Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 07 cze 2012, 23:15
A ja zacznę od prostego /cenzura/. Od marca nie miałem ataku paniki. Jedynie jakieś chwilowe lęki czy uczucie dyskomfortu, ale to mijało w chwilę. Ostatnie ponad dwa miesiące były niesamowicie udane. Przestałem zamartwiać się o serce, miałem badanie holterowskie, które wykazało, że totalnie nic mi nie dolega. To było jedyne badanie na serce, którego jeszcze nie wykonałem, no oprócz wkładania sondy. Leczę s136/82ię od pół roku na psychoterapii poznawczo-behawioralnej i łykam Seronil. Jakieś 15 min temu poczułem coś jakby ściąganie w sercu. Olałem to, bo wiem, że serce zdrowe. Ale kiedy po minucie poczułem znów i znów i znów etc. to zaczęła się fala gorąca, strach i lęk jednocześnie. Mierzę ciśnienie 136/82 puls 60 rytmiczny, więc wszystko w normie. No ale dalej coś czuję, więc łykam dwa Magnezy Relaks i teraz piszę tu, aby odetchnąć. Paranoja, dłonie już zdążyły mi się spocić. Co ciekawe, to dziwne uczucie w okolicach serca pojawia się tylko w jednej pozycji, pół-leżącej, pół-siedzącej, kiedy to moja przepona jest lekko zgięta. Sam nie wiem, czy to przypadkiem nie pochodzi z żołądka. Na wszelki wziąłem takoż Rennie, bo lekka zgaga męczy. Myślałem, że już wszystko za mną a to pierdolone gówno co jakiś czas musi wrócić. Nienawidzę tego choróbska i najgorszemu wrogowi go nie życzę. Sorry za literówki i błędy interpunkcyjne, ale piszę pod wpływem emocji i nie chce mi się poprawiać.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ohlalah 11 cze 2012, 16:37
Ja mam podobnie zaczeło sie od przyspieszonego pulsu, wtedy wydawalo mi sie ze cos sie ze mna dzieje. I tak ostatnio caly czas badam cisnienie ze zdenerwowania czuje jakbym cala dretwiala, potworne uczucie lęku. boje sie ze zaraz zemdleje/ padne/ serce przestanie bić. Coś strasznego.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 cze 2012, 16:31

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Martek86 12 cze 2012, 16:19
Witajcie .
Mam nadzieję , że znajdę tu wsparcie ... inaczej chyba kompletnie oszaleje . Właśnie wróciłam ze spaceru , który był koszmarem. Rozbolała mnie strasznie głowa, mam cały czas uczucie czegoś w gardle i jest mi niedobrze :/ Nie byłam w stanie wsiąść do tramwaju .

Moja choroba ( jeszcze nie zdiagnozowana ) zaczęła się jakieś 2 lata temu. Nagły atak paniki w środku nocy. Bieganie po domu płacząc i błagając , żeby ktoś zadzwonił po karetkę , bo nie mogę oddychać i serce przestało mi bić. Skończyło się na włożeniu głowy pod kran z zimną wodą i siedzenie do 4 rano w fotelu ( bałam się wrócić do łóżka ). Przez następny rok coś takiego powtórzyło się około 5 razy ( w nocy najczęściej, ale też na przystanku ).
Od jakiś paru miesięcy naprawdę czuję się makabrycznie. Nie , są to tylko nagłe napady , ale przewlekłe stany otępienia i nieszczęścia. Wciąż czuję niepokój i jest mi niedobrze :(( Przez pewien czas układałam swoje podróże przez miasto tak , abym po drodze miała toaletę ( biegunki ).

