Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez cicha 10 lis 2007, 01:36
karo1526 ja mam to samo! Tez sie przejmuje błahostkami i rzeczami na prawde mało ważnymi...Tez czasem boje się, że moj kochany kiedyś tego nie wytrzyma... czasem nawet jak sie kluce z bratem i jak on podniesie głos, to popadam w histerie i zaczynam się mazać...;/ Często mowilam mojemu kochanemu, że ja nie jestem jego warta, że on przeze mnie tyle cierpiał, zawsze widzi kiedy płacze...i czasem sie boje, że nie wytrzyma tego... Ale wiem, że mocno mnie kocha i że chce być ze mną do końca życia tak jak ja z nim!!! :)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez apsik84 15 lis 2007, 19:55
cześć wszystkim!

Piko jesteś tu gdzieś? co u Ciebie?

Ostatnio chciałam odstawiać leki... próbowałam, bo myślałam że jestem na to gotowa, w końcu już rok je biorę... ale cóż nie wyszło :) znów mnie jakieś stany dziwne naszły, jakieś myśli głupie... prawda, że to wszystko już nie ma takiej intensywności, ale mimo wszystko trochę się przestraszyłam i nie odstawiam leków... mam nadzieję, że wrócę do siebie za kilka dni...

ciekawe, czy kiedyś się z tego wyleczę zupełnie...

mam nadzieję, że dajecie radę!

Pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez mieciu 16 lis 2007, 16:48
Przynajmniej próbujemy dawać radę Apsik:). Ja biorę kolejny już lek, może tym razem trafię. Zdrówka życzę.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kapralis 16 lis 2007, 18:52
Witajcie,

Ja od dzisiaj uczęszczam do kliniki dziennej nerwic na. Goplańskiej 44 w Warszawie, należącej do Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego 9. Jest to 9-tygodniowy program od 8:00-16:00 objęty zwolnieniem lekarskim. Chodzi się od pon. do piątku - weekendy są wolne - fajnie bo mam szkolę :smile: Poza mój stan zmienił się trochę na lepsze. Jade już 3 miesiąc na Bioxetinie 20mg , 1 tabl. dziennie - rano i jest trochę lepiej :smile: Myśli oczywiście stale mi towarzyszą ale już nie powodują we mnie tak często tych głębokich, depresyjnych dołków i panicznego lęku. Zbliżam się coraz bliżej do mojego ślubu i nawet czasem się bardzo z tego ciesze, co jeszcze nie dawno się nie zdarzało :smile: Pozdrawiam Was gorąco i trzymam za wszystkich kciuki :D
P.S.: Piko co u Ciebie? Co z pozostałymi żyjecie?
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez pikpokis 18 lis 2007, 22:38
witam moi kochani....
dziekuje ze nadal o mnie pamietacie, az na sercu robi sie milej.... jeszcze raz dziekuje....

na poczatku chcialam napisac ze bardzo mi przykro ze zwiazki naszych przyjaciolek sie rozpadly:( jestem z wami, odkad to przeczytalam, duzo myslalam zeby zrobilo sie wam lepiej......


ostatnio mam refleksje ze niedlugo minie rok od zalozenia tematu, to dla mnie smutne bo ten rok byl dla mnie jak i dla was z jednej strony radoscia ze mamy tak samo, ale z drugiej temat niestety nie zostal zamkniety:( a ja bym wolala zebysmy wszyscy napisali ze jest juz dobrze ze to gowno odeszlo....... to ze nie pisalam moi drodzy wcale nie oznaczalo niestety ze jest lepiej ehhhhh..... ciesze sie bardzo ze nowe osoby maja wasze wsparcie.... i w duszu tez moje!!!!!! prosze was jesli tylko bedziecie mieli czas przebrnijcie przez wszystkie strony a napewno zrobi wam sie lepiej.....

