SSRI/SNRI i miłość

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy po rozpoczęciu brania leków antydepresyjnych choć raz zakochałeś się?

Tak
12
60%

Nie
8
40%

 
Liczba głosów : 20

SSRI/SNRI i miłość

przez ICD-10 10 sie 2013, 10:28
No coz ja tu odrazu biorę na poprawkę, że to jest forum i będzie tu zawsze więcej skarg i narzekania, aniżeli dobrych wieści i zadowolenia. Znam to po sobie, gdyż gdy czułem się zle na leku to pisale zawsze 10 razy więcej postów, aniżeli gdy czułem się dobrze

-- 10 sie 2013, 09:32 --

Ja odstawiłem tydzien temu paro. Od poniedziałku jestem na wenli 75 i czuję wzrost amorków
Klomipramina 225mg
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
25 lut 2013, 16:57

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 sie 2013, 11:11
Michuj raczej zawarl wszystko co trzeba w swojej wypowiedzi. SSRI/SNRI maja to do siebie , że wyjalowiaja czlowieka emocjonalnie a to własnie emocje sa tym bodzcem, impulsem do zakochania, zawierania związków. Jezeli czyjes uczucie jest na tyle silne to moze zakochac sie nawet bedac na takim znieczulaczu jak paroksetyna ( plus naczelny kastrator). Z drugiej strony ssri hamuja obsesyjne myslenie do minimum a przeciez zakochanie/zauroczenie to wlasnie taka jedna wielka obsesja...(obsesyjne mysli o drugiej polowie). Jak dla mnie to ciezko o jakies fajne uczucia/emocje podczas bycia z druga osoba jak łyka sie antydepresanty. Czlowiek jest wtedy chlodniejszy, mniej wylewny i do wiekszosci rzeczy podchodzi rozumowo a nie emocjonalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez DelRey25 10 sie 2013, 11:18
Jestem na antydepresantach od 7 lat. Bywały też kombinacje z neuroleptykami, a obecnie biorę też Lamitrin, od sierpnia 2012. Zauroczony byłem wiele razy w ciągu tych 7 lat, niezależnie od leku, dawki itp. Obecnie zakochany. Jak nastolatek :D
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 sie 2013, 11:20
Widocznie nic nie jest w stanie zabic Twojej uczuciowosci:P. Jak ktos ma z tym problem i i juz ma splycenie emocjonalne to leki moga go dobic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez Michuj 10 sie 2013, 11:21
Nie chcę krakać, ale swego czasu u mnie takie szybkie zauraczanie się za gówniarza, prowadziło tylko do bardzo krótkich i jałowych związków.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez bittersweet 10 sie 2013, 11:31
Czlowiek jest wtedy chlodniejszy, mniej wylewny i do wiekszosci rzeczy podchodzi rozumowo a nie emocjonalnie.
No może takie związki sa trwalsze, sensowniejsze, niż te bazujące na burzy hormonów i seksie :roll:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 10 sie 2013, 11:35
Bardziej chodzilo mi o to ze taka osoba moze przejsc w ogole przejsc obojetnie kolo zwiazku:) . I nawet hormony tutaj nie pomoga bo beda znieczulone;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez DelRey25 10 sie 2013, 11:35
lubudubu napisał(a):Widocznie nic nie jest w stanie zabic Twojej uczuciowosci:P. Jak ktos ma z tym problem i i juz ma splycenie emocjonalne to leki moga go dobic.



O spłyconej emocjonalności wiem bardzo dużo. Były i takie momenty, ale nie zwalałbym wszystkiego na leki, bardziej na samą chorobę/zaburzenie.
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez bittersweet 10 sie 2013, 11:44
lubudubu, znam kobiety, ktore wychodziły za mąż, wcale nie dlatego, że były zakochane.... tylko z powodów "logicznych" : a bo chce mieć dzieci, albo wynieść sie od rodziców, bo w dwójke łatwiej itd.

Zawsze to potepiałam i czułam niesmak przy takich wyjasnieniach, ale może takie podejście ułatwia wytrwanie w związku. Te powody to jakaś podstawa, na której się cos buduje. A emocje to raczej nietrwałe są ; chociaż to ostatnie to pewnie zalezy od osoby. Z mojego doświadczenia - kiedy hormony przestawały buzowac i spadały rózowe okulary z nosa, zaczynało byc cięzko.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

SSRI/SNRI i miłość

przez ICD-10 10 sie 2013, 14:22
Fakt faktem kiedyś byłem bardziej kochliwy , ale też ta kochliwość nic mi nie dała - dużo koszy. Wręcz doprowadziła mnie do wniosku, że nikt mnie nigdy nie pokocha. Z tego powodu rozwinąłem depresję. To, że na lekach uczucia były mniej obsesyjne potraktowałem z ulgą. Czułem wtedy komfort, że zapdanuje nad sobą i nie wdepnę już w żadną nieszczęśliwą miłość.
Klomipramina 225mg
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
25 lut 2013, 16:57

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez monapayne 26 sie 2013, 21:26
Ja też mam zobojętnienie, dopiero wczoraj coś mi uczucia wróciły jak film oglądałam. Nie pamiętam jak to jest pożądać i kochać a nawet lubić czy czuć zainteresowanie człowiekiem.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez refren 27 sie 2013, 09:07
Byłam zakochana na SNRI - 75 albo 37,5 wenlafaksyny, nawet dość mocno i mam na lekach libido.
Jednak mam porównanie - bo przez parę miesięcy nie brałam leków i rzeczywiście wydaje mi się, że intensywniej się bez nich wszystko odczuwa, problem w tym, że nie tylko rzeczy przyjemne ale też i negatywne - przygnębienie, miałam więcej depresyjnych myśli, w tym negatywnych o sobie i zaczęły wracać natręctwa. Odkąd wróciłam do leku, czuję się "przytkana" emocjonalnie, choć nie tak, żebym nic nie czuła, ale czuję się i tak całościowo lepiej.
Z braniem leków czuję się między młotem a kowadłem, na razie będę dążyć do minimalnej dawki, ale nie odstawiać. To się u mnie sprawdza najlepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

SSRI/SNRI i miłość

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 27 sie 2013, 15:14
po nassa spadek libido?
no może bo to sedatywny środek dlatego?
a SNRI może, nie musi go zaburzać
teoretycznie duża dawka mirty i snri powinna dać przeciwny skutek


a co do miłości to nie wiem jak ssri wywoła anhedonię to albo dnri albo agoniści dopaminowi
załatwią to "wypranie z uczuć"
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

SSRI/SNRI i miłość

przez sylvek 27 sie 2013, 15:42
farmakologia to zdecydowanie za mało. Tutaj trzeba determinacji i wiedzy zeby z tego wyjsc. W kazdym razie jest to mozliwe.

ps. dopaminergiki nie pomagaja. Próbowałem metylofenidatu oraz pewnego innego srodka na ADHD z grupy RA (releasing agent).
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
14 mar 2013, 18:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do