Nie wiem co się ze mną dzieję, naprawdę. Zawsze byłam bardzo silną i wesołą osobą. Myślicie , że wreszcie coś we mnie pękło ? Od 14 roku życia zajmuję się praktycznie sama sobą, mój ojciec był alkoholikiem, aż do śmierci , pomimo dopiero 25 lat mam już dzieci ( blizniaki ) i rodzinę nad którą to ja czuwam. Zajmuję się wszystkim . Ale pomimo tego , że nie przepadam za moją pracą , a związek jest daleki od ideału nie mogę narzekać. Nic tak strasznego się nie dzieje... Chyba trafię do czubków .... :roll:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez missajgon 12 cze 2012, 20:16
Hej. Martek86 nie masz co sie matrwic. to zwykla nerwica z atakami paniki. mam to ponad 2 lata. poprostu musisz isc do psychiatry i zaczac brac leki. jesli wolisz sprobowac sama nad tym zapanowac, coz zycze powodzenia. ja tez myslalam, ze jestem silna osobowoscia, ale sie mylilam.od 2 lat jestem na lexapro i na noc biore stilnox. kochana od czasu do czasu mam ataki, rowniez okresy otepienia, ale trzeba jakos zyc. ty masz dzieci dla ktorych musisz byc silna. powodzenia i nie rezygnuj z pomocy lekarza, mi pomogl.rowniez uwazam,iz forum kardiolo.pl jest bardziej pomocne niz to tutaj.trzymaj sie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 cze 2012, 22:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2012, 20:33
Martek86, Kula w gardle-globus histericus. Znam z autopsji, ale na szczęście to już przeszłość.
Ojciec był alkoholikiem...tak napisałaś. Myślę, że to właśnie jest oddźwięk, który kładzie cień na Twoje dzisiejsze trudności.
Proszę przejrzyj wątki na temat syndromu Dorosłe Dzieci Alkoholików DDA i DDD Dorosłe Dzieci Domów Dysfunkcyjnych
post904887.html?hilit=syndrom%20DDA#p904887
ddd-dzieci-dysfunkcyjnych-domow-t20122-210.html

Myślę, że pomocna by tu była psychoterapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sens 12 cze 2012, 23:24
*Oleńka* napisał(a):Jestem w takiej rozsypce psychicznej, że nie wiem czy to przeżyje, mam kolejny nawrót nerwicy lękowej i depresji, nie daje sobie rady, wiem, że to wszystko przez stresy, które miałam, ale kurna biorę leki, a one tak jakby przestały działać, to jest straszne :( Czuje się jak w jakiejś czarnej dziurze bez możliwości ucieczki, taka sytuacja bez wyjścia :( Albo zwariuję przez te ataki paniki i strach albo umrę :( Nie czuje siły żebym mogła z tego wyjść :( Boję się :(


troche znam to
troche mam inaczej
ale tez czasami czuje sie jak szczur w dziurze.....
tylko sobie przegryźć tętnice
olańka co robisz żeby to powstrzymać?
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elżbieta 1973 14 cze 2012, 08:34
Moje pierwsze ataki zaczęły się w połowie kwietnia. Najpierw przeszłam coś podobnego do grypy (bóle mięśni, gorączka,rozbicie). Po dwóch , trzech dniach pojawiły się problemy z sercem .Całe dwa dni nie mogłam chodzić , bo miałam wrażenie , że zemdleję albo moje serce przestanie bić. Gdy ostatkami sił docierałam do lekarza , problem z sercem ustawał. To mnie strasznie wkurzało , bo zapis ekg na który mnie kierował lekarz za każdym razem był prawidłowy. Po kilkunastu wizytach zauważyłam , że kontakt z lekarzem działa na mnie uspokajająco i moje problemy mijają. Zdarzało mi się więc iść do lekarza trzy razy w ciągu doby. Ja do tej pory nie potrafię opisać tych ataków serca.Kiedyś próbowałam , ale lekarz dziwnie się uśmiechnął. Ja czuję jakby krew przestawała krążyć , albo jakby moje serce miało problem z pompowaniem krwi. Potem pojawiły się ataki paniki po których lądowałam na oddziale ratunkowym. Dziwne uczucie w głowie(ściskania,drętwienia,sztywności) ,poczucie ,że za chwilę oszaleję ,uczucie znalezienia się w sytuacji bez wyjścia, nudności, biały język, biegunka i ciągłe sikanie. Dopiero w szpitalu psychiatrycznym dowiedziałam się ,że mam ataki paniki . Przyjmuję Cital i doraźnie Afobam . Niebawem minie miesiąc a ja wciąż czuję się źle. Ataki powracają , tylko nie tak silne. Gdy jestem przed miesiączką dodatkowo pojawia się u mnie płaczliwość .Mogę tak cały dzień .
Jak sobie radzę? W przypadku ataku staram się robić coś nowego , co wymaga użycia świadomości. Czasami dzwonię do kogoś, kto w moim przekonaniu jest w stanie mnie zrozumieć . Puszczam na youtube ulubioną piosenkę(kilka prostych prawd-Markowskiej ).Wychodzę z domu. Próbuję wyobrazić sobie , że przyjmuję lek , który natychmiast przynosi ulgę.Wracam myślami do miejsc , sytuacji, które wywołały kiedyś u mnie ciepłe uczucia.Myślę wtedy o Was i o tym ,że nie tylko ja to przechodzę .Gdy dzwonię do męża i pytam , czy kocha , On wie już co się dzieje.
Czekam na wizytę u psychiatry i ewentualne jego zalecenia.Może terapia?
Muszę Wam opowiedzieć o śnie jaki przechodziłam podczas grypy od której wszystko się zaczęło. Właściwie nie wiem , czy to sen , czy jakiś inny stan , którego do tej pory nie doświadczyłam .Przez całą noc , mimo , że budziłam się kilka razy(może kilkanaście ) ciągle wracałam do tego samego obrazu. Ciemność na tle której widziałam zielone ruchome punkciki łączące się ze sobą i znikające .Jakbym widziała co dzieje się w mojej głowie.I tak przez całą noc.Strasznie wyczerpujące .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
11 cze 2012, 07:59
Lokalizacja
Warszawa/Ciechanów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez oliwkazp 14 cze 2012, 09:10
Ja miałam pierwszy atak odkąd jestem w Londynie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Przyjechalo pogotowie, zabrali do szpitala, porobili badania... No i oczywiście chodzący okaz zdrowia. szkoda tylko, ze się tak nie czuje...:-/ Boje się wychodzić z domu, boje się, ze złapie mnie ataki w miejscach publicznych i, ze zemdleje. Najbardziej boje się śmierci. I te leki doprowadziły do nerwicy natręctw...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:15

