Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 01 lut 2009, 10:42
alex32101,myślę że powinnaś się wybrać na wizytę do psychiatry(chyba,że już byłaś i ci nie pomógł),też miałam silne zawroty głowy bałam się po schodach schodzić żeby nie spaść,jak coś to pisz tu są bardzo życzliwi ludzie którzy ci w jakimś stopniu pomogą,pozdrawiam.
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kejt 01 lut 2009, 12:03
Witam :smile:
U mnie stwierdzono nerwicę lękową ale z podłożem nerwicy wegetatywnej,wszystko zaczęło się na studiach,od nagłych omdleń które nie miały podłoża somatycznego,lekarze rozkładali ręce i nie wiedzieli gdzie jeszcze szukać przyczyny...omdlenia były w autobusach,w kościele,w supermarkecie,czułam że napływające gorąco , ciemno przed oczami i mdlałam lub wychodziłam czym prędzej na powietrze jeśli czułam nadchodzące "omdlenie" , nadmierna potliwość niestety moje wielkie utrapienie:( drżenie rąk(straszne jest kiedy ludzie patrzą Ci na ręce które trzęsą się jak galareta(zrezygnowałam z powodu tego z pracy-pracowałam jako kelnerka i w kuchni,jak trudno było mi donieść kawę do stolika musiałam zrezygnować),do tego doszło kołatanie serca i lęki aby gdziekolwiek wyjść,najczęściej siedziałam w domu przed tv lub spałam.wyjście na studia,czy na spotkanie powodowało przyśpieszone bicie serca,pocenie się,drętwiały mi nogi jakby buntowały się do wyjścia...
Najgorsze jest teraz...bo nerwica wegetatywna osiągnęła swoje maksimum...teraz już prawie wogóle nie wychodzę z domu,mam silne lęki które objawiają się drżenie wszystkich mięśni zaczynam się trzęść jak galareta,jedynym sposobem to leżenie pod kołdrą i czekanie na poprawę,do tego doszły objawy żołądkowo - jelitowe...wygląda to jak grypa rota(wiem to śmiesznie brzmi)ale trzęsiesz się jak galareta,wymiotujesz,masz biegunke,nic jesz przez 2-3 dni i mija.coraz częściej zdarzają mi się takie napady trwają od paru godzin to 3dni.nie mogę normalnie spać,tylko leżę...jak już pisałam boje się wychodzić do Kościoła,sklepu,na studia...ostatnio jechałam z koleżanką autobusem wszystko było ok i nagle poczułam napływającę gorąco,duszność,poty i chęć wymiotowania i musiałam wrócić do domu... ;( często dochodzi też góla w gardle,jakbym miała kołek i napady złości...negatywnych myśli...
To wszystko ma swoje podłoże gdyż mam ciężka sytuację rodzinną...i stąd ta nerwica...ale ona przybiera coraz większych "kształtów"...postanowiłam coś z tym zrobić i zapisałam się do psychologa...byłam też u psychiatry stwierdził że potrzebuję terapii grupowej,na pewno będę chodzić,lekarka przepisała mi lek po którym miałam silne skutki uboczne(gorsze niż nerwica) musiałam odstawić,teraz idę po inny lek...
jak z tym walczyć bo o tym jest to forum ja biorę Magnez,syrop Melissed(można powiedzieć,że trochę działa ale oczywiście tymczasowo póki nie skończy się jego działanie)ja już próbowałam funkcjonować bez niczego...kończyło się na leżeniu w łóżku i nie wychodzeniu z domu,dużo osób mówi że warto zająć się czymś(basen,joga,jakieś hobby)ale dla mnie mało w tym prawdy bo taki atak przychodzi niespodziewanie...nawet w Kościele czy na egzaminie kiedy skupiasz się na pisaniu...i nie myślisz o tym.dlatego ja szukam pomocy u psychologa i farmakologicznie.Mam nadzieję,że przyniesie efekty...ale na to trzeba pracować latami...
