Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez magosza26 12 lut 2007, 12:43
ja uważam,że większość nerwic powstaję po urazach jakiś w dzieciństwie ,to może być ojciec pijak ,matka perfekcjonistka ,albo trudne "życie"w szkole z rożnych powodów..
u mnie to trzecie.. w szkole ze względu na to,że byłam spokojną istotą miałam brzydko mówiac"przesrane"..
w wieku 11 lat wróciłąm z zagranicy w której to byłam niemalże od urodzenia.. ,dzieci w szkole mi zrobiły piekło na ziemi.. .. i z perspektywy lat sądze,że to byla dla mnie taka "tragedia".. ,której nigdy nie przerobiłam.. ...,spowodowało to jedynie,że potem zakmnęłam sie na innych totalnie nie ważne czy mieli dobre zamiary czy złe.. ...i do dziś tak mam.. od rodziców nie otrzymałam żadnego wówczas wsparcia.. psychicznego .. jedynie co uslyszałam" musisz sobie poradzić".. od tego czasu wiele się wydarzyło równie nie dobrego...


...... a dodam,że mam już 26 lat a wciąż o tym pamiętam,wciąż boli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lut 2007, 17:01
...... a dodam,że mam już 26 lat a wciąż o tym pamiętam,wciąż boli

chyba źle zabliźniona rana... niestety, czasem po to są psychoterapie, aby taką ranę otworzyć i zagoić jak należy...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Odchrzakiwanie

przez dxd 20 lut 2008, 20:46
Wiec mam taki problem...

Od pewnego czasu jak cos zjem wypije (czesto przy kawie i piwku) odchrzakiwanie sie wlacza ...mam uczucie ze cos lezy mi na plucach i w przelyku , czasem mam uczucie ze zaraz wypluje pluca i zaczne pluc krwia . Macie takie uczucie. Oczywiscie nie trwa ono caly dzien. Np teraz mam a wczesniej wypilem kawke wlaczyly sie tez delikatnie zawroty glowy..;/ Dodam ze rtg pluc badanie krwi moczu proby watrobowe i usg jamy brzusznej dobre...
dxd
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 lut 2008, 03:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Naruto89 24 lut 2008, 23:50
ja tez tak mam moze to od fajek ?? ja pale szlugi nie wiem jak ty
Czy ja jestem opetany>??
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 paź 2007, 17:55

Avatar użytkownika
przez Werty 25 lut 2008, 00:41
Znam to. Mam taki problem, nie wiem jak sobie poradzic z nim, wiec nic nie moge doradzic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

przez tomakin 25 lut 2008, 03:53
A jaki wynik IgE całkowitego? Jaki stan skóry głowy i ogólnie skóry? Bo to się bada, a nie próby wątrobowe, ehhh :D

W drugiej kolejności tarczycę można sprawdzić, chociażby zwykłe TSH - powinno być poniżej 2
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez dxd 28 lut 2008, 19:24
Woec IgE w normie 89 TsH mam 2.2 z infomacji wynika tez ze w normie jedyny niepokojący wynik to nadmiar żelaza mam go 200 ... ;/
dxd
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 lut 2008, 03:05

Avatar użytkownika
przez Zahn 28 lut 2008, 20:39
Ja również mam podobny problem... do tego dochodzi dławienie... a czasami też okresowy kaszel i coś jakby zgaga. Może mieć to związek z reakcją żołądka na stres lub lęk. Zauważyłem też u siebie, że dolegliwości te nasiliły się, gdy zacząłem przyjmować leki na nerwice, które podrażniały mi żołądek, a zmniejszyły się, gdy zacząłem przyjmować Ulgamax... lek przyjmowałem na różne rewelacje żołądkowe, w tym biegunkę.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez tomakin 28 lut 2008, 21:33
dxd, TSH wynoszące 2.2 może dawać już objawy niedoczynności tarczycy, na dodatek dość silne. Ja sobie zbiłem jodem z 3,5 do 0,7, poprawa samopoczucia była niesamowita. Takiego wyniku jak 2,2 się nie leczy, podobnie jak nie leczy się 50 kg nadwagi, ale w obu wypadkach nieleczenie daje negatywne konsekwencje dla zdrowia. Jednym z objawów jest właśnie odchrząkiwanie.

Zahn, a nie masz czasem najzwyklejszego w świecie refluksu? On daje właśnie takie objawy, tzn odbijająca się treść żołądkowa mocno podrażnia przełyk i tchawicę. Ja sobie refluks wyleczyłem przestając pić colę, żreć kilogramy cukru i tępiąc helicobacter, to było z 10 lat temu - zdecydowałem się na takie ostre kroki gdy mi 3 wrzody wykryto, 2 na żołądku 1 na dwunastnicy. Obecnie po wrzodach nie ma śladu.

Swoją drogą, jeśli masz problemy z żołądkiem, to znaczy że coś jest nie tak, organizm nie potrafi utrzymać błony śluzowej w odpowiednim stanie. Może bakterie, a może jakieś rozchwianie równowagi, niedoborami czy zaburzeniami hormonalnymi. Może to być wina "tylko" stresu, oczywiście, ale - lepiej sprawdzić czy nie da się tego wyleczyć po prostu zdrowym trybem życia.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

* Nerwica? Alkoholizm w rodzinie.... błagam, pomocy.... *

przez -grusia- 28 mar 2008, 02:01
Witam.

