wychodzenie do ludzi

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 maja 2008, 22:12
kazdy moj kontakt z ludzmi , kazda proba nawiazania kontaktu konczy sie ogromnym wyczerpaniem psychicznym i atakiem i tak jak ty whisper zawsze udaje kogos kim nie jestem a kiedy jestem soba to zamykam sie w sobie spinam strasznie i mam ochote uciec od wszsytkich albo ich pozabijac

Mam tak samo........tak samo to u mnie wygląda........
Choć ostatnio jest lepiej..........było lepiej nie wiem jak będzie na kolejnym zjeżdzie na studiach......
Tak sobie myśle ze może bym miał łatwiej z nawiązywaniem kontaktów gdybym miał znajomych w swoim miejscu zamieszkania.......a niestety nie mam znajomych. :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez anonimowa 10 maja 2008, 19:33
Ja również boję się wyjść do ludzi. Myślicie, że może to być spowodowane tym, że w dzieciństwie zostałam obrzucona błotem przez moją najlepszą przyjaciółkę? Był to czas szyderstw koleżanek i czas nękania przez tą osobę. Chyba od tego czasu zaczęłam nie wychodzić z domu sama. Po jakimś czasie zupełnej samotności poznałam dwie osoby, moje dzisiejsze najlepsze przyjaciółki. Czasem gdzieś z nimi wyjdę, ale jakoś nadal nie mogę się przełamać, aby wyjść sama (czasem jak muszę to idę). Zamiast iść sama, wolę iść z mamą, ponieważ jak idę sama, to myślę, że wszyscy się na mnie patrzą, czuję się wtedy niezręcznie. Ale jednak wolę siedzieć w domu, bezpieczniej. Nawet dzisiaj przyjaciółki namawiały mnie na spacer, a ja jakoś nie chciałam iść i nie poszłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: wychodzenie do ludzi

przez Blizna 11 maja 2008, 09:25
jak tu powiedzieć komuś "Słuchaj moje życie to porażka, ale staram się być normalna (y)"

No właśnie jak? Wczoraj spotkałam się ze znajomą, której nie widziałam od kilku miesięcy.Sama zainicjowałam spotkanie. Chciałam jej powiedzieć dlaczego tak rzadko się z nią kontaktuję, żeby wiedziała, że jej nie lekceważę, że jest dla mnie ważna. Nie potrafiłam. Znowu ściemniałam coś o pracy i zmęczeniu.
Ale i tak jestem z siebie zadowolona, że się do niej wybrałam.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
13 kwi 2008, 21:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez socjopatia 11 maja 2008, 14:30
anonimowa napisał(a):Po jakimś czasie zupełnej samotności poznałam dwie osoby, moje dzisiejsze najlepsze przyjaciółki. Czasem gdzieś z nimi wyjdę, ale jakoś nadal nie mogę się przełamać, aby wyjść sama (czasem jak muszę to idę). Zamiast iść sama, wolę iść z mamą, ponieważ jak idę sama, to myślę, że wszyscy się na mnie patrzą, czuję się wtedy niezręcznie. Ale jednak wolę siedzieć w domu, bezpieczniej. Nawet dzisiaj przyjaciółki namawiały mnie na spacer, a ja jakoś nie chciałam iść i nie poszłam.


Tak jakbym czytala siebie...
Mam tak samo,jesli chodzi o wychodzenie z domu,samej mi glupio.mam takie pytanie,skoro wychodzisz sama to jakos sobie radzisz?jak to robisz?Mi trudnosc sprawia czekanie na przystanku ,bo mam wrazenie ze wszyscy sie patrza i mam wtedy ochote zniknac :roll:
a co do przyjaciolek..mysle,ze masz duze szczescie,ze je masz..ja nie mam,ale wiem,ze takie ciagle odmawianie nie jest dobre,bo te osob moga po jakims czasie "dac sobie spokoj" tak jak w moim przypadku i zostaniesz sama..oczywiscie nie znam ich,ale wiekszosc ludzi potrzebuje takiego zapewnienia,ze ich lubisz,spotykania sie..wiec zastanow sie nad tym odmawianiem (nie mowie,zebys zawsze z nimi wychodzila,ale postaraj sie czesciej)..
pzodrawiam :-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Re: wychodzenie do ludzi

