Moja droga do uzdrowienia

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Moja droga do uzdrowienia

przez annna36 12 paź 2013, 12:41
Witam,
Poczułam dzisiaj potrzebę, aby dodać otuchy wszystkich zmagającym się z nerwicą i napisać o moich zmaganiach, które (mam nadzieję) zakończyły się sukcesem.
Obecnie mam 36 lat. Od dzieciństwa miałam problemy z nieśmiałością, a jako nastolatka zaczęłam cierpieć na nerwicę lękową. Miało to zapewne związek z trudną sytuacją w mojej rodzinie i traumami z tym związanymi, chociaż znam też osoby, które mimo dorastania w szczęśliwej rodzinie doświadczają podobnych problemów. Przez wiele lat próbowałam sobie sama radzić, i mimo powtarzających się ataków paniki i fobii społecznej jakoś udało mi się skończyć studia. "Rozłożyłam się" dopiero po studiach, gdy za bardzo zaczęła doskwierać mi samotność i wyniku kolejnej nieszczęśliwej miłości się załamałam i przestałam panować nad swoimi lękami. Wtedy musiałam skorzystać z pomocy psychiatry i tak zaczęła się moja przygoda z antydepresantami, afobamem i podobnymi wspomagaczami. Próbowałam różnych terapii ale nigdy nie byłam w stanie żadnej dłużej kontynuować. Dzięki lekom całkiem dobrze funkcjonowałam w życiu zawodowym, jednak moje życie wyglądało przez wiele lat tak samo - regularne nieudane próby odstawienia leków, samotność i unikanie wszelkich stresujących sytuacji. W końcu kilka lat temu trafiłam na terapię i pomimo powtarzających chęci przerwania jej, postanowiłam wytrwać. Zaczęłam powoli dostrzegać drobne zmiany w moim życiu - zrozumiałam na czym polega prawdziwa przyjaźń i jak bardzo ważne jest czerpanie wsparcia z bycia z innymi ludźmi. Ciągle jednak miałam problem z rzuceniem antydepresantów, bo okazało się, że jestem od nich psychicznie uzależniona. Niedawno przeżyłam kolejny kryzys z tym związany, ale mimo ciężkich dni i bardzo trudnych emocji, których doświadczałam, do tabletek nie wróciłam. Bardzo pomogła mi terapia i przyjaciele.
Teraz mam wrażenie, że zaczynam zdrowieć. Zrozumiałam, że bardzo wiele zależy ode mnie i nie muszę się bać trudnych emocji. Wiem, że są ludzie na których mogę liczyć, i którym mogę się wypłakać na ramieniu w razie potrzeby. Czuję, że zaczynam się otwierać na związki i mimo, że nie mam już 20 lat, wierzę, że mogę mieć jeszcze rodzinę.
Walka z nerwicą nie jest łatwa, ale wyleczenie jest możliwe - najważniejsze jest pamiętać, że dookoła nas są ludzie, którzy mogą nam pomóc :) Każdy może mieć też inny sposób na wyleczenie. Mi najbardziej pomogła terapia, przyjaciele i mnóstwo mądrych książek, które przeczytałam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2013, 12:08

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 13:50
Na razie jestem na takim etapie, ze biore leki i chce zeby zadzaialaly. Chodze tez na terapie. Napisz jakie zmiany życiu spowodowały Twoje wyjście z zaburzenia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Moja droga do uzdrowienia

