Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 16 cze 2010, 21:18
żebyś nie pisał na klawiaturze takich rozżalonych, pełnych obrażenia na całą ludzkość bredni.

A teraz powiem Ci jak to wygląda z mojej strony :smile:
Nie jestem obrażony na ludzkość.Nigdy nie byłem.
Pisaniem bredni jest dla mnie wmawianie ludziom,że człowiek może być szczęśliwy całe życie tylko wtedy gdy ma ludzi wokół siebie.

Czego oczekujesz? Że ktoś napisze, tak, ludzie są fuj, nienawidźmy się nawzajem!

Niczego nie oczekuję :x.Po prostu uświadamiam ludzi,że samotność nie jest zła,że posiadanie przyjaciół i bycie z kimś w związku wcale nie pozbawia problemów,a czasem wręcz tych problemów wtedy jest więcej.

Twoje wypowiedzi w tym stylu mnie zastanawiają, bo wygląda na to, że jednak masz problem ze swoją samotnością. Chyba jak komuś się podoba takie życie to nie pisze o tym, jak bardzo nie lubi ludzi w każdym swoim poście. Twoje wypowiedzi to jak wołanie o pomoc małego zagubionego misia. Jakbyś chciał zwrócić czyjąś uwagę tylko po co, skoro cokolwiek ktokolwiek napisze, to Ty i tak swoje: ludzie w realu są okropni, be, fuj, śmierdzą, w internecie są fajniejsi.

Ciesze się,że moje wypowiedzi Ciebie zastanawiają.
Mylisz się jednak.Nie chce zwrócić na siebie uwagi,jak już wcześniej napisałem nie oczekuję niczego.Ludzie z neta są fajniejsi,bo kiedy z nimi pisze mogę czuć się swobodnie,nie muszę ich widzieć,wysłuchiwać ich lamentów(w każdej chwili mogę wyłączyć czat/forum czy gg),nie narażam się na nieprzyjemności z ich strony.
A mojego misia z avataru zostaw w spokoju :P

każdy może być interesujący, tylko niektórzy są zbyt leniwi/wygodniccy żeby nad sobą solidnie popracować.

Czyżby ironia adresowana nie do tej osoby co trzeba? :papa:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 cze 2010, 01:34
człowiek nerwica napisał(a):Pisaniem bredni jest dla mnie wmawianie ludziom,że człowiek może być szczęśliwy całe życie tylko wtedy gdy ma ludzi wokół siebie.

Ale ja nikomu czegoś takiego nie wmawiam! Mówię tylko, że nie warto się zamykać w postanowieniach typu: "ja nigdy..." bo nigdy nic nie wiadomo :) Nie wierzę, że człowiek może być szczęśliwy całe życie, bo piękne są tylko chwile... Czasem samotne, ale częściej z ludźmi - przynajmniej statystycznie, bo są wyjątki oczywiście. Czytałam gdzieś kiedyś, że po 20 min przebywania w samotności mózg człowieka zaczyna pracować inaczej. W relacjach między ludźmi nie ma żadnych "zawsze" albo "tylko" i ja to rozumiem. Denerwuje mnie tylko Twoje malkontenckie podejście do tego wszystkiego, a szczególnie jak czepiasz się mojej wypowiedzi zupełnie nie rozumiem dlaczego?

człowiek nerwica napisał(a):
każdy może być interesujący, tylko niektórzy są zbyt leniwi/wygodniccy żeby nad sobą solidnie popracować.
Czyżby ironia adresowana nie do tej osoby co trzeba? :papa:

Zadałeś pytanie odnośnie jakiegoś teoretycznego ktosia i dokładnie na to pytanie odpowiadam. Wolę pisać wprost zamiast bawić się w jakieś aluzje i ironie. Taki teoretyczny ktoś to może być każdy, czasem jestem nim także ja, wiem o tym dobrze, ale jednak staram się z tym walczyć. Wierzę, że w każdym człowieku jest coś niezwykłego, zupełnie szczerze.

