Prozaiczne pytanie+za co jesz?

Hasiok.

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 23 lut 2011, 00:10
marcja napisał(a):A mi sie tak marzy NIGDZIE nie pracowac jakis czas :105: Cos swietnego, budzic sie o ktorej sie chce, klasc sie nie patrzac na to, ze trzeba rano wstac, marzenie...! Albo praca od 11 to byloby cos :105:


A ja mam takie momenty, że jestem wdzięczna za swoje obowiązki. Gdybym miała żyć jak to opisałaś powyżej już po miesiącu miałabym o sobie fatalne zdanie i wstawałbym o 14, a pewnie i z domu przestałabym wychodzić. Praca to zupełnie serio może być wielka wartość, nie ważne czy jakaś super świetna czy zwyczajna, kształtuje charakter. Mi to daje poczucie sensu, chociaż małe, ale zawsze.

Myślisz, że dlaczego bezrobotni często wpadają w depresję? :pirate:

Ranne wstawanie szczegolnie w zimie to masakra...Nie wiem, jak sobie radza ze wstawaniem ludzie z depresja, bo ja depresji nie mam a i tak wstaje z werterowskim "bolem istnienia" :mrgreen:


Zgadzam się, też tego nie cierpię... Ale już się robi coraz jaśniej na szczęście :)
Ja rano sobie zawsze mówię: decyzja należy do Ciebie, możesz zostać w łóżku i przeleżeć tutaj jak zwłoki albo wyjść i żyć. Nie powiem, że zawsze pomaga, ale często.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Karola 23 lut 2011, 00:16
ja bym bez pracy zwariowała
"Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami - wszystko marność"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
14 lut 2011, 17:31

ZA co jesz?

przez fobia 23 lut 2011, 00:25
pracuje, chyba bym zwariowała do reszty jakbym miała tylko siedzieć w domu ;)

miałam epizody w życiu kiedy ciężko było wytrzymać w pracy, telepałam się i chodziłam jak zombie, ale w domu wysiedzieć było jeszcze gorzej- za dużo myśli kłębiło się w głowie :roll:
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez marcja 23 lut 2011, 00:31
soulfly89 napisał(a):A ja mam takie momenty, że jestem wdzięczna za swoje obowiązki. Gdybym miała żyć jak to opisałaś powyżej już po miesiącu miałabym o sobie fatalne zdanie i wstawałbym o 14, a pewnie i z domu przestałabym wychodzić. Praca to zupełnie serio może być wielka wartość, nie ważne czy jakaś super świetna czy zwyczajna, kształtuje charakter. Mi to daje poczucie sensu, chociaż małe, ale zawsze.


Wiem, ze niektorzy tak sadza, ale ja jestem widac inna heheh :lol: Zdecydowanie prace, nawet lubiana, uwazam niemal wylacznie za zrodlo dochodu, nie za wartosc. Na haslo praca od razu mam w glowie slowa jednej piosenki Tiltu: "Kazdy z nas jest niewolnikiem, czy tego chcesz, czy nie " :mrgreen: Nie pracowalam przez poltora miesiaca, wstawalam kolo 11 co uwazam za idealna godzine do wstania, zakladajac, ze idealna godzina do polozenia jest godzina 3 w nocy (czy tez jak mawiaja "ranne ptaszki" nad ranem ;)) Wychodzilam z domu i co wiecej mialam na to wieksza ochote, niz teraz, bo bylam wypoczeta i pelna energii. Tylko wlasna firma daje jednak pewien komfort. I taki mam plan na przyszlosc;)

soulfly89 napisał(a):Zgadzam się, też tego nie cierpię... Ale już się robi coraz jaśniej na szczęście :)
Ja rano sobie zawsze mówię: decyzja należy do Ciebie, możesz zostać w łóżku i przeleżeć tutaj jak zwłoki albo wyjść i żyć. Nie powiem, że zawsze pomaga, ale często.


Wybieram bramke nr. 3 :D
W postaci zwlok, cierpiac niemilosiernie, wychodze z cieplego loza a przede mna radosna mysl, ze za 20 minut znajde sie na 15 stopniowym mrozie. Metamorfoza zwlok w postac ludzka zachodzi dopiero okolo 2-3 h po wstaniu... :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

ZA co jesz?

przez nervka 23 lut 2011, 01:04
no coz...czyli powinnam teraz zapytac-jak udaje wam sie dotrzec do pracy,jesli macie nerwice lęki itp? i jaki to rodzaj pracy..
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
15 mar 2010, 13:38
Lokalizacja
Poznań

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez linka 23 lut 2011, 09:39
No zapomniałabym - w każde wakacje też zapitalam - fizycznie co prawda, ale zawsze to jakaś kasa - a nikt na wakacje kasy mi nie da. Zwykle pracowałam w jakichś wielkich hangarach spedycyjnych przy taśmie produkcyjnej. Tyle, że zawsze w wakacje się dobrze czułam.....w te wakacje pracowałam w radiu - no i mnie dopadło, jak docierałam do pracy - xanax 8) no bo niby jak inaczej........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

ZA co jesz?

przez Agnieszka_1988 23 lut 2011, 10:39
nervka napisał(a):no coz...czyli powinnam teraz zapytac-jak udaje wam sie dotrzec do pracy,jesli macie nerwice lęki itp? i jaki to rodzaj pracy..


