Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Hanusia 21 sty 2007, 11:51
witajcie moi drodzy. przepraszam że tak żadko piszę ale czasami mam wrazenie że jak tu zaglądam to się nakręcam....czy Wy też tak macie????
mój poranek taki sopbie nie spałam za dobrze w nocy i to pewnie przyczyna, ciągle przewracam sie z boku na bok:(
co do psychoterapii-zaczęłam sie dogadywać z panią psychoterapeutka i wyszło że chciałam dominować w domu Łukasza gdzie nie byliśmy sami bo mieszkamy z Tata Łukasza i jego siostrą a na dole babcia której nienawidzę i do wszystkiego sie wtrąca a ja próbowałam stworzyć rodzinę i robić to po swojemu. prawda jest taka ze rodzinę powinnam tworzyć z samym Łukaszem w osobnym miejscu zamieszkania.jest to możliwe ale dopiero od września.wtedy będe miała mieszkanie mojej siostry do dyspozycji. bardzo bym chciała....jednak już mam doiść patrzenia na Łukasza i zastanawiania sie czy kocham czy nie, czy mi sie podoba czy nie .jest dla mnie dobry kochany cierpliwy i to powinnam docenić ale nie potrafię .choróbsko miesza w głowie jak cholera.
bardzo bym chciała poprostu zacząc zyć tak jak żyłam bez spogladania na Łukasza i zastanawiania sie ....tylko cieszyć sie z tego bycia razem. dziś 25 tabletka seronilu niby jest lepiej bo już nie rycze nie pali nie piecze ale do cholery niech myśli znikn ą!!!!!!!!!!!!!

ostatnio posłałm parę linków na inne forum do psych. W. Pitaka - nie polecam bo dostałam maile od dziewczyny że to naciągacz ale wkleję je tu i zobaczycie jaka to sytuacja u mnie była ...moze będzie Wam sie chciała przeczyta ć i coś doradzić........

oto moja historia:
witam Pana bardzo serdecznie!zwracam sie do Pana bo jest Pan moją ostatnią deską ratunku.Mam pytanie a właściwie to chyba chciałabym potwerdzenia na to co mnie trapi. Nerwicę mam od ponad 4 lat. CZęsto leczona lekami ale potem odstawiane przy dobrym samopoczuciu.Przez ostatni rok brałam efectin er 75 a potem seronil 10 mg. Życie mi siepoukładało, poznałam chłopaka z którym zamieszkałam. Byłam baardzo szczęśliwa, odżyłam ,cieszyłam sie na nowo życiem.Dlatego z moja dr odstawiłysmu leki - powoli. Po 3 tygdoniach od ich odstawienia zaczał sie horrror. Wróciły wszytskie objawy - palenie w kaltce piersiowej, uderzenia gorąca, straszny lęk.I myśl, której tak bardzo nie chciałam....czy aby na pewno chcę być z Łukaszem.Ta mysl mnie przeraziła. Od razu stałam sie smutna , płaczliwa. Zaczęły sie nasilać mysli że nie chce być z Łukaszem wyszukiwałam w nim wad...ALe ja wiem że go kocham , byłam taka szczęśliwa...Bardzo chce zeby to wszystko wróciło.Objawy mi tak daały w kosć żźe wróciłam do rodziców. Bałam sie z nim spotkać. Horror. Oprócz mnie i Łukasza mieszkał z nami Tata Łukasz i jego siostra. Natomiast na dole jego Babcia która ciagle sie mnie czepiła wtracął we wszystko i próbowała nas wszystkich skłócić. Panie Władysławie czy takie natręctwo moze sie pojawić dlatego że ja juz tego nie wytrzymałam - tych ciagłych pretensji, czepiania sie??Ja nigdy na to nie odpowiadłam nie reagowałm dusiłam to w sobie ewentualnie mówiłam o tym Łukaszowi.Ale tej kobiecie nigdy nic...chyba sie bałam jej reakcji. Czy spotkał sie pan z czyms takim???Czy moze Pan potwierzdic że to natrectwo??? Barzdo by mnie tym pan uspokoił, bo nabrałabym sił żeby walczyć z myślami których tak barzdo nie chcę.A może to znaczy ze moja podświadomosć daja mi do zrozumienia że to nie to??? Że to nie Łukasz jest tym jedynym.Jednak zastanawia mnie ze to przyszło tak nagle jak bylismy tacy szcześliwi...Tak barzdo bym chciał wrócić do tego czasu przed tym wszystkim.Obecnie biore Seronil 20 mg rano, dziś 16 tabletkę. Mam nadzieje że te leki spowodują usuniecie tych myśli .Ale jak długo to potrwa?Czy uważa Pana że powinnam sie spotykać z Łukaszem?? A może z powrotem z nim zamieszkać i walczyc tam z tymi myslami?? Bardzo proszę o opowiedź .Należę do tych osób którym trzeba powiedzieć co mają zrobić albo chociaż zasugerować.Bardzo proszę o odpowiedx bo tak mi z tym starsznie źle i nie mam pojecia co robic .Jetsem załamana....
jego odpowiedź:
Dziekuję za powitanie, ja również witam serdecznie.

