Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 07 sty 2016, 23:52
Nie rozumiem siebie i swojej choroby. Miałam wczoraj fatalny dzień rodzinny. Owszem było mi cholernie przykro i źle, jak każdemu normalnemu człowiekowi by było w takiej sytuacji. Ale bez paniki! Bez lęku! Dziś miałam w pracy taki dzień, z tyloma trudnymi sprawami, decyzjami, z tyloma ludźmi, że taki dzień rozłożyłby wielu zdrowych ludzi. A ja spokojnie, rzeczowo, bez nerwów, jedno za drugim. Owszem jestem zmęczona, ale się nie ugięłam. Nie poznaję siebie. To bardzo miłe uczucie taka pewność siebie i równowaga. Rozkoszuję się tym stanem, bo nie wiem, co przyniesie jutro. Jestem tu i teraz i jest mi dobrze! Chciałabym móc podzielić się tą siłą z Wami, żebyście też poczuli się wolni. Oj, że tak się nie da.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Olalala 08 sty 2016, 14:29
Pozioma napisał(a):Miałam również szumy w głowie itp oczywiście miałam ataki paniki i razu pewnego wybrałam się nawet do neurologa bo juz byłam tym zmęczona ona zbadała mnie tylko chyba nie zauważyła nic niepokojącego i przepisała mi tabletki (słabe) na dotlenienie mózgu ,rozszerzające naczynia krwionośne -coś koło tego no i spacery mi pomogły świeże powietrze żeby dotlenić organizm +jakieś tabletki ziołowe na nerwy .A przede wszystkim walka sama ze sobą uwierzcie to była wielka walka bo objawy były bardzo nieprzyjemne.Starałam się ignorować objawy ,siedzieć i pracować mimo że monitor dalej się kręcił sama do siebie mówiłam że ciul najwyżej spadne z tego krzesła ktoś mnie podniesie! I jakoś się uspokajało.Czasami miałam szumy i zawroty w głowie że nie spałam całą noc.Jakoś swoją determinacją i walką przezwyciężyłam ją i objawy całkowicie ustąpiły ,oczywiście mam czasem zawroty głowy i znosi mnie lekko na boki jak idę ale to nic w porównaniu do tego co było staram się ignorować i robić swoje.


Pozioma, super :great:

Mi kiedyś takie tabletki na dotlenienie mózgu pomogły także polecam :-)

Pomyśl o spiętym karku - bo to często też ma swoje objawy w zawrotach głowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 08 sty 2016, 23:34
Znów wracam na forum.. jak bumerang. Marzy mi się aby już nigdy nie mieć potrzeby tu zaglądać..

A tak do rzeczy- po półtorej roku bez leków, ciąży, porodzie itd. znów jestem w tym gównie. I mam wrażenie, że gorzej niż kiedykolwiek. Zaczęło się od przewlekłych problemów w związku i mój organizm nie wytrzymał obciążenia. Wytrzymywałam jakoś nawracajace lęki (bo to dla mnie w końcu nic nowego ) aż kiedy byłam w centrum handlowym z dzieckiem, omdlałam przy kasie. Miałam gorszy dzień, byłam niewyspana, wiele nie zjadłam i tak się stało. I oczywiście panika, karetka, szybki telefon do faceta żeby odebrał dzieciaka... masakra. Oczywiście wszystkie badania w normie. Ale TRAUMA pozostała. Doszło do tego, że jak jestem w sklepie to tylko podchodząc do kasy dostaje takiego lęku, że prawie mdleje). Aktualnie nie jestem w stanie iść do sklepu i zrobić zakupów. Jestem załamana. Do tego włączyło sie całe spektrum objawów nerwicowych i jestem w dupie. Znów leki i terapia i tak kur..a całe cholerne życie.. jestem zmęczona i zrezygnowana jak nigdy przedtem.

Jeśli komuś chciało się to czytać - dzięki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 09 sty 2016, 01:39
another_memory, witaj w tym smutnym gronie. U mnie zaczęło się tak samo (problemy w związku) i tak sobie trwa, końca nie widać. Znam niemożność zrobienia zakupów aż za dobrze. Współczuję. To jest tak niedorzeczne, żeby robić wyczyn z kupna chleba, że aż szkoda gadać :pirate:
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ma_kowalewicz 09 sty 2016, 08:55
No i kicha. Wróciły ataki lęki. Wiedziałam, że tak będzie, zwyczajnie wiedziałam. Szum w głowie, zawroty, trzęsące się ręce i spocone, ból w klatce piersiowej za mostkiem, ucisk, wrażenie że zaraz zemdleje... No jasna cholera! Pojawiają się przy wyjściu z domu, ot tak po prostu. Choć powtarzam sobie że przecież nic ci się nie stanie, wszystko masz pod kontrolą to okazuje się, że nic nie mam pod kontrolą. Nienawidzę tego stanu, cholera mnie bierze, nerwy ponoszą góre i jestem w kropce.

