Somatyzacje w nerwicy - watek zbiorczy.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez milka 20 lip 2006, 07:42
aniołku, nerwica to podstępna choroba, życie tak naprawdę jest piękne, ale nie dla nas nerwicowców. My jesteśmy skupieni tylko na swojej chorobie, przynajmniej ja tak mam. Jednego dnia wydaje mi się, że jest absolutnie wspaniale i tyle rzeczy chcę jeszcze zrobić, a potem nie mam sił wstać z łóżka po kolejnej nieprzespanej nocy. I w sumie to wygląda tak, że chciałabym coś zrobić, ale mi się nie chce. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak jest. Nerwica jest w wielu sytuacjach dobrym "alibi". Ja tak to czuję. Wiem, że ta choroba bardzo ogranicza moje działania, ale gdzieś tam głęboko w sobie kurczowo się jej trzymam. Nawet jak czegoś nie zrobię, tak jak powinnam, np. nie posprzątam, czy nie zrobię zakupów, zawsze mogę powiedzieć mężowi, że nie dałam rady, źle się czułam...itd, itp... Wygodne prawda?? Myślę, że właśnie tak jest, że pielęgnujemy w sobie tą zmorę w ściśle określonym celu...
Jeżeli chodzi o leki, one tylko tłumią nasze szalone emocje. Ja po lekach czuję się fatalnie, na psychoterapię nie chodzę z różnych powodów.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Avatar użytkownika
przez aniołek 20 lip 2006, 11:48
Dziekuje Milko za odpowiedz!Ale zastanawiam sie jak w takim razie sobie radzisz z tym wszystkim bez leków i bez terapi?
ja dzisiaj wykupilam efectin i obiecywalam sobe,ze nie bede czytac skutkow ubocznych,ale niestety to bylo silniejsze :) jejuuuu ja nie chce brac tych swinstw,ale naprawde jest znowu zle,ale kidys ktos madry powiedział mi,że lęki maja swoj początek i swoj koniec....bardzo chciałabym w to wierzyć!
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

przez Moniczka 20 lip 2006, 12:27
Aniolku,czy wiesz ze pieklo ktore przechodzisz i w konsekwencji nerwica moze zdarzyc sie kazdemu?Ty mialas patologiczne dziecinstwo-ja najcudowniejsze pod sloncem,Ty bylas z tyranem-ja mam kochajaca rodzine i narzeczonego.Jezdze w ukochane gory,czytam cudowne ksiazki,slucham pieknej muzyki,mam przyjaciol i niebanalne zainteresowania i....NERWICE LEKOWA Z ATAKAMI PANIKI.Lek towarzyszy wszystkiemu co robie,jem,spie,wchodze na szczyt,jade samochodem,rozmawiam z ludzmi a tu serce wali,rece drza,kula w gardle,strach przed choroba psychiczna,brak nadziei,depresja z zalamaniami.I powiedz mi od czego jestem o krok od szalenstwa?????Przezywam wolnoplynacy koszmar kazdego dnia i najgorsze,ze nie wiem dlaczego...Napisalam Ci to bys wiedziala,ze nie tylko Ty tak masz i ze to iz w zyciu nie wyszlo nie oznacza ze jak jest inaczej to nerwica nie dopadnie.I skad to chorobsko sie bierze,no powiedz skad????Nie wahaj sie isc po porade i leczyc to swinstwo.Powodzenia.
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez milka 20 lip 2006, 13:55
Aniołku, wcale nie powiedziałam, że radzę sobie bez leków i psychoterapii. Jest mi czasem ciężko jak cholera. Ostatnio staram się być stale w ruchu, szukam sobie zajęć, bo bezruch i monotonia powoduje przypływy złego samoopoczucia. Walczę każdego dnia ze sobą, głupimi myślami, lękiem i muszę to w końcu pokonać.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Avatar użytkownika
przez aniołek 20 lip 2006, 14:04
Moniczko naprawde bardzo ci wspolczuje i dziekuje za wsparcie!
Napisałas,że lek towarzyszy ci nawet podczas jazdy samochodem,ja bardzo bym chciala mieć prawko nawet juz zdalam testy,wiem,ze świetnie jeżdze ale boje sie zdać egzamin bo jak jade samochodem to mam ciagły lęk,że cos zlego sie stanie i cala jestem podenerwowana.Ciekawa jestem jak radza sobie ludzie z lękami jeżdżac samochodem czy to naprawde jest niebezpieczne!~? :(
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

