Beznadzieja...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Beznadzieja...

przez Kordian18 30 paź 2009, 17:57
Witam!

Mam depresje...

Jestem bardzo nieśmiały i nie mam wiary w siebie. Ogólnie mam zaniżone poczucie własnej wartości. I nie chce mi się żyć...

Mam 18 lat i chodzę do 3 klasy technikum informatycznego. Do klasy chodzą 2 dziewczyny. Jedna z nich dopiero od 2 klasy. No i w niej właśnie się zakochałem przed wakacjami. Mieszka w szkole w internacie, bo mieszka daleko od miasta w którym jest szkoła, do której chodzimy. W szkole jest dość odważna i agresywna (zależnie od chwili), ale uśmiecha się do mnie. Gdy gadam z nią na gg jest miła i fajna, po prostu kochana.

Rozmawiałem z nią prze całe wakacje przez gg i smsy. Bardzo dobrze nam się rozmawia. Kiedyś jej nawet powiedziałem że ją kocham. Bardzo się ucieszyła i odpowiedziała mi tak samo. Pod koniec wakacji zażartowałem sobie i się obraziła. Nie chciała ze mną pisać. Powiedziała ze ja to bardzo uraziło. Nie wiedziałem co robić. Nie moglem wytrzymać. Bylem bardzo bardzo smutny. I wtedy zrobiłem coś bardzo głupiego. Wyciąłem sobie pierwsza literę jej imienia na ręce (G). Teraz wiem
ze to było bardzo głupie. Ostatnie 2 tyg wakacji chodziłem z bandażem mówiąc, ze skaleczyłem się w robocie u sąsiada.

W końcu musiałem ściągnąć bandaż i kilka osób widziało bliznę. Udało mi się jakoś wybrnąć z tego tematu, mrowiąc ze to nie ich interes albo zmieniając temat. widzieli to nawet rodzice ale nigdy nie doszło do dłuższej rozmowy rozmowy. Pokazałem to tylko matce i zapytałem czy mi zejdzie. Powiedziała że po pół roku może zniknie. A ja się boję że jednak nie.

Zaczęła się szkolą. Paru kumpli z klasy widziało bliznę, ale takich którzy mnie nie wydadzą i nie wyśmieją. Kupiłem sobie zegarek, ale blizna jest wyżej i zegarek jej nie zasłania. Zawsze trzymałem ręce w taki sposób alby nikt nie widział i czasami głupio to wyglądało. Najszybciej ze wszystkich zacząłem chodzić w ciuchach z długimi rękawami.

Wracając do niej. Jak już mówiłem jestem wstydliwy i boje się do niej podchodzić ze powiem coś głupiego albo że zrobię coś głupiego. Dziwnie się przy niej czuje. Jakby wszyscy na mnie patrzyli i mieli mnie wyśmiać.

Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem jej ze się pociąłem. Powiedziała żebym już tego nigdy nie robił. Teraz tak jakby już o tym zapomniała ze to zrobiłem.

Jestem pantoflarzem, pedantem i ciężko u mnie z asertywnością. Do tego dobija mnie blizna. Z innymi dziewczynami tez mam takie problemy ze śmiałością. Chciałbym z nia chodzic ale powiedziała ze musimy bardziej się poznać, rozmawiać. Ale jak jak ja się boje do niej podejść.

Mam jeszcze jedną dolegliwość. Mój brzuch. Boli mnie w sytuacjach stresowych. Jestem coraz bardziej chudy. Nie lubię jeść. rano jak widzę jedzenie to mnie mdli i naciąga, ale z trudnością udaje mi się cokolwiek zjeść.

Najbardziej to chciałbym się pozbyć tej blizny. Czasami chciałbym wylać na rękę wrzątek gorącej wody, w nadziei ze blizna zniknie i będę miał problem z głowy. używam kremów maskujących do twarzy mojej matki, ale nie są w stanie zatuszować blizny. Stosuje także krem Contratubex ale nie pomaga.

Ostatnio coraz rzadziej z nią pisałem i zostaliśmy przyjaciółmi. Potrafię się przed
nią otworzyć tak jak nawet przed matka nie umiem. Powiedziałem jej bardzo dużo moich sekretów i boje się ze się komuś wygada, chociaż nie sądzę żeby tak było.

W szkole z ocenami nie mam problemów, jakoś sobie radzę. Czasami zdarza się jedynka ale ogólnie nie muszę poprawiać ocen. Z przedmiotów zawodowych (informatyki) idzie mi dość dobrze. Na lekcjach jestem spokojny i cichy. Nie wyróżniam się ale nie jestem ciekawym człowiekiem dla kolegów i dziewczyn.

