Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kari77

NADZIEJA/Co daje nam nadzieje ?

Rekomendowane odpowiedzi

....czy macie takie odczucie (pewność), że życie idzie sobie obok Was i nie ma zamiaru chwytać za rękę...a Wy spadacie kolejką linową w dół...czasem chwilowy postój...

...gdzie wszystko, co dobre jest wrogiem...to, co przyjemne, nie sprawia przyjemności..

czasy szczęścia minione

koniec

?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po wielkich krzyżach przychodzą wielkie łaski będzie dobrze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wielkie łaski........bez komentarza, jeżeli nic sam neizrobisz, samo nie przyjdzie pamiętaj o tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzeba walczyć i iść do przodu... dzisiaj (mimo że jutro idę na wspaniałą studniówkę) mam doła, bo popełniłem głupi błąd/gafę/nieporozumienie i źle się z tym czuję. Ale po 1: załamywanie się nic mi nie da, po 2: zamiast załamywać się wolę kogoś szczerze przeprosić i naprawić błąd, po 3: żyję nadzieją, że będzie lepiej i że ja będę lepszy (bo na razie mam wiele sobie do zarzucenia :( ). Nie czuję się szczęśliwy ale wydaje mi się że inne podejście niż to które przedstawiłem nie będzie lepsze. Kari, też czasem zjeżdżam tą kolejką w dół. Być może życie właśnie polega na takim zjeżdżaniu z bardzo wysoka aż się wpadnie z tą kolejką do grobu... :roll: Jednak to co się stanie podczas zjazdu zależy od każdego człowieka indywidualnie i nie można wierzyć w jakieś łaski Boże, chyba że już na innym świecie - a na tym świecie trzeba działać! Życie jest na tyle okrutne, że istnieje, ale nie poprowadzi Cię za rękę. Życzę Ci, żebyś wzięła się za działanie, nie czekaj na nic. I pamiętaj - zawsze jutro będzie nowy dzień i będzie świecić Słońce - każdy taki dzień to kolejna szansa na odmianę (pozytywną) swojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śmierć ... człowiek w depresji to jak ktoś po zawale serca kazać mu zrobić sto pompek to ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mikael..na razie to proszę "..o dar wielkiej Wiary" ;)

 

Piotrek....dziękuję.

(życzę niezapomnianego balu)

...na razie mam opuszczone zasłony jaźni i ciężko o przebłysk promyka światła.

..ale będę działać kontra, obiecuję.

 