przez madeline20 20 lip 2006, 20:20
chciałabym mieć tyle odwagi w sobie co ty!!! ja nigdy nie dałam rady walczyć bez wsparcia... psycholog, psychiatra, leki ...koszmar...ale podziwiam twoje nastawienie do życi.... trzymaj tak dalej!!!lecz sie!!!staraj!!! a na pewno ci sie uda!!!!!!
trzymaj sie cieplutko papapa
Kochac siebie to przemawiac do siebie naprawde łagodnie i czule.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 maja 2006, 19:00

przez Moniczka 20 lip 2006, 20:47
Aniolku,kochana ja nie mam prawa jazdy-mowilam o jezdzie autem ogolnie jak ktos inny prowadzi.Tego sie nawet boje!sama nigdy bym nie poszla na nauke jazdy i jeszcze na egzamin-z atakami paniki!Zreszta,po co mi prawko-niech inni mnie woza bo ja przez swoja nerwice mam pewne organiczenia
Moniczka
Offline

przez betty 20 lip 2006, 21:04
Moniczko, juz Ci wczesniej odpisalam w innym temacie, ale czytam sobie tutaj Twoje posty i od razu mi sie nasuwaja mysli, i po prostu Ci pisze, chcesz zaakceptuj, nie chcesz nie akceptuj...
piszesz, ze masz cudowna rodzine, narzeczonego, gory, ksiazki... wiesz, u mnie nerwica tez nie powstala z powodu tyranow, przemocy czy czegos w tym rodzaju... prawdopodobnie powstala, bo niestety nie zostalam nauczona samodzielnosci... i teraz z nerwica jest mi jeszcze trudnije podejmowac decyzje i zrobic cos samodzielnie... Twoje ponizsze zdanie mnie przerazilo...
Moniczka napisał(a):sama nigdy bym nie poszla na nauke jazdy i jeszcze na egzamin-z atakami paniki!Zreszta,po co mi prawko-niech inni mnie woza bo ja przez swoja nerwice mam pewne organiczenia

Milka ma racje mowiac, ze nerwica to nasze niezle ALIBI...i tu wlasnie takim alibi sie poslugujesz... dlaczego nie pojdziesz na to prawo jazdy, i pokazesz sobie, ze potrafisz, ze nerwica nie bedzie kierowac Twoim zyciem..... no chyba, ze tego prawa jazdy nie chcesz... Twoj wybor...
powiem Ci tylko, ze ja robie wszystko co mi do glowy przyjdzie... bo zaczelam odrozniac moje stany : nie chce, bo rzeczywiscie nie chce, czy moze nie chce, bo sie boje....
jezeli nie chcemy, bo sie boimy, to na przekor nerwocy powinnismy wykonywac kazda czynnosc, mimo, iz nam nogi sie trzesa, w glowie huczy ecc. ja sobie mowie wtedy "OK. zemdlej w koncu, chociaz raz w zyciu pokaz mi ze zemdlejesz..." i jakos jeszcze nigdy do tego nie doszlo, a czynnosc zostaje wykonana, poczym ja czuje sie silniejsza i co najwazniejsze powiem sobie "dalas rade, super, podobasz mi sie, trzymaj tak dalej"... i to jest moja droga bo wyzdrowienia
pozdrawiam ponownie
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Moniczka 21 lip 2006, 08:47
O nie Betty,na prawo jazdy nie ide bo mnie to nie ciekawi,nie chce miec prawa jazdy bo uwazam,ze technicznie sie do tego nie nadaje (ponad miesiac jeden pan uczyl mnie zmiany biegow i nie moge sie nauczyc,skonczylo sie jego krzykiem i moimi nerwami), a poza tym jest to nudne jak flaki z olejem.Wole byc pasazerem.Wiem,ze robienie wszystkiego na przekor nerwicy to dobry sposob ale niestety kochana,nie zawsze sie da...Czasem czlowiek nie jest w stanie wstac z lozka.A prawo jazdy ma jeszcze inny wymiar: z atakami paniki kierowca staje sie potencjalnie niebezpieczny na drodze.Mnie leki dopadaja w najmniej oczekiwanym momencie i nie chcialabym narazac pasazerow i ludzi w innych autach na nagly wypadek.Nerwica to nie jest ALIBI; to zaburzenie jak pare innych i czasem powoduje pewne ograniczenia, o ktorych jednak trzeba pamietac a nie tylko odstawiac chojraka!
Moniczka
Offline