Chciałam wam opisać swój przypadek, chociaż nie jest on w zasadzie taki tragiczny (odpukać...). Problemy te zaczęły się kilka lat temu, z 4/5 lat temu. Zabrzmi to dziwnie, ale pewnego dnia, myślałam, że najadłam się za dużo śledzi i jest mi tak niedobrze. Myślałam, że będę wymiotować, ale to okazało się złudną "kulką w gardle", która wcale nie miała zamiaru wypaść z niego. No i co... Całymi dniami było mi niedobrze, nie miałam ochoty na jedzenie.... Jedyne na co miałam ochotę, to skończyć swoje życie czyli te męczarnie.

Po kilku latach, gdy w domu sytuacja trochę się uspokoiła, moje dolegliwości ucichły. Ale ostatnio znowu wróciły. Dolegliwości czyli: nudności, co od razu prowadzi do strasznych lęków: "będę wymiotować czy nie, błagam ja nie chcę wymiotować"... Panicznie się boję wymiotować. Dalej, po jakimś czasie zaczął boleć mnie brzuch, od kilku lat nie wypróżniałam się regularnie, od czasu do czasu miałam biegunki. Poza tym miałam bolące wzdęcia i przy tym gazy... nie raz jak przy kimś się powstrzymywałam, to okropnie bolało. Wszystko beznadziejnie... Nie mogę wypić piwa, bo zaraz boli mnie brzuch i robi mi się niedobrze... Nie mam leków co do miejsc publicznych, szczerze mówiąc nigdy mi to do głowy nie przyszło, ale za to sprawdzanie terminów ważności, wąchanie i sprawdzanie żywności jak najbardziej. Nie tknę niczego co jest stare, otwarte albo mi się nie podoba wygląd.

Co to do cholery jest... Niech mi ktoś powie jak z tym walczyć bo ja nie mam sił i pomysłów więcej.... Nienawidzę udawać, że wszystko jest ok....

A tak naprawdę to wszystko dzieje się, bo mój tata jest alkoholikiem.... A ten stres jest dla mnie najgorszy... Jak jestem w domu, a tata nie wraca, a wiem, że pije, to nie zasnę, dopóki on nie wróci i nie położy się w łóżku. A do tego czasu nudności i kołatanie serca non stop :/...

Proszę.... Powiedzcie mi, co ja mam ze sobą zrobić, jak sobie pomóc? Psychoterapia??? Proszę................. :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 mar 2008, 00:58

Avatar użytkownika
przez Inez77 30 mar 2008, 21:59
Wejdź na stronę www.dda.pl i znajdź na niej forum, powinno ci nieco pomóc. DDA to dorosłe dziecko alkoholika. Mam ten syndrom i swego czasu ta stronka bardzo mi pomogła. Trzymaj się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
23 wrz 2007, 22:24

przez bigda 03 kwi 2008, 22:33
Witam,
takie forum wsparcia to rzeczywiście fajna sprawa. Ale warto zastanowić się nad psychoterapią. Nerwica, nawet ta u DDA, jest wyleczalna. Tylko musisz pamiętać, że podstawą leczenia musi być psychoterapia. Zresztą sama zerknij: nerwica leczenie objawy PTSD.
Pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
18 mar 2008, 20:23

przez kropa 11 kwi 2008, 11:14
Zdecydowanie poszukaj terapii dla DDA. Też jestem DDA i wiem, że to nie mija, samemu też niewiele można.
Koniecznie terapeuta i to dobry, nie jakiś tam pierwszy, lepszy psycholog kliniczny.
"jest jak jest, los dał ile chciał;
obym tylko wiarę w cuda aż do końca miał..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 21:50
Lokalizacja
...

PILNIE POTRZEBUJE WASZEJ POMOCY!!!