przez annna36 12 paź 2013, 15:56
Przyznam się, że jak napisałam ten post, to poczułam panikę - pierwszy raz wypowiedziałam głośno, że zaczynam zdrowieć i oczywiście pojawił się lęk, że to jednak może nie być prawdą ;) Człowiek niestety ma bardzo silny opór przed zmianami i czuje się trochę nieswojo gdy one następują.
Jeśli chodzi o Twoje pytanie o zmiany w życiu - myślę, że bardziej chodzi o zmiany w myśleniu i postrzeganiu rzeczywistości. Najbardziej pomogli mi inni ludzie. Kilka lat temu byłam przez chwilę na tym forum i poznałam kilka osób, z którymi się spotkałam w "realu". Jedna z tych osób jest dzisiaj moją najlepszą przyjaciółką i zawsze się wspieramy gdy któraś z nas przechodzi kryzys. Mimo wszystko na forum rzadko bywałam, bo miałam wrażenie, że czytanie o lękach i problemach innych ludzi pogłębia moje własne zaburzenia.
Gdy zaczęłam się bardziej otwierać na ludzi zrozumiałam, że mnóstwo osób ma różnego rodzaju zaburzenia i w ogóle nie należy się tego wstydzić - to był chyba jakiś przełom dla mnie. To nie znaczy, że wszystkim opowiadam o swoich problemach, ale moi przyjaciele wiedzą o nich i to sprawia, że otrzymuje od nich wsparcie.
Na terapię chodzę od 4 lat (nurt psychodynamiczny), od kilku miesięcy zwiększyłam częstotliwość do dwóch razy w tygodniu. Było kilka trudnych momentów, ale przetrwanie tych kryzysów, nieunikanie konfliktów i otwarte wyrażanie swoich emocji pomogły mi nawiązać więź z terapeutą. Zrozumiałam, że jemu naprawdę zależy na moim wyleczeniu.
Wiem, że jeszcze długa droga przede mną i nie twierdzę, że już wszystko będzie super. Przestałam brać leki i nagle zaczęłam odczuwać mnóstwo emocji, które zamroziłam na długie lata. Pewnie trochę się namęczę zanim sobie wszystko w głowie poukładam i nauczę się żyć z tymi emocjami. Wiem jednak, że nie jestem w tym wszystkim sama i mam wsparcie, dzięki temu chyba dam radę...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2013, 12:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 16:06
Prawe powiedziwszy tez uważam, że za dużo czasu spędzonego na tym forum nie działa dobrze. Zależy jeszcze o czym się pisze i jak sie ludzie do tego odnoszą. Na przyklad dziś rano miałem humor jako taki, ale poczytelm pare postów i już jest spierniczony. A mial to być spokojny dzień. A gdzie chodzisz na terapie? Gdzieś w Wawie?

Po zmniejszeniu dawki leku tez zauważyłem pojawienie sie emocji, które pewnie byly ale sie na pierwszy plan nie wysuwały. Nie za bardzo wiadomo jak sobie z nimi teraz radzic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Moja droga do uzdrowienia

przez annna36 12 paź 2013, 17:20
Jestem z Wrocławia i tu chodzę na terapię... Jeśli forum Cię dołuje, to nie wchodź tutaj, to chyba najłatwiejszy sposób. Mojej koleżance terapeuta zabronił tu zaglądać :)
Jeśli chodzi o emocje, to chyba najważniejsze akceptować je wszystkie, jakie by nie były, traktować je jako coś tymczasowego, co minie i nie utożsamiać się z nimi zbytnio. Chociaż czasem leki są potrzebne, aby je trochę spacyfikować.
Trzymaj się!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2013, 12:08

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 21:59
dobra rada co sie tyczy emocji, akectowac wszystkie tratowac przelotnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 12 paź 2013, 22:47
annna36 napisał(a):To nie znaczy, że wszystkim opowiadam o swoich problemach, ale moi przyjaciele wiedzą o nich i to sprawia, że otrzymuje od nich wsparcie.



Tutaj dla znacznej większości osób z tego forum jest bariera nie do pokonania - większość użytkowników nie ma żadnych przyjaciół lub znajomych na "cześć". I tyle. To jednocześnie jest gwoździem do trumny dla tych osób, dobija je to całkowicie poddając się...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 13 paź 2013, 00:03
annna36 napisał(a):Witam,

Helooł :D


annna36 napisał(a):Poczułam dzisiaj potrzebę, aby dodać otuchy wszystkich zmagającym się z nerwicą i napisać o moich zmaganiach, które (mam nadzieję) zakończyły się sukcesem.