ja niestety jestem na etapie: nie zasmial sie- nie jestesmy dla siebie, nie chce robic to co ja? - napewno do siebie nie pasujemy, najgorzej jest tez jesli zwroci mi uwage albo powie: nie zachowuj sie tak.... ( chodzi o moje wyglupy czy zarty )..... mam komfort i zadowolenie jesli on w pelni robi to co ja chce, jesli wlacza sie w moje zarty i tak dalej..... jesli tylko on chce miec chwile spokoju ja tego nie akceptuje ;/ widzicie niby wiem na czym TERAZ polega moj problem ale nie potrafie sie zmienic..... odrazu sie fochuje i mysle mysle i mysle....... :( wybaczcie musialam sie wkoncu wam wygadac..... moze i wy macie podobnie jak ja? nadal biore tabletki, w tej kwesti nie chce narazie nic zmieniac, napewni przynajmiej do wiosny bede je brala bo ta zimowa aura sami wiecie jak dziala..... moze wiosna zaczne odstawiac o ile bedzie lepiej albo jesli dozyje tej wiosny ;/ kurde juz nie moge..... caly czas w wolnej chwili sie modle, do wszystkich.....chodzi za mna to ze jesli Bog nie wysluchuje modlitw to znaczy ze ma wobec nas inne plany................. to mnie dobija...... z drugiej strony jakos trzyma mnie fakt ze nie mam watpic i ze czasem trzeba baaaaaardzo dlugiego czasu aby te nasze prosby zostaly wysluchane, ze musimy pokazac ze wierzymy i ze nie watpimy....... ale pewnie jak kazdy z nas chcemy odrazu cudu i zapewnienia ze bedzie ok........ ehhhhhh gdyby nie wy....... prosze odpiszcie na moj post..... jestem z wami calym sercem! z wszystkimi! i pomimio tego gowna nie poddawajmy sie!!!!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 18 lis 2007, 23:03
Witajcie!
oj dawno nie zaglądałam do tego wątku... widze, że każdy z was nieustannie walczy jeszcze z nerwicami i depresjami. u mnie ostatnio nastały ciężkie chwile. już trzeci raz zmieniam leki. tym razem efectin ER.
przez ten spotkałam człowieka bardzo mnie skrzywdził. przyniósł tyle bólu że na nowo zaczełam się samookaleczać.
ale nic... takie jest życie.
tylko zastanawiam się dlaczego Bóg pokazuje mi tyle pięknych rzeczy, aby za chwile mi je odebrać... ;(
jestem również z wami myślami i sercem!
Jestem wdzięczna tobie Piko, że założyłas ten temat, bo dzięki niemu podjełam decyzje o rozpoczęciu leczenia. gdyby nie to, może już by mnie nie było na tym świecie.
pozdrawiam wszystkich i życzę wielu sił i wytrwałości w dalszej walce!

ps. przepraszam za chaotyczność wypowiedzi....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez apsik84 19 lis 2007, 00:01
wiecie co mnie cieszy, że wszyscy walczymy i się nie poddajemy!
Mam nadzieję, że starczy sił...

Piko jak już pisałam tu wiele razy, z tymi modlitwami miałam tak jak Ty... ten lęk, że Bóg chce inaczej... ale człowiek ma wolną wolę i Ty wybierasz, a Bóg do niczego Cię zmusić nie może... to po pierwsze, a po drugie: popatrz, że nadal walczysz :) mi ksiądz kiedyś powiedział, że Bóg przychodzi ze spokojem i podpowiada swoją wolę, więc wszystko, co przychodziło mi do głowy i było ogarnięte tym panicznym lękiem próbowałam odpychać... może taka świadomość Ci pomoże... a jeśli chodzi o te żarty - chłopak ma prawo czegoś nie lubić, a widać tu w Tobie tą chęć perfekcjonizmu, która Cię wykańcza... wiem jak trudno jest się zmienić :) pewnie nigdy do końca nie będziemy "inne"
Bad Girl trzymaj się! Cieszę się, że zdecydowałaś się na leczenie i przyznam, że dzięki temu forum żyje się trochę łatwiej...