Problem zawarłaś w wybranych fragmentach historii swojego życia, a pytanie ogólne jakie z tego wynika brzmi:

Dlaczego moje życie nie może być takie, jakim sobie wymarzyłam i jakim chciałabym, aby było?

Podstawą podejmowanych decyzji są obiektywne oceny sytuacji. Piszesz najpierw,że "Życie mi sie poukładało, poznałam chłopaka z którym zamieszkałam. Byłam baardzo szczęśliwa, odżyłam ,cieszyłam sie na nowo życiem."

a kilka zdań poźniej,że

"Oprócz mnie i Łukasza mieszkał z nami Tata Łukasz i jego siostra. Natomiast na dole jego Babcia która ciagle sie mnie czepiła wtracął we wszystko i próbowała nas wszystkich skłócić."

Obiektywnie patrząc, to nie zamieszkałaś z chłopakiem, tylko wprowadziłaś się do domu, w którym Łukasz mieszkał ze swoją rodziną.

Jestem pewny, że wg babci Łukasza jesteś obcą osobą, ktorej ona nie ma zamiaru tolerować w swoim domu. Starsi ludzie nie uznają życia w partnerstwie, nazywają to konkubinatem i traktują jako grzech. Nie możesz się spodziewać uśmiechów od babci, według której jesteś intruzem w ich domu.

Rozumiem Ciebie i rozumiem babcię Łukasza. Co na tom Łukasz? Poza tym, że jesteś w nim zakochana, nic o nim nie napisałaś . Łukasz istnieje w Twoim poście jako postać z krainy marzeń. Może coś więcej napiszesz o nim: kim jest, jakie są jego plany życiowe i cele, które ma zamiar osiągnąć?
Jaka jest Jego rola w rodzinie?
Jaką rolę odgrywa Jego tata i siostra. Czy stanowią kompoletną rodzinę czy rozbitą?
Nic nie piszesz o jego mamie.

Kolejny problem to skuteczność farmakoterapii.

Wszyscy wiemy, że farmakoterapia może być skuteczna w usunięciu objawów. Skuteczna terapia w nerwicy to usunięcie jej przyczyn. Farmakoterapia nie usuwa przyczyn. Zatem odstawienie lekarstw, bez równoczesnej zmiany zachowań , jest powrotem do stanu przed podjęciem farmakoterapii.

Badania wykazują ,że najbardziej skuteczna w leczeniu nerwic jest psychoterapia poznawczo-behawioralna. Najmniej skuteczna, a nawet szkodliwa jest psychoterapia psychoanalityczna.

