WSTAJEMY LENIE! DO ROBOTY!! :)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez KOREK 02 gru 2005, 23:26
RODZINA LUDZIE I PRYJACIELE SA NAJWAZNIEJSI
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

przez marlow 02 gru 2005, 23:32
Oprócz Rodziny,przyjaciół i ludzi które są najważniejsze jak

wspomniał Korek ważne jest też jakieś hobby,teraz to jest trudne w naszym stanie ale musimy się czymś

zająć(sport,kino,teatr,muzyka lub inne) Trzeba sobie coś takiego znaleść jeśli się nie ma(albo odświeżyć to czym sie

interesowało przed chorobą)
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

przez Vito 03 gru 2005, 23:47
Jestem nowy,ale pozwólcie że coś napiszę. Od roku walczę z

nerwicą. Wg mnie homeopatia jest w naszym przypadku bez sensu. Trafiłem na gościa,homeopatę, który wyciągnął sporo

pieniędzy za parę kulek, z mojej strony było oczekiwanie na cud...
Jesli chodzi o moją skromną osobę:
1. Regularny

wysiłek fizyczny (nie forsowny) steper, rower, spacer...
2. Interesuję się relaksacją, reiki, uzdrawianiem pranicznym,

biorytmami i to daje mi siły i możliwości (nawet jak nie działa ), w sensie psychicznym
3. Nie wierzę za bardzo w

psychoterapię w swoim przypadku - wege 10 lat, wiara w reinkarnację, prawo karmiczne - trudno mi zaakceptować inne poglądy na

świat
4. Jak sobie sam nie pomożesz to nikt Ci nie pomoże, ew. stracisz mnóstwo pieniędzy...

Pozdrowienia, to

cholerstwo można zwyciężyć :)
Vito
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 gru 2005, 00:48
Witam!!!
vito napisał(a):4. Jak sobie sam nie

pomożesz to nikt Ci nie pomoże, ew. stracisz mnóstwo pieniędzy...


Coś w tym jest. Jeżeli sami nie

będziemy chcieli wyjść z nerwicy to nawet najlepszy psycholog, czy psychiatra na świecie nam nie pomoże. Nasza psychika

będzie zablokowana i na nic zdadzą sie wydane pieniądze (na leki, specjalistów). Dlatego powinniśmy udac sie do lekarza

wtedy, kiedy będziemy gotowi na to psychicznie....
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez cicha woda 04 gru 2005, 22:33
Duża ilość zajęć w ciągu dnia pomaga uwolnić sie od leków.

Bywamy często zmęczeni ale ważne jest aby się przełamać i zacząć chociażby od posprzątania w swoim pokoju.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

podobnie

przez reirei 04 gru 2005, 23:25
popieram, ale szczerze wam powiem, że właśnie u mnie

hobby wpływa negatywnie na leczenie mojej choroby (nie bede nawet mówił czym się zajmuje na codzień :wink: ). Hobby potrafi

sprawić że się odizolowujemy, dla niektórych to dobrze, ale po sobie widze że "zdrowieje" kiedy przebywam między ludzmi, a

raczej z ludzmi. Rodzina i przyjaciele którzy akceptują ciebie i twoje schizy, wsaniała sprawa :)
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez osia nie dam sie pokonac! 10 gru 2005, 22:43
w zupelnosci sie z wami zgadzam RoDzIna przyjaciele to

podstawa!!!
i hobby ja kocham muze!!! i organizowac imprezy w klubach!!!!!!jejejjejeje
jak mam to wszystko to czuje sie

wspaniale!!!!
pa pa pa pa !!!!!!
Posty
110
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 18:11
Lokalizacja
3city

Avatar użytkownika
przez bibi 12 gru 2005, 23:40
mnie oprucz tego pomaga praca!!! bez niej bym się się

zamyśliła na śmierć. za dużo wolnego. a tak to 6 godzin w pracy jak da mi w kośc to wtedy odpoczynek słodko smakuje
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

poczujmy sie lepiej !!!

Avatar użytkownika
przez Ewa84 18 gru 2005, 16:33
Czy zaobserwowaliscie w jakich

mometach naszego zycia czujecie sie lepiej i jestescie w stanie zapomniec choc na chwile o swoich dolegliwosciach ? Moze cos

na to wplywa ... otoczenie ...miejsce w ktorym sie znajdujecie ...ludzie z ktorymi przebywacie .... bo chyba trzeba cos robic

zeby dylo lepiej ?! :D
chce byc soba!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
17 gru 2005, 23:18

przez reirei 18 gru 2005, 16:57
też starałem się od tej strony podejść, u mnie niestety,

narazie tylko po tabletkach jest fenomenalnie :(
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez Fermina 18 gru 2005, 17:29
Mi też narazie tylko "proszki" zapewniają normalne

funkcjonowanie :?
Chociaż zdecydowanie lepszy nastrój odczuwam w domu a zwłaszcza w obecności siostry - ale nawet wtedy

nie zawsze jest różowo...
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

przez s 18 gru 2005, 22:42
no wiec pisze e ofektach bo niektorych moze to

interesowac...po zmnijeszeniu sobie dawki przez pierwsze 10 dni czulem sie gorzej , uciski powrocily ,bole w klatce

piersiwoej ale nic wiecej ..teraz z kazdym dniem znow czuje sie znacznie lepeij ...ostanito wrecz reweklacyjnieL:)
jestem

wlasciiwie gotow do calkowitego odstawienia lekow ,ale chyba poczekam na wizyte z psychiatra bo juz 3 stycznia wiec nie tak

daleko ...pozdrawiam
s
Offline

przez Konrad! 18 gru 2005, 23:15
Moim zdaniem bardzo pozytywny wątek, więc powinniśmy go

rozwinąć! Błagam, tylko nie piszcie wszyscy, że "mi to nic nie pomaga"! :)

Ja się czuję lepiej gdy jest ładna pogoda.

