Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mlody18 28 wrz 2011, 09:40
Cześć, jestem tu nowy, wydaję mi się że mam nerwicę, bo opisywane przez was objawy w 100% pasują do moich. Zaczęło się od tego że zjadłem bardzo mocną odżywkę i moje ciało przestało poprawnie funkcjonować zaraz po zaprzestaniu spożywania tego świństwa. Zacząłem strasznie słabnąć co chwila, nie raz 2x dziennie w szkole, ale nie bałem sie do niej chodzić, lecz gdy to się zdażyło w kościele zacząłem się bać tam chodzić, w ogóle bałem się wychodzic z domu, lecz po pewnym czasie rozwiązałem swój problem. Wyjechałem za granicę na praktyki na 4 miesiące, zapomniałem o wszystkich problemach, nie miałem czasu myśleć o nich, w dzień praca na 2x, w nocy po pracy(godz. 1) na imprezę czy jakieś przesiadywanie z zagranicznymi kolegami. 2 miesiące nie myślałem o problemie, zapomniałem o nim w ogóle, ale niestety przesiliłem się i znowu zacząłem słabnąć i objawy wróciły i na nowo lęk przed wyjściem gdziekolwiek powrócił. Lecz pomijając ten fakt, że lęk powrócił, wyjazd czy zmiana środowiska, gdzie przestaniecie widzieć te miejsca gdzie wam słabo się robiło powinno pomóc tak jak mi, no niestety lęk powrócił, bo wróciłem do kraju. Trudno, będę próbował zwalczyć go i pójdę do psychiatry potwierdzić czy jest to nerwica.


Życzę wam powodzenia i myślcie pozytywnie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 wrz 2011, 09:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 10:13
fiolka34 napisał(a):
bigsmith21 napisał(a):a czy mialas tez tak,w tym zlym okresie ze niemialas na nic sily?ze bolaly cię nogi,ledwo na nich stalas? caly czas gdy cos robie na stojąco musze się podpierac...dziwnie mi sie chodzi?czy to normalne?
mi nikt nie odpowie


też tak miałam nie mogłam chodzić słaba byłam tylko leżeć w łóżku


Tak to normalne. Nogi po prostu odejmuje. Ja jak idę to nie raz czuję, ze nie stąpam tak pewnie. Mam miękkie nogi, w głowie mi się lekko kręci. Aż nie raz zazdroszczę innym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 10:22
tak nogi jak z waty i w ogóle ciało odmawia posłuszeństwa
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 10:24
Dobrze młody18 napisałeś: że jak się czymś zajęłeś to nie miałeś takich objawów. Bo wiem, że to nasz wymysł. To my się nakręcamy - że nam nie dobrze, ze zaraz atak się zacznie, że co będzie jak zasłabniemy. Ja jak się czymś zajmę i nie myslę o tym, to też jakoś nie mam żadnych objawów. A niech tylko pomyślę - " o coś się dzieje ". To automatycznie zaczyna się. Nawet teraz. Piszę, ale tak jakby zaczyna mnie brać. w głowie mi cieżko, oczy zaczynają mnie boleć. Nie wiem jak z tym walczyć. A jak ktoś nam mówi: weś sie w garść, to, to jeszcze bardziej wkurza. Ja chcę się wziąść w garść, ale jak ....

-- 28 wrz 2011, 10:25 --

fiolka34 napisał(a):tak nogi jak z waty i w ogóle ciało odmawia posłuszeństwa

Fiolka34 dokładnie tak jest. Boże jakie to chore. Czasem sama jestem na siebie zła, ze takie coś mam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 10:27
nienawidze swojego ciała za to jakie jest chore to ale tak mysle ze sprzeciwia się mi
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 10:29
Ja mam to samo. I uwierz mi myślałam, że mało osób jest z takimi dolegliwościami. Ale cieszę się, ze nie jestem sama.Fiolka34 pracujesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 10:30
teraz obecnie nie ,nie dałabym rady a Ty?

-- 28 wrz 2011, 10:31 --

Monikaja tez się ciesze ,że nie jestem sama taka inna ale ciężko jest sama wiesz
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 10:32
Pracowałam w czerwcu zwolniłam sie. Odpoczełam w domu. 17.09 poszłam do pracy i już 22 .09 wypowiedziałam umowę. Nie daję rady. A w nowej pracy weś powiedz, ze masz NL to od razu będzie ....

