NADZIEJA/Co daje nam nadzieje ?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

NADZIEJA/Co daje nam nadzieje ?

Avatar użytkownika
przez kari77 18 sty 2007, 15:26
....czy macie takie odczucie (pewność), że życie idzie sobie obok Was i nie ma zamiaru chwytać za rękę...a Wy spadacie kolejką linową w dół...czasem chwilowy postój...
...gdzie wszystko, co dobre jest wrogiem...to, co przyjemne, nie sprawia przyjemności..
czasy szczęścia minione
koniec
?
...coraz mniej we mnie leukocytów światła *
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 15:48
Lokalizacja
małopolskie

przez Mikael 19 sty 2007, 02:42
Po wielkich krzyżach przychodzą wielkie łaski będzie dobrze!
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Śmierć 19 sty 2007, 14:18
wielkie łaski........bez komentarza, jeżeli nic sam neizrobisz, samo nie przyjdzie pamiętaj o tym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 19 sty 2007, 17:37
trzeba walczyć i iść do przodu... dzisiaj (mimo że jutro idę na wspaniałą studniówkę) mam doła, bo popełniłem głupi błąd/gafę/nieporozumienie i źle się z tym czuję. Ale po 1: załamywanie się nic mi nie da, po 2: zamiast załamywać się wolę kogoś szczerze przeprosić i naprawić błąd, po 3: żyję nadzieją, że będzie lepiej i że ja będę lepszy (bo na razie mam wiele sobie do zarzucenia :( ). Nie czuję się szczęśliwy ale wydaje mi się że inne podejście niż to które przedstawiłem nie będzie lepsze. Kari, też czasem zjeżdżam tą kolejką w dół. Być może życie właśnie polega na takim zjeżdżaniu z bardzo wysoka aż się wpadnie z tą kolejką do grobu... :roll: Jednak to co się stanie podczas zjazdu zależy od każdego człowieka indywidualnie i nie można wierzyć w jakieś łaski Boże, chyba że już na innym świecie - a na tym świecie trzeba działać! Życie jest na tyle okrutne, że istnieje, ale nie poprowadzi Cię za rękę. Życzę Ci, żebyś wzięła się za działanie, nie czekaj na nic. I pamiętaj - zawsze jutro będzie nowy dzień i będzie świecić Słońce - każdy taki dzień to kolejna szansa na odmianę (pozytywną) swojego życia.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Mikael 19 sty 2007, 22:12
Śmierć ... człowiek w depresji to jak ktoś po zawale serca kazać mu zrobić sto pompek to ...
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez kari77 20 sty 2007, 18:07
Mikael..na razie to proszę "..o dar wielkiej Wiary" ;)

Piotrek....dziękuję.
(życzę niezapomnianego balu)
...na razie mam opuszczone zasłony jaźni i ciężko o przebłysk promyka światła.
..ale będę działać kontra, obiecuję.

Śmierć..święta prawda.
...coraz mniej we mnie leukocytów światła *
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 15:48
Lokalizacja
małopolskie

bez nadziei od tak sobie....