Reasumując:

Twoje obawy co do przyszłości opartej o wzorce preferowane w mediach są słuszne. To są bajki dla naiwnych, tak jak Media Markt - nie dla idiotów.

Pełne i radosne życie powinno być oparte o dobre, prawne i społecznie uznane zasady, wychowanie, w którym każdy ma swoje miejsce. Babcia, tata, mama, siostra, szwagierka itd. każdy ma prawo do wolności. To oznacza,że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.

Zacznij od akceptacji stwierdzenia:
jak się nie ma , co się lubi, to się lubi, co się ma.

Reszta (sukces) zależy od pracy nad sobą, a nie od czekania na nieuzasadnione zdarzenia. Nic samo się nie zdarzy.

W jednym z ostatnich zdań napisałaś:
"Należę do tych osób którym trzeba powiedzieć co mają zrobić albo chociaż zasugerować."

Nie jesteś dzieckiem lecz osobą dorosłą. Dorosłej osobie pomagam odkryć siebie i wskazać drogę do prawdy, ale co robić,jaką wybrać drogę, to jest zadanie dla Ciebie.
Jak ją wybierzesz, a mnie będzie po drodze, to przez jakiś czas możemy iść razem, a dalej musisz iść sama , albo znaleźć odpowiedzialnego partnera.

Jestem przekonany, że potrafisz znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły do podjęcia odpowiedzialności za zmiany, jakie chcesz wprowadzić w swoim życiu.

Nie będzie to łatwe, bo w kontakcie z innymi osobami nieuniknione są kompromisy, a nawet ustępstwa i rezygnacje z własnych marzeń.

Zachęcam do skorzystania z ofert na stronie: www.logos.pomorze.pl/oferty.
Szczególnie polecam bezpłatne filmy (m.in. reklamowany pod fotografią),które znakomicie wskazują sposoby wybierania dróg życiowych.

Serdecznie pozdrawiam.
Władysław Pitak

mój kolejny post:

