Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kama-25 06 mar 2006, 19:23
Ja sie lecze- biorę seronil i propranolol. Ale nie wiem czy podczas ślubu będę potrafifa zapanować nad swoimi lękami. Czy naprawde nikt nie był w takiej sytuacji, albo w podobnej? A co do validolu to zawsze mam go ze soba. Juz nawet mam dosc smaku tej tabletki.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lut 2006, 11:58
Lokalizacja
Białystok

Avatar użytkownika
przez cicha woda 06 mar 2006, 19:30
kama-25 napisał(a):Ja sie lecze- biorę seronil i propranolol. Ale nie wiem czy podczas ślubu będę potrafifa zapanować nad swoimi lękami. Czy naprawde nikt nie był w takiej sytuacji, albo w podobnej?

Ja też biorę Seronil. Czeka mnie podobna sytuacja, niedługo będę na chrzcinach wśród wielu znajomych i jeszcze nie wiem jak sobie poradzę.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez biedronka 06 mar 2006, 19:37
Ja byłam w takiej sytuacji, ale nie wiem co Ci poradzić :? U mnie to wygladało tak, że byłam tak przerażona, że myślałam, że umrę aż do momentu wyjazdu do kościoła, kiedy juz znalazłam sie w samochodzie to poczułam taką ulgę i taki luz jak nigdy wczesniej :D Całą uroczystość wspominam super, czułam się wspaniale, żadnych lęków. I sama nie wiem jak to się stało :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tara 06 mar 2006, 20:02
ja miałam ten problem połączony z panicznym lękiem przed wystapieniem publicznym a gości było ponad stu ! - z tego powodu odkładałam ślub kilka razy, spać po nocach nie mogłam

po pierwsze - ustaliłam z księdzem , że rezygnuję z mikrofonu
po drugie - poszłam do psychiatry i dostałam lek
juz nie pamiętam jaki ale zadziałał i nawet przez mikrofon przysięgę złozyłam

jak chcesz to napisz do mnie na priva to mogę sprawdzić co brałam
ania@csc.pl

dasz radę
powodzenia
Moje myśli kłamią!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 lut 2006, 17:52
Lokalizacja
Gdańsk

przez kukubara 06 mar 2006, 20:05
Moje ataki sa troche inne,nigdy np. nie myslalam ,ze umre albo jestem na cos chora .Takie DUZE ataki mialam 4 razy w zyciu w przeciagu 12 lat i zawsze czulam paniczny lek niewiadomo przed czym,bylo mi slabo i chcialam zwymiotowac czulam tez pozar w klatce piersiowej,a na teraz to najgorsze sa poranki czuje niepokoj ale po pol godz mija.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

przez anielka 06 mar 2006, 20:26
a ja do tego całego stanu omdlewania mam jeszcze potworne rozwolnienie... potrafe w przeciągu 20 minut odwiedzic toaletę z 10 razy... i przez to jestem ciągle chuda jak patyk////

aaa. witam wszystkich - jestem nowa:-)
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

przez kama-25 06 mar 2006, 20:27
Biedronka ale czy ty tez przed ślubem miałaś lęki związane z kościołem, myslałaś że zemdlejesz? Jak se poradziłaś tzn chodzi mi czy jakos do siebie przemawiałaś? Poradz jak to było. Ja ogólnie zle sie czuje nawet jak stoje w kolejkach czy u lekarza robi mi sie słabo. A co dopiero kościół. Teraz nie unikam chodzenia do kościoła, chodze co niedziele( tzn zmuszam sie do tego).Ale czuje sie niezbyt dobrze a przyajmniej jakies poł godziny.Później przechodzi. 5 lat temu zemdlałam w Kościele podczas mszy porannej na Wielkanoc.Ktos zaprowadził mnie do szpitala( bo jest po przeciwnej stronie koscioła) i od tej pory nie chodze ani na wielkanoc ani na Boże Narodzenie do Kościoła bo wtedy jest mnóstwo ludzi i brakuje mi powietrza, a przynajmniej tak mi sie wydaje.Przepraszam że tak chaotycznie.
Cicha Woda czy bedziesz na chrzcinach w roli chrzestnej?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lut 2006, 11:58
Lokalizacja
Białystok

Avatar użytkownika
przez cicha woda 06 mar 2006, 20:33
kama-25 napisał(a): Cicha Woda czy bedziesz na chrzcinach w roli chrzestnej?