Avatar użytkownika
przez a.nia 08 paź 2007, 16:42
pisze od tak, nawet nie mam nadziei że coś z tego będzie, ale może samo pisanie coś mi da...Nie wiem czy ktoś chciałby słuchać mojej nudnej gadaniny, no i po co. Przecież i tak nie wiem czy potrafiłabym wszystko wyjaśnić obiektywnie(tzn.to co dzieje się ze mną) bo już sama się z tym zagubiłam..Jestem nowa na forum. To moje pierwsze forum, to że wybrałam takie to coś oczywiście znaczy. Mam 22 lata i nieciekawą przeszłość za sobą. Pisząc to już się pocę z nerwów, bo czuję się bezradna i zła na siebie że ze mnie taka użalająca nad sobą du...a (przepraszam za słowo). Mieszkam z dwoma braćmi i ojce. Zajmuję się od 13 roku życia wszystkimi sprawami domowymi, gotowanie, sprzątanie itd. Ponieważ mam matkę chorą psychicznie i krótko mówiąc różnie to z nią było raz leżała w łóżku i a raz latała z siekierą żeby nas pozabijać ( choroba maniakalno-depresyjna) leżała wiele razy w szpitalu psychiatrycznym, tak jak wiele razy wyjeżdżała do Belgi do swojego partnera. Obecnie również tam przebywa(na szczęście). Na początku nic nie rozumiałam jako mała dziewczynka, dlaczego nas zostawiła i nie wiadomo gdzie przebywa..Oczywiście jak się domyślacie różne ekstremalne historie były, al nie będę o tym pisała. Do tego mój jest typem człowieka, który chce wszystkimi dyrygować i absolutnie nie toleruje innych zasad niż swoich. Rozumiem, że każdy członek naszej rodziny miał ciężko (rodzice po rozwodzie) i przez lata przyjmowałam to na siebie i przeżywając OGROMNY stres oraz strach przeżywałam to sama w swoim sercu, ponieważ nie miałam nikogo kto mógłby mnie odciążyć. Tata w ogóle nie rozmawia ze mną, chyba że naczynia są niepozmywane na czas.. Ostatnio rzuciłam pracę w sklepie mięsnym i wyjechałam do pracy do Niemiec żeby zarobić na studia. Po powrocie nie zapytał o nic!!!! Ani jednego pytania jak mi tam było :cry: Mam stałego chłopaka. Jesteśmy razem od 4 lat. Było nam naprawdę ze sobą dobrze, mieliśmy poważne plany, ale po kolejnej zdradzie nie potrafię kochać Go jak kiedyś, ale nie potrafię również Go zostawić... Już od paru lat moja osobowość zmienia się wciąż na bardzo negatywną. Jeszcze w liceum byłam bardzo zaangażowana w życie szkoły, wszyscy mnie znali i chętnie brałam udział w różnych przedsięwzięciach. Tworzyłam jakieś tam plany na przyszłość. Obecnie mam wrażenie, że wszystko jest bez sensu, bez celu. Czuje się w swojej skórze bardzo źle. Nie mam motywacji na nic :cry: Chciałabym być uśmiechnięta szczerze. Oczywiście czuje się mało wartościowa, ale nie przeszkadza mi to aż tak, ponieważ nie mam ochoty przebywać z ludźmi. Zawsze byłam mało towarzyska, ponieważ kiedy chciałam gdziekolwiek wyjść to nigdy nie miałam pozwolenia od taty. W końcu podporządkowałam się mu. Nie mam sił już na nic. Cały dzień opiera się na tym żeby obiad był gotowy na 15. Teraz gdy wróciłam z Niemiec nie mogę znaleźć w swojej miejscowości pracy. Myślę o wyjeździe do Gdańska, ponieważ moja młodsza siostra cioteczna tam wyjechała uczyć się i pracować. Pomyślałam, że tam mogłabym znaleźć pracę i może zmiana środowiska zmieniłaby mnie...? Tylko że uczę się zaocznie w Olsztynie no i musiałabym dojeżdżać do szkoły. Już od tygodnia próbuje porozmawiać z ojcem, ale tak bardzo boję się rozmowy z nim!!!!Pewnie znowu się zdenerwuje na mnie i powie żebym robiła co chcę. A ja nie chcę żeby był na mnie zły. Boję się również że pomyślą że nie obchodzą mnie już, że zostawiam dom i myślę tylko o sobie. Rusza mnie sumienie, kto będzie się nimi zajmować. Czy to moralne, żeby ich zostawić samym sobie??? No i nie wiem już czy to dobry pomysł...? Nie ukrywam że może mogłabym iść do jakiegoś terapeuty, albo kogoś kto umiałby powiedzieć, ocenić mnie, czy jestem rzeczywiście beznadziejna czy naprawdę można mi pomóc..Kiedyś do kolejnych spraw sądowych pani psycholog opisała mi opinię, no i podejrzewała również nerwicę lękową, były wymienione również inne spostrzeżenia, może to znak że można mnie uratować. Bo sama się dziwie że 22 letniej dziewczynie nie chce się żyć...Jak ktoś mówi mi żebym się uśmiechnęła to chce mi się płakać, bo ja nie potrafię się uśmiechnąć sercem.. Nie chcę się dłużej użalać nad sobą bo wiem że tracę..Nie wiem czy mam o coś prosić nie wiem czy to ma sens. Przecież mnie nie znacie i po co. Przepraszam, że może komuś zadałam trud czytania moich słów i stracił swój czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 paź 2007, 16:55
ja przeczytalam twoja smtena gadanine i stwierdzam ze nie jest wstretna a zyciowa !
witaj na forum.

