[Łódź]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 16 sty 2010, 22:40
A co ja takiego Ci zrobiłam, że tak piszesz ?
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Chiara 16 sty 2010, 23:56
Belt - nic mi nie zrobiłaś, nie wiem czemu tak drążysz. Sama kilka razy pisałaś, że boisz się ludzi z forum, jest to gdzieś na początku tego wątku. Ja się boję Ciebie, przeczytaj swoje posty i postaw się na miejscu osoby, która wchodzi tutaj pierwszy raz chcąc nawiązać kontakt i mając nadzieję na zrozumienie i wsparcie. Mieszkam w Łodzi, a zawsze koszula najbliższa ciału.
Jestem ciekawa, czy są tutaj osoby cierpiące na nerwicę lękową i jak sobie z nią radzą, bo na 30 stronach tego wątku nie ma nic na ten temat. A naprawdę warto wymieniać się swoimi doświadczeniami i sposobami na nerwicę, od innych można się wiele nauczyć, a czasami wystarczy dobre słowo i zwykłe "wiem jak się czujesz, mam tak samo". Objawy somatyczne nerwicy potrafią nieźle przerazić, może inni mają na to jakieś skuteczne sposoby.
Jest tutaj grupa, która spotyka się ze sobą i może dlatego nie ma nic "na temat" na tym wątku. Pewnie wymieniacie się doświadczeniami na spotkaniach. Ale przecież nie wszyscy się spotykają i taki wątek jest bardzo pomocny.
Pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 sie 2009, 19:21

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Victorek 17 sty 2010, 04:35
Chiara, witaj no w sumie moge śmiało powiedzieć wiem jak się czujesz :)
Też wychodząc z terapii również nie wiedziałem co jest pięć...
Ale w sumie masz się z czego cieszyć, w jakis sposób terapia zakiełkowała w tobie, masz świadomość lękó, mechanizmu tej choroby a o to zresztą w tej terapii chodzi. Co do Afobamu to faktycznie sama świadomość tego, że się ma go pod ręką już potrafi dać jakiś lekki spokój, dobrze, że jakos radzisz sobie z atakami, mnie to niestety jeszcze nie zawsze wychodzi, nawet po terapii, a swój uspokajacz obecnie xanax za szybko i za często mam ochotę wciągać :)
Ale mimo to i tak największy problem stanowią doznania somatyczne, na co dzień, bez powodu, bez ataku, i oczywiście chyba moja zmora derealizacja.
W sumie nie wiem co moge poradzić w związku z tym, :) bo na terapię już chodzisz :) zostają leki, ale jeżeli jestes w stanie normalnie funkcjonować, to może i bez leków będzie jeszcze lepiej, terapię ciąglę kontynuujesz?
Pozdrawiam i trzym się!
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 17 sty 2010, 11:04
Masz rację. Przepraszam. Już nie masz się czego obawiać.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Chiara 17 sty 2010, 12:24
Dziękuję za powitanie.
Na terapię już nie chodzę, nie miałam na niej już o czym rozmawiać, a prywatna terapia przez pół roku raz w tygodniu to jednak spory wydatek. Poza tym terapia nie jest złotym środkiem na nerwicę. Jest tylko narzędziem, które dostajemy do walki z nerwicą i od nas zależy jak je wykorzystamy. Moim zdaniem najważniejsze są nasze wnioski i sposoby jakie sobie wypracujemy do walki z naszą nerwicą. Każdy jest inny i ma swoją własną nerwicę. Moim zdaniem (obym się myliła) nie da się wyleczyć z nerwicy raz na zawsze, to takie swoiste "nosicielstwo" i już zawsze trzeba być czujnym.
Momentem przełomowym w mojej terapii było zrozumienie pytania mojej lekarki "do czego potrzebna jest pani nerwica?". Początkowo oburzyłam się i zaprzeczyłam. Nerwica nie jest mi do niczego potrzebna, niszczy moje życie, utrudnia albo i uniemożliwia funkcjonowanie w życiu takie, jakie znałam przed pierwszym atakiem paniki. Jak ona może mi być potrzebna? to bzdura.
Potrzebowałam 2 czy 3 miesięcy, żeby zrozumieć o co chodziło w tym pytaniu i żeby uczciwie spojrzeć na siebie. Nerwica wymusza na nas takie analizowanie siebie, jakiego normalny człowiek na co dzień nie robi.
Wymusza uczciwość wobec siebie samych i zaakceptowanie tych swoich cech, których nie akceptujemy i nie chcielibyśmy ich nikomu ujawniać.
Terapia pomogła mi uwierzyć, że wszystko co mi dolega pochodzi z nerwicy i że nie umrę od tego. Wiem to, ale tylko do pewnego momentu. Czasami, kiedy już nie wyrabiam idę do lekarza, albo na USG, albo robię badania krwi, bo na szczęście wierzę w wyniki badań.

[Dodane po edycji:]

Jak tomografia wykazała, że nie mam raka w głowie - to go nie mam i olewam (przepraszam za słowo, ale najbardziej pasuje) uciski w głowie, bóle potylicy, szum w uszach. Jak USG wykazało, że w moim brzuchu jest wszystko ok, to jak ręką odjął minęły mi bóle brzucha, itp.
Obecnie największym problemem są dla mnie duszności, ale boję się zrobić RTG płuc, bo nie robiłam go z 15 lat a palę papierosy i pewnie mam raka płuc.
Pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 sie 2009, 19:21

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez śnieg 18 sty 2010, 11:27
Belt napisał(a):Tylko się pośpiesz, wiesz, kryzys się pogłębia, więc i nasz cennik będzie systematycznie wzrastał. Wysłać Ci mój nr konta ?

nie
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo
twardych kamieni
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 sty 2010, 22:47

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Pasman 18 sty 2010, 11:47
Heja.

Jestem często w Łodzi. Poszukuję osób uzależnionych od używania
komputera. O nerwicach też chętnie porozmawiam. Trzymajcie się mocno.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 20 sty 2010, 18:16
Witam wszystkich nowych :) widze ze sporo osób przybylo heh
nie piszemy tu zbytnio na temat choroby gdyż jest to topic poświęcony ogólnie spotkaniom :P oczywiście rozmawiamy o tym w realu
no ale nikt nikomu nie broni pisać tu oczywiście więc śmiało
a ja tak kombinuje kiedy by tu coś zorganizować , może na początku lutego ?
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez śnieg 21 sty 2010, 06:00
ja bym sie pisał na takie coś.
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo
twardych kamieni
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 sty 2010, 22:47

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Gigaherc 25 sty 2010, 22:21
a jest ktos z tomaszowa mazowieckiego ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 19:27

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 06 lut 2010, 17:35
Popełniliście zbiorowe samobójstwo, czy co ?

[Dodane po edycji:]

Chociaż i tak można nazwać sesję, bo to chyba jedyne wytłumaczenie :P
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Pasman 10 lut 2010, 19:24
To jak z tym spotkaniem? Chetnie pogadam. Rzuccie termin. Mi pasuja soboty rano.

[Dodane po edycji:]

To jak z tym spotkaniem? Chetnie pogadam. Rzuccie termin. Mi pasuja soboty rano.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Cornis 10 lut 2010, 21:15
potraficie polecić jakiegoś dobrego psychologa w Łodzi?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 23:39

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Pasman 26 mar 2010, 11:20
widzę że zagląda tu ktokolwiek rzadziej niż co 1,5 miecha
no cóż wyglada na to że w Łodzi nie ma zapotrzebowania na spotkania.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do