pozdrawiam serdecznie:)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2009, 10:47

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez m4oz 01 lut 2009, 20:05
Ja jeszcze rok temu nie wyobrażałem sobie abym mógł samodzielnie wyjść z domu. Wypad z akademika do sklepu był dla mnie tak męczący (sklep mam 100 metrów od akademika), że po powrocie musiałem odsypiać. Ataki najczęściej miałem w miejscach publicznych jak autobusy, pociągi, szkoła. Jeden semestr prawie wcale do szkoły nie chodziłem. Bule w klatce piersiowej i głowie. Miałem mnustwo badań: tomografię, eeg itp. Często mdlałem. Wystarcyło żeby dzieciaki na przystanku krzyknęły i już nogi pode mną uginały. Prochów łykałem garść o poranku i garść na wieczór. nic nie dawało. Kiedyś wybrałem się do centrum zdrowia psychicznego w Radomiu. Szczerze wątpiłem, że przyniesie to jakiś skutek. Bardzo miła Pani doktor (której będę do końca życia wdzięczny) uleczyła mnie bez żadnych leków. Podczas pierwszego spotkania siedziałem u niej 3 godziny robiąc pełne oddechy. Po pięć co kilka minut. Miałem tak płytki oddech, że kilka razy podczas tych ćwiczeń zwymiotowałem. Kilka dni pod rząd przychodziłem na tą terapię i o dziwo poskutkowała. Teraz czuję się wspaniale. Zacząłem biegać. Najczęściej w tych miejscach gdzie najgorzej się czułem. Początkowo wieczorami gdy nie było takiego zagęszczenia ludności i świat wydawał się mniej agresywny. Przyznam, że teraz czasami zdarza mi się czuć źle ale. Jak wcześniej taki oddech był dla mnie straszny do wykonania i ciało samo się opierało. Teraz wykonuję bez problemu. I po chwili czuję się o niebo lepiej. Zapewne jest to znana metoda i powszechnie praktykowana jednak wszędzie gdzie poszedłem do jakiejkolwiek poradni faszerowano mnie tylko lekami a rozwiązanie bylo takie proste. Już nie zanudzam swą radosną opowieścią. Życzę każdemu razem i z osobna szybkiego powrotu do zdrowia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zresztą i tak będzie dobrze! Bo musi :D
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lut 2009, 19:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 01 lut 2009, 21:10
Na pewno nie zanudziłeś swoja radosną historią! :)
Potrzeba takich optymistycznych wpisów :)
Fajnie że terapia ci pomogła, sam niedługo zaczynam swoją, już drugą co prawda ale ta pierwsza była nie prowadzona prez wykwalfikowanego terapeute, teraz się dowiedziałem i dlatego być może nie pomogła.
Pozdrwaim
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Dorot 01 lut 2009, 21:24
m4oz powiedz mi czy ta terpia odbywała sie na wyuczeniu oddechów? czy jeszcze miałeś jakieś lekcje? ja chodzę na etrapię i też bez leków ucze sie również oddechów panowania i radzenia sobie ale dopiero 8 miesiac mi sie zaczyna terapii , jest lepiej jesli chodzi o wychodzenie itp duzo spraw załatwiam już , czasami bierze mnie tylko lęk nawet nie wiem dlaczego , patrze na coś i mam lęk czuje wtedy że nie jestem sobą i zaczynam rozmyślać czy tak ma być ze mną itp i wtedy bardziej sie przerażam , a gratuluje ci takiego sukcesu ;)
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez m4oz 02 lut 2009, 15:31