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez makanti 19 lis 2007, 12:36
Bad Girl napisał(a):dlaczego Bóg pokazuje mi tyle pięknych rzeczy, aby za chwile mi je odebrać...
To jest bardzo niesprawiedliwe w naszym świecie.
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

przez cicha 19 lis 2007, 23:26
witam was!!
Trzymam się jak na razie... moge powiedzieć, że myśli się uspokoiły, ale pewnie nie na długo, bo zawsze tak u mnie bywa...niestety;/
Piko ja mam tak samo jak Ty...tez caly czas probuje kontrolować swojego chłopaka i chce zawsze postawić na swoim, a jak nie wychodzi tak jak ja chce to wtedy panika i stresy...nie umiem nad tym zapanować :( staram sie ale nie moge... nie akceptuje np tego, ze moj chlopak chce sobie wyjść z kolegami na piwo, zaraz się denerwuje, stresuje i fochuje, a potem mam takie dziwne uczucie, ze coś zle robie...jak z moim Tomkiem rozmawialm o tym ze chce sobie wyjsc z kolegami to odrazu coś sie ze mna dzieje...nie wiem czemu...nie potrafie nad tym zapanować... :evil: kiedyś tak nie było....ciągle i ciągle sie czegoś boje... ehh.. nerwica jest męcząca...nadal sie modle... ale wtedy kiedy sie pomodle to mam uczucie spokoju...ze cos dobrego zrobilam...
Narazie ciesze sie spokojem myśli, chodz czasem sie pojawiają, nie zwracam na nie większej uwagi jak kiedyś, ignoruje je..czasem sie nasilają, ale nie długo sie uspakajają. Jestem bardzo szcześliwa, mam wspaniałego chłopaka!!!!! :)
Trzeba byc dobrej nadzieji, wierze, ze każdemu z nas sie uda z tego wyjść!! :!:


Pozdrawiam wszystkich !! :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:10 pm ]
znów mnie napadły okropne myśli, znów myśli "kocham czy nie?" a za chwile sie boje, że nie :(:( jejj dlaczego tak musi być? ja nie chce żeby tak było!! jestem silna, radze sobie, ale wciąż sie boje :( dlaczego się boje? Przecież kocham!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez sredniowieczna_panna 02 gru 2007, 00:34
hm wiecie co? to mnie znow dopada:( tzn to jest taki strach, ze sie okaze, ze ja cos popsuje w zwiazku, ze moje uczucia oslabna itp. Zastanawiam sie nad tym i wydaje mi sie, ze przez to zastanawianie sie sama siebie wkrecam, zamiast docenic kazda chwile, jaka mamy razem, bo te chwile sa warte wiecej, niz wszystkie pieniadze swiata;) Zastanawiam sie i wydaje mi sie, ze to wszytsko to efekt tego, jak zderza sie wizja rzeczywistosci z tym, czym karmia nas przekazy kulturowe (filmy, ksiazki itp): ze opowiadaja albo o ludziach, ktorym zwiazek nie wychodzi, albo o ludziach, ktorych wiaze wielka namietnosc:P Wydaje mi sie, ze to mi podswiadomie miesza w glowie i stad te problemy;(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