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elżbieta 1973 14 cze 2012, 09:42
oliwkazp napisał(a):. :-/ Boje się wychodzić z domu, boje się, ze złapie mnie ataki w miejscach publicznych i, ze zemdleje. Najbardziej boje się śmierci. I te leki doprowadziły do nerwicy natręctw...


Oliwkazp masz zupełnie inaczej niż ja. Ja w takich sytuacjach boję się być sama w domu z obawy , że nikt mi nie pomoże nikt nie znajdzie . Jak u Ciebie objawia się nerwica natręctw?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
11 cze 2012, 07:59
Lokalizacja
Warszawa/Ciechanów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ecik1983 15 cze 2012, 12:56
Praca pod ziemią = nerwica ?? Proszę o pomoc w diagnozie !!

Witam serdecznie
Mam na imię Grzegorz i piszę do was w konkretnej sprawie. Tekst mój jest przydługawy ale proszę o odczytanie go.

Całe życie rodzice wmawiali mi że praca pod ziemią jest zła itd. itd.. No i jak się można domyślać wylądowałem pod ziemią jakieś 3 lata temu.
Oczywiście nadal boje się tzw. "ścian" i "przodków" ale ja pracuję jako elektryk przy 6 tys volt w poza przodkach. Dodam tylko że na poziomie 1030m pod ziemią.
Często u mnie w oddziele oddelegowują do tzw "kablówy" polega to na tym że idzie się do ściany czy do przodka z brygadą np. 30 ludzi i niesie się na plecach rozwinięty kabel żeby dajmy na to zasilić kombajn... No i często sztygarzy wiedząc że się boję wkręcają mnie że tam pójdę...
I tak co chwilę...

Mój problem zaczął się jakieś 3 tygodnie temu. Razem z kolegami szliśmy w pracy z poziomu 830m pieszo na poziom 525 z cieżkimi głowicami na plecach,
Tak w połowie drogi "pikło" mnie coś w plecach i zakuło w mostku. Chwilę później przystanąłem bo zaczęło mi się robić ciemno przed oczami.. Aż wkońcu upadłem na ziemię. Serce mi waliło mocno... myślałem już że mam niedotlenienie czy coś bo objawy podobne są ale w plecy po drodze wiał zimniutki wiatr z pod szybu to nie mogło to być niedotlenienie...