Śmierć..święta prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pisze od tak, nawet nie mam nadziei że coś z tego będzie, ale może samo pisanie coś mi da...Nie wiem czy ktoś chciałby słuchać mojej nudnej gadaniny, no i po co. Przecież i tak nie wiem czy potrafiłabym wszystko wyjaśnić obiektywnie(tzn.to co dzieje się ze mną) bo już sama się z tym zagubiłam..Jestem nowa na forum. To moje pierwsze forum, to że wybrałam takie to coś oczywiście znaczy. Mam 22 lata i nieciekawą przeszłość za sobą. Pisząc to już się pocę z nerwów, bo czuję się bezradna i zła na siebie że ze mnie taka użalająca nad sobą du...a (przepraszam za słowo). Mieszkam z dwoma braćmi i ojce. Zajmuję się od 13 roku życia wszystkimi sprawami domowymi, gotowanie, sprzątanie itd. Ponieważ mam matkę chorą psychicznie i krótko mówiąc różnie to z nią było raz leżała w łóżku i a raz latała z siekierą żeby nas pozabijać ( choroba maniakalno-depresyjna) leżała wiele razy w szpitalu psychiatrycznym, tak jak wiele razy wyjeżdżała do Belgi do swojego partnera. Obecnie również tam przebywa(na szczęście). Na początku nic nie rozumiałam jako mała dziewczynka, dlaczego nas zostawiła i nie wiadomo gdzie przebywa..Oczywiście jak się domyślacie różne ekstremalne historie były, al nie będę o tym pisała. Do tego mój jest typem człowieka, który chce wszystkimi dyrygować i absolutnie nie toleruje innych zasad niż swoich. Rozumiem, że każdy członek naszej rodziny miał ciężko (rodzice po rozwodzie) i przez lata przyjmowałam to na siebie i przeżywając OGROMNY stres oraz strach przeżywałam to sama w swoim sercu, ponieważ nie miałam nikogo kto mógłby mnie odciążyć. Tata w ogóle nie rozmawia ze mną, chyba że naczynia są niepozmywane na czas.. Ostatnio rzuciłam pracę w sklepie mięsnym i wyjechałam do pracy do Niemiec żeby zarobić na studia. Po powrocie nie zapytał o nic!!!! Ani jednego pytania jak mi tam było :cry: Mam stałego chłopaka. Jesteśmy razem od 4 lat. Było nam naprawdę ze sobą dobrze, mieliśmy poważne plany, ale po kolejnej zdradzie nie potrafię kochać Go jak kiedyś, ale nie potrafię również Go zostawić... Już od paru lat moja osobowość zmienia się wciąż na bardzo negatywną. Jeszcze w liceum byłam bardzo zaangażowana w życie szkoły, wszyscy mnie znali i chętnie brałam udział w różnych przedsięwzięciach. Tworzyłam jakieś tam plany na przyszłość. Obecnie mam wrażenie, że wszystko jest bez sensu, bez celu. Czuje się w swojej skórze bardzo źle. Nie mam motywacji na nic :cry: Chciałabym być uśmiechnięta szczerze. Oczywiście czuje się mało wartościowa, ale nie przeszkadza mi to aż tak, ponieważ nie mam ochoty przebywać z ludźmi. Zawsze byłam mało towarzyska, ponieważ kiedy chciałam gdziekolwiek wyjść to nigdy nie miałam pozwolenia od taty. W końcu podporządkowałam się mu. Nie mam sił już na nic. Cały dzień opiera się na tym żeby obiad był gotowy na 15. Teraz gdy wróciłam z Niemiec nie mogę znaleźć w swojej miejscowości pracy. Myślę o wyjeździe do Gdańska, ponieważ moja młodsza siostra cioteczna tam wyjechała uczyć się i pracować. Pomyślałam, że tam mogłabym znaleźć pracę i może zmiana środowiska zmieniłaby mnie...? Tylko że uczę się zaocznie w Olsztynie no i musiałabym dojeżdżać do szkoły. Już od tygodnia próbuje porozmawiać z ojcem, ale tak bardzo boję się rozmowy z nim!!!!Pewnie znowu się zdenerwuje na mnie i powie żebym robiła co chcę. A ja nie chcę żeby był na mnie zły. Boję się również że pomyślą że nie obchodzą mnie już, że zostawiam dom i myślę tylko o sobie. Rusza mnie sumienie, kto będzie się nimi zajmować. Czy to moralne, żeby ich zostawić samym sobie??? No i nie wiem już czy to dobry pomysł...? Nie ukrywam że może mogłabym iść do jakiegoś terapeuty, albo kogoś kto umiałby powiedzieć, ocenić mnie, czy jestem rzeczywiście beznadziejna czy naprawdę można mi pomóc..Kiedyś do kolejnych spraw sądowych pani psycholog opisała mi opinię, no i podejrzewała również nerwicę lękową, były wymienione również inne spostrzeżenia, może to znak że można mnie uratować. Bo sama się dziwie że 22 letniej dziewczynie nie chce się żyć...Jak ktoś mówi mi żebym się uśmiechnęła to chce mi się płakać, bo ja nie potrafię się uśmiechnąć sercem.. Nie chcę się dłużej użalać nad sobą bo wiem że tracę..Nie wiem czy mam o coś prosić nie wiem czy to ma sens. Przecież mnie nie znacie i po co. Przepraszam, że może komuś zadałam trud czytania moich słów i stracił swój czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja przeczytalam twoja smtena gadanine i stwierdzam ze nie jest wstretna a zyciowa !

witaj na forum.

 

czuję się bezradna i zła na siebie że ze mnie taka użalająca nad sobą du...a

 

wcale nie jestes uzalajaca sie nad soba dupa tylko czlowiekiem ktory ma problemy i chce sie komus ''wygadac'; , wyrzucic z siebie neegatywne emocje , poszukac wsparcia i porady.

