Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Dwa sny

przez wojtek_112 05 cze 2006, 22:13
Witam wszystkich, jestem "chory" na nerwice od 14 roku życia (moment pójścia do liceum), teraz mam lat 23 .Nigdy nie byłem na terapi i na razie nie mam zamiaru tego zmieniać, więc te pare lat były pełne upokorzeń , oraz wielu "kosmicznych"zdażeń i stanów(np.byłem przekonany że to sam Bóg zsyła na mnie kare na zasadzie gromu z jasnego nieba).Ponieważ jednym z filarów mojego stanu jest zerowa pewność siebie(nabyta), bardzo niska samoocena(nabyta), oraz poczucie wstydu(także nabyte lecz prawdopodobnie już w pierwszych latach życia) i poczucie winy , bardzo wiele rozmyślałem (początkowo z przymusu, potem coraz bardziej świadomie i z dystansem) na temat swoich zachowań, stanów,idei,zasad...na temat sympatii, antypatii i ich powodów, analizowałem też zachowania innych ludzi, co je motywuje ,co ogranicza itd...itp...Zagłębiałem sie też coraz bardziej w emocjonalną rzeczywistość mnie otaczającą ,oraz w swoją przeszłość.I teraz chciałbym sie z wami podzielić malutką częscią swojej przygody z nerwicą.

W wieku 20 lat zaczęło mnie zastanawiać to ,że jestem prawiczkiem.Samo w sobie nic złego , ale moje myśli krążące w okół tego tematu wykluczały sie i niektóre z nich określiłbym jako "ciężkie".Niby nie uważałem , żeby seks przedmałżeński to było coś złego, ale z drugiej strony moralizowałem w oparciu o koścelne nauki i kiedy ktoś potwierdzał te niby moralne mądrości czułem coś w rodzaju subtelnej ulgi, uspakajałem sie(to jest ta droga).Z drugiej strony jak byłem odcięty od takich potwierdzających głosów, czy to medialnych ,czy kościelnych,czy innych ludzi , ten pomysł o seksie po ślubie coraz bardziej sie odemnie "oddalał" i "ciążył",jakby był czymś z góry nażuconym, czymś co w jakiś sposub mnie blokuje i ogranicza, podejżewałem nawet ,że może Bóg wybrał dla mnie role księdza(,znowu ten koleś).HAHAHA dobry kawał , ale tak było.Ciekawe że potem oceniając to wszystko z pewnego "dystansu" nie łączyłem tego z seksualnością.Wywnioskowałem że była to chęć poprawienia własnego wizerunku we własnych oczach.
Oczywiście były to procesy wielomiesięczne ,jeśli nie wieloletnie

Innym tego typu procesem jaki chciałbym opisać, miał miejsce w czasach podstawówki.Były to bardzo ,bardzo dawne czasy , kiedy byłem swego rodzaju "niezniszczalny".Wychowałem sie w "złej" dzielnicy dużego miasta,od kąd pamiętam czas wolny spędzałem na podwórku z kumplami ,siostra nazywała mnie dzieckiem wojny. Byłem jednak ,też nieznośnie nieśmiały(w nie których sytuacjach) i chyba wrażliwszy niż inni, uczyłem sie nie żle chociaż szkoła była dla mnie miejscem robienia sobie jaj , a nie nauki.Można powiedzieć ,że byłem jednym z "liderów"klasy( dzisiaj patrze na to zupełnie inaczej).W czasie gdy zacząłem dojżewać zacząłem wykożystywać swoje "możliwości wpływania" na innych,do budowania przepaści między męską a damską częścią klasy(oczywiście zupełnie nie świadomie).Nie ma sensu żebym sie w to bardziej zagłębiał .W każdym bądz razie , skończyło sie na paru konfliktach, oraz na tym że jedna z nauczycielek podjeła sie "mediacji"między zwaśnionymi stronami, co przyjmowało forme pozalekcyjnych zajęc i rozmów.Oczywiście było to dużo bardziej skomplikowane.Te rzeczy oceniłem jako chęć kontroli i posiadanie władzy(prawdopodobnie powodowane jakimiś zaburzeniami osobowości)

