Nerwica za granicą...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez IceMan 15 mar 2007, 16:18
black cats - w takim razie rozejrzyj się tutaj - kompendium tematów ;) http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=4660

Moniczka - a czy to nie problemy z samoakceptacją?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Moniczka 15 mar 2007, 17:27
A nawet jesli to problem z samoakceptacja, jak to okresliles to jak moge temu zaradzic, przezwyciezyc to? Sugerujesz wiec, ze moze wcale nie mam nerwicy...?Jednak mam ataki paniki.....
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 15 mar 2007, 18:10
Wiesz... ja niczego nie wykluczam. I nie zapewniam, że mogę mieć rację. To moje przypuszczenia. Możliwe, że to jedno z drugim się wiąże, a równie możliwe jest cokolwiek innego. Ja mam czasem problemy z kontaktami - im świeższa znajomość - tym gorzej. A może w Twoim przypadku chodzi właśnie o ten pobyt za granicą - i to może powoduje lęk? To, że (nie ukrywajmy) jesteś na obczyźnie. Niby wszystko ok, ale jednak inaczej. Myślę, że musisz odnaleźć w sobie coś, co Cię najbardziej dręczy, męczy i albo rozwiązać to jako problem, albo zaakceptować to takie, jakim jest (jeśli jest to nie do rozwiązania). Wtedy mogą się też lęki skończyć.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 15 mar 2007, 20:26
A ja mam inną historię z własnym udziałem :D Do Irlandii Płn wyjechałam w 2004 roku i byłam tam dwa lata. Oczywiście rzuciłam się na głęboką wodę i wyjechałam wraz ze swoją towarzyszką życia - nerwicą ;) Nie myślałam o tym, czy dam radę. Chciałam po prostu pracować, żeby w szybkim czasie zdobyć gotówkę i wrócić do Polski. I rzeczywiście, kiedy znalazłam pracę poczułam się jakaś potrzebna i doceniona :D I najdziwniejsze, przestałam mieć jakiekolwiek objawy nerwicy :shock: Może to przez zmeczenie (pracowaliśmy po 10 godz.) a może zmianę otoczenia, które było całkowicie inne i nowe. W każdym razie byłam tam dwa lata i wróciłam z ogromnym bagażem doświadczeń (i gotówki) :mrgreen: Niestety zmiana klimatu podziałała na mnie ponownie i wywołała objawy nerwicowe :? Nie są one specjalnie uciążliwe więc sobie z nimi radzę. Chciałam tylko napisać, że za granicą w natłoku wrażeń i nowości wszelkie lęki i ataki paniki zanikły. Warto się nad tym zastanowić prawda? :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez black cats 15 mar 2007, 21:35
Moniczka nie przesadzam po prostu tak mi powiedzial lekarz w szpitalu i w sumie to mial racje bo w dziecinstwie mialem robione echo serca które wykazalo problem z aortą. Ale tym się nie przejmuje gdyż bóle serca i klatki mam od dobrych paru lat i nauczyłem się z nimi żyć (od taka moja uroda jak to mówi moja mama). Co do lekarza rodzinnego to musze mu oddać honor i przeprosic gdyż te badania krwi są robione na zawartość hormonów i coś tam z tarczycą (tak to jest jak sie nie zna za dobrze języka) :oops:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 mar 2007, 16:48

Tak bardzo sie boje.

Avatar użytkownika
przez ewelin 29 mar 2007, 03:04
Witam!
Mój problem jest związany z wyjazdem do pracy za granicę. Otóż pracowałam tam już rok czasu, ale po nasilających ayakach wróciłam do kraju aby podjąć leczenie. Przez ten czas wyszłam za mąż, zaczełam brać leki (asentrę). Niestety teraz z powodów finansowych postanowiłam tam wrócić na dwa mięsiącę (mój mąż jedzie ze mną na tygodniowy urlop). Sprawa jest taka , że panicznie boje się tego wyjazdu, przecież jak dostanę ataku to nikt mi nie pomoże, nie będę miała się do kogo zwrócić. Lekarz przepisał mi na sytuacje awaryjne clonozepam (czy jakos tak
) , ale po tym co przeczytalam o tym leku zaczelam bac sie jeszcze bardziej. Czy ktos ma z was jakies rady, doswiadczenia. Co mam zrobic w takiej sytuacji, a może lepiej by było jkbym nie pojechała. Tak bardzo się boję..
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

przez wojor 29 mar 2007, 13:22
Pomyśl czy dałabyś rade jeszcze trochę posiedzieć w domu, bo myślę ,że asenra jeszcze nie zadziałała. Po jakimś czasie nie bedziesz już tak sie bała. A poza tym to czy naprawdę nie możesz znależć pracy tutaj, Zdrowie jest najwazniejsze . Jakbym była Twoim mężem to nie pozwoliłabym Ci wyjechać, zwłaszcza gdy jesteś w takim stanie, a może Ty mu nic nie mówisz?
A może nie chcesz żeby mąż zostawał tutaj?
Zastanów się kasa to nie wszystko.
A swoją drogą też bałabym się wyjechać za granicę i rozumiem Cię.
.........nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ani tak dobrze , żeby nie mogło być lepiej.........
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
21 lut 2007, 23:03