 

jestes bardzo wartosciowa osoba i to ze nie potrafisz cieszyc sie zyciem ma swoje podloze gleboko w tobie, twoje psychika pamieta wszystkie przykrosci. Nie ma tu glownego winowajcy ktory sprowadzil cie do tego stanu ale jest jedna osoba ktora moze ten stan przezwyciezyc , a ta osoba jestes ty, bo kto inny bedzie mial panowanie nad twoimi emocjami jak nie sama ty ?! wybacz swojemu ojcu ze jest nieopiekunczy , wybacz mu bo z pewnoscia on sam z tym sie za dobrze nie czuje ( nie znam twojego ojca , ani matki a nawet ciebie wiec pisze obiektywnie )moze mial problemy, nieudane dziecinstwo itp . Twoja mam jest chora wiec jej tez wybacz bo ona nie nadarza po prostu za swoja psychika a przeciez jest tylko czlowiekiem ! mysle ze powinnas powaznie porozmawiac ze swoim ojcem, usiasc i razem i grzecznie poprosic ze chcesz porozmawiac powaznie i zeby wysluvhal cie uwazniei przemyslal sobie wszystko co mu powiesz i na koniec wyjdz nie dopuszczajac go do glosu ! Niech przemysli swoje postepowanie !

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:58 pm ]

a co do chlopaka to nie warto byc z kims kto cie zdradzal , taka osoba sie nie zmieni a tylko bedzie cie zzerac to od srodka , taki zwiazek wedlug mnie nie ma sensu..! ale to twoje zycie i ty nim sterujesz.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Ci za odpowiedź i za przywitanie na forum!

 

Nie wiem czemu ale gdy ktoś pisze, że jestem wartościowa to chce mi się płakać...Z tatą próbowałam rozmawiać wiele razy właśnie tak jak radzisz. Robiłam to wg. mnie dobrze, ale nic to nie dawało, tata stwierdzał, że gadam głupoty i że mam dach nad głową i co do jedzenia więc wymyślam i się czepiam. Co do mojego chłopaka to głębszy problem. Ostatnio myślałam już żeby się z Nim rozstać ale nie potrafię. Dużo razem przeżyliśmy, kocham Go tylko już nie jestem pewna jaką miłością, raczej jako przyjaciela... Jego zdrady tłumaczę sobie tym że nie jesteśmy jednomyślni co do spraw łóżkowych, ponieważ ja wolę poczekać do ślubu(jestem katoliczką) On przeciwnie. Co tu dużo mówić, przywiązanie robi swoje. Dziękuję za odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wobec tego powinnas pojsc jednak do psychologa i poradzic sie oraz porozmawiac o twoich problemach.

 

glowa do gory trzeba zaczac myslec pozytywnie. Jesli chodzi o twojego chlopaka to nie tlumacz tego ze on ma ine poglady bo w ten sposb nigdy sie nie dogadacie a jakby cie na prawde kochal to by cie nie zdradzil tylko wiernie by czekal , mysle ze powinniscie zejsc na etap przyjacielstwa i tyle, ale ja nie bede ingerowac w twoje zycie i tak samo jak ty tez mam dylemat co do swojego chlopaka.. i wiem ze tteraz trzeba dac sobie troche czasu , najlepiej by bylo gdybyscie sie na jakis czas rozstali i przemyslelisobie wszystko i zebys sie zastanowila powaznie czy wogole warto mu wybaczyc.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:26 pm ]

jestes madra dziewczyna , zaslugujesz na milosc i cieplo ktorego ci brak , zaslugujesz na to wiec znajdziesz jeszcze w zyciu szczescie tyljo musisz w to mocno uwierzyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Ci za zainteresowanie, za słowa.. Pozytywnie nie potrafię myśleć już od dawna niestety. Co do mojego Piotrka to myślę że masz rację, ale brak mi może odwagi żeby zrobić ten krok być może dobry dla mnie, ponieważ darzę Go uczuciem. Mogę wiedzieć jakie Ty masz problemy ze swoim partnerem??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

otoz moj partner jest wybuchowy i czesto doprowadza mnie do nerwicy , jestem z nim od 2,5 roku ale nie potrafie zerwac mimo ze on podnosi na mnie reke , co rownie jak zdrada jest niewybaczalne , dlatego wiem jak ciezko ci jest zerwac ze swoim piotrkiem bo ja mam ten sam dylemat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczyno, ale tobie nie jest potrzebny zaden psycholog:) doskonale radzisz sobie w zyciu, umeisz stawiac przed soba cele i je realizowac( jak np wyjazd do pracy w niemczech, nauka w olsztynie, panowanie nad calym domem)