a.nia napisał(a):czuję się bezradna i zła na siebie że ze mnie taka użalająca nad sobą du...a


wcale nie jestes uzalajaca sie nad soba dupa tylko czlowiekiem ktory ma problemy i chce sie komus ''wygadac'; , wyrzucic z siebie neegatywne emocje , poszukac wsparcia i porady.

jestes bardzo wartosciowa osoba i to ze nie potrafisz cieszyc sie zyciem ma swoje podloze gleboko w tobie, twoje psychika pamieta wszystkie przykrosci. Nie ma tu glownego winowajcy ktory sprowadzil cie do tego stanu ale jest jedna osoba ktora moze ten stan przezwyciezyc , a ta osoba jestes ty, bo kto inny bedzie mial panowanie nad twoimi emocjami jak nie sama ty ?! wybacz swojemu ojcu ze jest nieopiekunczy , wybacz mu bo z pewnoscia on sam z tym sie za dobrze nie czuje ( nie znam twojego ojca , ani matki a nawet ciebie wiec pisze obiektywnie )moze mial problemy, nieudane dziecinstwo itp . Twoja mam jest chora wiec jej tez wybacz bo ona nie nadarza po prostu za swoja psychika a przeciez jest tylko czlowiekiem ! mysle ze powinnas powaznie porozmawiac ze swoim ojcem, usiasc i razem i grzecznie poprosic ze chcesz porozmawiac powaznie i zeby wysluvhal cie uwazniei przemyslal sobie wszystko co mu powiesz i na koniec wyjdz nie dopuszczajac go do glosu ! Niech przemysli swoje postepowanie !

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:58 pm ]
a co do chlopaka to nie warto byc z kims kto cie zdradzal , taka osoba sie nie zmieni a tylko bedzie cie zzerac to od srodka , taki zwiazek wedlug mnie nie ma sensu..! ale to twoje zycie i ty nim sterujesz.
Ostatnio edytowano 08 paź 2007, 17:19 przez Jovita, łącznie edytowano 1 raz
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez a.nia 08 paź 2007, 17:09
Dziękuję Ci za odpowiedź i za przywitanie na forum!

Nie wiem czemu ale gdy ktoś pisze, że jestem wartościowa to chce mi się płakać...Z tatą próbowałam rozmawiać wiele razy właśnie tak jak radzisz. Robiłam to wg. mnie dobrze, ale nic to nie dawało, tata stwierdzał, że gadam głupoty i że mam dach nad głową i co do jedzenia więc wymyślam i się czepiam. Co do mojego chłopaka to głębszy problem. Ostatnio myślałam już żeby się z Nim rozstać ale nie potrafię. Dużo razem przeżyliśmy, kocham Go tylko już nie jestem pewna jaką miłością, raczej jako przyjaciela... Jego zdrady tłumaczę sobie tym że nie jesteśmy jednomyślni co do spraw łóżkowych, ponieważ ja wolę poczekać do ślubu(jestem katoliczką) On przeciwnie. Co tu dużo mówić, przywiązanie robi swoje. Dziękuję za odpowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 paź 2007, 17:25
wobec tego powinnas pojsc jednak do psychologa i poradzic sie oraz porozmawiac o twoich problemach.

