Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez peace-b 16 wrz 2006, 23:51
Tak sobie myślę że chyba wielu z nas o tym marzy - wstać rano w innym ciele, bez lęków, nerwic. Ktoś kto czuje się nie atrakcyjny chciałby obudzić się w nowym "pięknym" ciele. Ktoś kto czuje się chory lub miewa problemy ze zdrowiem chciałby obudzić się w ciele silnym i zdrowym. Szkoda tylko że to nie takie proste - powiedzieć życzenie i obudzić się rano bez problemów.

Musismy każdego dnia walczyć aby ten dzień był lepszy i aby budzić się bardziej zadowolonymi!
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez peace-b 17 wrz 2006, 01:25
romi zgadzam się z gusią że nie powinnaś sie krępować aby o tym rozmawiać. Ja też w przeszłości myślałam że będę uznana za wariatkę ale potem zaczęłam stopniowo zwierzać się paru zaufanym osobom i musze powiedzieć że poczułam się przez to dużo lepiej. W dodatku okazało się że moi przyjaciele też miewają czasem różne lęki i stany depresyjne.

Najlepszym przykładem jest chyba jednak to forum. Moje czy Twoje myśli i lęki nie są odosobnione - spójrz jak wielu ludzi boryka się z identycznymi problemami, codziennie mijamy ich na ulicy. To naprawdę pomaga powiedzieć innym co nam leży na sercu. Jestem tu zaledwie od paru dni a już poczułam pewien komfort psychiczny i wsparcie...
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez romi 17 wrz 2006, 12:43
Teraz mi się śmiać chce z jednej sytuacji. Bolała mnie pierś - tak mi się zdawało, pobiegłam na usg. Doktor stwierdził, że nie ma żadnego guza. Pierś przestała boleć w momencie wyjścia z gabinetu. To samo było z żołądkiem - też okazało się że nic nie ma - i w cudowny sposób przestał boleć. Ostatnio powiększony węzeł chłonny zmusił mnie do zarejstrowania się na usg szyji - jak doktor mnie rejstrował przez telefon to stwierdził -"Pani u mnie ostatnio nie była?? A może dam Pani jakąś zniżkę i zrobimy usg tego, czego się da?? " Boże, najgorsze jest to, że miałam ochotę powiedzieć, że owszem karnecik by się przydał. Jedni chodzą na solarium, inni na usg. :) Ale nic - w poniedziałek zarejestruję się do psychiatry (na 15
ginekolog, na 16 laryngolog, 18.20 usg szyji więc pewnie gdzieś jeszcze wcisnę psychiatrę). Przez ten post to mi się humor poprawił :) Odezwę się jutro i napiszę czy czasem nie mam raka ucha środkowego - niezwykle rzadki ..... ale przecież się zdarza . :(

[ Dodano: Pon Wrz 25, 2006 2:49 pm ]
no to wam opowiem co się ze mną działo przez ostatni tydzień. Wybrałam się na usg - szyji i brzucha - od tego czasu nic mnie nie boli - bynajmniej z rzeczy przebadanych na usg. Potem wizyta u psychiatry - 2 godziny rozmowy i zapisała mi Coaxin - jednak ma zacząć działać dopiero za dwa tygodnie. Do tego w środę kolejna wizyta u laryngologa i okazało się, ze mam opuchniętą trąbkę słuchową. Pani doktor uspokaja mnie, że to nie nowotwór i z uwagi na moją nerwicę daje skierowanie na toografię komputerową. Jednak leki nie pomagają i nadal czuję, że zamiast trąbki w uchu mam wielką trąbę. Ponadto cały czas ciśnienie pod czaszką - a to z przodu a to z tyłu a to z boku. Więc dzisiaj umówiłam się na kolejną wizytę i kolejną - do neurologa. W sobotę byłam w sklepie i jakaś baba opowiadała że jej mąż zmarł na raka mózgu i też miał takie ciśnienie w głowie - tylko, że z tyłu. Masakra, przyleciałam do domu i wyłam przez cały dzień. Już nawet dzwoniłam żeby się umówić u bioenergoterapeuty pana Słodkowskiego. Ludzie - no przechodzę samą siebie, Niech ten Coaxin zacznie działać bo zrujnuje finansowo moją rodzinę. No masakra :( :( :(
Chcę do normalności :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 19:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Anula1_1 17 wrz 2006, 16:27
znam to uczuc ie neistety dobrze i szczerze go nienawidze. na szczescie juz jakis czas tego nie mam...ale bywało ze mialam tak codziennie. Pamietam jak w moje urodziny w lipcu kolezanki przyszly do mnie a ja w ogole bylam nie do zycia...nie chcialo m isie z nimi siedziec, patrzylam sie jak jakaś otępiala, nie mogłam skupic wzroku na jednej rzeczy, w ogole było okropnie, myślałam"Boze, gdzie ja jestem, co ja tutaj w ogole robie"...cos okropnego:( Albo jak bylam na mazurach pierwszego dnia siedzialam z chlopakiem na werandzie domku, bylo juz ciemno i on tak patrzy na mnie i pyta co ja taka spięta jestem, a ja normalnie sie czulam jak w innym swiecie, jakby do mnie nie doceierało gdzie jestem....zuepłne odrealnienie. Także nie jestes sam i z tego co czytałam tu na forum to nie ejst nas dwoje, ale sporo sporo więcej z takimi odczuciami...ale jak przestaniesz skupiac na tym uwage i w ogole przestaniesz skupiac uwage na sobie, powinno powoli przechodzic. Powodzenia
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