Miałam wczoraj jechać na święta do rodziny partnera i nie pojechałam bo od kilku dni miałam w/w objawy. Starałam się nie panikować choć nie wychodziło. Głupie myśli, nie do opanowania. Starałam się nie nakręcać i już myślałam, że wszystko jakoś opanowałam a tu wczoraj nagle wszystko ze zdwojoną siłą. W ostateczności partnera wysłałam samego, a ja udałam się do lekarza choć i samo wyjście do lekarza było nie lada wyczynem.
Nie musisz udawać, że jesteś silny.
Nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze.
Nie martw się tym, co pomyślą inni.
Jeśli musisz, płacz - to dobrze wypłakać łzy do końca!
Tylko wtedy wróci uśmiech.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
03 sty 2016, 16:57
Lokalizacja
Białystok

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 09 sty 2016, 22:45
Myślę, że najbardziej frustrujące jest to , że jak są już dni lepsze, a przychodzą gorsze z objawami to bardzo się to przeżywa. Już normalnie byłam w kinie, po czym wybieram się na zakupy i nagle te objawy. Cały dzień wtedy do niczego. Ja próbuję akceptować to, że tak może być, choć jestem bardzo rozżalona, gdy np znowu mam 3 dni pod rząd z silnymi objawami i odrealnieniem. Ostatnie 2 dni miałam fatalne, takie lęki, że w pracy głową starałam się nie ruszać, bo wtedy jakby mi się w niej coś przelewało , miękło itd, a dzisiaj byłam np w galerii i tylko w rossmanie dostałam ucisku głowy i lekkiego odrealnienia, bo kręciłam się w kółko i nie mogłam znaleć balsamu. A tak byłam w 3 sklepach i zjadłam spokojnie obiad. W domu wieczorem też ok, delektuje się tym stanem.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 09 sty 2016, 23:07
ma_kowalewicz, Rzuciło mi się coś w oczy w Twoim poście i pozwolę sobie napisać, bo może pomogę, bo przerabiałam to na terapii.
Kontrola - zauważyłaś z jakim zapałem używasz tego słowa i w jakich odmianach ( np.cyt. - "myślałam, że wszystko jakoś opanowałam"). Potrzeba kontroli jest bardzo często jedną z przyczyn naszych dolegliwości.
Walczysz też z objawami jak lwica, a nie to jest droga do wyzdrowienia. Im bardziej walczysz, starasz się opanować, tym bardziej to się nasila.
Cyt."Wróciły ataki lęki. Wiedziałam, że tak będzie, zwyczajnie wiedziałam" - tak, będą wracać, może nawet zawsze. Nawet chodzi się na terapie, bierze leki, oszałamiający postęp i nagle bach znowu. Ale podejście do tego z akceptacją powoduje, że nie są one tak dokuczliwe, nie uniemożliwiają funkcjonowania, bledną, a może nawet pewnego dnia miną.
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7436
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Olalala 09 sty 2016, 23:24
kosmostrada napisał(a):ma_kowalewicz, Rzuciło mi się coś w oczy w Twoim poście i pozwolę sobie napisać, bo może pomogę, bo przerabiałam to na terapii.
Kontrola - zauważyłaś z jakim zapałem używasz tego słowa i w jakich odmianach ( np.cyt. - "myślałam, że wszystko jakoś opanowałam"). Potrzeba kontroli jest bardzo często jedną z przyczyn naszych dolegliwości.
Walczysz też z objawami jak lwica, a nie to jest droga do wyzdrowienia. Im bardziej walczysz, starasz się opanować, tym bardziej to się nasila.
Cyt."Wróciły ataki lęki. Wiedziałam, że tak będzie, zwyczajnie wiedziałam" - tak, będą wracać, może nawet zawsze. Nawet chodzi się na terapie, bierze leki, oszałamiający postęp i nagle bach znowu. Ale podejście do tego z akceptacją powoduje, że nie są one tak dokuczliwe, nie uniemożliwiają funkcjonowania, bledną, a może nawet pewnego dnia miną.


kosmostrada, wyjęłaś mi to z ust - to samo chciałam dosłownie napisać :-)

Dziewczyny, najgorsze co robić to tak jak pisze kosmostrada - chcieć to gówno kontrolować. Nie róbcie tego, trudno. Będziecie się bać, trząść, niech ten lęk bedzie, ale nie dajcie mu przewagi w stylu myślenia, ze musicie to mieć pod kontrolą!

Szkoda ma_kowalewicz, że nie pojechałaś z wizytą, bo tak pokazałabyś nerwicy, że wychodzisz naprzeciw lękom, że to nic groźnego, a tak zrobiłaś krok w tył - tzn. utwierdziłaś samą siebie, że musisz z czegoś rezygnować, bo ta cholerna nerwica... tak wiem, że to nie jest łatwe :(

Trzeba puścić tą cholerną kontrolę i zaakceptować fakt, że będzie jazda, ale inaczej się nie da....