Nie dawno podczas czytania podrozdziału odnośnie seksualności w książce"Toksyczny Wstyd" John Bradshaw, jakby mnie olśniło.Przypomniałem sobie dwa zdażenia z dzieciństwa i połączyłem z wyżej opisanymi sytuacjami
1. Wiek 3 lub 4 lata, zajżałem mamie pod spudnice, nie wiem co sie potem stało(znając moją mame może to i lepiej) , ale pamientam ,że przed moją pierwszą spowiedzią świętą ,miałem straszny dylemat jak ztego wybrnąć nie podając w moim przekonaniu największego grzechu jaki mogłem sobie wyobrazić.Może to zabrzmi głupio ale nie było siły , która mogłaby mnie zmusić do wyjawienia mojego największego i najbardziej wstydliwego sekretu.Poprostu o tym nie wspomniałem do ostatniej chwili bijąc sie z myślami.
2.Przedszkole , grupa chłopców podczas leżakowania dotykała dziewczynki tam gdzie nie powinni, karą było przejście przed całym przedszkolem ze spuszczonymi spodniami , przy akompaniamencie salw śmiechu.Przy prubie stanięcia za kolegą czy zasłaniania rękoma przedszkolanki biły.

Po złożeniu tego w całośc jakby coś we mnie pękło, poczułem sie gorzej , byłem pewny że na ulicy czy w czytelni wszyscy sie ze mnie śmieją i na mnie patrzą.Podejrzewałem że jestem brudny lub coś mi sie przyczepiło, ale prubowałem zachować tważ i udawałem(nie wiem czy przed sobą czy innymi), że wszystko w porządku, nie chciałem sie "odkryć".Tego dnia czy kolejnego pobiłem chyba rekord świata w liczbie masturbacji , przez pierwsze dwie noce miałem sny erotyczne(nawet rano większość pamientałem),cały czas dziwnie sie czułem i jakbym wzrosła moja porządliwość seksualna.Trzeciej nocy miałem dwa sny , które pamientam do dziś choć mineło pare miesiący.Moją uwage zwróciło też pare innych szczegółów.

Pierwszy

Jestem psychopatycznym mordercą jak z horroru, o nadprzyrodzonej sile i możliwościach.Wybieram sobie ofiare i czekam na nią w nocy w parku.Stoje na górze schodów do których zbliżają sie cztery postacie, zakapturzone i w czarnych długich płaszczach.Moi jacyś dwaj pomocnicy zasłaniają mnie czarnymi parasolami .W momencie w którym postacie wchodzą na schody, zrzucam przez parasole martwą matke mojej ofiary(to najbardziej zwróciło moją uwage z innych powodów niż opisałem wyżej).Postacie rozbiegają sie, jednej z nich podwija sie płaszcz ,pod którym zauważam żółte spodnie, już wiem że to ten którego szukam.Siadam na dolnych stopniach schodów, jakimiś ruchami rąk zabijam ofiare na odległość.Jednak on zaczyna sie ruszać, wstaje,idzie potem zaczyna biec.Teraz jesteśmy na ścieżce(w parku nie daleko schodów) , ja żucam i przebijam go jakąś włócznią czy dzidą.On nawet nie drgnie i znika za dużym krzakiem czy dzrzewem.Ja w tym momencie już rozumiem że trafiłem na coś silniejszego Pchany ciekawością ,zaglądam za ten krzak i widze jakiś zwieże wielkości średniego psa, jest jednak bardzo mocno zbudowane, sprawia wrażenia wykutego w kamieniu , jest owłosione.Ja unosze sie nad ziemie i zaczynam przed nim uciekać.Uciekam z przeświadczeniem że jestem szybszy i że nigdy mnie nie złapie.

Drugi

Jade pociągiem , do mojego przedziału wsiada przerażona kobieta(lub już w nim siedziała).Po czym jakiś facet z ródą brodą(chyba student), coś czyta.Ta kobieta na jego widok robi sie bardziej przerażona i czujniejsza, obserwuje go.Wjeżdżamy do tunelu, jest ciemno jednak w błyskach światła widze jego twarz.Jest przerażająca, kobieta zaczyna krzyczeć.Uważałem, że jej odbiło, lecz teraz ja tez to widze.Po chwili jakby tłumienia czegoś , czy prubie opanowania sie, nie wytrzymuje i zaczynam krzyczeć strasznie przerażony i zwijam sie w kłębek ze strachu.W tym momęcie wszyscy zaczynają sie bać mnie, obserwuje mnie siostra.