Tak tylko oddechy. Z tego co udało mi się samodzielnie załapać to fakt, że oddechy muszą być jak najbardziej głębokie, czasami aż mi płuca rozsadzało. Każdy lęk jest do pokonania. Wszystko tylko zależy od tego czy je wykonasz. Dla mnie najgorsze było to, żeby wogóle je wykonać. Mój organizm już tak się przyzwyczaił do płytkich, że jak wziąłem kilka głębszych to skutek był taki, że czułem się jeszcze gorzej. Ale po wykonaniu ich kilku (miałem magiczną 10) wszystko wracało do normy. Generalnie terapia polegała na czasowym robieniu oddechów. Sorki za słownictwo ale nie wiem jak to nazwać. Mianowicie w telefonie ustawiałem sobie budzik tak aby dzwonił co godzinę. Gdy tylko słyszałem budzik musiałem zrobić zalecane przez Panią lekarz 5 oddechów (ja robiłem 10 bo troszkę uwziąłem się na tą chorobę). I stopniowo zwiększałem ich ilość. Po pewnym czasie nawet nie musiałem pamiętać o tym. Teraz gdy tylko słyszę jakiś telefon czy dzwonek samoczynnie to robię. Naprawdę sprawia niesamowitą przyjemność fakt gdy się człowiek na tym przyłapie. Tak Dorot. Takie stany są i długo jeszcze będą. Ja leczę się już pół roku i mam je czasami. Bywa nieraz, że trafiają mi się całe dni gdzie czuję się lepiej. Wtedy zwiększam częstotliwość prowadzenia oddechów i po wieczornym biegu (po którym zazwyczaj padam na łóżko prawie zemdlony) rano czuję się jak nowo narodzony. Muszę też sprostować na samym początku brałem Rexetin i 2 razy Hydroksyzynę. Reksetin przestałem po 2 tygodniach bo mój żołądek jej nie przyjmował a hydroksyzyna dawała efekt odwrotny od zamierzonego. Życzę powrotu do zdrowia (zawsze będę Wam tego życzył) i nie opierniczać się. Możecie to pokonać. Wystarczy chcieć. Wiem, że wydaje się to nie możliwe jak już jesteś w stanie choroby ale jest to możliwe. pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lut 2009, 19:47

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez SZUKAMPOMOCY79 02 lut 2009, 19:43
Mam nowy objaw, tzn., strasznie wyczulił mi się słuch, do tego stopnia, że słysze jak maluję sobie np. paznokcie, doprowadza mnie to do szału!!! Albo sąsiad 2 piętra wyżej przybija gwóźdź do ściany a ja to słyszę, i wsłuchuję się, czy aby omamów nie mam. Ostatnio zawołałam Mamę moją, żeby mi powiedziała, czy też to słyszy...żenada :( Dziwne to i mega denerwujące i dziś rano przez to PRZESŁUCHY, (tak sobie to sprytnie nazwałam), byłam mega zestresowana, i prawie paniki dostałam :(
Behind Enemy Lines
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
02 paź 2008, 19:25
Lokalizacja
Gdańsk i okolice

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Dorot 02 lut 2009, 21:35
dzieki m4oz za info ja tez mam na terapii oddechy tylko właśnie o nich zapominam ale chyba musze tak jak ty ustawic sobie budzik ;)
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 lut 2009, 23:21
SZUKAMPOMOCY79, ja czesto się pytam czy ktoś słyszy jakiś stukot, puknięcie, piszczenie.... nerwicowe rzeczy mogą nam wyostrzać i wzrok i słuch i w gruncie rzeczy wszystko i dlatego to jest takie przerąbane
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez LucidMan 03 lut 2009, 01:05
Victorek, SZUKAMPOMOCY79, może nie do końca takie przerąbane. Umysł wyostrza nasze zmysły, aby ustawić organizm w stan gotowości, bo przecież lęk (sytuacja powodująca lęk) nie śpi, może nas dopaść w każdej chwili.. Niby mamy być na to przygotowani, jak sarna na atak lwa, czy tam jakiegoś innego drapieżcę. Ale do jasnej cholery, w pobliżu nie ma żadnego lwa (lęku)!! Jest on w naszej głowie (tylko).
Hmmm, więc może by te wyostrzone zmysły wykorzystać jakoś, np. do podziwiania wspaniałego świata, który jest wokół nas, do rozkoszowania się życiem, które zostało nam dane, do wsłuchiwania się w każdy dochodzący zewsząd dźwięk.