przez Blizna 11 maja 2008, 14:51
Kiedyś też tak miałam, że zastanawiałam się nad tym co o mnie myślą, ale z tym trzeba przestać, takie myślenie prowadzi doi głębokiej psychicznej zapaści. Osobiści znam jedną taką osobę, u której to się rozwinęło do tego stopnia że teraz każdy jest dla niej podejrzany....
Jak jest odbierana, można się domyślić.

Trzeba się zmusić, zmusić zmusić, czasami nawet jak się nie chce.

W Sylwestra znajomi mnie na siłę wyciągnęli z domu nieustannymi telefonami, wiadomościami, aż byłam na nich zła. No i poszłam. I od tego wszystko się zmieniło, zaczęłam walczyć ze swoimi lękami.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
13 kwi 2008, 21:44

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez julie 12 maja 2008, 13:34
to chyba każdy ma tak w pewnym momencie życia, że martwimy się co inni o nas myślą; ale to działa też w drugą stronę, bo my o nich też możemy myśleć;)
co do wychodzenia samemu to też niestety mam z tym mały problem...człowiek choćby chciał, to czuje się jak kretyn, no bo idź tu sam choćby na spacer jak wokół wszyscy razem... ale na pocieszenie wiem, że to złuda, bo mnóstwo ludzi przełamuje się i wychodzi samemu;, despite everything ;)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez anonimowa 12 maja 2008, 16:44
socjopatia napisał(a):Tak jakbym czytala siebie...
Mam tak samo,jesli chodzi o wychodzenie z domu,samej mi glupio.mam takie pytanie,skoro wychodzisz sama to jakos sobie radzisz?jak to robisz?Mi trudnosc sprawia czekanie na przystanku ,bo mam wrazenie ze wszyscy sie patrza i mam wtedy ochote zniknac :roll:
a co do przyjaciolek..mysle,ze masz duze szczescie,ze je masz..ja nie mam,ale wiem,ze takie ciagle odmawianie nie jest dobre,bo te osob moga po jakims czasie "dac sobie spokoj" tak jak w moim przypadku i zostaniesz sama..oczywiscie nie znam ich,ale wiekszosc ludzi potrzebuje takiego zapewnienia,ze ich lubisz,spotykania sie..wiec zastanow sie nad tym odmawianiem (nie mowie,zebys zawsze z nimi wychodzila,ale postaraj sie czesciej)..
pzodrawiam :-)