Avatar użytkownika
przez ewelin 29 mar 2007, 16:08
właśnie wiesz o to chodzi, że jesteśmy w lekkich taraptach finansowych i wyjazd jest bardzo potrzebny, asentre biore już prawie rok, przedwczoraj bylam u lekarza i zwiekszyl mi dawke, a mimo tego ciagle przeżywam ten koszmar, lek przed lekiem, mąż wie chce żebym została w domu, ale wiem też że mój wyjazd pozwoli nam wyjść z długów i kontynuwać moją psychoterapie, pozdrawiam
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

przez cinnamon_inspiration 29 mar 2007, 16:21
Ja bym poszukała na internecie grupy polek, które wyjechały do tego kraju i zapytała ich o jakąś dobrą opiekę psychologiczną w razie alarmowej sytuacji...

Ech, wiem, że głupia rada, przepraszam :roll:
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

przez wojor 29 mar 2007, 18:20
ewelin to twoja decyzja , Ja wiem , że lęk przed lękiem jest gorszy niż sam lęk. A z tą asentrą to dziwne. Ja biorę zoloft to ponoć to samo tylko zoloft to zagraniczna wersja leku i działa.
Pomysł z poszukaniem kogoś za granicą jest bardzo dobry i jeśli już musisz jechać to faktycznie znajdź tam jakieś oparcie dla siebie.
.........nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ani tak dobrze , żeby nie mogło być lepiej.........
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
21 lut 2007, 23:03

Avatar użytkownika
przez Róża 29 mar 2007, 18:24
Ewelin- i musisz zmienić swoje nastawienie,koniecznie.Wtedy lęki zaczną bać się ciebie :D Jedziesz tam,bo chcesz zarobić i niech się dzieje co chce,a ty i tak tego dokonasz!Nie dlatego,że musisz,że sytuacja itd.CHCESZ i już.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 29 mar 2007, 20:59
wojor ma sporo racji. ale realia sa niestety przykre zeby wyjsc z tego czesto trzeba worka pieniedzy.... wiadomo ze prywatna opieka to duze lepsze podejscie i psycholog nie spieszy sie nie zbywa tylko poswieca i w efekcie pomaga.... (chociaz sa panstwowe wyjatki)


z 2 strony skoro lekarz nie odradzał Ci wyjazdu bazujemy na tym ze wierzy w Twoje mozliwosci a z TEGO CO PISZESZ LECZYSZ SIE DŁUGO sama juz udowodniłas ze jestes w stanie z tym zyc pokonałas niejedna trudnosc a niektorzy neurotycy boja sie nawet pomyslec o wycieczce za miasto co dopiero wizji zagranicznej... a nawet małzenstwie JESTES SILNA i 2 msc to tylko chwilowy stan rzeczy bazuj na tym ze minie i wrocicsz jeszcze SILNIEJSZA bez trosk i bogatsza w doswiadczenie ze CI SIE UDAŁO!!! bo napewno uda a co nie zabije to wzmocni.....

niestety.....Robisz to dla WAS jednak jesli wbrew sobie to juz kolejny konflikt i powod do frustracji
O ile to mozliwe postaraj sie miec najczestszy kontakt z bliskimi i wsparcie meza .... od bidy dostep do neta nie bedziesz sie czuła tak wyobcowana i zajmiesz mysli podczas wolnego czasu nie myslac o ataku atak trwa tylko chwile a dłuzszej stan apatii postarasz sie rozładowac w formie zajęc pracy i rozrywek a w razie czego masz tabletki...nie piszesz czy jedziesz w ciemno ale podejrzewam ze znasz TEREN skoro juz tam byłas... to kolejny argument ze jest to wykonalne przetrwałas wtedy dasz rade i teraz .. przepraszam JAK CIE WYSTRASZYŁAM CZY COS MAM CHYBA TENDENCJE KU TEMU ... JEDNAK szczerze Cie podziwniam JA i wielu ty by tez sie balo a TY byłas tam cały rok a te 2 msc szybko mina mysl perspektywicznie i pamietaj nie jestes sama setki osob za granicami ma podobne "bóle"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 mar 2007, 21:58
witaj!
Moje doświadczenie z pracą za granicą jest jak najbardziej pozytywne, dlatego nie mogę się już doczekać kolejnego wyjazdu...
Myślę, podobnie jak przedmówcy, że dasz sobie radę. Przetrwałaś rok, a teraz to tylko 2 miesiące, na początku będzie z Tobą jeszcze mąż i na pewno będzie Cię wspierał. Nie nastawiaj się z góry na najczarniejszy scenariusz a powinno się udać! Moze poznasz tam nowych, fantastycznych ludzi którzy okaza się pomocni? Życzę Ci żeby się udalo i trzymam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez ewelin 29 mar 2007, 23:23
dziękuje wam wszystkim, jesteście cudowni, moze chcecie jechać ze mną
;)
a tak apropo tej aasentry na poczatku zażywaania czulam sie jak "młody bóg", ale teraz zwiększam tylko dawki, niewiem czy lek powinnien niwelować lęk przed lękiem, czy same napady...
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości

Przeskocz do