gdzieś tak na początku i środku...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

gdzieś tak na początku i środku...

przez pao 07 cze 2007, 15:30
Na pewno masz wokół siebie wspaniałą rodzinę albo kogoś, jakąś bratnią duszę która Ci pomoże, zawsze; tylko tego nie dostrzegasz; a może nawet nieznaczna pomoc przyjdzie z całkiem nieoczekiwanej strony. to nic złego ani upokarzającego poprosić o pomoc, pamiętaj, Ty pomożesz pomoże także ktoś i Tobie. Ja z początku, a może od zawsze tego nie dostrzegałem. Uważałem że moja rodzina jest stracona tak jak ja dla niej. Nie mogłem powiedzieć, że ich kocham, ale dla nich i w ich obronie zrobiłbym wszystko... ale od początku... Mój ojciec harował od zawsze nigdy go nie było: w poniedziałek na miejscu, wtorek Koszalin, z środy na czwartek Poznań, piątek Szczecinek... i niedziela Gdańsk, w domu bywał jak w hotelu, mimo to uważam że był najlepszy... robił to wszystko dla nas...był bo jak nietrudno się domyślić zasnął za kierownicą i zginął tragicznie... żałowałem tylko że nigdy nie powiedziałem jak bardzo go kocham i nie usłyszałem tego też. Był całe życie bardziej dla innych niż dla nas i gdy już był to tak nas traktował. Razem zasiadaliśmy przy stole tylko w Wielkanoc i Boże Narodzenie. Moja mama to najwspanialsza kobieta na świecie, podziwiam Ją i szanuję za to jaka była i jest, zawsze wspierała ojca i często zarywała nocki a w dzień za ladę do wieczora. Dlatego mam trochę trudności ze znalezieniem kobiety mego życia... bo każdy podświadomie szuka... ale od początku... od zawsze wydawało mi się że żyję swoim życiem tylko gdzieś obok jak gdyby w uśpieniu i czekam... już wiem dlaczego... mam starszego brata chorego na ADHD, napisałem chorego a nie cierpiącego, bo to nasza rodzina cierpiała a nie on. Każdy mój dzień, od kiedy pamiętam to walka. Walka z upokorzeniami i fizycznym bólem, ale nie to było najgorsze, najgorszy był ten specyficzny ból psychiczny, pastwienie się bez zaczepki i powodu. Może to głupie, ale jeśli ktoś codziennie po kilka razy powtarza Ci że jesteś śmieciem, w końcu zaczynasz w to wierzyć... cholera właśnie rzucam fajki... ale mi chce palić do diabła... Nauczyłem się więc nie okazywać emocji... zimny, twardy drań... tak wyglądam i z twarzy i budowy ciała a jest to moje przeciwieństwo... mam chyba za wysoki iloraz inteligencji emocjonalnej, bo jestem strasznie wyczulony na brak szacunku, szczerość i emocje
osoby z którą rozmawiam..."ojciec chrzestny" świetna ksiażka... dlatego mam tylko jednego przyj... dobrego kumpla, który teraz siedzi za głupoty... szacunek ziom. Jak można się domyślić takie upokarzanie wpłynęło na moje kwalifikacje seksualne i nie akceptuję tego w sobie... bo to co cię spotyka w życiu za młodu decyduje o "ułożeniu" twego popędu życia wdg Freuda. Zaczęły się dragi... temat bardzo śliski i zgubny... zacząłem zamykać się jeszcze bardziej w sobie i swoim świecie wolnym od tego wszystkiego. Mój charakter zmienił się tak nagle... gdy zginą mój ojciec... jeden pijak powiedział: "to dobrze że nie żyje, przynajmniej nie będzie trzeba oddawać długu..." trafił mnie piorun, myślałem że go zabije... ale tylko go mocno obiłem... należało mu się a co. Zacząłem się zachowywać w końcu tak jak wyglądałem. W tej chwili czekam na testosteron... trzeba poprawić kondycjęSmile Gdy wróciłem z Anglii z pracy zaczęło się robić coraz gorzej... tam też ćpałem i pracowałem... w czasie brania pernazyny, która miała pomóc mnie wyciszyć, dopadła mnie podła depresja, coś bardzo strasznego. Nie liczyło się nic poza ty i teraz a zarazem nigdzie... zacząłem czytać, głównie o Bogu i Chrystusie i szukać prawdy o sobie, bo "Prawda Cię Wyzwoli". Ciągle czułem się zaszczuty i obserwowany, nawet w lesie czułem że ktoś mnie obserwuje, a przecież byłem tylko Ja i pies... wspaniały zwierz... coś pięknego... na chwilę obecną jedyny mój przyjaciel. Myślałem nawet że ktoś nie wiem po co obserwuje mnie przez GPS z kosmosu w lesie... na mieście i koło domu było jeszcze gorzej... Mania prześladowcza na cały etat. Wpadła mi w ręce książka "Wstęp do psychoanalizy" S. Freuda... fajna choć trudna... tam znalazłem wiele uzasadnień moich lęków i urojeń i tam też zdiagnozowałem u siebie nerwice natręctwa (zok) na temat moich fantazji seksualnych... perwersja w całym froncie:) temat zbyt upokarzający by o tym pisać. Ucisk na skroniach i ciągłe zadawanie sobie tego pytania"a może jednak?"... bezpodstawne i bezsensowne, a jednak. Teraz jest już lepiej, w dużej mierze dzięki Zolafrenowi, który zresztą podsunął mi mój wujek, lekarz. Pani psycholog tylko faszerowała mnie jakimś syfem i zero psychoanalizy... tylko coś ciągle pisała i patrzyła "mądrym" wzrokiem. Teraz chcę być taki jak mój ojciec, pomagać ludziom i ... no właśnie mam pewien problem bo nie mam szacunku dla pieniądza... nienawidzę pieniędzy, bo mój ojciec przez to zginął a poza tym pieniądze są złe... ale trzeba żyć. Dlatego nie miałem swojej złotówki już od miesiąca... tylko czasem jakieś piwko by się wypiłoSmile Dlatego pamiętaj... nigdy nie wiesz z kim rozmawiasz! Nigdy nie wolno się poddawać i zawsze dążyć do celu i się nie poddawać... nie poddawać! Choćby nie wiem co i kto stanął na Twej drodze. Albo to będzie wróg albo sprzymierzeniec... to zależy od Ciebie. Powodzenia w małych i dużych problemach. TRZEBA DAĆ RADĘ. Pamiętaj tylko TY na początku możesz sobie pomóc. Pao
...gdy nie miałem już nic, dostałem wszystko...
pao
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 cze 2007, 13:26
Lokalizacja
Miastko

gdzieś tak na początku i środku...

Avatar użytkownika
przez pink 08 cze 2007, 10:41
Na pewno masz wokół siebie wspaniałą rodzinę albo kogoś, jakąś bratnią duszę która Ci pomoże, zawsze; tylko tego nie dostrzegasz; a może nawet nieznaczna pomoc przyjdzie z całkiem nieoczekiwanej strony. to nic złego ani upokarzającego poprosić o pomoc, pamiętaj, Ty pomożesz pomoże także ktoś i Tobie

Zawsze gdzieś obok ktoś jest, ktoś kto nie przejdzie obojętnie, trzeba tylko uważnie patrzeć - sam przecież wiesz. Dużo w życiu przeszłeś, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Przecież kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno, czyż nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

Avatar użytkownika
przez Samanta 09 cze 2007, 23:32
Nie mam bratniej duszy.. a może poprostu jej nie dostrzegam, bo jestem zabardzo skupiona na sobie, a nie na tym co się dzieje obok mnie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do