Jeżeli ktoś jest w stanie to zinterpretować(jeżeli w ogóle jest co), to będe wdzięczny.Ja mógłbym być nie obiektywny, obiło mi sie o uszy , że dzikie zwieże symbolizuje seksualność, a lot cheć oderwania uczuć od ciała(czy coś takiego)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez toro 05 cze 2006, 23:09
Niestety, takie jest spoleczenstwo, wiec raczej ukrywam swoja orientacje i niewiele osob wie o mnie z moich znajomych. Nie ma w sumie i tak czym sie chwalic, ale nie chcialbym bac sie tego, ze ktos sie moze dowiedziec, bo moge miec z tego tytulu co najmniej nieprzyjemnosci.

Jestem dosc towarzyska osoba, lubie przebywac wsrod ludzi, rozmawiac, jestem otwarty wiec moze dlatego nie mam nic przeciwko psychoterapii. Moze z powodu cech mojego charakteru choroba nie postepowala tak szybko tylko postepowala przez lata w raz z nowymi problemami. Pamietam, ze kiedys balem sie tlumow, teraz raczej nie. Boje sie roznych rzeczy blizej nieokreslonych, jest to lek w roznych sytuacjach, bywa, ze sam sie nakrecam. Czasem drze ze strachu az... na szczescie rzadko sie tak silny napad leku.

Wierze, ze psychoterapeuta mi pomoze, wskazujac droge bym sam sobie umial pomoc.

Pozdrawiam i dzieki za wsparcie
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 cze 2006, 22:57

przez zeyland 05 cze 2006, 23:10
Wielkie dzięki dla wszystkich dzisiaj pierwszy dzień poczułem się lepiej i oby tak dalej.
zeyland
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wszystji trzymam w sobie to mnie meczy..

Avatar użytkownika
przez NcL 05 cze 2006, 23:24
sluchajcie problem jest taki.. mianowicie wszystkie problemy trzymam w sobie non stop o nich mysle itd... i nieumiem sobie poplakac tak jak inni .... chodz wiecie jak sa jakies wzruszajace chwile to ofszem cisnie mnie na plakanie,ale co do mojego problemu to normlanie wiecie zamykam sie w sobie i mysle non stop o problemach a nie potrafie sie wyplakac :( macie tak ?
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez darekk 05 cze 2006, 23:30
ja tak mam ale przede wszystkim z tego powodu że nie mam z kim porozmawiać o moich problemach i chorobie. najbliższe mi osoby wysmiewają tę chorobę i wmawiają mi że jestem chipohondrykiem i symulantem. wlasnie dlatego męczę wszystkoo w sobie
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 09:42
Lokalizacja
Wrocław

przez toro 05 cze 2006, 23:52
Ja tez tak mam. Pewnie to jest problem kazdego nerwicowca, ze sie tlumi emocje, stad pewnie bierze, sie ta choroba.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 cze 2006, 22:57

przez shadow_no 06 cze 2006, 00:24
Również tak miałem, i poniekąd jeszcze mam.
Mam problem z wyrażaniem emocji, ciężko mi jest się wygadać. Dawniej problemem było to, że nie miałem komu - teraz głównie poprostu nie potrafię.
Ważne, żebyśmy się starali. Uszy do góry.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez hedanos 06 cze 2006, 01:09
--------------------------------
Ostatnio edytowano 13 lip 2006, 20:58 przez hedanos, łącznie edytowano 1 raz
hedanos
Offline

przez wojtek_112 06 cze 2006, 09:25
Może ci pomóc spisywanie takich problemów i myśli.Sądze że gdybyś szczerze o tym komuś opowiadał to bys sie popłakał
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez Virginia 06 cze 2006, 12:03
Zgadzam sie z Hedanosem, nikt przy zdrowych zmyslach, kto nie jest zawodowym terapeuta nie podejmie sie proby interpretacji.

Nie wiem dlaczego meczysz sie tak dlugo ze swoimi problemami, z tego co piszesz to nieustannie probujesz sobie pomoc, ale mozliwosc znalezienia pomocy u kogos kto naprawde moglby pomoc odrzucasz juz w drugim zdaniu!!

Wiesz poczytalam sobie kiedys u Karen Horney o interpretacji snow i jest to bardzo bardzo trudne, bo sny to kod podswiadomosci, rzeczy ktore napisales moga symbolizowac sprawy na ktore w zyciu bys nie wpadl. Trzeba bardzo dobrze znac czlowieka, jego sytuacje wewnetrzna, poznac mechanizmy jego problemow, a dopiero pozniej szukac linku z symbolami z marzen sennych.

Moje zdanie jest takie, ze Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana i sam, chociaz jestes niewatpliwie inteligentna i swiadoma siebie osoba, nie jestes w stanie sobie pomoc tak jak moze to zrobic dobry (obiektywny) terapeuta.
Powinienes zastanowic sie co wzbrania Ci pojsc do psychologa. I sprobowac to pokonac.