przez who em I 01 cze 2008, 13:42
witam wszytskich. otoz moj problem zaczal sie po zdradzie mojej dziewczyny z ktora dalej jestem. problemy zwiazane z nerwica mam juz od 7 lat -zaczelo sie po przepaleniu marycha z ktora skonczylem na nastepny dzien, niestety skoczylo sie palenie, a zaczela sie nerwica. poczatkowy byla to derealizacja, depersonalizacja, stany lekowe i depresyjne. dziwnym trafem kiedy to sie zaczelo 7 lat temu zaczalem chodzic wlasnie z moja ukochana. to ona byla moim lekarzem, we wszystkim mi pomagala, pocieszala chociaz nie wiedziala do konca co czuje. wtedy jeszcze nie czytalem o chorobach psychicznych, jakos dawalem rade. poza tym szkola, obowiazki. pamietam ze na poczatku bylo ciezko. walilem glowa w sciane bo nie wiedzialem co sie ze mna dzieje. przeszlo po chyba 1.5 roku, pojawialy sie stany lekowe co jakies 3 miesiace ale przechodzilo po tygodniu. i tak trwalem do stycznia 2008r. wtedy to bedac za granica dowiedzialem sie ze moja dziewczyna mnie zdradzila, moja ukochana. byla dla mnie wszystkim poniewaz nie mialem duzo milosci w domu. rodzice tylko we mnie inwestowali i uwazali ze to wszystko, nie czulem sie kochany. poza tym matka manipulatka, strasznie krzykliwa. ojciec troche stal z boku, nigdy nie czulem jego ojcowskiej bliskosci. co wazne ze nigdy wczesniej nie mialem klopotow w kontaktach z ludzmi, mialem wielu przyjaciol i bylem bardzo towarzyski. dopiero po rozpoczeciu choroby zaczelo sie -izolacja, nerwowosc, ciagle siedzenie w domu. tak jak wczesniej pisalem przeszlo. teraz wrocilo 10 razy silniejsze. w styczniu kiedy dowiedzialem sie ze moja ukochana mnie zdradzila z pseudo kolegom ktorego znam od urodzenia odrazu wrocilem do kraju. prosilem zeby do mnie wrocila, ze ja kocham. ona zawsze mi mowila ze taka nie jest ze nigdy mnie nie zdradzi, ze sie tym brzydzi, byla dla mnie ta idealna, to jedyna, po prostu wszystkim. moze tez swiety nie bylem i swoje za uszami mialem. po moim powrocie do kraju dogadujemy sie i jest ok. wracam do szkocji jeszcze na 2 miesiace, niestety budze sie pewnego ranka i juz nie jestem soba. zaczela sie masakra. nawet koledzy zauwazyli ze cos nie tak. nie jestem soba. silne lęki, wyplakiwanie do sluchawki mamie i ukochanej, napiecie, jakbym juz wariowal, nawet czasami mysli samobojcze. dzwonie po pomoc po bezplatne porady co moze mi dolegac. panie mowia ze wyglada to na silne stany lekowe. nie wytrzymuje wracam do kraju, zostawiam wszystko. niestey nie przechodzi. ide do psychologa, psychiatry. oboje sie zgadzaja ze to nerwica i natrectwa. niestey ja mam inne zdanie. caly czas twierdze ze mam poczatek schizofreni. nie czuje sie soba, leki biore od 2 miesiecy (luxeta -rano 2 po 50mg, ok 15.00 1 po 50mg do tego 2 razy dzienie hydroxizine). niestety lęki sa tak silne ze nie daje z nimi rady. placze, siedze cale dnie w domu, izoluje sie, nawet jak mam silne lęki to sie nie myje, o jedzeniu juz nie wspomne. jestem przerazony. czasami prosze o smierc. oczywiscie byly dnie lepsze w ktorych wydawalo sie ze bedzie ok, niestety nie trawalo to dlugo. dzis znowu jest bardzo zle. siedzi we mnie smutek, zlosc, przerazenie, kompletny chaos. ciagle zacisniete zemby, podkurczone palce u nog. poza tym bardzo boje budzenia sie, poniewaz mam wtedy cos bardzo dziwnego. budze sie, leze i chyba jakbym zasypial i wtedy np wydaje mi sie ze babcia do mnie mowi, otwieram oczy i nie wiem czy mowila czy nie, czy to jakies omamy, albo jak np po przebudzeniu slysze cos przez, nastepnie jakbym znowu zasypial slysze to ponownie ale nie wiem czy to faktycznie slyszalem czy to w mojej glowie. mam tak prawie codziennie, strasznie sie tego boje. po obudzeniu i wstaniu z lozka juz tego nie ma. ale lęki sa tak silne ze czasami mam wrazenie ze trace kontakt z rzeczywistoscia. mam wrazenie ze juz wariuje. boje sie ze zrobie krzywde bliskim ktorych kocham. czekam na poczatek choroby psychicznej, ktorej przeciez tak strasznie sie balem. teraz juz sie nie boje, teraz jakbym na nia czekal az przyjdzie, jakbym byl pewien ze to kwestia czasu, ze to schizofrenia. wiem ze to juz bylo i czytalem wiele postow ale.........ja dalej swoje. nie wiem jak sobie radzic, czasami mam wrazenie ze moje cierpienie skonczy jedna rzecz hmmm........wiecie jaka. ale staram sie jeszcze walczyc, a moze przejdzie, a moze sie uda. placz i lzy sa prawie codziennie. jestem mniej rozmowny, rozmyslam. musze przyznac ze ostatnie 4 dni byle lepsze, co z tego jak dzis jest bardzo zle. nie umie sie cieszyc. chcialbym byc juz zdrowy albo chory psychicznie bo to co teraz sie ze mna dizeje to jakby wyczekiwanie na wyrok. czasami sobie jakos radze, czasami jak np dzis totalna rozpacz. nie wiem co robic. PROSZE WAS O POMOC.
CO O TYM MYSLICIE, JAK SOBIE RADZIC,

PRZEPRASZAM ZA DLUGI TEKST, ZA ODPOWIEDZI DZIEKUJE I POZDRAWIAM
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
28 mar 2008, 19:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do