Jak to robię? Idę patrząc się w ziemię, tylko czasem nie wiem co zrobić z rękami, zwłaszcza jak nie mam czegoś pod ręką, bądź kieszeni. Jak widzę grupkę osób (najczęściej faceci), bądź jakiegoś alkoholika (lęk z dzieciństwa) to przechodzę na drugą stronę, ponieważ boję się, że mnie zaczepią, a z takimi różnie bywa. Wychodzenie samej to dla mnie koszmar, ale do sklepu, który jest 2 minuty od mojego bloku, to mogę jeszcze pójść, lecz pod przymusem. Niektórzy powiedzieliby, że jestem trochę nienormalna, ale nic na to nie poradzę. Czasem myślę sobie, że przez przyjaciółki mam kompleksy, bo czuję się od nich gorsza i brzydsza. Nie mogę im mówić o swoich problemach, ponieważ by mnie wyśmiały. Ale jakbym i ich nie miała, to chyba byłoby jeszcze gorzej. Poza tym, jak ktoś jest zupełnie zdrowy na umyśle, nie ma żadnych problemów np. depresja, nerwica, to nie będzie rozumiał drugiego człowieka. Zresztą czasem sama siebie nie rozumiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez singiel 15 maja 2008, 16:34
socjopatia napisał(a):Tak jakbym czytala siebie...
Mam tak samo,jesli chodzi o wychodzenie z domu,samej mi glupio.mam takie pytanie,skoro wychodzisz sama to jakos sobie radzisz?jak to robisz?Mi trudnosc sprawia czekanie na przystanku ,bo mam wrazenie ze wszyscy sie patrza i mam wtedy ochote zniknac :roll:
a co do przyjaciolek..mysle,ze masz duze szczescie,ze je masz..ja nie mam,ale wiem,ze takie ciagle odmawianie nie jest dobre,bo te osob moga po jakims czasie "dac sobie spokoj" tak jak w moim przypadku i zostaniesz sama..oczywiscie nie znam ich,ale wiekszosc ludzi potrzebuje takiego zapewnienia,ze ich lubisz,spotykania sie..wiec zastanow sie nad tym odmawianiem (nie mowie,zebys zawsze z nimi wychodzila,ale postaraj sie czesciej)..
pzodrawiam :-)



To jest aż przerażające co tu czytam
i uwieżyć nie moge :shock:
Słowo w słowo tak właśnie chciałem opisać swój stan.
Ja pracuje od rana do 15 i kiedy wracam to jest bardzo kiepsko,
ten wzrok przechodzących koło ciebie ludzi zabija.
czekanie na przystanku jest masakrą,
to jest chore, kontrola każdego ruchu, jak bym był na scenie.
Nawet skasowanie biletu to szybki unik...
A spotkanie starego znajomego to gra,
włacza sie rola cwaniaczka, żeby tylko zamaskować faktyczny stam.

Aktualnie chciałbym wyjść do ludzi, ta wyjść bez stresu i zgubionego gdzieś tam.. wzroku :/
alednakże chciałbym być z kimś, chciałbym poznać w realu dziewczyne która boryka sie z tym samym problemem co ja.
Sądze że razem było całkiem inaczej, nie było by tego strachu.
W końcu miałbym z kim porozmawiać i byłbym zrozumiany, a nie słuchać shematów od tych co nie wiedzą :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
15 maja 2008, 10:49
Lokalizacja
Gdańsk

Re: wychodzenie do ludzi

przez agata28 15 maja 2008, 17:12
witam wszytskich,moj problem polega rowniez na tym ze panicznie boje sie wyjsc z domu,wychodze wtdey kiedy naprawde juz musze ale terz tylko z mezem badz z kims bliskim,moja horoba trw od ponad roku,chodze do psychologow,psychiatrow,na nic mi to sie4 zdaje ,poniewaz kazdy lek przepisany przez psychiatre biore tylko jede dzien,bo odczuwam skutki uboczne,badz wmawiam sobie je,zazywam jednak od roku zomiren o,5 2 razy na dobe,wiem ze bez tego elku nie wyszlabym nawet z mezem,ale tez on chyba juz nie dziala,czy ktos z was bal sie wyjsc do sklepu np?ja nie pojde sama poniewaz mam wrazenie ze zaraz zemdleje,do tego mam bardzo silne zawroty glowy,robie sie czerwona jak burak ,nic do mnie nie dociera wtedy,jestem jak oblakana,nie daje juz rady z tym,prosze o jakakolwiek pomoc,opinie wasza,pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 maja 2008, 16:33

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez singiel 15 maja 2008, 17:25
Ja też Ci nie wyjde do sklepu, chociaż stoi paredziesiąt metrów dalej.
W lutym kupiłem sobie auto żeby nie stać pofilmowany na przystanku oblepiony wzrokiem,
i co ? i to że auto stoi pod blokiem a ja jak mam gdziesz ruszyc to i tak ide na tramwaj :-|