 

jestes juz dorosla i dojrzalas do tego by opuścic rodzinny dom, taka jest naturalna kolej rzeczy i nikt ci nie bedzie mial tego za zle

 

twoj ojciec i bracia sobie doskonale sami poradza, maja rece i moga sami sobie gotowac i sprztac zwlaszcza ze jest ich az 4ech

 

w wojsku jakos faceci wszystko robia sami i nie narzekaja

 

tak ze, nie amrtw sie o nich niepotrzebnie i zacznij w koncu myslec o sobie:)

 

ps

jestem z ciebie dumny ze tak dobrze radzisz sobie w zyciu mimo tylu problemow:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki że tak pozytywnie mnie oceniłeś. Ale w mojej ocenie, radziłabym sobie dobrze, gdyby to wszystko miało dla mnie znaczenie, a ja idę przez życie ze spuszczoną głową i nie potrafię tego zmienić, dlaczego??

Może zmiana środowiska cóż pomoże? Chociaż ciężko nawiązuję nowe kontakty, ponieważ stałam się egoistką, nie potrafię być otwarta na ludzi i pomóc im jak kiedyś....

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:15 pm ]

HMM, to rzeczywiście masz równie poważny problem!!!!! Mam koleżankę, której chłopak także nią "poniewiera" jest stanowcza i stawia mu jasno, że jeśli się to powtórzy to z nimi koniec...Nistety nie potrafię Ci pomóc, tak jak sobie :cry: ale jak uda mi się podjąć jakąś decyzję, to napewno powiem czy się opłacało...Powodzenia

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:21 pm ]

Vegge!!

z moimi chłopakami jest tak że im się nie chce i wolą jeść kanapki niż coś upichcić. Kiedy byłam w Niemczech to nie gotowali he he, lenie!Ciężko mi ich zostawić, ponieważ przyzwyczaiłam się że to ja muszę rezygnować z przyjemności i zajmować się domem...

W sumie to mam mnóstwo obaw przed tym wyjazdem, nie wiem czy to w ogóle rozsądne? Ale tłumaczę sobie, że tam będę miała większe perspektywy. Dziś spróbuję o tym porozmawiać z tatą(jeszcze nic nie wie)!

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:30 pm ]

Rozmawiałam z tatą, ku mojemu zdziwieniu nie było tak źle. WYPROWADZAM sie DO Gdańska!!!!! :D:D Zaczynam nowe życie...Nom jeszcze tylko znajdę stancję i pracę. hi hi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polina!

 

Masz rację, przyzwyczaiłam się do przygnębienia itp. Właściwie to tak byłam kształtowana przez rodzinę(nigdy nie zapomnę, kiedy śmieliśmy się z braćmi w drugim pokoju, a tata przychodził nas uciszyć, bo byliśmy za głośno!Jak można za głośno się śmiać..)

Czuję, że stałam się egoistką, ponieważ był okres kiedy nie było po kilkuletnich okropnych walkach i przeżyciach mamy z całą rodziną, Ona wyjechała i tym razem dopadła ją depresja...Chciałam dogadać się z Nią,a że wszyscy Ją opuścili i nie miał Jej kto przynieść kawałka chleba(nie wstawała z łóżka, była chora) to jej po kryjomu przed tatą przynosiłam. Starałam się zapomnieć o wszystkich przykrościach, o traumie...W końcu wyjechała. Zaczęłam od nowa. Myślałam o sobie. Byłam zadowolona z życia. Sporo się modliłam... I wtedy NAPRAWDE interesowałam się losem innych ludzi, tak ze szczerego serca, potrafiłam wiele zrozumieć i godzinami z kimś rozmawiać, żeby tylko pomóc. Potem mama wróciła i odpłaciła mi za pomoc ciężką ręką..Zaczęło się na na nowo piekło, tuż przed maturą. To wszystko przywaliło mnie na łopatki. No i tak od 4 lat na nowo próbuję się pozbierać, jednak już nie jestem tka jak kiedyś. Moje serce stwardniało..chciałabym żeby ktoś obudził we mnie tą dobroć, którą kiedyś tak chętnie okazywałam.