Wróciłem do domu i po 2 dniach szedłem z synem na dwór... Było duszno na i ja sobie pomyślałem że fajnie że już mnie to nie bierze... i tu nagle znów się zaczęło... taka panika... taka walka że nie mogłem ustać na nogach i upadłem.. Obserwowałem tylko czy wokół mnie jest ktoś kto mi pomorze.. po kilkudziesięciu sekundach przeszło..

Na drugi dzień szedłem z żonką i synem znów na spacer.. i znowu chciało mnie dopaść..
To samo jak ćwiczę w domu ... wszystko OK do czasu aż nie skończę gimnastyki i zacznę sobie przypominać... i już duszno mi się robi..

Poszedłem w końcu teraz w poniedziałek do lekarza..
Zrobiła EKG, zmierzyła ciśnienie i kurde wszystko jest OK.
Powiedziała że to nerwica i kazała się zgłosić do psychiatry.. Powiedziałem jej że ojciec też cierpiał kiedyś na to i dziadek też.. Ale oni brali lorafenki po 15 lat i przeszło...

Wizyte mam dopiero na 18 lipca... i nie wiem co robić...
Dziś znów mnie dopadło bo mam ostatni dzień L4 i znów w poniedziałek do pracy. W dodatku na rano.. a wtedy najczęściej oddelegowują bo jest wiecej ludzi...

Jakąś godzine temu dopiero wstałem z łóżka bo kurde jak szedłem z wózkiem dziś to znów mne dopadło ale tak troszeczkę tym razem...

Prosze o jakieś rady jak do wizyty sobie z tym poradzić.. Boje się isc do pracy i gdziekolwiek w obawie że się przekręcę...

Wsumie już nie proszę.. ja błagam... mam 8 miesiecznego syna i super żonę :) i nie chcę ich stracić...
Dodam że pracy nie zmienię bo tylko ja pracuję.. i cięzko było się na kopalnię dostać...Tym bardziej że teraz też mnie znów bierze nawet poza pracą..

Troszkę zagmatwałem sprawę i może czegoś nie dodałem ale piszę w chaosie...i stresie..
Ostatnio edytowano 16 cze 2012, 02:18 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 mar 2011, 18:44

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 cze 2012, 02:21
ecik1983, Witaj na forum!

Słuchaj, objawy wyglądają na ataki paniki.
To spowodowane jest lękiem, takim nieuświadomionym.
Można brać doraźnie leki, ale tak jak piszesz, chcesz je brać tyle lat co Twoi członkowie rodziny?
Nie zastanawiałabym się na Twoim miejscu, tylko poszłabym zapisać się do Poradni Zdrowia Psychicznego do psychiatry i poprosiła o skierowanie na terapię, w ramach NFZ lub, jeśli Cię stać, na prywatne sesje, wtedy skierowania nie potrzebujesz.
U mnie też zaczęło się od ataków paniki.
Na szczęście mam to już za sobą. Bez leków, sama terapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elżbieta 1973 16 cze 2012, 07:12
Witaj ecik1983
zanim dowiedziałam się , że mam ataki paniki , lęki itd. strasznie cierpiałam , bo najbardziej boimy się tego czego nie znamy. Moje objawy przeżywałam więc ze zdwojoną siłą nie wiedząc , co się dzieje. Oprócz leków i innych sposobów na te ataki , pomaga mi świadomość , że moi bliscy mnie zrozumieją . W takich sytuacjach mimo ,że strasznie ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć , staram się im mówić co czuje. Pewnie jest mi łatwiej , bo jestem babeczką . Faceci mają inaczej.
Twoja wizyta dopiero 18 lipca , więc może skorzystaj z ostrego dyżuru tak jak zrobiłam ja. Dostałam leki i dowiedziałam się co się dzieje. Teraz spokojnie czekam na umówioną wizytę 9 lipca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
11 cze 2012, 07:59
Lokalizacja
Warszawa/Ciechanów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez missajgon 16 cze 2012, 16:08
Witam serdecznie
Mam na imię Grzegorz i piszę do was w konkretnej sprawie. Tekst mój jest przydługawy ale proszę o odczytanie go.

