walczyc, probowac, pozniej opadlam z sil. dzis tak bardzo zaluje, odpuscilam, pozwolilam niejako mu odejsc, on rowniez w ogole nie walczyl. mam w glowie tyle mysli, wszystkie niepoukladane, nie chce ich nawet ubierac w slowa, bo bol, ktory temu towarzyszy jest nie do zniesienia.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
11 maja 2015, 01:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 20 maja 2015, 18:09
Introwertyczka napisał(a): Dokładnie to samo mogę napisać o sobie... :(

Też jestem introwertyczką, ludzie lubią osoby spontaniczne, towarzyskie, energiczne. Nie jestem przebojowa i nigdy nie będę, jestem cicha, spokojna, poważna, a teraz modne są niestety "radosne wariatki".

Victorius17 napisał(a):520m.n.p.m., Ludzie lubią ludzi uśmiechniętych i radosnych. Stań się taka. Nie od razu. Musisz ćwiczyć. Umiejętności towarzyskie też się ćwiczy. Nie bój się niepowodzeń. Nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy. Jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli ktoś nie chce z Tobą gadać to trudno - olej tę osobę i idź dalej :) .

A ja nie lubię ludzi uśmiechniętych i radosnych tylko szczerych, nie lubię ludzi którzy od rana do wieczora mają przyklejony uśmiech od ucha do ucha i jacy to oni są szczęśliwi, a widać że w środku coś gryzie i boli, nie lubię ludzi którzy udają silnych, zaradnych, życzliwych, mądrych, nie lubię udawania, po co udawać, myślicie że tego nie widać że ktoś udaje? Wszystko widać. Ja nie zawsze czuję się silna, zaradna, mądra i akurat wtedy potrzebuję drugiego człowieka najbardziej, ale tego człowieka nie ma. Mam gdzieś konwersacje z kasjerką w sklepie, która mnie też ma gdzieś. Potrzebuję kogoś kto mnie nie będzie miał gdzieś, czy moja potrzeba jest niewłaściwa? Może nie powinnam mieć takich potrzeb?
Nie rozumiem tego dlaczego tutaj anonimowo tak otwarcie rozmawiamy o tym, że jesteśmy samotni. A rozmawiając twarzą w twarz nie wolno się do tego przyznawać. Czy samotność jest przestępstwem? Kiedyś się przyznałam do tego, że jestem samotna, to usłyszałam coś w stylu, że wszytko będzie dobrze tylko muszę wyjść do ludzi i założyć konto na portalu randkowym. Przecież nie siedzę na bezludnej wyspie, przebywam wśród ludzi, codziennie z nimi rozmawiam, a jak będę chciała sobie porozmawiać z niedojrzałymi chłopcami to pójdę do przedszkola. Tak czy siak jestem skazana na samotność, bo teraz jest bardzo modna obojętność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
293
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Samotność

przez cherish 20 maja 2015, 18:19
520m.n.p.m. napisał(a):
Introwertyczka napisał(a): Dokładnie to samo mogę napisać o sobie... :(

Też jestem introwertyczką, ludzie lubią osoby spontaniczne, towarzyskie, energiczne. Nie jestem przebojowa i nigdy nie będę, jestem cicha, spokojna, poważna, a teraz modne są niestety "radosne wariatki".

Victorius17 napisał(a):520m.n.p.m., Ludzie lubią ludzi uśmiechniętych i radosnych. Stań się taka. Nie od razu. Musisz ćwiczyć. Umiejętności towarzyskie też się ćwiczy. Nie bój się niepowodzeń. Nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy. Jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli ktoś nie chce z Tobą gadać to trudno - olej tę osobę i idź dalej :) .