Polecam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez m8385 03 lut 2009, 12:43
widze, że każdy z nas boryka sie z podobnymi problemami, każdy z nas może powiedzieć, że jest chory, każdy przechodzi rózne etapy tej choroby, najlepsze jest w życiu to, że ludzie są różni, dobrze,że nie wszyscy przechodzą mgiełki(ataki) w tym samym czasie, bo nie byłoby osoby, która umiałaby nas pocieszyć. Tak naprawdę wszystko o nerwicy wie, ta osoba, która to sama przechodzi, zrozumienie-to za mało, żeby pomóc. To forum jest świetne, ale szkoda że tak późno się dowiedziałam. Ale lepiej późno niz wcale prawda? ;)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 lut 2009, 23:19
Lokalizacja
Konin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alicja_94 03 lut 2009, 14:56
Hey ;) Mam 15 lat ;). Moje napady wygladaja glownie tak: nagle robi mi sie goraco i dziwnie sie czuje jakbym miala za chwile zemdlec chociaz nie zdarzylo mi sie to jeszcze . . . Potem jestem cala czerwona i siedze jak trup w szkole. Chodzi tu glownie o wystepy na forum, ale ostatnio zauwazylam ze napada mnie to wszedzie glownie tam gdzie sa ludzie. W kosciele siedze sobie i mysle ze ludzie na mnie patrza to od razu dostaje ataku ale tylko jak stoje. Jesli mam cos czytac, spiewac no dokladnie wszedzie. Unikalam nawet juz szkoly, kiedy mam 2 polskie nie ide do szkoly bo boje sie ze bede musiala czytac. Zdarzylo mi sie nawet kiedys przy kolezankach dostac tego ataku gadalam z nimi nagle sie zatrzeslam jak nie wiem i wymyslilam szybko ze mnie brzuch boli. Ale wtopa byla. Chyba nic nie zauwazyly... Mam nadzieje.. Ostatnio tez bylam u fryzjera siedzialam i nale zrobilo mi sie cieplo. I znow atak. Nie moglam usiedziec na ty fotelu. Wszystko mi przeszkadzalo, ze mam wlosy na buzi i to doprowadzilo mnie do ataku. ;(. Jesli ktos tego nigdy nie przezyl... To jest naprawde nie do pomyslenia ... Chyba tego nie widac, ale jesi ktos obserwuje cie to na pewno widac. Mowilam juz o tym pedagogowi i nauczycielom, ale oni nic sobie z tego nie robia. Mama powiedziala, ze zabierze mnie do psychologa. Tez dlugo czekam juz na ta wizyte. NIe wiem co mam robic... Nie mgoe nawet sie patrzec w oczy. Unikam Kosciola jak ognia szczegolnie jak mam cos przeczytac.. O jena ... tzn Chodze ( tez chodzilam co niedziele, na roratach wszystko) a teraz jeszcze dochodzi bierzmowanie. I spotkania i wtedy musze modlitwe odmawiac codziennie rano sie modle zeby tylko ksiadz nie wybral mnie do modlitwy ;( . Nie wiem co mam zrobic... Chyba pozostaje mi tylko uwierzyc, ale tak sie nie da. A. Jeszcze cos. Jestem osoba bardzo bardzo niesmiala, i praktycznie na lekcjach nic nie mowie zalezy na jakich ... Tylko niemiecki :) bo to moj ulubiony przedmiot ;) dlatego sie udzielam :D nauczyiela tez mam fajnego :P .. ;] Pozdrowionka ;D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 lut 2009, 18:11
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez LucidMan 03 lut 2009, 17:47
m8385, a jak wyglądają te Twoje "mgiełki"? Pisałaś że chodziłaś ok. rok na psychoterapię. Pomogła Ci? Zarejestrowałaś się na tym forum, więc pewnie objawy wróciły, tak?
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szamaJa 04 lut 2009, 13:03
Ja mam pytanie, moje ataki są dziwne bo nie odczuwam strachu ale nie wiem jak to opiasc, czuję napięcie uczucie chęci ucieczki, i jakbym była pijana lub ogłuszona.. to jest dziwne uczucie i nie wiem jak sobie z nim radzić
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
05 sty 2009, 08:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do