 

Dużo by opowiadać. Ale chodzi mi głównie o to żebyście nie myśleli o mnie błędnie. Nie chcę :oops: z siebie robić dobrej, kiedy jestem zła.

Dzięki za odpowiedzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawde uwazasz, ze jestes zla?? Przezylas tak wiele zlych rzeczy, takie doswiadczenie zmienia czlowieka. Ale ty nie zmienilas sie na gorsze, po prostu stworzylas ochronna skorupe przed swiatem. Pomagalas mamie i zostalas zraniona. Teraz nie chcesz okazywac dobroci, bo boisz sie, ze znow ciebie ktos zrani. To jest zupelnie normalne. Kiedy masz tyle na glowie, a sa to powazne problemy, nic dziwnego, ze pochlaniaja twoja uwage. Nie powinnas sie za to obwiniac. Nie martw sie, wszystko mozna jeszcze naprawic. Tez uwazam, ze rozmowa z psychologiem mogla by tobie pomoc.

 

Nie mozesz przez cale zycie matkowac twojej rodzinie. Musisz zajac sie swoim zyciem. A jezeli chodzi o twojego chlopaka, musisz cos zrobic. Zaslugujesz na szacunek, a jezeli po tym co zrobil zostaniesz z nim, nie mozesz na to liczyc z jego strony. Wedlug mnie powinnas sprobowac pozostac przy nim jedynie jako przyjaciel.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też mam chorą mame.. i też najczesciej ja zajmuję sie domowymi sprawamia . moim zdaniem radzisz sobie naprawdę świetnie.. wiem jakie to obciążenie zajmowac sie domem.. mimo wszystko ja uważam, że powinnaś zacząć myśleć o sobie.. może powinnaś wyjechać poszukać pracy,.. odłączyć sie trochę od rodziny, bo skoro ojciec stwarza taką atmosfere w domu itd to może lepiej żebyś zaczeła żyć swoim życiem na nowo.. z nowym nastawieniem do świata.

Kwestia chłopaka.. jeśli zdradził raz.. zrobi to kolejny.. hmm ale to już Twoja decyzja.. wiele lat z nim byłaś i na pewno jesteś strasznie przywiązana i zakochana.. lecz waryo sie zastanowć czy z tego związku wyniknie wiecej radości czy przykrości?

Czy to moralne, żeby ich zostawić samym sobie???
to normalne że z czasem sie usamodzielniamy.. Twoja rodzina da sobie radę, a wydaje mi sie, że Ty odżyjesz zaczynając nowe życie :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

indigo.boy!

 

tak uważam że mogłabym poradzić sobie lepiej. Przeszkadza mi w tym moja wrażliwość.. Boję się odważnych ruchów, tak jak np. zerwanie z chłopakiem. Kiedyś zapytałam Go co by zrobił, gdybym to ja Go zdradziła, odp. że nie mógłby z tym żyć. To zdarzyło się już dawno, bo w maju, wciąż Go usprawiedliwiam, nie spał z nią przecież, tylko flirtował, pocałował. To nasza przyjaciółka, na której ślubie się bawiliśmy..Wcześniej kilkakrotnie ze swoją byłą, również nie do końca.. Powiedziałam Mu że jeśli to zdarzy się jeszcze raz, to z nami koniec, ale słowa nie dotrzymałam. Po tym wydarzenie On nie chciał rozmawiać ze mną o tym, powtarzał tylko że On już to przeżył i ciężko Mu o tym mówić. A ja nie miałam z kim pogadać o tym, bo mi nie pozwalał z nikim rozmawiać o "naszych sprawach"to trudne dla mnie. Całkowicie się pogubiłam, ale naprawdę nie potrafię Go zostawić, jest mi najbliższą osobą. Interesuje się mną i chce być ze mną. Zresztą znamy się dobrze, w pewnych swerach bardzo do siebie pasujemy, w innych nie. Ale już taka jestem że jak kogoś pokocham to nie potrafię odrzucić, zranić. Z drogiej strony to byłby niezły sprawdzian, gdybym zostawiła Go, czy chciałby zostać przyjacielem, czy może nie chciał by utrzymywać kontaktu..Niestety nie znam odpowiedzi i boję się ją poznać..