Przez to wszystko prześladują mnie myśli samobójcze i nie wiem jak będzie na wiosnę jak trzeba będzie chodzić w krótkich rękawach.

Przepraszam za brak chronologii oraz ładu i składu ale nie mogę zebrać myśli, nie wiem co robić.

Najbardziej chciałbym się pozbyć blizny!

Proszę o pomoc bo nie mogę sobie poradzić :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2009, 17:41

Re: Beznadzieja...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 30 paź 2009, 19:18
Czesc :) Z tego co piszesz, to wynika ze jestes dosyc ciekawym czlowiekiem i fajna osobowoscia, ale przy tym troszke niesmialym w stosunku do dziewczyn. Z ta dziewczyna to sprobuj porozmawiac najpierw na gadu, powiedz jej co czujesz,zapytaj co ona czuje, po prostu okaz zainteresowanie i porozmawiaj, pozniej zastosuj to w realu.
Co do brzucha, to spróbuj jednak na sile nawet cos jesc, bo jesc trzeba, moze kup w aptece melise i ja pij codziennie np rano i jedz wtedy.
Teraz blizna, sa specjalne kremy jeszcze inne w aptece, spytaj aptekarza niech Ci doradzi, moze od tego blizna sie nie zmniejszy ale sie stanie mniej widoczna, blizny chyba mozna laserowo usuwac-ale nie jestem pewna, pewnie jest to odplatnie \. Musiałbys poszukac w necie i sie dowiedziec. Moze sprobuj kupic sobie jakas meska opaske na reke i nosic, to takze sposob. A z blizny nie musisz sie tlumaczyc, mozesz zawsze powiedziec ze miales maly wypadek w sensie zajscia nie typowego wypadku i tyle.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Beznadzieja...

przez Kordian18 30 paź 2009, 21:44
Jeszcze jak jestem pośród innych to automatycznie zachowuje się podobnie do tych osób i to jest czasami irytujące..

A blizna to jest masakra, po prostu psychoza. Myślę o Niej to mi się blizna przypomina. Myślę o bliźnie to mi się Ona przypomina. I raz jestem szczęśliwy a raz normalnie to chciałbym se strzelić w łeb. I ciągle mam wrażenie że wszyscy na nią patrzą i wszyscy wiedzą.

Nie umiem tak podejść do aptekarza, pokazać bliznę i powiedzieć - co mi na to pomoże, w ogóle jak słyszę to słowo albo emo itp to... ah, dupa, chce mi się krzyczeć i płakać :/

ps: agusiaww dziękuje za odp i że chciało ci się to przeczytać ..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2009, 17:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Beznadzieja...

przez agarama 30 paź 2009, 23:18
Trafiłam na Twój post przypadkowo.Czytając go przypomina mi się moja własna osoba,kiedy będąc w Twoim wieku też tak miałam,że na temat jednej frapującej mnie rzeczy potrafiłam myśleć tylko o niej i można tak powiedzieć tylko dla niej żyłam ;) Dziś niestety też tak mam i wiem w każdym razie jak przez taką jedną rzecz można sobie zepsuć dalsze lata swojego życia.Jak nie trudno zauważyć koncentrujesz się na głownie na bliznie i z niej biorą się Twoje nowe zmartwienia.Ponieważ nie możesz pozwolić by ślad po miłosnych dylematach zaważył na Twojej codzienności skup się teraz właśnie na rozwiązaniu tego problemu,a jeśli będzie możliwe rozwiązanie tego,znacznie łatwiej będzie Ci stawić czoła innym kłopotom.Nie ograniczaj się do wizyty w aptece,a raczej koniecznie udaj się do dermatologa.KONIECZNIE! On podejmie konkretne działania w celu zlikwidowania blizny,pewnie potrzeba będzie sporo czasu,ale warto się postarać.Jak sam wiesz,to co do tej pory mogłeś zrobić nie przyniosło efektów,więc wymagasz fachowej porady dermatologa,może potem nawet chirurga plastyka,bo rozumiem że poważnie naruszyłeś skórę skoro się nie goi.Jesteś wrazliwym chłopakiem,którego zalety uwidocznią się w pełnej krasie,a blizny wewnętrzne zagoją jeśli najpierw zagoją się te na ciele.Tego Ci w każdym razie gorąco życzę :)
Powodzenia!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 paź 2009, 22:01

Re: Beznadzieja...

przez Kordian18 31 paź 2009, 00:40
Jakie to wszystko jest trudne. Wszystko opiera się na szczegółach, drobnych lękach pociągających za sobą kolejne jak jest w przypadku kłamstwa..