Poprzednią pracę rzuciłam w październiku, właśnie dlatego, że strasznie nasiliła mi nerwicę. Nie da się ukryć, że było to stresujące zajęcie - asystentka zarządu. Na dodatek była to praca 30 km od mojego domu i jechałam do niej aż 4 środkami transportu, w tym metrem, więc było ciężko. Dawałam radę jakoś, cudem chyba właściwie, bo jak czasem przypomnę sobie moje stany to aż się dziwię, że jakoś to szło.
Później miałam 3 miesiące bezrobocia i frustracji, a później znalazłam pracę w miejscowości pod Warszawą, gdzie mam 12 km i jeżdżę samochodem. Zajmuje mi to 20 minut, a nie ponad godzinę, jak w przypadku tamtej pracy... Jestem pracownikiem do spraw księgowości i nie jest to tak wymagające zajęcie, jak poprzednie, ale zdecydowanie ciekawe i przede wszystkim przyda mi się zdobyte tam doświadczenie w przyszłości.

W swoim samochodzie czuję się bezpiecznie. Często nawet prowadząc mijają mi lęki, zwłaszcza, jak rozpieprzę radio na cały regulator :mrgreen: Jakoś mnie to wraca do życia.

I podobnie jak marcja uważam, że praca to niewolnictwo i właściwie nie ma chyba pracy, do której leciałabym co rano na skrzydłach. Nie mogę sobie takiej wyobrazić. Zapieprzanie dla kogoś pół życia za marną kasę, bo rzadko kiedy w tym kraju można znaleźć coś, gdzie się godnie zarabia, to porażka jest. Dlatego moim celem jest założenie własnego biura rachunkowego, ale zanim to uczynię muszę mieć udokumentowane 2 lata doświadczenia w takim miejscu i stąd moje obecne zajęcie 8) :D
Agnieszka_1988
Offline

ZA co jesz?

przez paradoksy 23 lut 2011, 13:12
nervka napisał(a):no coz...czyli powinnam teraz zapytac-jak udaje wam sie dotrzec do pracy,jesli macie nerwice lęki itp? i jaki to rodzaj pracy..

nie każdy tutaj ma nl... albo fobię społeczną..
paradoksy
Offline

ZA co jesz?

przez shadow_no 23 lut 2011, 13:13
no coz...czyli powinnam teraz zapytac-jak udaje wam sie dotrzec do pracy,jesli macie nerwice lęki itp? i jaki to rodzaj pracy..

Dawniej pracowałem w markecie budowlanym, najtrudniejsze były wyjazdy z domu i pierwsza godzina w pracy. Jak to przetrwałem to wpadałem w taki trans, że zapominałem o lękach i czułem się dobrze. Co prawda na drugi dzień trzeba było od nowa przez to przechodzić, ale wytrzymałem tak ok. dwa lata (przy okazji chodziłem wtedy do liceum więc w domu mnie praktycznie nie było).

Teraz pracuje sam dla siebie. Robię to co lubię i nikt nade mną nie stoi. Niby dobrze, ale często mam problem z organizacją czasu. Po ostrzejszym nawrocie nerwicy nie wyobrażałem sobie pracy na etacie więc musiałem szukać innych rozwiązań, które z resztą były mi zawsze bliskie.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 23 lut 2011, 23:45
Ja funkcjonuję dobrze w społeczeństwie. Tylko trzeba się leczyć i chcieć wyzdrowieć, a nie tylko o tym gadać i nic ku temu nie robić. Już dawno zrozumiałam że siedzenie na dupie nic mi nie da i tylko wspiera mój lęk. Trzeba się wziąć do pracy, wtedy wzrasta samoocena i nawet pomaga to walczyć z nerwicą czy depresją.

-- 23 lut 2011, 23:03 --

A pracuję i w domu i poza domem, jak mam chęć to siedzę na dupie i nic nie robię, ale nie można tak codziennie. Znalazłam sobie takie zajęcia że sama sobie ustalam kiedy pracuję. Da się.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

ZA co jesz?

przez Vi. 24 lut 2011, 03:28
Magda, to dobrze, ja jak w większości spraw mam ambiwalentny stosunek, ale przeprowadzam się, rodzice od kwietnia będą chodzić na terapię rodzinną, może coś się ruszy.

Podziwiam osoby, które tak jak ty pracują, albo Doxy, ja bym tak nie dał rady, chyba że bym brał Xanax i pracował jako stróż w ciepłej budzie koniecznie z toaletą :pirate:
Vi.
Offline

ZA co jesz?

Avatar użytkownika
przez Pinkii 24 lut 2011, 13:59
Vi- pracuj tak, aby było Ci wygodnie. Ja też przez dłuuugi czas tylko siedziałam w domu bo bałam się pracować, ale teraz widzę że to nie ma sensu i tylko karmi lęk. Co się może wydarzyć w pracy? Zwymiotuję? To co, najwyżej. Trzeba sobie poszukać pracy takiej jak nam odpowiada- ja mam takie prace (dwie) że pracuję w domu i tak jest fajnie, z dojazdami już nie mam problemu. Pracuj nawet jako stróż w budzie, ale wyjdziesz chociaż z domu i będziesz mieć satysfakcję z tego że coś robisz i że zarabiasz pieniądze. Ja właśnie wróciłam z pracy i siadam zaraz do drugiej- pełna satysfakcja :smile:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
903
Dołączył(a)
01 lut 2011, 23:00

ZA co jesz?

przez CichoCiemny 24 lut 2011, 15:00
Częściowo rodzice, częściowo umowy zlecenia co jakiś czas, albo praca na miesiąc-dwa, ale niedługo będzie stała praca na dłużej to może się wreszcie wyprowadzę.
Ważne, żeby robić to co się lubi.
CichoCiemny
Offline

ZA co jesz?

przez paradoksy 24 lut 2011, 15:19
no a jak nie można robic tego, co się lubi...?
wg mnie wtedy cokolwiek, byle mieć na chleb... nie zawsze można dostać wymarzoną pracę (już nie mówię tu o samych pieniądzach)
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do