Witam Pana bardzo serdecznie i dziękuję za szybką odpowiedź. Właściwie to moje pytanie mialo brzmieć czy możliwe jest pojawienie się takich niechcianych myśli wobec osoby którą sie kocha??Pyta Pan o Łukasza, to 25 letni człowiek, który wiem, ze bardzo mnie kocha i chce być ze mna. Pracuje w firnmie budowlanej i kończy studia. Zawsze mogłam na nim polegać i czułam sie przy nim bezpieczna.I w środku wiem że chcę z nim być, chcę zeby było miedzy nami tak jak przed tym zanim zaczęły sie pierwsze objawy.Będac z nim cały czas sie boje ze znowu pojawią sie te myśli.Zastanawiam sie czy to moze moja podświadomość mi mówi że to nie ten...Czy skoro mam takie myśli to znaczy ze Go nie kocham???Nie rozumię dlaczego to odbiło się na nim. Między nami wszystko się układało bardzo dobrze, BYŁAM NAPRAWDĘ SZCZĘSLIWA z Łukaszem.Pierwsza myśl pojawiła sie w Wigilię-od 3 tygodni byłam bez leków- ale szybko o niej zapomniałam bo miałam na głowie całą kolację wigilijną którą pierwszy raz przygotowywałam sama. Bardzo mi zalezało żeby wypadła jak najlepiej.Tydzień przed Wigilią było spięcie z Babcia Łukasza która powiedziła o mnie wiele pprzykrych rzeczy. Nie powiedziała tego mi osbiście ale Tacie Łukasza który mi wszystko przekazał. Było mi bardzo przykro, płakałam bo nie wiedziałam jak się zachowywać względem tej kobiety.A nie potrafiłam sie nie przejmować. Już taka jestem że się bardzo wszystkim przejmuję.Babcia powiedział że pierd..... całą Wigilię i nie przyjdzie. Poczułam sie poniekad winna ze to przeze mnie...W efekcie końcowym przyszła i zachowywała sie tak jakby sie nic nie stało.Czego szczerze mówiąc nie rozumiałam.
Co do Babci Łukasza może faktycznie traktuje mnie jak intruza. Jednak były dni że rozmawiałysmy razem, często wołała mnie na kawę, często jej pomagałam w pracach domowych.Jednak w momencie gdy zaczęłam dostrzegać jak zaczyna nami manipulować i próbuje Nas skłócić zaczęłam jej unikać. Może dam przykład, mówiła mi żebym goniła Agnieszkę - siostrę Łukasza do pracy w domu bo nic nie robi, natomiast Agnieszce mówiła żeby nie szła do domu na górę bo zaś jej każę cos robić. I tak było cały czas.Ile osób tyle prawd. Przykładów bym mogła podawać tysiace.Ale to nie o to chodzi.
Teraz po krótce przedstawie Panu pozostałą cześć rodziny Łukasza. Mama - bo jak pan zauważył nie pisałam o niej - nie zyje. Kiedy Łukasz miał 13 lat powiesiła się. Straciła dziecko, mąz kierowca tirów żadko obecny w domu,była ona dzieci i babcia.Podejrzewam ze po śmierci dziecka nie wytrzymała i targnęła sie na swoje życie.
Tata Łukasza jak wcześniej wspomniałam jest kierowcą i zadko bywa w domu. Nam z Łukaszem w niczym nie przeszkadzał wręcz cieszył sie że z nimi mieszkam,mówił mi zawsze że tchnęłam zycie w ich dom.
Siostra łukasza Agnieszka - 19 latka(od paru dni). Dziewczyna chowana bez mamy od 5 roku życia. Wychowywała ja Babcia i Łukaszs,który dbał o nia jak ojciec.Często trudno mi ise było dogadać z nią na termat porządku w domu bo ona z chcęcia nie robiłaby nic.Jednak z czasem podzieliłyśmy sie obowiazkami i raczej nie było problemów.Lubimy sie z Agnieszka.Przeszkadzła mi swoboba jaką ma Aga,a mianowice to że spał u niej jej chłopak.Wkurzałam sie na to , bo uważałam ze beż przesady ze jest za młoda chodzi jeszcze do szkoły a poza tym chodziło również o finanse, o które my dbalismy głownie z Łukaszem i nie było Łatwo utzrymać nas wszystkich a tu jeszcze dodatkowy gosć.
Panie Władysławie mam nadzieje że rozjaśniłam Panu troche sytuację. Tak jak napisałam wcześniej chciałbym zeby mi Pan powiedział czy takie myśli sie zdarzaja w kierunku bliskich osób??Czy moze miłosć przeszła?? Jednak skoro wiem że chce zeby było jak dawniej - chodzi tu o mnie i o Łukasza - to chyba cos znaczy ...Tylko te myśli ..Ja tak barzdo sie ich boje...nienawidzę ich.Czy to kolejna faza nerwicy??Czy to mozliwe??Powiem Panu szczerze ze barzdzo bym chciał zeby mmi Pan napisał tak Marta takie myśli sie zdarzaja.
Przepraszam za chaotyczność moich wypowiedzi ale to nerwy ...Tyle bym chciał Panu napisać zeby jak najlepiej przedstawić Panu sytuację...Jednak w pzrypadku jakichkolwiek wątpliwosci czy pytań zaraz odpiszę. Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i dziekuje za zainteresowanie moja osobą. Z niecierpliwoscia czekam na odpowiedź od Pana.Jeszce raz bardzo dziekuje.Marta.