przez betty 21 lip 2006, 10:08
MOniczko, jezeli po prostu nie masz ochoty robic prawa jazdy, to nie ma problemu...zrozumialam, ze nie chcesz, bo jestes ograniczona... owszem nerwica jest ograniczeniem, ale to my sobie to ogranicznie tworzymy... nie mowie od razu isc i gory przestawiac, ale powoli malymi kroczkami. Jezeli jest az tak zle, ze nie da sie wstac z lozka, to wtedy z tego lozka wlasnie trzeba wstac na przekor nerwicy. Jezeli ktos juz z lozka wstaje bez problemu, to robi kolejny krok do przodu itd., z nami jak z dzieckiem... :)
tez sie zastanawiam czy nie jestem zagrozeniem na drodze jak prowadze samochod, ale wtedy mysle sobie, ze przeciez nic mi sie nie stanie... najgorsze co moze mi sie stac to, ze dostane ataku paniki...wtedy zwalniam, staje na poboczu i przeczekam, a jak nie dam rady to i pogotowie wezwe...
Ja w Rzymie mialam pania psycholog na drugim koncu miasta (do tych lepszych warto dojezdzac)... za kazdym razem zawozil mnie moj chlopak i czekal tam na mnie az skoncze... pewnego dnia nie mogl mnie zawiezc, dal mi kluczyki i powiedzial jedz... najpierw myslalam, ze oszalal, ale potem pomyslalam, ze w koncu jezeli nie zrobie tego pierwszego kroku, to juz zawsze bede uzalezniona od innych. Wsiadalam i pojechalam, w drodze do pani psycholog bylo mi wszystko, balam sie o wszystko i jechalam w korkach, na swiatlach czerwonych w max napieciu... ale jak dojechalam to odetchnelam, a w drodze powrotnej czulam sie super, wlaczylam muzyke na maxa i spiewalam wyrzucajac z siebie poprzednie napiecie... dojechalam do domu i bylam z siebie po prostu dumna... :)
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Moniczka 21 lip 2006, 10:18
Betty,Ty po prostu musisz zrozumiec ze nie kazdy ma tak "przystosowywalna" nerwice jak Ty.Widocznie nie zdarzylo Ci sie naprawde byc przykuta do lozka przez nerwice skoro mowisz,ze wtedy po prostu trzeb wstac i isc...Bzdura...Jak sie nie da wstac to jak wstac?Czy ludziom chorym na raka tez powiesz,wstancie z lozek,oderwijcie kroplowki to wtedy pokonacie swoje slabosci??????I nie mow,ze nerwica to nie rak.I to i to jest choroba tyle ze na innym tle.Moja nerwica ma ciezki przebieg,na tyle ze wiecej organizmu sie tej nerwicy poddaje niz z nia walczy.A jak nawet probuje walczyc,to przewaza zawsze nerwica.Tak to jest niestety...
Moniczka
Offline

przez betty 21 lip 2006, 10:30
Moniczko, tez mialam okresy kiedy nie potrafilam wstac z lozka, i wiem co to znaczy, balam sie isc do lazienki i zamknac sie w niej, bo balam sie ze mi sie cos tam stanie i inni nie beda mi mogli pomoc... i nie byly to same obawy, ale i rowniez ostre objawy fizyczne, ktore powodowaly, ze nie wiedzialam co sie ze mna dzieje... dlatego bralam tabletki, bo jak jest bardzo zle, to wiadomo, ze sama silna wola nie starczy... nerwica chyba nie potrafi byc przystosowalna... faktem jest, ze teraz znowu zaczne brac leki, bo postanowilam cos zmienic w moim zyciu, ale nie mam az na tyle odwagi i sily... i chce sie wesprzec tabletkami, moze to dziwnie brzmi, ale chce cos zrobic, bo ja tez juz nie moge tak zyc...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez cital 23 lip 2006, 21:59
emiflo napisał(a):Staram sobie jednak tłumaczyć,że umrzeć nie jest tak łatwo Smile


Słusznie podejście, i tak trzymać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
21 lip 2006, 14:36

Avatar użytkownika
przez problemik 25 lip 2006, 18:30
Witam wszystykich nawet nie wiecie jak was doskonale rozumiem, mam identyczne objawy jak wszyscy w tym temacie, to trzesienie mnie poprostu wykancza, ja sie trzese prawie caly czas nawet przy kolegach i gdy siedze przy kompie a niczym sie nie stresuje, a gdy przyjdzie pojsc do sklepu lub zrobic cos precyzyjnego, byc u fryzjera to trzese sie jeszcze mocniej , tak jak ktos wyzej wspominał po spozyciu alkoholu czuje sie jakby tego problemu nie było albo poprostu o nim zapominam :lol: kurcze boje sie sytuacji w ktorych bede musial wskazywac cos na tablicy lub cos w tym stylu ;/ czasem tez mysle czego akurat ja :( ale widze ze jest wiecej takich osób i ciesze sie ze znalazlem to forum :) jestem z wami ;) [/b]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
24 lip 2006, 22:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do