Znam takze ludzi, ktorzy bardzo lubia "taplac sie" w swojej psychice, bo jest to jedno z ich ulubionych zajec. Moim zdaniem do niczego ono nie prowadzi. Tracisz mnostwo czasu i energii drepczac w miejscu.

Pozdrowienia, zycze owocnych przemyslen. :D
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Choroba dwubiegunowa

Avatar użytkownika
przez kasica73 06 cze 2006, 12:30
Cześć.Wczoraj zdecydowałam sie na prywatną wizytę u psychiatry,bo nie mogłam już wytrzymać z objawami a lekarza w przychodni mam umówionego dopiero na 25.Pani doktor spodobała mi sie od samego początku.Potem były rutynowe pytania i przez godzine rozmawiała ze mna na temat moich objawów,rodziny itd.Po rozmowie zapytałam o diagnozę,byłam pewna na 100%,że to nerwica depresyjna.Okazało sie,ze mam,cytuję:depresja,lek uogolniony z napadami paniki,choroba afektywna dwubiegunowa.Zatkało mnie szczerze mówiąc,bo troche czytałam na forum o tej chorobie i z reguły wszyscy sie jej strasznie boją.Powiedzialam o tym lekarce ale ona nie podzieliła mojego zdania i powiedziała,że nie mam się czego bać.Dostałam efectin er,depakine chrono i xanax w napadzie lęku.Lekarka powiedziała,że wszystko bedzie ok.Po przyjsciu do domu zaczęłam grzebać w necie na temat choroby i jej objawów i muszę przyznać,ze trochę zwątpiłam,że ją mam.Niby niektóre objawy lzejsze sie zgadzają ale nie wszystkie.Owszem,mam stany depresyjne ale nie mam manii takich jak opisują w objawach.Podobno ta choroba jest ciężka do zdiagnozowania.Nie wiem co myśleć.Pójdę jeszcze tego 25.06 państwowo i ciekawe czy diagnoza się powtorzy.Mam pytanie o leki,które mi przepisała psychiatra.Czy ktos brał takie same i jak się po nich czuliście,mieliście efekty uboczne?Tego boję się najbardziej.Kaśka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
30 maja 2006, 12:29
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez seba 06 cze 2006, 13:09
Zdecydowanie dziwna diagnoza,ale nie jestem lekarzem.Zestaw lekow tez nieco dziwny.Depakine jest rzeczywiscie stosowany przy CHAD jako stabilizator nastroju,ale polacznie go z innymi lekami o ktorych piszesz jest dla mnie nieco nietypowe.Nie wiem na jakiej podstawie psychiatra stwierdzil u Ciebie CHAD skoro nie miewasz stanow manii,a jest to charakterystyczne dla tej choroby.Co do skutkow ubocznych lekow to poczytaj sobie w dziale z lekami.O Effectinie i Xanaxie znajdziesz tam wiele.Co do Depakine to bralem przez krotki czas na zlagodzenie objawow odstawiennych zwiazanych z Xanaxem wlasnie.Chyba najlepiej jak pojdziesz do drugiego lekarza i sprawdzisz czy diagnoza sie potwierdzi.wtedy bedziesz miala 100 % pewnosci.Glowa do gory.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 11:40
Lokalizacja
Gliwice

przez reirei 06 cze 2006, 13:18
Słuchaj, nie chce oceniać Twojej lekarki, ale mi także zdiagnozowano kilka lat temu ChAD i to było jedno wielkie nieporozumienie. Tak jak pisał seba, ta choroba charakteryzuje się wyraźną symetrią nastrojów, jeśli nie masz stanów euforii to może pójdz na wszelki wielki na wywiad do innego lekarza
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez kasica73 06 cze 2006, 14:02
Dla mnie to też była dziwna diagnoza.Niestety kontakt z drugim lekarzem mam dopiero po 20.06 a pieniedzy na prywatnego już nie mam.Pomyślałam więc,że może pobiorę effectin skorostosuje sie go w nerwicach a resztę zostawię do wizyty u innego lekarza,niech zadecyduje.Effectin ER 75 też mi dziwnie przepisała.Przez 2 tygodnie 1 rano,po2 tygodniach 2 rano.A przecież on jest o przedłużonym działaniu,wiec chyba za duża dawka.Co myślicie o tym?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
30 maja 2006, 12:29
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do