długo nie odpowiadał wiec napisałam:
Witam Panie Władysławie.Ciągle czekam na odpowiedź od Pana.
Odważyłam się spedzić weekend w domu Łukasza.Wieczorem ogarnał mnie staszny lęk ale przeszedł i zostałam z Łukaszem.Jest on dla mnie dużym wsparciem, stara sie zrozumieć moją chorbę. Piszę ze sie stara bo ktos kto tego nie przeżył to tak naprawdę nie wie co to znaczy...Panie Władysławie ja tego nie rozumię,dlatego chciałabym zeby mi Pan odpowiedział.Jak jestem z Łukaszem jest dobrze czuję ze chcę z nim być - jednak wystarczy jedna mysl i trach. Tak strasznie bym chciała żeby wszystko wróciło i było jak dawniej. Cały czas się boję że to może faktycznie brak miłości ale ...jest mi z nim tak dobrze.
Tak jak Pan zauważył nie mieszkaliśmy sami i wydaje mi się ze próbowałam w tym domu ustawiać wszystko po swojemu.Nawet siostrę Łukasza a to przecież nie należało do mnie.Miało być po mojemu i już. Domyślam się że to bład bo nie zauważałam ze nie jesteśmy sami w domu. Zauważyłam też że odczuwam silny lęk jak mam tu przebywać. Jak zobaczę Łukasza Babci e to aż mnie trzepie a Ona jak zwykle zachowuje sie jakby nigdy nic a mnie chce trafić.Zastanawiam sie czy próba narzucenia moich zasad i do tego ciągłe zaczepki Babci-gdzie juz nie brałam leków i nie byłam już taka silna- mogły do tego doprowadzic że zaczęłam mieć te mysli??? Proszę mi powiedzieć czy takie myśli sie zdarzaja???Bardzo Pana proszę.Pozdrawiam serdecznie. Marta.

no i jego odpowiedź:

Witam,
Idziesz wybraną przez siebie drogą, ale ja idę inną. Moja wydaje mi się pewniejsza bo jest na niej mniej pułapek. Twoja droga jest pełna zasadzek i ludzi broniących swojego status quo. Czy uda Ci się ich pokonać, zniewolić, podporządkować?
Watpię. Zmierzanie do wirtualnych marzeń może się odbywać tylko w wirtualnej rzeczywistości. Nie przeniesiesz tego do realnego życia.

Zacznij przestrzegać zasad i praw środowiska, w którym żyjesz, albo wprowadzaj nowe, swoje zasady. Czy Twoje są lepsze?

Na inne pytania nie odpowiem z powodów,które wymieniłem w poprzednim poście. Przeczytaj go ze zrozumieniem. Na Twoim miejscu nauczyłbym się łagodnie podchodzić do otoczenia. Nie jest to łatwe, ale przecież innym się udaje. Zacznij od nauki relaksu.
Pozdrawiam serdecznie.
W.Pitak


napiszcie moi Kochani co sądzicie ?????? BARDZO PROSZĘ!!!!!
Pozdrawiam cieplutko!!!! :*
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez pikpokis 21 sty 2007, 14:31
Kochana Hanusiu przeczytalam wszystko.... wiesz co slonko, troche nie zrozumialam pana psychologa... wiesz co jest w tym najwazniejsze? ze Ty chcialas odpowiedzi na najwazniejsze pytanie, skad te mysli? i tak dalej - sama wiesz... a Psycholog nie udzielil odpowiedzi :? moze mam zbyt ograniczony umysl by pojac to co napisal... myslalam ze doda slowa otuchy, pocieszy... moja pani psychiatra powiedziala mi ze to sa natrectwa myslowe i sie uspokoilam na chwile...on pisze o babci o drodze..... ja wiem ze tych chcesz byc poprostu szczesliwa! zeby bylo tak jak dawniej! ze poprostu masz takie mysli DRECZACE i tyle! dokladnie wiem co czujesz, moge sobie wyobrazic, poprostu TA mysl zagniezdzila sie w naszej glowie i nie daje spokoju. Jak z nia walczyc? co pomoze?

