Moja historia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja historia

Avatar użytkownika
przez paulita 25 mar 2013, 11:37
Witajcie,zarejstrowana na forum jestem od niedawna..I chciałam Wam opisać mój przypadek,zaczne od tego mam 23 lat(skończyłam wczoraj) i troje dzieci ( 6 latkę,3 latka i 3 miesieczne maleństwo) wszystko zaczyna się od 8 miesiąca ciąży kiedy (przy anemi) to nagle z rana tracę na jedno oko wzrok,zaraz poitem mrowieje mi ręka,zaraz poitem mrowieje język,przy tym czuje ogólne otępienie max 20 minut mija incydent powtarza się 17 grudnia zeszłego roku dzień przed porodem (wtedy się tym nie przejmowałam) 18 grudnia zeszłego roku o godzinie 16,15 urodziłam córkę 3 godziny później dowiaduję się,że kiedy ja rodziłam umierał mój dziadek,zmarł o tej samej godzinie kiedy urodziła mi się córka. 20 grudnia znów te same objawy co z dnia przed porodem,znów się nie przejełam,piąta doba po porodzie 23 grudnuia atak na doktor google,zaczynam spr co to było i nagle objawy : STWARDNIENIE ROZSIANE - lęk,panika,strach 5 rano budzę męża ,mówię że umrę,że jestem ciężko chora,płacz od tego dnia przez kilkanaście dni o niczym innego nie mówię tylko o chorobach i że umrę,zrobiłam wyniki z krwi silna anemia 8,8 hemoglobiny - leczenie. Wtedy poraz pierwszy powiedziałam lekarzowi rodzinnemu o moich objawach skierowanie do neurologa,zapisałam się wizyta na 19 marca,czekałam...wtedy przyszedł styczeń,lekkie pulsujące bóle głowy,czasem kłójące,brak ostrości wzroku,jak by mi oczy przeskakiwały kiedy czytałam (tylko czasem) takie mikro skurczyki w łydkach (jak skacze poiwieka coś takiego) do tego mrowienie ust,podniebienia i języka (czasem nie zawsze,zdarza się to czasem nie często do dziś) po jakimś czasie ustąpiło. Nagle któregoś dnia ciężka głowa,uczucie wypełnienia z tyłu,ból karku i prawej ręki,mrowienia,drętwienia stóp i dłoni,zimne dłonie i stopy oraz mokre,strach lęk..wtedy padło u lekarza ginekologa że może zakrzepica ale za młoda jestem,więc wtedy myślałam o niej szukałam,czytałam itd potem że udar dostanę - pierwsza wizyta u psychologa,strasznie płakałam nie myślałam,że komś obcemu tak będę płakać,druga wizyta ok - ale stwierdziłam,że to nic nie daje już nie zadzwoniłam,nie poszłam..końcówka lutego ciężka głowa,ściskanie u nasady nosa,policzków,kości rzuchwy,czasem zębów,rozdrzznienie,płaczliwość,strach,okropny lęk o dzieci,że umrę co z nimi będzie...początek marca - nasilenie wracałam z biedronki,cała drogę płakałam,że umrę,w domu zawołałam małżonka płakałam mu dwie godziny,trzasłam się nie wiedziałam co z sobą zrobić,ścisło mi żełądek ,kilka dni nie umiałam jeść,było mi niedobrze,wyrok mam guza w głowie,lub tę zakrzepicę,lub jeszcze jakiś nowotwór...ciągła myśl,że ich opuszczę,niekiedy mrowienia,niekiedy drętwienia...ach mąż w tamtym okresie był ze mną tydzień w domu bo nie chciałam być sama,potem wizyta u neurologa,obstukał popukał - odruchy prawidłowe,dominuje lęk proszę przyjmować raz dziennie nerwomax!! - żadnego badania MR nic...szok. Badania z krwi prawidłowe,mam tylko za niski wynik PLT - płytek krwi za mało za 2-3 tyg jeszcze raz sprawdzić jaki wyjdzie,do tego dla świętego spokoju zrobiłam poziom D- dimer w krwi na zakrzepicę wyszedł 0,41 ug/mL wartość szpitala od 0,0 ug/mL do 0,50 ug/mL i jest duży więc strach że jednak zakrzepica,że umrę..masakra!! Wczoraj ściskało mnie jak byłam w kościele,nos,policzki,głowe,uczucie ciężkości w niej,oraz coś nowego ucisk w klatce piersiowe wróciłam do domu puls 144 ach..szok...strach,że dostanę zawał...cały dzień coś było to te uciski,jak byli goście na torta to pociłam się strasznie,no i ból w klatce piersiowej. Od kąd to wszystko się dzieje ciągle sprawdzam sobie czy z wzrokiem ok,czy włosy nie wypadają,jak z moją równowagą,kilka razy dziennie jaki mam puls itd. Co się ze mna dzieje,czy ja jestem poważnie chora? dodam,że od dwuch dni a właściwie nocy,budzę się między 1 a 2 z bólami w podbrzuszu takimi skurczowymi przelewa mi się w nim..i muszę iść się wypróżnić,tak jak by rozwolnienie,ale tylko raz i już jest ok,mogłabym ciągle płakać,wszystko mnie porusza i to złe i dobre rzeczy,słowa i gesty,nawet na mszy w kościele chce mi się płakać,nsajchętniej nic bym nie robiła,tylko rozmawiała o moich chorobach i czytała o nich w necie - MAM JUŻ DOŚĆ!! Dzisiaj ,boję się,że coś mi się stanie,że umrę ..na zawał albo tę zakrzepice że mi nikt nie pomoze bo starsza córka w przedszkolu,jestem z młodszymi sama do tego zablokowane kąto w tel...pisałam do męża już sms z bramki internetowej że źle się dziś czuję,wszyscy mają mnie dość,ja siebie sama też,dobrze się czuję kiedy wyjdę z domu np do babci na herbatkę,uspokajam nerwy,a jestem ciągle rozdrażniona. POMOCY!!
Ostatnio edytowano 02 sie 2013, 21:50 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: wydzielono z dziennych
„Bóg nigdy nie daje duszy większego ciężaru niż jest ona w stanie unieść".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
22 mar 2013, 14:03

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do