Ja potrafię sobie wyobrazić, że jestem sama na ziemi - pewnie po tygodniu wpadłam w depresję, oszalała ze strachu i w końcu umarła. Brr. Też czasem się boję innych ludzi, ale wtedy sobie wyobrażam, że każdy (powiedzmy jakiś ważny profesor na egzaminie) ma w skarpecie śmieszny mały palec u nogi, że musi myć zęby i że rano wygląda okropnie i że jest takim samym człowiekiem jak ja ;) Może to dziwne ale mi pomaga oswoić się z obecnością innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 17 cze 2010, 08:59
człowiek nerwica, Darek :P na księżyca Cie wyślemy, będziesz sam jak palec.
Tez jestem raczej odludziem, ludzie mnie wkurzają, są momenty, że wybiłabym wszystkich ... ale przychodzi czasem taka chwila , że trzeba otworzyć gębe do kogoś bo aż Cie nosi.
Zresztą, Darek od ludzi nigdy nie uciekniesz, nawet jak bedziesz sam ( w sensie bez partnerki czy przyjaciół), ludzie są wszędzie, baba z warzywniaka, kolega z uczelni, ciotka, lekarz, kominiarz, listonosz, menel na ławce. Nie chodzi o to, żeby ich wszystkich pokochać wbrew sobie, tylko o to, żeby nie wbijać sobie do głowy na kazdym kroku jacy to oni wku.rwiający, sam sobie szkodzisz, krzywde robisz sobie nikomu innemu, nakręcasz sie i denerwujesz. Wychodzisz na ulice i od razu złość, bo ludzie.
I tu zgadzam sie z soulfly89, ale nie będe juz gadać bo swoje powiedzialam i znasz moje zdanie.
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Sean1 17 cze 2010, 14:25
Ja powiem tak, ja sie umiem dogadywac z ludzmi i nawet lubie sam kontakt z drugim czlowiekiem, potrzebuje go, ale i tak mam bardziej negatywne do rasy ludzkiej nastawienie. Dlaczego swiat jest taki jaki jest? Bo ludzie go takim stworzyli. Czasami mam ochote wybic wszystkich naokolo tak samo. I czasami sie zastnawiam czy zwalczanie zla zlem jest rzeczywiscie tak glupie... W ciagu jeden sekundy dochodzi do przynajmniej jednego zabojstwa... gwaltu... znecania sie nad slabszymi, morderstwa na tle religijnym, pobicia, samobojstwa... kazdy czlowiek narzeka na swiat, a tak naprawde polowa to hipokryci i czesto czyni zlo nieswiadomie. Czemu powstaly nerwice, leki, depresje, zalamania nerwowe? No wlasnie przez innych ludzi, cale pieprzone spoleczenstwo, ktore ma jakies wymagania... wymagania, ktore samo stowrzylo, a potem na nie narzeka. Swiat i tak pojdzie w zla strone, wiec czasami mysle, czy takie pozbycie sie najbardziej zlych jednostek/grup nie zmienilo by go na lepsze... Koncze juz swoje wywody, ktorych i tak pewnie nikt nie odczyta, ale dopadla mnie taka mysl i musialem to wyrzucic z siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 cze 2010, 20:43
W relacjach między ludźmi nie ma żadnych "zawsze" albo "tylko" i ja to rozumiem. Denerwuje mnie tylko Twoje malkontenckie podejście do tego wszystkiego

Właśnie,że są "zawsze" i "tylko",przynajmniej dla mnie.A mam "złe" podejście do tego wszystkiego bo od ludzi zawsze "dostawałem po mordzie" w życiu,musiałem zawsze próbować dostosować się do ludzi - co nigdy mi nie wychodziło,kiedy próbowałem choć trochę zbliżyć się do ludzi,to zawsze ludzie dawali mi powód dzięki któremu musiałem wycofywać swój pęd ku ludziom(a faza pędu ku ludziom już daaaawno mi mineła,na szczęście).Nigdy ludzi nie rozumiałem,nadal nie rozumiem ich zachowania(wiem powtarzam się),w ogóle wkurza mnie to,że ludzie ciągle czegoś wymagają,denerwuje mnie samo ich łażenie wokół mnie np.wtedy kiedy jestem w jednym pokoju z ludżmi,denerwuje mnie ich gadanie na temat błahych rzeczy,ich wychwalanie się gdzie oni to nie byli i czego nie zobaczyli,albo gadanie na temat ostatniej libacji alkoholowej...

ALEKS*OLO :* , właśnie to jest najgorsze,że Ci ludzie zawsze będą.

Też czasem się boję innych ludzi


soulfly89, I tu jest różnica.Ty boisz się czasem,ja zawsze i od kiedy tylko pamiętam.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Korba 17 cze 2010, 21:10
właśnie to jest najgorsze,że Ci ludzie zawsze będą.