Panie Władysławie ja tego nie rozumię,dlatego chciałabym zeby mi Pan odpowiedział.Jak jestem z Łukaszem jest dobrze czuję ze chcę z nim być - jednak wystarczy jedna mysl i trach. Tak strasznie bym chciała żeby wszystko wróciło i było jak dawniej. Cały czas się boję że to może faktycznie brak miłości ale ...jest mi z nim tak dobrze. Hanusiu- martusiu :) te zdania sa zywcem wyjete z tego co ja przezywam... Psycholog moim zdaniem zabardzo skupil sie na babci, a przeciez Ty nie jestes z babcia tylko z lukaszem! Ale on jest fachowcem... sama nie wiem;/ poprostu mialysmy przed tymi myslami : dusznosci, zle sie czulysmy, podejzewalalysmy nerwice, bylysmy zestresowane i BUM!!!!!!!!!! posluchaj kochana ja mam tak samo cudowny dzien bez tych mysli i nagle ... mysl! i i strach i badanie siebie, reakcji, kocham nie kocham? i tak dalej, zreszta sama wiesz..... dzis bylam w kosciele, wieze ze Bog mi pomorze, ze seroxat pomoze, boje sie kazdego spotaknia, moich reakcji, ale tak bardzo wieze ze bedziemy szczesliwe. Odpisz hanusiu prosze! trzymaj sie kochana! napisz mi co sadzisz o moich spostrzezeniach. Pozdrawiam wszystkich!!!!:*
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 21 sty 2007, 15:22
czesc wam wszystkim!...długo mnie nie bylo owszem! nie bylo mnie bo powolutku stawalam na nogi! z dnia na dzien mocniej! nie było mi zle tak jak przez te 10 miesiecy! wydaje mi sie ze na dzien dzisiejszy jest 1:0 w bitwie ja i nerwica ( ja wygralam :)) oby tak zostało...mysli ustalily do minimum...nie znikneły....ale jak tylko pojawia sie w ciagu dnia....mówie jej ze nie ma sensu wiekszego bo nie poddam sie. jest naprawde lepiej! wizyte u psychiatry jest we wtorek...mnoze nawet i pojde opowiedziec mu o tym co mi sie przytrafilo i czy napweno soebie z tym poradzilam....klochani nie jest jednak mega rozowo...jestem naprawde nerwowa...ale bywam i szczesliwa a to mi sie nie zdarzalo przez te 10 miesicy....albo bylo zle albo bylo jako tako......moje uczucie nie jest eksplozja romantyzmu i czulosci ale jest ! nadal przycmione ale mysle ze duze znaczenie ma tez czas zwiazku a w moim przypadku jest to 5 lat na 9 znajomosci........dochodza problemny czysto charakterologiczne i tak to juz jest...ale wiem juz ze kocham! ze chce z nim byc! ze po oparcaji chce miec z Nim dziecko i miec cudna suknie ślubną :)
Oby mi sie udało....bardzo sobie tego zycze! dzis znów ukleknę z rozancem jak prawie codzien by podziekowac ze swieci slonce nad ma glowa i ze nie chce juz umierac.....jeszcze duzo mi do szczescia prawdziwego brakuje ale oby tylko nie było gorzej! jestem naprawde na poczatku dobrej szczesliwej drogi....
w kieszeni noesz nr telefonu do pani psycholog do ktorej tez pewnie sobie pochodze! o tak! zeby nad soba pracowac! bo bez pracy nie ma kolaczy.......
najpiekniejsze jest to w moim lepszym samopoczuciu widze pomoc z Nieba! czuje ze jest przy mnie!
Kochani modlcie się! top jest najwspanialsZe lekarstwo na nasze dusze!
nie bedzie mnie tu znow jakis długi czas. szykuje mi sie kolejna operacja.wyjerzazm z Czestochowy. Pa kochani
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Hanusia 21 sty 2007, 19:33
Pikuniu!!!Właśnie nie odpowiedział mi na pytanie, niby moja pani psychiatra powiedziała że takie myśli się mogą pojawiać a pani psychoterapeutka mi powiedziała że jak mam takie myśli to nie znaczy że nie kocham. Ale dla Nas to mało ...prawda??? Same sie musimy przekonać, tym bardziej ze obie z tego co zauważyłam przejmujemy sie wszystkim co się dzieje w nas i wokól nas. Też byłam w Kościólku i sie modliłam - wiesz o co:) Mam nadzieję ze z dnia na dzień będzie coraz lepiej, chociaż jak się pojawiają myśli jak patrze na Łukasza to wpadam w dołek. I jest buuuuuuuuu......A trudno wtedy podnieśćsię uśmiechnać i powiedzieć - jest oki.Czyż nie mam racji????