Zanim ktoś bardziej doświatczony odemnie udzieli sie w Twojej kwestji,
może powiedz jak twój mąż Cie wspiera, w końcu to jedyna osoba przy której jest pewien komfort psychiczny ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
15 maja 2008, 10:49
Lokalizacja
Gdańsk

Re:

Avatar użytkownika
przez scrat 16 maja 2008, 02:04
ALEKS*OLO napisał(a):chociarz nie wiem jak bym tego pragneła to tego nie potrafie nie umiem sie spotykac z ludzmi rozmawiac z nimi zawsze cos mmie blokuje lęk strach

A spotkania z ludźmi z forum? Tu generalnie są fajni ludzie, nikt nikomu krzywdy zrobić nie chce, poza tym pierwsze lody są już przełamane... Nie wiem kto jeszcze jest ze Śląska, nie wiem czy czytasz odpowiedni temat w podforum Miasta, ale może takie niezobowiązujące dołączenie się do ekipy, żeby chociażby pomilczeć, popatrzeć i móc w każdej chwili wyjść, albo wysłać SMSa "sorry, innym razem" wiedząc, że ludzie zrozumieją, mogłoby być pierwszym krokiem?

To się samo, bez twojego udziału, nie naprawi...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: wychodzenie do ludzi

przez Pstryk 17 maja 2008, 10:01
Jak się denerwuję to mam słowotok - nawijam bez ładu i składu, jąkam się czasem. Tak było na pierwszym spotkaniu ale jakoś nikt mnie za to nie zgnoił, nie wyśmiał - ba, spotkałam się z wielkim zrozumieniem. Spotkanie w gronie osób, które już w jakiś sposób znasz i z którymi łączy Cię wspólny problem są nie zobowiązujące a zarazem są rodzajem terapii. Niestety, pierwszy krok należy i zależy od Ciebie - nikt tego nie zrobi za Ciebie. Osobiście motywowałam się tym, że gorzej czuję się z lękiem przed ludźmi, z samotnością związaną z odosobnieniem, aniżeli będę się czuła w wypadku ewentualnego niewypału.
Pstryk
Offline

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez Valeriana 30 cze 2008, 04:23
Witam Kochani! A ja znowu mam inny problem. Ja moze i wyszlabym do ludzi, bo za tym najbardziej tesknie odkad mam nerwice, ale w czasie nerwicy i agorafobii przeprowadzilam sie z Londynu (ktory byl dla mnie bardzo stresogenny) do mniejszej miejscowosci. Przeprowadzilam sie z moim chlopakiem, ale poza nim i jego bratem nie znam tutaj nikogo, a jestem tutaj 9 mies...Bardzo mi sie tutaj podoba, ale nie wiem nawet jak zaczac szukac znajomych. Probuje wrocic do pracy teraz i srednio mi wychodzi. Tam moge poznac nowych ludzi, ale musze tam chodzic, a to dla mnie problem...I kolo sie zamyka. Jade zaniedlugo na dzienna terapie do Polski juz nie moge sie doczekac, bo tam mam wszystkich nielicznych juz przyjaciol. Ale po terapii wroce tutaj i co? Problem pozostanie....Moze ktos ma jakis pomysl lub dobra rade? Pozdrawiam serdecznie
Przyjemność sprawiało mi coraz lepsze rozeznawanie się w samym sobie, wzrastające zaufanie do własnych moich snów, marzeń, myśli i przeczuć, oraz rosnąca świadomość siły, jaką w sobie nosze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 sty 2008, 21:42

Re: wychodzenie do ludzi

Avatar użytkownika
przez socjopatia 26 lip 2008, 16:40
ja wybieram się niedługo na terapię grupową i nie wiem jak to będzie,jak mnie przyjmą (najgorzej z rozmową :/
ale z wychodzeniem z domu już u mnie lepiej..tzn.boje się,ale i tak idę,później jestem wyczerpana ale wychodzę i tak
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do