czasem to wydaje się najgorsze, a czasem - na szczęście.... mówię to pomimo mojej ostatnio dość mocno pielęgnowanej i mocno odczuwanej fobiczki :mrgreen:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Krzysiek1234 18 cze 2010, 03:20
Lucyferka napisał(a):Coraz częściej o tym myśle i w coraz większym przekonaniu się utwierdzam, powoli staje się do moją ideą czy częścią mnie.
Mam 21lat odkąd pamiętam byłam sama, może to za sprawą mego wyglądu jako dziecko, ale przecież w gimnazjum było już ok a ja dalej nie umiałam się z nikim związać. Nawet jak pozanałam gościa, który się starał omoje względy, był cierpliwy itp. i kiedy wkońcu zostaliśmy razem ja na drugi dzień zerwałam. Potem był jeszcze jeden przelotny związek w wieku 18lat i też trawał dosyć, krótko o ile wogóle nazwc można było to zwiazkiem rozstaliśmy się po 2 miesiącach. Obecnie jestem już 2 lata bez jakichkolwiek zwiazków i zastanawiam się nad przyczyną tego. Jedyne co mi przychodzi do głowy to, to że nie jestem dosyć atrakcyjna, kobieca, że ludzie się mnie boją lub niepasują im moje zamiłowania do adrenaliny. Poznaje gościa piszemy ze sobą dochodzi do dłuższego spotkania i potem wszystko się kończy. Może też ja nie jestem dosyć wylewna w uczuciach, a wszystkich traktuję na równi?
Dlatego zastanawiam się i coraz bardziej uświadamiam sobie tą myśł, że poprostu będe prowadzić rozrywkowe życie, będę podróżować bawić się w drogich restauracjach i poprostu będę singlem z wyboru



Taa... rozrywkowe życie, podróże, drogie restauracje, no rzeczywiście rośniesz na samotniczkę, aspołeczną introwertyczkę że hoho!

Dziewczyno, dziewczyno...
Nie wiem dokładnie, w którym momencie się oszukujesz, ale na pewno nie wyjdzie Ci na zdrowie, jeśli będziesz robić to dalej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
14 sty 2010, 19:04

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 19 cze 2010, 16:49
suicidesilence napisał(a):W ciagu jeden sekundy dochodzi do przynajmniej jednego zabojstwa... gwaltu... znecania sie nad slabszymi, morderstwa na tle religijnym, pobicia, samobojstwa... kazdy czlowiek narzeka na swiat, a tak naprawde polowa to hipokryci i czesto czyni zlo nieswiadomie. Czemu powstaly nerwice, leki, depresje, zalamania nerwowe? No wlasnie przez innych ludzi, cale pieprzone spoleczenstwo, ktore ma jakies wymagania... wymagania, ktore samo stowrzylo, a potem na nie narzeka. Swiat i tak pojdzie w zla strone, wiec czasami mysle, czy takie pozbycie sie najbardziej zlych jednostek/grup nie zmienilo by go na lepsze...


To prawda, jak czasem się nad tym zastanawiam to też mi się robi słabo, bo mam wrażenie, że wobec tego całego zła jestem bezsilna. Ale to jest tylko jedna strona medalu. Na szczęście :)

Dobre wiadomości mają słabą oglądalność. Historie o szczęśliwych małżeństwach nie są chwytliwe, lepiej pisać o rozwodach. Kiedyś byłam wolontariuszką w radiu i miałam mini szkolenie z pisania newsów do wiadomości. Zgadnij jaka była kolejność:

1. Śmierć/katastrofa
2. Jakaś wpadka w polityce
3. Jakiś skandal z dziedziny show biznesu
4. Coś miłego na koniec, żeby zostawić dobre wrażenie w słuchaczu

To wszystko manipulacja, manipulacja... Nie warto wierzyć w to, że świat ma tylko jedną stronę :)

Mój lek na całe zło świata to działać pozytywnie w moim maleńkim osobistym świecie. Pomagać komu mogę. Rozmawiać z sąsiadami, nawet jak mnie olewają mówię im dzień dobry i w końcu odpowiadają. Znam już prawie wszystkie dzieciaki z mojej klatki schodowej, a mieszkam u siebie od niedawna. Najbardziej podnoszące na duchu jest to, że moje małe działania odnoszą pozytywne skutki i ja to widzę :) To mnie właściwie trzyma jako tako przy życiu :)

P.S. Wiecie, tak jak w "Amelii" trochę ;) Chociaż do niej mi jeszcze dużo brakuje ;)

[Dodane po edycji:]

Ojej, zepsułam swojego posta :oops:

Czemu nie mogę edytować???
Ostatnio edytowano 19 cze 2010, 19:52 przez ALEKS*OLO, łącznie edytowano 1 raz
Powód: naprawiony:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Sean1 19 cze 2010, 17:30
soulfly89 Widze, ze jestes typem czlowieka, ktorego cieszy nie tylko wlasne szczescie, ale tez szczescie innych, lubisz pomagac ludziom poza tym. Ja jestem inny, jestem egoista, przyznaje sie otwarcie. A sasiadow, brr, nie znosze ich, zwlaszcza tych wscibskich. Nie interesuja mnie w ogole :lol:
A co do tego dobra i zla... Dobro - trwa, nic sie nie dzieje szczegolnego, jest sielanka, happy, dopiero kiedy wkracza zlo, trzeba to oglosic, zlo zwalczylo dobro - jest to przedstawiane jako negatywna wiadomosc. Kiedy dzieje sie zlo, nie mozna przeciez mowic najpierw o przyjemnych sprawach, skoro w tle dzieje sie niedobrze. Niejmniej jednak ludzie mogliby swiat ulozyc lepiej gdyby chcieli, tylko, ze oni juz sie wpletli w te machine szarosci i brutalnosci zycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 19 cze 2010, 19:25
Może to jest właśnie błąd jeśli bierzemy to dobro za coś co jest normalne i nam się należy. Bo tak naprawdę ono wymaga więcej wysiłku niż złość albo wredny komentarz.