A ja nie lubię ludzi uśmiechniętych i radosnych tylko szczerych, nie lubię ludzi którzy od rana do wieczora mają przyklejony uśmiech od ucha do ucha i jacy to oni są szczęśliwi, a widać że w środku coś gryzie i boli, nie lubię ludzi którzy udają silnych, zaradnych, życzliwych, mądrych, nie lubię udawania, po co udawać, myślicie że tego nie widać że ktoś udaje? Wszystko widać. Ja nie zawsze czuję się silna, zaradna, mądra i akurat wtedy potrzebuję drugiego człowieka najbardziej, ale tego człowieka nie ma. Mam gdzieś konwersacje z kasjerką w sklepie, która mnie też ma gdzieś. Potrzebuję kogoś kto mnie nie będzie miał gdzieś, czy moja potrzeba jest niewłaściwa? Może nie powinnam mieć takich potrzeb?
Nie rozumiem tego dlaczego tutaj anonimowo tak otwarcie rozmawiamy o tym, że jesteśmy samotni. A rozmawiając twarzą w twarz nie wolno się do tego przyznawać. Czy samotność jest przestępstwem? Kiedyś się przyznałam do tego, że jestem samotna, to usłyszałam coś w stylu, że wszytko będzie dobrze tylko muszę wyjść do ludzi i założyć konto na portalu randkowym. Przecież nie siedzę na bezludnej wyspie, przebywam wśród ludzi, codziennie z nimi rozmawiam, a jak będę chciała sobie porozmawiać z niedojrzałymi chłopcami to pójdę do przedszkola. Tak czy siak jestem skazana na samotność, bo teraz jest bardzo modna obojętność.

ja tez nie cierpie ludzi, ktorzy udaja. wiele osob mialo mnie zawsze za osobe zarozumiala, wyniosla, dlatego, ze czesto w towarzystwie bylam milczaca. otoz jestem osoba, ktora nie lubi sztucznosci, jesli nie czuje nici porozumienia, nie mam potrzeby otwierania sie. wybudowalam sobie bariere, przez ktora przepuszczam tylko nielicznych i potem ci nieliczni przepraszaja, ze odniesli zle wrazenie. a mnie nie ma za co przepraszac, to moj wybor, wole wlasnie w ten sposob byc odbierana przez ludzi i wybierac tych, ktorzy poznaja mnie naprawde. kiedys, a bylo to dawno temu, bo cala dekade wstecz, uslyszalam, ze jestem stara jak na swoj wiek, ze nie przypominam w zachowaniu rowiesniczek, nie latam jak postrzelona, nie chichram sie i przede wszystkim nie udaje.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
11 maja 2015, 01:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 20 maja 2015, 21:41
Ciągłe narzekanie na samotność nic nie daje, co najwyżej rozładowanie emocjonalne. Nie mówię, że nie będę tego więcej robił bo pewnie będę ale fakt jest taki, że to niczego nie zmienia, nieważne jak głośno i długo będzie się krzyczeć, to nic nie daje. Ja wybieram życie w samotności, po za kontaktami powierzchownymi i ewentualnością przyjaźni, nic na siłę i żadnej desperacji. Znajomych mam, przyjaźń jeżeli ma być to będzie. Oczywiście nie chcę się izolować i nie będę tego robił, zostawiam sobie furtkę na innych. Czy będę robił coś ku temu żeby nie być sam, tak ale umiarkowanie i do pewnego stopnia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Samotność

przez joaszka 21 maja 2015, 01:43
Arhol napisał(a):"Uzależnianie" w jakiejś tam części swojego szczęścia od innych prowadzi do..niepowodzeń i boolu dupy,zaś od samego siebie i swoich biznesów do pogłębienia aspołeczności, niechęci i egoizmu,potem zaś powrót do "społeczeństwa" jest jeszcze trudniejszy i upierdliwy niż zwykle.
Tak źle i tak niedobrze,shit happens.


Jeśli ani relacje z innymi ani relacje ze sobą nie są wyznacznikiem szczęścia, to co nim jest?

Niedawno zaczęłam uczyć się bycia ,,sama dla siebie''. Dotąd wszystko robiłam dla drugiej osoby, ,,dla nas''. Próbuję być samowystarczalna i nie czerpać zapewnień o poczuciu własnej wartości od innych. Ale okazuje się, że gdy cokolwiek robię dla siebie - nie ma to sensu. Nie widzę różnicy - wstaje dziś z łóżka, czy nie. Nie ma to znaczenia.
Gdybym miała dla kogo wstać - to jeszcze rozumiem. Ale dla samej siebie? Po co?
Mowilam o tym psycholożce. Ona powiedziała mi, że człowiek stworzony jest do bycia z innymi i że rozumie mój ból. Nadal jednak nie wiem, jak radzić sobie sama, bez Tego Drugiego. Nie wiem, po co to wszystko.
joaszka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ofi i 11 gości

Przeskocz do