Ciężko mi będzie wyjść do lekarza, bo rzadko gdziekolwiek wychodzę z domu. To wszystko przez to ze jestem nieśmiały. Wiem że jestem nieśmiały i że mogę się przełamać ale boje się tego. Boję się zmian...

Gadałem z Nią na gg... Wiem że mnie lubi (a nawet coś więcej), ale ja się boje, bardzo się boje odrzucenia, dlatego też nie chcę cię angażować przez strach. Ale w środku coś mi mówi zrób to co uważasz za słuszne, to co ci się podoba, przecież ją kochasz. Umarł bym za nią a w szkole się boje do niej podejść żeby mnie kumple nie wyśmiali.

Niech mnie ktoś przytuli :/

agarama Tobie również dziękuje..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2009, 17:41

Re: Beznadzieja...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 31 paź 2009, 16:55
Po jakis lepszy krem moze isc do apteki mama, ale juz do dziewczyny sam musisz podejsc i zrobic ten krok :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Beznadzieja...

przez Kordian18 01 lis 2009, 21:32
Z dziewczyną przerąbane bo ma straszne humory, raz pisze że zatuliła by mnie na śmierć, a raz pisze, "daj mi spać" :/. Wiem że to przeze mnie, bo jestem nieśmiały a ona widocznie potrzebuje faceta, który wszystko sam będzie robił, nie będzie wstydliwy i .. eh co ja będę mówił. Beznadziejny jestem...

Musiałbym wam to wszystko opisać, a dużo jest szczegółów a poza tym nie mogę zebrać myśli i opisać to jakoś z głową.

Gdybym się nie pociął to pewnie bym nie wpadł w depresje. Myślałem że to mi pomoże, a tu jeszcze gorzej :/ Pewnie jak bym się pozbył blizny to bym ją nawet o chodzenie poprosił a tak to dupa...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2009, 17:41

Re: Beznadzieja...

Avatar użytkownika
przez Lena88 01 lis 2009, 21:53
Na bliznę polecam krem NO-SCAR, sama go używam. Też mam taką na ręce, powyżej zegarka, więc nie da się jej zakryć. Początkowo wszyscy pytali, co się stało, skąd to się wzięło. Zbywałam ich zawsze czymś, po miesiącu przestali pytać. Myślałam, że ta blizna zniknie tak, jak poprzednie rany cięte, ale niestety mam ją już ponad pół roku. Początkowo też była dla mnie koszmarem, teraz już się do niej przyzwyczaiłam. Także radzę to samo. Nie ma co się zadręczać, od tego to g*** nie zniknie, a Ty się tylko pogrążasz. W najlepszym wypadku, jeśli stać Cię to można ją usunąć laserowo to koszt rzędu kilkuset złotych. Co do dziewczyny to może czas zdobyć się na konkretną rozmowę, czego ona chce od Ciebie, czego Ty od niej. Co do blizny to myślę, że jeśli jej na Tobie zależy to jej decyzja o tym, żeby z Tobą chodzić nie będzie uzależniona od jednej blizny.
Just listen to the music of the traffic in the city
Linger on the sidewalk where the neon signs are pretty
How can you lose?

http://www.youtube.com/watch?v=JyW1smKgJF8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
300
Dołączył(a)
16 cze 2009, 18:37

Re: Beznadzieja...

przez Kordian18 02 lis 2009, 19:11
Z dziewczyną już jestem bardzo blisko wg mnie. Normalnie piszemy ze sobą, dziubku, kiciu, kochanie itp :)
Chociaż jak to dziewczyna - ma swoje humory, poza tym ma problemy rodzinne, ale nie chcę o tym pisać, bo wiem że ona nie lubi o tym mówić.

Mam wrodzoną nieśmiałość i do tego ciągle mi się wydaje jakby ktoś patrzył na tę bliznę. W stresowych sytuacjach zaczynam się jąkać i robię różne dziwne rzeczy. Czuję się niekomfortowo :/

Jutro kupie ten krem NO-SCAR, bo Contratubex coś tam poprawia, ale blizna staje się po nim czerwona :(.
Rozważam też kupno bransolety.

Dzięki Lena88 :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2009, 17:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do