przez apsik84 02 gru 2007, 23:30
dokladnie... ja przez jakis czas nie moglam oglądac filmow. Ani komedii romantycznych - bo sie strasznie bałam, że mój związek już nie jest taki, ani dramatów - bo bałam się, że mój związek też zle skończy... obłęd!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 04 gru 2007, 21:55
Witam was moi drodzy:* sciskam wszystkich z osobna.... chyba niedlugo przyjdzie pora aby opisac w ksiazkach nasze perypetie i symptomy naszej choroby..... chcialabym tylko zeby ktos napisal na koncu co robic.... apsik powiedz nam kochana jak wlasciwie stalo sie ze czujesz sie lepiej, u mnie lęk przed chorobami po rocznej męce przeszedl sam... z dnia na dzien..... w koncu znudzilo mi sie wyszukiwanie chorob ale widzicie co przyszlo... apsik Ty i Hanusia czujecie sie juz dobrze, Mieciu rowniez mysle ze nie odwiedza watku z powodu dobrego samopoczucia..... hmmmm ..... moze sprobujmy jakas joge uprawiac, moze sie troche wyciszymy...... jestem nadal na etapie: nie robi tego co ja, ma inne zdanie, nie smieje sie z tego co mowie: nie jestesmy dla siebie..... chyba zwieksze sobie dawke leku na ten depresyjny jesienno zimowy okres..... szczescie w nieszczesciu ze i tak jest narazie lepiej niz rok temu kiedy to ciagle widzialam jego niedoskonalosci w mowie, wygladzie, mimiice...... z tymi filmami mam identycznie do dzisiaj...... jesli tylko czytam badz widze ze czyjs zwiazek sie rozpadl pomimo milosci i dlugiego bytu ze soba odrazu ogarnia mnie lek ze nas tez to spotka ;/ marze o recepcie na szczescie.... Jesli z tego wyjde zaprosze was wszystkich na moj slub a i ja mysle ze przyjde na wasze:) heh.... apsik powiedz mi czy Ty rowniez mowilas Bogu ze nie chcesz innego? plakalas proszac o to? Naprawde juz jestem wyczerpana psychicznie, mam nadzieje ze stwierdzenie ze kto nie potrafi czekac niech sie nie modli zmotywuje mnie i was.... papa rybki!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cicha 05 gru 2007, 23:54
witam was!! pikpokis masz racje i Ty sredniowieczna_panna !! wiecie mialam tak samo, patrze na filmy i balam sie, ze go strace tak jak we filmach....ale na szczęście mnie to minęło...myśli sie pojawiają, ale naprawdę jestem z siebie dumna, ze umiem sobie z tym radzić....nerwice mam juz 5 miesięcy, ale ciesze sie ze nie jest źle...najgorsze mam napady stresu wtedy kiedy moj chlopak chce sobie wyjść z kolegami na piwo...jejj..przecież on nic złego nie robi...nie zdradza mnie a ni nic....a ja przezywam takie stresy..., zaraz się fochuje a potem dopiero to przemyślam dlaczego tak robie :( nie rozumiem dlaczego tak mam...! Od jakiś 3 tygodni biore co dziennie magnez, zauważyłam, ze odkąd go biorę to jestem wesoła...najbardziej jestem szczęśliwa widząc jak mój Tomek widzi mnie codziennie uśmiechniętą, wesołą, zabawną, wtedy jest taaki szczęsliwy!! Chce mu wynagrodzić to, że we wakacje musiał przez moją nerwice tyle się stresować i widzieć mnie ciągle zapłakaną i proszącą żeby ode mnie nie odchodził...jest wspaniały!! Nigdy taka szczęśliwa nie byłam, daje mi cudowne szczęście, każdemu człowiekowi na świecie życze takiego szczęścia jakie mnie dpotkało!!

Pozdrawiam was kochani!!;*
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez ane23 06 gru 2007, 19:46
Ja kiedyś byłam bardzo zaborcza. Teraz natomiast mam wobec męża wyrzuty sumienia za to co zdarzyło się w przeszłości. Za to że spotykałam się z jakimś facetem, za seks, za pocałunki, myślę że gdyby wiedział to napewno by mnie zostawił. Kiedyś też byłam z jego kumplem - takim dobrym przyjacielem - i teraz mam obsesję co będzie jak kiedyś znów coś do niego poczuję - przecież się spotykamy na stopie koleżeńskiej - co będzie gdy nie będę umiała tego kontrolować, a może o tym nie wiem a kocham tamtego, a męża nie? Czuję jakieś zagubienie, nie wiem czego chcę, kogo kocham? Nie wiem co znaczy kochać, no bo kto wyjaśni, kto poda objawy kochania? Skąd mam wiedzieć czy kocham tego czy tamtego, czy jeszcze innego? Strasznie mnie takie myśli stresują i co jakiś czas powracają :(
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do