Ana jak to zrobiiłaś???? Daj nam receptę my tez chcemy!!!!!!!!! No i KOCHANA powodzenia na operacji.Mocniutko trzymam kciuki.A! No i mam nadzieje że o ślubie i dzidziusiu nas poinformujesz:P Pozdrawiam!

Mieciu gdzie jesteś???????

Valut????I jak odezwała się????Mam nadzieję że będzie dobrze!!!!!!


Czekam na nowe linki:)
A!!!!! A dla niemyślenia proponuję zapełniacza czasu - gierka z typu kulki - TUMBLEBUGS!!!! Myślisz tylko żeby przejść do nastepnej rundy:) Ale uwaga !!!!!!! WCIĄGA:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez Ana24 21 sty 2007, 20:34
hmm czy wy tez tak milayscie ze mimo tej mytsli pod zadnym pozorem nie chcecie odejsc od wszych partnerów? ja "zaleczyłam " sie wlasnie tak, ze skoro nie odejjde od mojegop chlopaka to znaczy ze cos w tym musi byc i po co mam sie meczyc! no i mysli mijały......pojawiaja sie sporadycznie ale jest inaczrej.............
jestem nadal bardzo slaba emocjionalnie i psychicznie....duzo zeczy mnie wytraca z rownowagi i wkurza.....wiele rzeczy nudzi i ogolnie jestem apatyczna....i tak ide do psychiatry....ale gdy mowa o myslach odplywaja....ja jestem ich pania!....... najcudopwniejsze to to co uwazam za moj sukces to to ze miewam prawdziwe momenty szczescia
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Hanusia 21 sty 2007, 20:36
Ana zazdroszczę :(
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez pikpokis 21 sty 2007, 21:23
aniu! ciesze sie ze Tobie sie uklada! Tak jak hanusia bardzo ci zazdroszcze:( i mieciowi i vaultowi bo oni juz sa poza tymi myslami, mam nadzieje ze Bog mnie wyslucha, mnie i Hanusie, bo przeciez ufamy mu prawda? tylko czasem daje a czasem zabiera:( nie chce zeby zabral :( juz wole chyba umrzec..... aniu odpoczywaj nie mysli beda daleko! Hanusiu.... pod wszystkim moge sie podpisac obiema rekami..... posluchaj : jak jest dobrze jak jestem z moim ukochanym to sie ciesze, zartuje, przytulam, wiem ze kocham.... ale jak tylko pojawi sie ten niepokoj to KONIEC, humorek odlatuje, znowu analizy znowu myslenie i strach..... nie potrafie wtedy sie smiac bo sie boje! i tak jak to napisalas dolek- mam racje? Tak samo z tym psychologiem :/ juz nawet nie pamietam co ci napisal, wiem tylko ze nie napisal najwazniejszego, kazdy poranek Hanusiu jest taki sam, budze sie z dziwnym niepokojem w brzuszku no i w glowie..... Ty chyba hanusiu masz taki sam rozumek jak ja bo od tygodnia siedze w grach na komputerze..... wtedy jest fajnie, ale czasami lapie sie na tym ze nie mysle o moim chlopaku i wtedy znowu! nie mysle? czyli nie kocham??? i znowu....... Hanusiu prosze odpowiedz mi czy jak masz ten dolek przez mysli przy lukaszu a on mowi ze cie kocha, przytula to cieszysz sie? czy nadal sie boisz? ja mam tak ze jak juz mnie lek dopadnie to juz trzyma.....:( buziaczki!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Hanusia 21 sty 2007, 21:31
Pikuniu Kochana ja Go czasem proszę zeby mi nie mówił ze mnie kocha....bo nie wiem ...nie chcę zwłaszcza jak są myśli....Ale ja wiem ze on mnie barzdo kocha i czasami - a właściwie czesto-to az mi coś się dziejeze jestem taką swinią.......
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez pikpokis 21 sty 2007, 21:40
Hanusiu chcialam ci to samo napisac :((((((((( tylko az mi sie plakac chce jak o tym pomysle:((( a masz tak ze jak jest wszystko dobrze nie ma mysli to jestes szczesliwa??? bo ja tak tylko ze wystarczy blysk tych mysli i wiesz co dalej :(

