Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nextMatii 15 lut 2012, 19:05
Thazek, zgadza się... :D Pomimo wszystko...
nextMatii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 15 lut 2012, 19:44
A bieżecie jeszcze jakies leki?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nextMatii 15 lut 2012, 19:55
Xanax doraznie w czasie atakow....
nextMatii
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 15 lut 2012, 19:58
Czujesz się po tym po prostu "normalnie" czy jakiś lęk pozostaje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nextMatii 15 lut 2012, 20:19
Ja?po xanaxie?lęki zwykle ustepują.....
nextMatii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 15 lut 2012, 21:49
Chyba też poproszę o coś doraźnego, bo te ataki wśród ludzi zdarzają się coraz częściej, i to wśród tych, którym ufam :(
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nextMatii 15 lut 2012, 22:24
Czuje sie spokojniejszy jak wiem,ze moge sie czyms ratowac
musze......bo zyc,pracowac trzeba.
nextMatii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 15 lut 2012, 22:32
Thazek, mam pytanie? Czy u Ciebie terapia daje duże rezultaty? Ja chodzę trzeci ms. raz w tyg., ataki są rzadsze i na pewno słabsze, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście poprzez rozmowę z kimś można zacząć przewartościowywać swoje życie. I jak długo to będzie trwało... Jednak za sukces uważam fakt,że w ogóle się na nią zdobyłam i jak dotąd trwam:)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hemera.hekate 15 lut 2012, 23:38
Obserwowałam wasze forum, ale dopiero dzis sie zarejestrowałam.
Moje ataki mogą się zacząć w każdym miejscu i o każdej porze. O 4 rano miałam palpitacje serca 2 razy z rzędu, dusiłam się a moje ciśnienie wynosiło 90/40 puls 40, mam tez drętwienie kończyn, klatki piersiowej i szyi, dusze się/nie czuje ulgi z oddechu, zaburzenia wzroku, nagle uderzenie gorąca i zimna na przemian... i tak dalej.... Jak sobie z tym radze? Trudno mi, ale zazwyczaj chwytam się czegoś zimnego. Zimnej wody, ochładzam sobie twarz mysle o czymś innym próbuje opanować lęk. Źle się czuje w miejscach gdzie jest spora ilosc ludzi. A gdy ma dojsc do rozmowy mowie chaotycznie/zaburzenia mowy.. ehh wstyd...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 lut 2012, 22:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2012, 00:53
Magda88 napisał(a):Thazek, mam pytanie? Czy u Ciebie terapia daje duże rezultaty? Ja chodzę trzeci ms. raz w tyg., ataki są rzadsze i na pewno słabsze, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście poprzez rozmowę z kimś można zacząć przewartościowywać swoje życie. I jak długo to będzie trwało... Jednak za sukces uważam fakt,że w ogóle się na nią zdobyłam i jak dotąd trwam:)


Pozwolisz, że się wypowiem. :D

Trzy miesiące to krótki okres czasu, żeby można było mówić o efektach terapii. Po pewnym czasie można nawet zaobserwować pogorszenie stanu, ale to "normalna" reakcja w trakcie terapii.
Ja u siebie zaobserwowałam pewne efekty dopiero po półtorarocznym uczęszczaniu.
W tej chwili już jest prawie dobrze.

Ale u każdego może być inaczej.
Długość terapii zależy od wielu czynników, m.in. od zaawansowania zaburzeń, motywacji do pracy nad sobą ...
W jakim nurcie odbywa się Twoja terapia?
hemera.hekate napisał(a):Obserwowałam wasze forum, ale dopiero dzis sie zarejestrowałam.
Moje ataki mogą się zacząć w każdym miejscu i o każdej porze. O 4 rano miałam palpitacje serca 2 razy z rzędu, dusiłam się a moje ciśnienie wynosiło 90/40 puls 40, mam tez drętwienie kończyn, klatki piersiowej i szyi, dusze się/nie czuje ulgi z oddechu, zaburzenia wzroku, nagle uderzenie gorąca i zimna na przemian... i tak dalej.... Jak sobie z tym radze? Trudno mi, ale zazwyczaj chwytam się czegoś zimnego. Zimnej wody, ochładzam sobie twarz mysle o czymś innym próbuje opanować lęk. Źle się czuje w miejscach gdzie jest spora ilosc ludzi. A gdy ma dojsc do rozmowy mowie chaotycznie/zaburzenia mowy.. ehh wstyd...


Witaj!
Myślałaś może o terapii?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 16 lut 2012, 01:00
*Monika*, odezwę się jutro, bo, po 2 nieprzespanych nocach, nawet postu nie potrafię "sklecić",. Może dzisiaj się uda ....i "wpadnę w końcu w ramiona Morfeusza" :?: :?:

-- 16 lut 2012, 01:01 --

Mimo słabej formy psycho-fizycznej ataków coraz mniej...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2012, 01:03
jasaw, Nooo, dobrze!
To leć kochaniutka szybko. Może uda się zasnąć Tobie szybko, czego Ci oczywiście życzę!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Introvertic 16 lut 2012, 01:57
Cudownie. Wyczekiwana od dłuższego czasu psychiatry już jutro, a tak w zasadzie, to dzisiaj. Za 7 godzin z kawałkiem. Oczywiście próba usilnego uśnięcia jak człowiek, by móc o nieludzkiej porze wstać, zakończyła się w pewnym momencie charakterystycznym "tyknięciem", które nauczyłem się już rozróżniać jako atak lękowy. I tylko domyślać mi się pozostaje, że mogę się obawiać faktu, że nie uda mi się przelać wszystkiego co mi dolega na słowa, bo chyba właśnie tego się obawiam w obliczu nadchodzącej wizyty. Że nie będę potrafił dokładnie sprecyzować jaki jest mój problem, co dokładnie się ze mną dzieje, i że psychiatra nie będzie potrafił zastosować odpowiedniego leczenia. To chyba musi być to.

Paradoksalnie, brak snu, która mnie teraz czeka, napewno nie pomoże mi w jasnym formułowaniu myśli, gdy wyruszę na wizytę z podkrążonymi oczami. Duży kubek melisy i ulubiona tabletka z nadzieniem walerianowym co prawda już mi towarzyszy, ale mam absolutną pewność, że tego miażdżącego czaszkę bólu nie usunie. Nie pomoże też uspokoić oddechu, który jak głęboko bym się nie zaciągał, wydaje się być nienaturalnie płytki i nerwowy. Nie uwolni mnie też od tego impulsu, który zdaje się razić całe moje ciało niepokojem. Jestem teraz w czarnej dupie i nawet jeżeli zasnę na półtorej godziny gdzieś nad ranem, to wiele mi to nie pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 sty 2012, 23:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nel 16 lut 2012, 02:04
Introvertic, i dlatego trzeba było sobie wszytsko spisywac sukcesywanie....
w razie zacięcia.....mozna dac kartke i zwiać....a taki margines bezpieczeństwa znacząco zmniejsza lęki....
no ale moze nie bedzie tak źle....powodzenia
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do