Czesc Grzegorzu. Tak, to w czystej postaci atak paniki, ze3 tak sie wyraze. Do psychiatry powinienes sie udac i na terapie oraz leki. W kazdym razie pamietaj nie umrzesz, ja mam takie ataki od ponad 2 lat, juz sie przyzwyczailam i jak przychodzi to wiem co i jak. Ja radze sobie z tym tak, ze nie odrzucam ataku tylko przyjmuje, szybciej przechodzi, ale kazdy jest indywidualnym przypadkiem. Biore leki (lexapro, tanszy mozarin i na sen apo-zolpin). Nie moge pic alkoholu(mimo to czasami pozwole sobie na piwko lub winko),ale pamietaj alkohol pobudza i moze powodowac nerwowosc.Rzucilam palenie, to dobrze i nie pije nic co z kofeina, mozna kupic kawe(jesli lubisz sypanke)bezkofeinowa, poza tym nie pijam herbaty czarnej, zielonej tylko biala i czerwona. I tym sposobem jakos udaje mi sie zyc z ta franca jaka jest nerwica lekowa okraszona atakami paniki od czasu do czasu. Powodzenia.
P.S. Nie kryj przed najblizszymi co Ci dolega, gdyz ich pomoc jest niezrownana.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 cze 2012, 22:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ecik1983 16 cze 2012, 18:00
witam. dziekuje serdecznie za wasze odpowiedzi.
przepraszam za chaos w mojej odpowiedzi ale pisze z komórki. a że jest nowa to nie bardzo mi to idzie hehe.

czyli mowicie ze rzucenie kawy i alkoholu pomoze? kawy kiedys pilem 3 dziennie z trzech kopiastych łyżeczek. od wlasnie 3 tygodni pijam jedną dziennie i z dwóch łyżeczek :). co do alkoholu to z nim różnie bywa. w praktyce wygląda to tak, że pije ok 4 puszek piwa tygodniowo. pomaga to nie tyle na pragnienie ale rowniez pomaga wyplukiwac pyl weglowy i kamienny z nerek.

co do stresow dochodzi u mnie również stres zwiazany z chorobą mojej mamy. stratą dziadka w zeszłym roku plus dodatkowo złośliwości sztygarow w pracy. aha zapomniałem dodać że ja jeszcze z natury jestem zyczliwy i pomocny dlatego rowniez oprocz rodziny i znajomych ogolnie przejmuje sie ludzmi. dzis nie mialem ani raz ataku bo caly dzionek poziomowalem miejsce pod garaz. ktory stawiam. pracowalem w pelnym sloncu.

moja rodzina wie i mnie wspiera jak tylko moze.
no i to chyba tyle narazie.
trzymajcie sie i podsuwajcie jakies pomysły jesli takowe macie.
pozdrawiam i dziekuje serdecznie

-- 16 cze 2012, 20:49 --

witam ponownie. zapomnialem przez to wszystko zapytać jeszcze o jedno.
CZy wy również macie problem ze zmuszeniem się do czegoś odkąd macie problemy z nerwami?
pytam bo szczerze to ja od kilku dobrych miesięcy nie potrafię się zmusić do rzeczy. ktore sobie planowalem. myślałem że to może przez brak czasu po narodzinach mojego synusia, ale szczerze mówiąc to chyba g... prawda.
dokładniej chodzi mi o to, że ja amatorsko zajmuję się grafiką 3D, grą na gitarze elektrycznej oraz tworzeniem strojek www.
dodam ze kiedys mialem nawet swoją kapelke. kurde jakoś nie potrafię się zmusić do tego wszystkiego spowrotem. gimnastyka, którą kiedyś robiłem regularnie również odpadła.
zacząłem natomiast pisać ostatnio stronke ale idzie to pomałui pozornie bo wszystko robię sam. http://www.e-gitarowego.pl
chciałbym stworzyć portal w którym ja jako amator uczę kogoś i uczę się jednoczesnie również itd. itd.
kurde przez ten stres nie mogę się do niczego zmusić. macie też tak? proszę o rady i pomoc

-- 16 cze 2012, 20:51 --

e-gitarowo.pl miało być hehe
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 mar 2011, 18:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do