Nie, mój chłopak będzie chrzestnym. Boję się tego ponieważ mój pierwszy atak który pamiętam miał miejsce właśnie w kościele, zrobiło mi się tak słabo że musiałam usiąść i wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli. Teraz na chrzcinach będzie mnóstwo znajomych i boję się tych niewygodnych pytań i reakcji jeśli zasłabnę.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez kama-25 06 mar 2006, 20:48
Cicha Woda rozumiem Cie nawet nie wiesz jak bardzo. Ale jestes w bardziej komfortowej sytuacji niz ja bo jak poczujesz że źle sie czujesz to zawsze możesz wyjsc z kościoła( co mnie zawsze pociesza podczas niedzielnej mszy). ja natomiast w dniu ślubu nie zwieje sprzed ołtarza bo jak to bedzie wygladało :D . Nie wiem kiedy dokładnie masz chrzciny ale może staraj sie jak ja chodzic do koscioła. Jak nie wytrzymasz całej mszy to mozesz zawsze wychodzic. Mi kiedys pomagało ssanie validolu. Zreszta i teraz mam go zawsze w torebce i bez niego sie nie ruszam.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lut 2006, 11:58
Lokalizacja
Białystok

Avatar użytkownika
przez biedronka 06 mar 2006, 20:53
Kama miałam lęki związane z kościołem, zresztą dlatego do kościoła nie chodziłam. Do tej pory, mimo, że wiekszość lęków minęła, w kościele czuję się jakoś nieswojo :? Zresztą panika ogarniała mnie własciwie w większości miejsc publicznych, u fryzjera, lekarza, w sklepie itp. a kościół to w ogóle masakra, bo jeśli poczujesz się źle i chcesz wyjść to wszyscy na Ciebie patrzą i jest jeszcze gorzej. W każdym razie w dniu slubu od rana czułam sie fatalnie, u fryzjera myślałam, że zwariuję, potem jeszcze makijaż, byłam przekonana tak jak Ty, że nie dam rady, w dodatku ślub był o dopiero 16 i jak na złość straszny upał, chyba ze 40 st. w cieniu. Tragedia tym bardziej, że ja zawsze źle znosiłam upały, w domu pełno ludzi, a Ty muszisz udawać, że jest super :? Ale w końcu podeszłam do tego w ten sposób, powiedziałam sobie, że co ma byc to bedzie, muszę to przezyć, nie ma już odwrotu, pomyślałam sobie, że jeśli zemdleję to wszyscy pomyślą, że to z nerwów, w końcu na własnym ślubie każdy ma prawo być zdenerwowany. Wiesz zdarzyła się nawet taka historia, że mój znajomy zemdlał na własnym ślubie, to jakoś podniosło mnie na duchu ;) I pomogło :D ,. Jesli masz jeszcze jakieś pytania to służę pomocą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

przez kama-25 06 mar 2006, 21:06
Dziekuje Ci biedronka za opis.Troche mnie uspokoiłaś bo ja nie znam nikogo kto by zemdlał na własnym ślubie i nie wiem jak to jest.Ksiadz dalej prowadził msze? Slub był ważny? Ja też mam te wszystkie lęki co ty związane z miejscami publicznymi. I tez sie boje że bedzie gorąco, że u fryzjera czy kosmetyczki to chyba zawału dostane. Dlatego chciałam wiedziec czy ktos w podobnej sytuacji coś takiego jak ślub przeżył we własnym życiu. Ja se myśle ze jak przeżyje to wszyskim to opisze bo skora ja mogłam to i inni wytrzymają. Ale najpierw musze to przeżyć. Pozdrawiam cieplutko.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lut 2006, 11:58
Lokalizacja
Białystok

Avatar użytkownika
przez biedronka 06 mar 2006, 21:52
Kama szczerze Ci powiem, że nie znam szczegółów, ale wiem, że ślub się na pewno odbył, ja na nim nie byłam, bo to aż taki bliski znajomy nie jest :)
A co do Twojego slubu to na pewno wszystko bedzie dobrze, wiesz przecież, że te nasze najczarniejsze scenariusze nigdy się nie sprawdzają ;) I pomyśl sobie, że skoro ja to przeżyłam to Ty też dasz radę :D Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

przez kama-25 06 mar 2006, 22:18
Dzieki biedronka. Może ktoś jeszcze coś poradzi?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lut 2006, 11:58
Lokalizacja
Białystok

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Pholler i 25 gości

Przeskocz do