 

Wyjazdu zaczęłam się bbbbbaaaardzo bać!!! szukam stancji i pracy i nic :cry::cry: a jak nie zdołam się tam utrzymać i oszczędzić na naukę hmm kolejna porażka

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:44 pm ]

hoyka!

 

no niestety z ojcem nie potrafię znaleźć wspólnego języka..Wczoraj kiedy pytałam Go właściwie o pozwolenie na opuszczenie domu to bałam się gorzej niż przed egzaminie hi hi i tak jest przed każdą naszą rozmową. Boję się tylko że mydlę sobie oczy marząc że w Gdańsku czeka mnie nowe życie...Boję się że wcale nie będzie lepsze..

 

Dziękuję za krzepiące :smile: słowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety nic nie wiem jezeli chodzi o sprawy sercowe. Mowie jedynie co mi rozsadek podpowiada. Nie potrafie tobie powiedziec jak poradzic sobie w takiej sytuacji, ale czy naprawde uwazasz, ze on cie kocha, kiedy zrobil takie rzeczy?

 

Mysle, ze zmiana otoczenia tobie pomoze, tylko musisz przestac zaprzatac sobie glowe tym, jak twoi bracia i ojciec sobie radza. Zadbaj o siebie i swoje zycie, troche wiecej pozytywnego egoizmu!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

indigo.boy!

 

Właśnie w tym problem że wierzę że mnie kocha(może jest dobrym aktorem) ;) Ale zrobiłam coś, czego jeszcze nie pisała. Piotrek chciał mi się oświadczyć, i dawał mi różne sygnały.. Wiedziałam że jak przyjadę z Niemiec to to zrobi. Więc powiedziałam mu żeby tego nie robił, bo odpowiem nie. To Go bardzo zabolało, al ja już nie widzę nas na ślubnym kobiercu, odważyłam się podjąć taką decyzję. Dziękuję za te słowa, bo utwierdzają mnie, że moje obawy są uzasadnione. Jeszcze nie wiem co zrobię, chcę być pewna..

 

Pozdrawiam :smile:

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:07 am ]

Witam!!

 

Chciałam podzielić sie z wami moimi smutkami. Przeprowadziłam się do tego Gdańska, ale jednak moje obawy się potwierdziły i źle się tu czuję :( Mieszkam z siostrą, ale Ona choć ją kocham jest egoistką i sprawia że raczej gorzej się tu czuje niż lepiej. Nie potrafię chyba nigdzie się dobrze czuć, ta zmiana miała spowodować wzrost szczęścia a tym czasem nic się nie poprawiło tylko pogorszyło. Nie wiem co jest grane ze mną. Może to ja sama stwarzam sobie problemy...Chciałambym porozmawiać z kimś kto chciałby mnie wysłuchać ze szczerym sercem...Nie potrafię sobie ułożyć życia, znaleść szczęścia..Czy ktoś mógłby mi dać iskierkę nadziei? Proszę o pomoc

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:32 pm ]