W pomaganiu innym też jest sporo egoizmu - w końcu to sprawia, że ja czuję się lepiej. To jest jakby mój sposób na radzenie sobie z całym "bólem egzystencji' ;) Bo mojego szczęścia w tym wszystkim mało, więc co mi pozostaje jak cieszyć się z innymi? Wydaje mi się że klucz do 'nie bycia egoistą' to jakieś poczucie wspólnoty, że jesteś jednak częścią tego świata, że nie stoisz gdzieś z boku. Ale to nie łatwe no i nie każdemu się chce. Ja widzę, że dla mnie to jedyna możliwa droga ;) I co więcej, wierzę, że to dobra droga. I w ogóle lubię się rozpisywać na takie życiowe tematy, aż do tego stopnia mnie to kręci, że umiem kompletnie zrypać swojego posta. Ale do cholery to jest ważne przecież ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez Sean1 19 cze 2010, 20:01
Zyciowe tematy sa kul. Ja ogolnie lubie obserwowac ludzi i ich zachowania, takze zachowania grup.
Tak w sumie trzymaj, najwazniejsze jest robic, to co sie lubi nie baczac na inne rzeczy i podazac wlasna sciezka. Wracajac do tego pomagania, to sprawa jest bardziej skomplikowana. To, ze ktos lubi niesc pomoc, to nie znaczy, ze nie moze byc egoista. Ja lubie czasami pomoc, doradzic, co zreszta robie np. na forum, czytam tematy i jak tylko moge cos doradzic, to robie to. Czuje sie wtedy lepiej, ze moge sie na cos przydac :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 cze 2010, 23:18
Kurde,wczoraj zaskoczyła mnie pewna sytuacja.Nagle zostałem zmuszony do przebywania w towarzystwie kilku ludzi których kompletnie nie znam (właściwie,czy ja tak naprawdę choć jedną osobę bardzo dobrze znam?),i po prostu w środku cały się trząsłem z nerwów...a samo spotkanie przesiedziałem co chwile uciekając głową w stronę gdzie na nikogo nie musiałem patrzeć.Oczywiście nie bylem obiektem do którego komukolwiek chciało się odzywać,a sam...coś próbowałem ale nie wyszło(a raczej wyszło tak jak zwykle).Ogólnie po tym niespodziewanym spotkaniu nabrałem jeszcze większej niechęci do ludzi.

więc co mi pozostaje jak cieszyć się z innymi?

Hmm i zamierzasz tak cieszyć się z czyjegoś szczęścia nie dostając nic w zamian oprócz trochę lepszego samopoczucia całe życie?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 20 cze 2010, 01:50
A dlaczego miałabym czegoś oczekiwać w zamian?

Wydaje mi się że to jest prawdziwa wolność niczego nie oczekiwać... I chyba tylko wtedy umiem się naprawdę cieszyć, bo żaden żal ani zawiedziona nadzieja nie psuje mi radości. Myślisz że dzieci oczekują czegoś w zamian jak np. dają Babci laurkę? Ja myślę, że nie, one po prostu się cieszą że mogą coś ładnego komuś dać w wyrazie sympatii, no chyba, że to jakiś zepsuty dzieciak-materialista ;)

Wiesz, ja też nie zawsze odzywam się w towarzystwie, bo czasem nie jestem w nastroju, ale nauczyłam się już tym nie przejmować. Nie zawsze trzeba coś gadać, a z nowo poznanymi osobami i tak to jest zazwyczaj gadanie o niczym. Jak komuś nie patrzysz w oczy to dajesz sygnał że nie chcesz kontaktu, tak to działa... Pewnie Ci ludzie nawet nie zdawali sobie sprawy co czujesz...

PS. Dzięki Aleks :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: A może samotność?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 cze 2010, 03:13
Wiesz też kiedyś byłem taki,dlatego zadałem Ci pytanie na które odpowiedziałaś.
Tylko po pewnym czasie coś się we mnie wypaliło,pomagałem nadal ale jednocześnie zaczałem chcieć w zamian...akceptacji od ludzi...nie uzyskałem tego... Po prostu nie mogłem zrozumieć tego,dlaczego skoro pomagam innym,wciąż inni nie mogą mnie zaakceptować...
W ogóle jestem osobą z Osobowością unikającą,może dlatego nikt mnie nie akceptuje...a ja sam już mam dość od pewnego czasu ludzi...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do