Może być nawet -10, ale jak świeci słońce to jest ok. A z takich rzeczy na które mamy wpływ, to lepiej funkcjonuję gdy

regularnie sobie biegam, biorę magnez i witaminki. Też wtedy gdy dostanę dobrą wypłatę i nie muszę się przejmować długami,

ale to chyba oczywiste :)

Polecam też techniki relaksacyjne - na prawdę potrafią pomóc się rozluźnić i uspokoić.
Konrad!
Offline

WSTAJEMY LENIE! DO ROBOTY!! :)

przez Konrad! 19 gru 2005, 00:01
Szukam na tym forum wątków

optymistycznych lub przynajmniej w jakimś stopniu konstruktywnych. Powiem Wam szczerze, że z lupą trzeba takich szukać, bo

normalnie to na chiny nie idzie znaleźć :) No ale czemu tu się dziwić skoro 1/3 wpisujących się ma deprechę a 2/3 akurat atak

lęku :lol: Nie gniewajcie się, że się z tego śmieję się, ja też tak często mam :?

Dlatego postanowiłem napisać wątek

konstruktywny i mam nadzieję, że się rozwinie! Sory, za długi wstęp, już przechodzę do rzeczy.

Nie jest żadną

nowością, że leki, które przepisuje lekarz działają NIE na nerwicę tylko na jej OBJAWY. Czyli na to, że ktoś ma

nadciśnienie, drgawki, komuś się kręci w głowie, panikuje, ma doła itp itd. Natomiast owe OBJAWY to nie choroba, tylko jej -

objawy :) Choroba jest głębiej - u źródła. Nikt nie wyzdrowieje biorąc prochy. Wyzdrowieje pracując nad sobą i będąc w tym

bardzo konsekwentnym. Leki mogą co najwyżej pomóc, ale nie odwalą całej roboty. Nie zrobi tego też psychoanlityk - on też

może nam co najwyżej pomóc, nakierowując na odpowiedni tor. Ale żeby wyzdrowieć musimy MY pracować, MY musimy wierzyć w swoje

siły i MY musimy być konsekwenti. Musimy rozwiązać problemy przez które powstała newica. I to MY mamy takie

możliwości!

Wielu z Was już wie, że aby zrobić jakikolwiek krok do przodu trzeba dotrzeć do źródła problemu.

Paradoksalnie - pomocne w tym mogą być objawy jakie każdy z nas ma. Freud twierdził, że objawy wprost sugerują (czasem

symbolicznie) w czym tkwi problem. Nerwica nie jest głupią chorobą. Ona mówi co mamy zmienić, z czym było bądź jest źle.

Popycha nas do tego żebyśmy zeszli ze złej drogi, żebyśmy pracowali nad sobą i żyli pełnią życia a nie tylko jego

połową.

Karen Horney w książce "Nerwica a rozwój człowieka" przytacza przykład mężczyzny, który miał tak złą pracę, że

niemal codziennie myślał o tym aby się z niej zwolnić. Niestety był tak mało śmiałym człowiekiem, że wizytę u szefa

przekładał z tygodnia na tydzień. Za każdym razem kiedy już zbierał się w sobie, dostawał ataku bólu głowy. Nie działo to się

jednak przypadkowo - zawsze tego samego dnia lub dzień przed wizytą u szefa. To umysł tak reagował na wewnętrzny lęk.

Uświadomiła mu to dopiero psychoterapia. Ból głowy był symbolem trudności z jaką musiał się uporać a sama dolegliwość była

pretekstem do przełożenia rozmowy z szefem na kolejny tydzień czy miesiąc. Człowiek ten po długim okresie pacy nad sobą

zdobył się na wizytę u szefa. Nie poprosił jednak o rozwiązanie umowy a wskazał na to, że praca go nie satysfakcjonuje. W

toku rozmowy otworzył się do tego stopnia by powiedzieć wprost, że jego pensja jest zbyt mała. Dostał większą i pracował

dalej z większą satysfakcją a przede wszystkim już bez lęku o swoje potrzeby o których od tej pory potrafił mowić otwarcie. W

jego przypadku nerwica wymusiła drogę, którą powinien iść by się realizować. Gdyby nie ona, pewnie zmieniłby pracę na taką

samą lub gorszą, dalej bałby się rozmawiać z szefem i pogrążał w swoim nieszczęściu coraz bardziej.

Spójrzcie na

nerwicę jako na wskazówkę, jak na motor do działania! Spójrzcie na swoje objawy i zobaczcie ile ona ma siły - potrafi

wyprowadzić Was z równowagi albo innym razem trząść całym ciałem przez 5 minut!! I pomyślcie teraz, że to przecież Wasza

własna siła.. Siła, która jest w Was samych i którą możecie wykorzystać. Pomyślcie ile moglibyście zrobić gdybyście nauczyli

się nią posługiwać tak jak robiliście to kiedyś.

Pozdro i głowa do góry! :)
Konrad!
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 46 gości

Przeskocz do