Nadzieja to uczucie - nerwica to choroba wbrew pozorom fizyczna :D

annna36 napisał(a):Obecnie mam 36 lat.

Ja 38

annna36 napisał(a):Od dzieciństwa miałam problemy z nieśmiałością, a jako nastolatka zaczęłam cierpieć na nerwicę lękową.

Nieeee.... Obrazek


annna36 napisał(a):Miało to zapewne związek z trudną sytuacją w mojej rodzinie i traumami z tym związanymi, chociaż znam też osoby, które mimo dorastania w szczęśliwej rodzinie doświadczają podobnych problemów.

To nie ma związku nigdy z niczym (ten kto odkryje stały związek w tej materii dostanie Nobla :D)

annna36 napisał(a):Przez wiele lat próbowałam sobie sama radzić, i mimo powtarzających się ataków paniki i fobii społecznej jakoś udało mi się skończyć studia.

Bardzo dobrze - choć logicznie nie wiesz do końca co było czym Obrazek

annna36 napisał(a):"Rozłożyłam się" dopiero po studiach, gdy za bardzo zaczęła doskwierać mi samotność i wyniku kolejnej nieszczęśliwej miłości się załamałam i przestałam panować nad swoimi lękami.

I zaczynasz wiedzieć dopiero (i to też ewentualnie) co jest czym :D

annna36 napisał(a):Wtedy musiałam skorzystać z pomocy psychiatry i tak zaczęła się moja przygoda z antydepresantami, afobamem i podobnymi wspomagaczami.

Alprazolam nie jest, nie był i nigdy nie będzie antydepresantem Obrazek

annna36 napisał(a):Próbowałam różnych terapii ale nigdy nie byłam w stanie żadnej dłużej kontynuować.

Bo chyba tak naprawdę nigdy nie byłaś "chora" :D

annna36 napisał(a):Dzięki lekom całkiem dobrze funkcjonowałam w życiu zawodowym, jednak moje życie wyglądało przez wiele lat tak samo - regularne nieudane próby odstawienia leków, samotność i unikanie wszelkich stresujących sytuacji.

Hmmmmmmmmmmmmmm..... Obrazek

annna36 napisał(a):W końcu kilka lat temu trafiłam na terapię i pomimo powtarzających chęci przerwania jej, postanowiłam wytrwać.

I już inaczej! :D

annna36 napisał(a):Zaczęłam powoli dostrzegać drobne zmiany w moim życiu - zrozumiałam na czym polega prawdziwa przyjaźń i jak bardzo ważne jest czerpanie wsparcia z bycia z innymi ludźmi.

Na czym? Obrazek

annna36 napisał(a):Ciągle jednak miałam problem z rzuceniem antydepresantów, bo okazało się, że jestem od nich psychicznie uzależniona.

Ale dalej nie wiadomo jakie brałaś???... :D

annna36 napisał(a):Niedawno przeżyłam kolejny kryzys z tym związany, ale mimo ciężkich dni i bardzo trudnych emocji, których doświadczałam, do tabletek nie wróciłam. Bardzo pomogła mi terapia i przyjaciele.

Hmmmm........... (bioro i nie boro tych tabletek... same nie mogo się zdecydować w końcu jak z tym jest! Obrazek)


annna36 napisał(a):Teraz mam wrażenie, że zaczynam zdrowieć.

Ufff!... :D

annna36 napisał(a):Zrozumiałam, że bardzo wiele zależy ode mnie i nie muszę się bać trudnych emocji.

Emocji to ja akurat nie bardzo doświadczam - ale!... a nuż widelczyk! Obrazek

annna36 napisał(a):Wiem, że są ludzie na których mogę liczyć, i którym mogę się wypłakać na ramieniu w razie potrzeby.

Czyli chyba jednak dalej emocje on the top?.........

annna36 napisał(a):Czuję, że zaczynam się otwierać na związki i mimo, że nie mam już 20 lat, wierzę, że mogę mieć jeszcze rodzinę.