Czy ktos mi odpowie na pytanie? POMOCY

przez Adaś2222 17 wrz 2006, 19:04
Zadam wam pytanie czy w tym życiu można być szcześliwym? Bo wnioskuje z Biblii i kazań, że w tym życiu nie można być szcześliwym tylko trzeba cierpieć. Pomożcie bo ta myśl, że całe życie to cierpienie mnie po prostu zabija!!!!!!!!!! Z niczego się już nie moge cieszyć!
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Avatar użytkownika
przez peace-b 17 wrz 2006, 19:48
Oczywiście że można. Spójrz na beztroskich ludzi dookoła którzy nie mają problemów i tylko cieszą się życiem (lub też mają problemy ale sobie z nimi radzą). Cieszyć można się nawet z drobiazgów i moim zdaniem to właśnie jest najcenniejsze szczęście + posiadanie ukochanej osoby a nie pieniądze i willa z basenem.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Adaś2222 17 wrz 2006, 19:51
Dziekuję za pomoc, ale ta myśl że nie można być szcześliwym jest we mnie ukorzeniona, psycholog probuje ja ze mnie wyjąć lecz cieżko jest no i po dzisiejszym kazaniu tym bardziej ;( Pocieszcie mnie jeszcze jakos bo mam chwilowa depresję ;(
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

przez Adaś2222 17 wrz 2006, 19:54
w kościele ksiądz powiedział, że nasze życie jest jak ukrzyrzowanie Jezusa, ze cierpienie bedzie przez całe życie i nigdy nas nie opuści jednie śmierć nas wyzwoli. I jak tu sie cieszyć :(
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

przez JanRO 17 wrz 2006, 21:10
Och Suzuki za bardzo sie sugerujesz ksiedzem,ja tez ostatnio czesto chodze do kosciola i czesto sie modle,ale uwarzam ze ksiadz interpretuje biblie na swoj sposob,życie nie musi byc cierpieniem,tez byłem dzis na mszy i kazanie było OK.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez madam jamar 17 wrz 2006, 21:16
a nie jest to tak, że w życiu cierpienie cały czas przeplata się ze szczęściem? nie da się być szczęśliwym przez całe życie. a wg biblii po śmierci następuje wieczne szczęscie (w niebie) albo też cierpienie (w piekle).
a życie to chyba cierpienie, ale też i szczęscie. tyle że nie da się być zawsze szczęśliwym.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 sie 2006, 00:12

przez Altan 17 wrz 2006, 22:02
Wydaje mi sie ze troche zle zinterpretowalas kazanie ksiedza. Podejzewam ze ksiedzu chodzilo o to iz smierc jest niejakim wybawieniem od cierpienia ale na pewno nie jest jedynym rozwiazaniem. W zyciu kazdego czlowieka potrzebne jest troche cierpienia zeby mogl docenic to co ma i pod wplywem tego cieprpienia mogl cos zmienic aby pelniej kozystac z tego co ma. Powinnas cos zmienic w swoim zyciu. Znalesc jakies hobby i cel. Ja na przyklad lubie jezdzic na rowerze. Dobrym rozwiazaniem jest tez przygarniecie jakiegos zwierzaka. Ja mam kota i uwielbiam patzrec jak sie wyglupia i wariajuje. Na prawde super sprawa i potrafi jak malo kto poprawic mi nastroj.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 wrz 2006, 15:16

Avatar użytkownika
przez peace-b 17 wrz 2006, 23:17
Wiesz co Suzuki nie chcę Cię obrażać ale coś mi się wydaje że religia jest powodem Twojej depresji. Może zmień wiarę na buddyzm lub coś innego optymistycznego a przestaniesz mieć dylemat moralny i zakompleksiać się zasłyszanymi głupotami. Zamiast bezkrytycznie słuchać co mówią inni sam/a oceń fakty, poobserwój otoczenie i wyrób sobie własne zdanie. I przede wszystkim walcz o własne szczęście i szukaj go w każdej chwili, każdego dnia!
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do