[ Dodano: Nie Sty 21, 2007 8:40 pm ]
nikt nie zrozumie tego co czuje dopoki sam tego nie przezyje:( to gorsze niz pieklo! :( przynajmniej dla mnie, dla mojego zwiazku :( masz racje ja tez czuje sie jak swinia :( jezu:( zaraz sie rozplacze, a wiesz ze seroxat spowodowal ze wlasnie mniej plakalam itd. ale niech zlikwiduje mysli! a nie ryk :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 21 sty 2007, 21:40
Pikpokis kochana- Twoj ostatni wpis to opis dokladnie mojego samopoczucia sprzed kilkunastu tygodni,,,,badz spokojna...wczesniej czy pozniej minie.........u mnie tez nie minelo do konca ale jest lepiej.....boje sie ze moze pojawiac sie dolek ale naprawde tak juz mam tego dosyc ze "nawet mi sie myslec nie chce"...trzymaj sie cieplo....nie zostajesz sama , pamietaj o tym!
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 21 sty 2007, 21:41
dziekuje aniu! twoje slowa sa czastka ciepla dla mnie, zycze ci wszystkiego dobrego! juz dosyc sie nacierpialas , teraz ja i hanusia musimy isc za twoim przykladem!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 21 sty 2007, 21:49
dzieczyny ja milam yto samo!!!!!!!1 zamykalam uszy gdy mówil ze mnie kocha!
dacie rade!
ja mam nadzieje ze to qrestwo nigdy nie wróci! bo inaczej tego sie nie da nazwac

[ Dodano: Nie Sty 21, 2007 8:49 pm ]
dzieki Pikpokis!
jedna rada! czas dziala na nasza niekoezysc! obyscie sie z tym szybciej uwinely niz ja! prosze! nie popelniajcie tego bledu co ja i walczycie skuteczniej! gdybym uporala sie szybciej bylo by naprawde rewelacyjnie....a jakby nie bylo cos tam w glowie ta choroba pozostawia....jakby nie było przez prawie rok pograzalam sie maksymalnie...uczac sie tak naprawde braku milosci! bo ta choroba nas tego uczy....uczy nas jak byc osłchla nieczuła i obojetna.....walczcie szybciej!
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Hanusia 21 sty 2007, 21:50
Idę sie Kochani położyć koło mojego Łukaszka i ogladać z Nim "Misia" - trzeba korzystać z tych dobrych chwil!!!! A napiszcie mi jeszcze jak u Was ze spoaniem?? Jak śpicie??? CZekam na odpowiedź!!! Moze maciew jakieś dobre sposoby na to żeby twardo spać a nie przewalać siez boku na bok????
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez mieciu 22 sty 2007, 09:04
Ten Pitak to tak średnio na temat odpowiedział:). Chyba nie bardzo wiedział co napisać i jakieś bzdury powypisywał.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do