Nieeeeee... za stara już jesteś na rodzenie........ Obrazek

annna36 napisał(a):Walka z nerwicą nie jest łatwa, ale wyleczenie jest możliwe - najważniejsze jest pamiętać, że dookoła nas są ludzie, którzy mogą nam pomóc :)

Nerwica to choroba - a więc "uleczenie" zawsze wchodzi w grę :D

annna36 napisał(a):Każdy może mieć też inny sposób na wyleczenie. Mi najbardziej pomogła terapia, przyjaciele i mnóstwo mądrych książek, które przeczytałam.

Anka! Tak trzymaj i absolutnie nic nie odpuszczaj! (nawet na maleńki milimetruńcio! Obrazek)

Obrazek
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Moja droga do uzdrowienia

przez annna36 15 paź 2013, 22:50
Wrzucę jeszcze linka - to jest coś co bardzo mi pomaga, gdy dopada mnie znowu lęk:
youtube.com/watch?v=2Q86O8uGJos
(jest jeszcze czesc 1 i 3 wykladu, ale 2 najbardziej do mnie przemawia)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2013, 12:08

Moja droga do uzdrowienia

przez janko12 29 paź 2013, 12:53
Trzymam kciuki za Ciebie obyś w pełni wyzdrowiała :smile:
Usunięto spam z podpisu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 paź 2013, 12:37

Moja droga do uzdrowienia

przez cicha 30 paź 2013, 23:44
Nigdy nie bralam lekow typowo psychotropowych, na terapi bylam 2 razy i podziekowalam, z nerwica zyje juz okolo 11 lat a tak na prawde od jakis 4 lat czuje sie zupelnie zdrowa, przyzwyczailam sie do kolatania serca i trzesawek ale natretne mysli , wszystkie koszmary poprostu znikly, tłumacze sobie, ze to dzieki temu, ze bralam silny magnez i temu, ze zajelam czyms swoj czas, ktory spedzalam na nicnierobieniu (siedzeniu przed komputerem glownie) i zamartwianiu sie o jakies rzeczy , ktore teraz wydaja mi sie absurdalne. Wychodze z zalozenia , ze leki nic nie pomoga a tylko w jakis sposob pomoga wyciszyc i zapomniec, ale w szczegolnosci przynosza tylko uzaleznienia i klopoty ze zdrowiem. Jezeli oczywiscie uwazacie, ze nie mam racji - ok, to tylko moja teoria, to co sobie tlumacze. Ciesze sie, ze nic mi nie jest, zyje normalnie, zmienilam partnera zyciowego, obecnie razem mieszkamy i jestesmy razem od 2 lat i jedynym moim terazniejszym zmartwieniem sa studia :P
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Moja droga do uzdrowienia

przez annna36 26 sty 2014, 11:55
Wszystkim, którzy chcą wyzdrowieć polecam książkę Potęga Teraźniejszości Eckharta Tolle (można ją kupić w księgarniach lub darmowo ściągnąć z netu jako PDF, autor ma też sporo nagrań na youtubie - wyżej dałam link do jednego z nich). Miesiąc temu, gdy miałam znowu gorszy okres, przeczytałam ją i czuję, że doznałam olśnienia na temat mojego życia i przyczyn nerwicy - dodam, że kilka lat terapii nie dało mi takiego wglądu. Nie twierdzę, że terapia nie pomogła - pewnie dzięki terapii dojrzałam, aby zrozumieć przesłanie z tej książki i je zastosować w życiu.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2013, 12:08

Moja droga do uzdrowienia

Avatar użytkownika
przez czarny_motyl 26 sty 2014, 16:28
Gratuluję anno36! Mam nadzieję, że Twoje doświadczenie pomoże innym. Wielu ludziom się udaje, trzeba tylko wierzyć. Swoją drogą jest w tych zwycięstwach coś charakterystycznego: trudno jednym zdaniem powiedzieć jak to się stało. Trzeba chyba szukać zawsze własej drogi wychodzenia z choroby.
"Jeżeli coś Cię boli - dobra wiadomość: żyjesz".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
09 cze 2010, 19:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do