-- 28 wrz 2011, 10:33 --

Wiem kochana, Mam 33 lata a taka głupia jestem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 28 wrz 2011, 10:45
nie jestes głupia tylko nie radzimy sobie z naszymi nerwami :?
jestem o rok starsza :smile:
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 28 wrz 2011, 11:05
dzięki wam...myslalem ze tylko ja tak mam,moje uda to masakra....
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez djmajonez 28 wrz 2011, 11:50
witaj. wydaje mi sie, ze unikanie miejsc publicznych to kiepska strategia walki z pania nerwica, bo oznacza ona izolacje w czterech scianach włąsnego domu. a to jest rzecz którą nasza pani sie zywi. im wiecej człowiek sie izoluje od swiata tym bardziej pogarsza sie jego stan psychiczny, a co za tym idzie pogłebia sie nerwica. rzecz w tym, ze trzeba swoim lekom wyjsc na przeciw. zamiast sie poddawac im. wiem o czym mówie, bo sam sie z cholera od dwoch lat zmagam. wiadomo, raz jest lepiej raz gorzej, ale trzeba sie nauczyć z nia funkcjonowac.ja ze swoja nerwica przez 10 miesiecy chodzilem nieleczony do pracy i wszedzie.bywalo nieraz ciezko, ale zaciskalem zeby i szedlem. wiec teraz, kiedy sie lecze to tym bardziej nie mam zamiaru sie dac zamknąć naszej pani w czterech scianach mieszkania.najwazniejsze jest to, by przestac bac sie swoich lękow. wyjsc i złapac byka za rogi. musisz uświadomic sobie, ze to co sie dzieje z twoim ciałem, to tylko i wyłacznie sprawa twojej glowy, a nie jakas powazna choroba - tzw.racjonalizacja objawów.wierz mi, ze to pomaga. wiem to po sobie.poza tym miej swiadomość, ze w miejscu publicznym zawsze jest ktos, kto moze ci pomóc lub ewentualnie wezwac pomoc. zacznij od stosunkowo niedalekich wyjsc , np do sklepu . a potem w miare sukcesów gdzies dalej. jesli masz leki - wez ze soba tzw zestaw podreczny i do ataku:)w walce z tą choroba trzeba byc twardym i konsekwentnym.pozdrawiam i powodzenia :great:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 14:06
Djmajonez wszystko to święta prawda co napisałeś. Ale ( jeśli chodzi o mnie ) nie zamykam się w czterech ścianach. Wychodzę wszędzie. Biegam sama i czasami zdarza mi sie, że się źle poczuję. Ale jak poszłam do pracy, wytrzymałam 5 dni. Po prostu non stop źle się czułam. W głowie mi się kręciło i takie tam. Jak siedziałam na konferencji to trzymałam się w tyłu za krzesło ( może śmieszne, ale tak było ). Po 5 godz ledwo wyszłam. I wiem, ze to nasz wymysł płata nam figle. Bo jak tylko doszłam do domu - choć byłam padnięta, to już się tak źle nie czułam. Tym bardziej jestem rozgoryczona, bo dostałam sie do międzynarodowej Firmy i musiałam zrezygnować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez smutnaona 28 wrz 2011, 14:21
witajcie,od razu napisze ze mam stany nerwicowo-depresyjne od dziecka teraz jestem juz dorosla osoba ..co do pracy ja zawsze zapieralam sie rekami i nogami zeby isc do pracy...kiedys siedzialam ponad 8 miesiecy w domu-moj stan nie poprawial sie,bylo zle ze mna:(((oczywiscie praca wiaze sie ze stresem itd..ale wole to niz siedzenie samej w domu calymi dniami..no ale kazdego sytuacja jest inna...chodzilam do pracy pomimo lekow,atakow paniki..nie wiem ja wole przebywac wsrod ludzi niz byc samotna...
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 28 wrz 2011, 14:27
Dokładnie, a ja jak byłam w pracy to dosłownie masakra. W domu się uspokajam. W pracy nie umiem się skupić, nie wiem - jakoś moje mysli były zawsze gdzie indziej. A dokładniej mówiąc: myślałam ciągle: oby mnie nie walnęło :hide: Tak nie da rady pracować. Czy wogóle bierzecie na to jakieś leki? Słyszałam, że Xanax albo Deprexetin( moze przekręcam nazwy ) jest dobry. Tak czy owak - nie chciałabym brać żadnych przeciwdepresantów ale jak nie będzie innego wyjścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do