Alexandra, to normalne, że są dni gorsze i lepsze, ale zobaczysz, czym wiecej wiary w nas i nadziei na lepsze tym coraz więcej będzie tych lepszych dni. Ja zaczynam do tej debilnej choroby podchodzić, że mi nic nie zrobi jak do tej pory nie zrobiła. Niech sobie będzie, i co z tego? Niech spieprza i tyle :-)

another_memory, będziesz jednak musiała chodzić do sklepu i stawać czoło w czoło z tym lękiem tak żeby dać sobie do zrozumienia, że nic złego się nie dzieje.

Niestety najgorsze co można zrobić w nerwicy to unikać rzeczy/sytuacji, które wywołują lęk :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 10 sty 2016, 00:35
Olalala , zgadzam się z Tobą. Mam za sobą już wiele epizodów nerwicowych i na tym etapie wiem, że wycofanie się z tego co nas przeraża pogłębia nerwice. Dlatego dziś na trzęsących się nogach chodziłam po galerii, i zrobiłam zakupy. Narazie w towarzystwie żeby nie było szoku ale to i tak już dla mnie część sukcesu.

Co do kontroli objawów o których mowa wyżej to podpisuję się obiema rękami. Chęć kontroli emocji i wszystkiego jest wyniszczajaca. Próbuję wyluzować, zaakceptować ale wiem jak ciężko zmienić dotychczasowy schemat myślenia i funkcjonowania. Działa dopóki choroba nie osiąga punktu kulminacyjnego po czym zapominam o wszystkich zdrowych myślach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Olalala 10 sty 2016, 23:19
another_memory napisał(a):Olalala , zgadzam się z Tobą. Mam za sobą już wiele epizodów nerwicowych i na tym etapie wiem, że wycofanie się z tego co nas przeraża pogłębia nerwice. Dlatego dziś na trzęsących się nogach chodziłam po galerii, i zrobiłam zakupy. Narazie w towarzystwie żeby nie było szoku ale to i tak już dla mnie część sukcesu.

Co do kontroli objawów o których mowa wyżej to podpisuję się obiema rękami. Chęć kontroli emocji i wszystkiego jest wyniszczajaca. Próbuję wyluzować, zaakceptować ale wiem jak ciężko zmienić dotychczasowy schemat myślenia i funkcjonowania. Działa dopóki choroba nie osiąga punktu kulminacyjnego po czym zapominam o wszystkich zdrowych myślach.


another_memory :great: :great: :great:

Super, że wyszłaś lękowi naprzeciw! :great:

Jesteś dzielna :-)

Ja dzisiaj w praktyce: miałam atak paniki przy rodzinie i nie potrafiłam do końca puścić kontroli... udało mi się tak na 80%. Chyba to, że siedziałam naprzeciw nich najbardziej mnie blokowało żeby zaryzykować - co się wtedy ze mną stanie? Więc pozostało jakieś 20% żeby pójść na całość 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 11 sty 2016, 16:53
W weekend sie wyciszylam. Bylam spokojna, prawie bez objawów. Wręcz czułam ze odzyskałam swoją głowę . Dzisiaj powrót do pracy i koszmar :( siedzę teraz w aucie o płaczę. Od rana w pracy zaczęło przelewać mi się jakby w glowie, takie dziwne uczucie ruszania się w niej czegoś-nowy objaw. Powiedzialam sobie, ze pewnie znowu kolejny objaw, starala się ignorować. Niestety nasilalo się i ok 14 jakbym dostala silnego uklucia w glowie, miękkości takiej jak przy zaslabnieciu. Trwalo to jakieś 5 sekund. Po tym wciąż sie trzese i jestem nieprzytomna ze strachu, ze moze wylew, może jestem na coś chora. Płaczę, boję się jutra, ze z tego napięcia coś mi się stanie. Serce chce mi wyskoczyć. A pracy masa i obowiązków.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez warrior11 11 sty 2016, 17:27
Alexandra,
Nie bój się,nie koncentruj się na tych objawach,to tylko nerwica,nic złego się nie stanie.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1003
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez insadness 11 sty 2016, 17:59
Jak zaczac nowa prace? Praca bedzie polegac na kontakcie z klientami jak barmanka kelnerka. Na dodatek w obcym jezyku. Co mi radzicie? Okropnie sie boje isc tam. Boje sie ze jak zlapie mnie stres to przeciazy mi sie cos w glowie. Nie raz mialam takie ataki, nagle jakby zamglenie myslenia/ nic wtedy do mnie nie dociera i zawieszam sie az nie przejdzie ten stan...
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 sty 2016, 20:29

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez spiety99 11 sty 2016, 18:33
Jak sobie radzicie na lęki dzwiękowe np szczekanie psa albo płaczące dziecko ?
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
05 wrz 2015, 00:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do