muszę to komuś powiedzieć, chociaż będę miała za to wiele słów krytyki ale w pełni na nie zasługuję!!! Przedwczoraj zdradziłam swojego chłopaka:(:( myślałam że mnie to nie spotka bo wiele razy potrafiłam się oprzeć dużym pokusom no i przede wszystkim w związku z uczuciami do mojego chłopaka..Ale zrobiłam to, co gorsza byłam pijana.. i żałuję tego bardzo. Oczywiście powiem Mu ale jak się spotkamy na żywo..Mieszkamy daleko od siebie. Na drugi dzień od razu Mu powiedziałam że coś się stało.. Tylko teraz zastanawiam się co mam zrobić..Co to oznacza.. Ponieważ już wcześniej zastanawiałam się czy jesteśmy sobie pisani..On zdradził mnie kilka razy ja Go teraz też..Jesteśmy ze sobą długo naturalnie mimo problemów byliśmy razem, wiele przeżyliśmy i jesteśmy sobie bliscy bardzo. Kocham Go i zawsze będę tylko nie wiem jaką miłością..Może nie jak do mężczyzny tylko jak do przyjaciela.....Z nami było to tak że nie znaliśmy się i zaprosił mnie na swoją studniówkę, ale że mi się nie podobał to nie chciałam udawać...Nalegał więc poszłam. Starał się o moje względy pół roku aż poznałam Go lepiej i uznałam że wygląd to nie wszystko. Jest przystojnym mężczyzną nawet bardzo, ale nie w moim typie upss. Było wiele pięknych chwil było szczęście było cierpienie, ale zawsze razem byliśmy i mieliśmy razem zostać mimo wszystko.. Ale jak to po latach ludzie się zmieniają. W domu nie ma łatwo ma strasznie nerwowych rodziców i w końcu nie krępował się okazywać swoje nerwy przede mną, a ja przed nim swoją depresję...Nie pasujemy też w sumie do siebie wrażliwością ja jestem bardzo emocjonalna i nie pewna wszystkiego, lęliwa On jest twardy i nieufny żyje rzeczywistością ja tworze sobie swój świat..Potrzebuję dużo cierpliwości której nie może mi dać ale ja to rozumiem i nie oczekuję od Niego wiele.. Przyzwyczaiłam się tak jak On do pewnych faktów. Tylko na ile tak można.. Chciałabym żebyśmy mieli wspólne pasje..Ale nie mamy. Nie mam nikogo bliższego od Niego, pomógł mi w wielu sprawach, za nic w świecie nie chcem Go skrzywdzić ale zdrada to fakt na to że może rzeczywiście i On i ja mamy inne przeznaczenie ...? On mnie zdradził 5 razy ale lajtowo jakieś tam pocałunki troszkę dotykania ja Go teraz drugi raz. Boję się że mogę żałować jeśli się zdecydujemy na rozstanie, a On jest taki uparty że nie przyzna się do cierpienia i myśle że nie pozwalała by Mu godność żeby do mnie wrócić ewentualnie. W sumie nie wiem czy ze mną teraz zerwie.. Ja Mu miałam już nie wybaczyć po ostatnim razie to miał być koniec, ale po prostu nie mogłam Go zostawić. Od tamtego momentu a minęło już parę miesięcy moje uczucia zmniejszały się w równi pochyłej, już nie mogłam na przeciw wszelkim staraniom kochać Go taką samą miłością bezwarunkową...No i stało się teraz ja Go zawiodłam na maxa!!:(( Sama się po sobie nie spodziewałam(co gorsza znam tego chłopaka krótko, poprostu działaliśmy na siebie hormony nam szalały dziwnie jak ze sobą przebywaliśmy, nic mi się takiego wcześniej nie zdażyło..?) Poradźcie mi jak możecie co myślicie, co powinnam zrobić... :(

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:31 pm ]

ja po prostu nie wierzę że ktoś inny oprócz Niego może mnie pokochać taką...Ajj dlaczego jestem taka niezdecydowana..:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazwyczaj czyta sie na forum smutne historie.. straszne opowieści.. a ja wpadłam na taki pomysł, że może napiszemy co w naszym życiu daje nam nadzieje, co pozwala odczuwać szczęście, co sprawia, że na naszej twarzy pojawia się uśmiech ? Czy mozna odnaleźć nadzieje w trudnych sytuacjach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi taką nadzieje daje wyjazd, który niestety jakoś się we mgle chwilowo rozpływa...

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:51 pm ]

I oczywiście kontakt z innymi ludźmi, piękne chwile, przyroda, moje zwierzaki.

A najbardziej daje mi szczęście, jak mojej karmie się przypomni, że się urodziłyśmy pod szczęśliwą gwiazdą i wszystko zaczyna wchodzić we właściwy tor i nieprawdopodobnie dąży do dobra ;) Wtedy przypomina mi się jak to wyglądało przed deprą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×