glowa do gory trzeba zaczac myslec pozytywnie. Jesli chodzi o twojego chlopaka to nie tlumacz tego ze on ma ine poglady bo w ten sposb nigdy sie nie dogadacie a jakby cie na prawde kochal to by cie nie zdradzil tylko wiernie by czekal , mysle ze powinniscie zejsc na etap przyjacielstwa i tyle, ale ja nie bede ingerowac w twoje zycie i tak samo jak ty tez mam dylemat co do swojego chlopaka.. i wiem ze tteraz trzeba dac sobie troche czasu , najlepiej by bylo gdybyscie sie na jakis czas rozstali i przemyslelisobie wszystko i zebys sie zastanowila powaznie czy wogole warto mu wybaczyc.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:26 pm ]
jestes madra dziewczyna , zaslugujesz na milosc i cieplo ktorego ci brak , zaslugujesz na to wiec znajdziesz jeszcze w zyciu szczescie tyljo musisz w to mocno uwierzyc.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez a.nia 08 paź 2007, 17:48
Dziękuję Ci za zainteresowanie, za słowa.. Pozytywnie nie potrafię myśleć już od dawna niestety. Co do mojego Piotrka to myślę że masz rację, ale brak mi może odwagi żeby zrobić ten krok być może dobry dla mnie, ponieważ darzę Go uczuciem. Mogę wiedzieć jakie Ty masz problemy ze swoim partnerem??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 paź 2007, 17:51
otoz moj partner jest wybuchowy i czesto doprowadza mnie do nerwicy , jestem z nim od 2,5 roku ale nie potrafie zerwac mimo ze on podnosi na mnie reke , co rownie jak zdrada jest niewybaczalne , dlatego wiem jak ciezko ci jest zerwac ze swoim piotrkiem bo ja mam ten sam dylemat.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez vegge 08 paź 2007, 17:55
dziewczyno, ale tobie nie jest potrzebny zaden psycholog:) doskonale radzisz sobie w zyciu, umeisz stawiac przed soba cele i je realizowac( jak np wyjazd do pracy w niemczech, nauka w olsztynie, panowanie nad calym domem)

jestes juz dorosla i dojrzalas do tego by opuścic rodzinny dom, taka jest naturalna kolej rzeczy i nikt ci nie bedzie mial tego za zle

twoj ojciec i bracia sobie doskonale sami poradza, maja rece i moga sami sobie gotowac i sprztac zwlaszcza ze jest ich az 4ech

w wojsku jakos faceci wszystko robia sami i nie narzekaja

tak ze, nie amrtw sie o nich niepotrzebnie i zacznij w koncu myslec o sobie:)

ps
jestem z ciebie dumny ze tak dobrze radzisz sobie w zyciu mimo tylu problemow:)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

do vegge

Avatar użytkownika
przez a.nia 08 paź 2007, 18:10
dzięki że tak pozytywnie mnie oceniłeś. Ale w mojej ocenie, radziłabym sobie dobrze, gdyby to wszystko miało dla mnie znaczenie, a ja idę przez życie ze spuszczoną głową i nie potrafię tego zmienić, dlaczego??
Może zmiana środowiska cóż pomoże? Chociaż ciężko nawiązuję nowe kontakty, ponieważ stałam się egoistką, nie potrafię być otwarta na ludzi i pomóc im jak kiedyś....

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:15 pm ]
HMM, to rzeczywiście masz równie poważny problem!!!!! Mam koleżankę, której chłopak także nią "poniewiera" jest stanowcza i stawia mu jasno, że jeśli się to powtórzy to z nimi koniec...Nistety nie potrafię Ci pomóc, tak jak sobie :cry: ale jak uda mi się podjąć jakąś decyzję, to napewno powiem czy się opłacało...Powodzenia

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:21 pm ]
Vegge!!
z moimi chłopakami jest tak że im się nie chce i wolą jeść kanapki niż coś upichcić. Kiedy byłam w Niemczech to nie gotowali he he, lenie!Ciężko mi ich zostawić, ponieważ przyzwyczaiłam się że to ja muszę rezygnować z przyjemności i zajmować się domem...
W sumie to mam mnóstwo obaw przed tym wyjazdem, nie wiem czy to w ogóle rozsądne? Ale tłumaczę sobie, że tam będę miała większe perspektywy. Dziś spróbuję o tym porozmawiać z tatą(jeszcze nic nie wie)!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:30 pm ]
Rozmawiałam z tatą, ku mojemu zdziwieniu nie było tak źle. WYPROWADZAM sie DO Gdańska!!!!! :D :D Zaczynam nowe życie...Nom jeszcze tylko znajdę stancję i pracę. hi hi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do