Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez maiev 16 wrz 2007, 01:00
Też już dawno postanowiłam się leczyć. Niestety jedyny lekarz do którego mam aktualnie dostęp w tym grajdole po usłyszeniu diagnozy postawionej wczesniej przez innego psychiatrę potraktował mnie lekceważąco - na zasadzie " jak nie słyszysz głosów itp. to nie ma choroby". :roll: Przecież to tylko fobia społeczna prawda? :cry: A że od niej to mi się żyć odechciewa to już ...pikuś.

Grzesiek napisał(a):Mam dokładnie te same objawy zbliza sie mój ślub a czuje ze chyba zemdleje juz na wejsciu pomocy!!!!!!!!!!

Też tak myślałam ale udało się i nie zemdlałam (tyle że ja tylko cywilny przeżyłam) . Nie wiem jak to się stało. :o Specjalisty w Krakowie nie znam, ale sprawdz w dziale Oferty. Pewnie coś się znajdzie. :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez Anuśka7 17 wrz 2007, 20:44
HEJ:)
Pytanie do agi1 - zażywasz jakies leki czy chodzisz na terapie?

Mi włacza sie niesamowity lęk, gdy tylko pomyśle o publicznym wystąpieniu. A gdy wiem ze to mnie niedlugo czeka to w żoładku robi mi sie wielki bolący supeł i serce wali mi z 5 tysiecy uderzen na sekunde:( Bardzo lubilam kiedys wystepowac w przedstawieniach, spiewac publicznie itp, ale gdzies w polowie liceum zaczely dokuczac mi te okropne lęki. Hilfe!!! Czuję sie jak ułomna:((
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
30 cze 2007, 16:48

przez janexis 17 wrz 2007, 21:41
Mam podobny problem i niewiem dokładnie co to jest i jak sobie z tym poradzić, od zawsze źle się czułem w miejscach publicznych takich jak np szkoła. wydaje mi się że w szkole czy w pracy wszystko jest w pożądku, ale gdy wracam do domu, mam dziwne napady lęku, włącza mi się dziwny kac moralny, zaczynam często nieswiadomie swkręcać sobie że obgadywali mnie czy krzywo patrzeli czasem czuje że jestem jak taki snob nie potrafie przede wszystkim nawiazać kontaktu z innymi ludźmi. "siedze cicho i tak siedze i siedze". Teraz prawie nie wychodze z domu, kiedyś mimo iż często ze znajomymi robiłem wypad na browar to czułem się wyalienowany, nigdy nie mogłem nawiązać normalnego kontaktu z ludźmi. Jeśli ktoś może, :? to proszę o rade.
:-| :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 21:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez niewiemjaksienazwac 18 wrz 2007, 10:37
Czy jest nadzieja, że nie będę się czerwienił z głupiego powodu? Czy wy czasem macie tak, że chcecie już do kogoś coś powiedzieć, ale za chwilę nachodzi was taka myśl: "to nie ma sensu, jeszcze się zaczerwienię, wyjdę tylko na głupka"?
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 12:23
Lokalizacja
Gdańsk

przez Pstryk 18 wrz 2007, 17:21
Ależ tak niewiemjaksienazwac! Borykałam się z tym problemem całe naście lat! Do tej pory mi się podobno zdarza, ale po prostu ja przestałam o tym myśleć, tak więc zauważyła, że i komentarzy mniej :D Polecam.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez samotniczka 19 wrz 2007, 20:33
nadja napisał(a):boję się ludzi, przeraża mnie myśl o wyjściu z domu i rozmowie z kimkolwiek, cała drżę, trzesa mi się ręce i nie potrafie wypowiedzieć słowa. ogranicza mi to normalne życie społeczne gdyż nie mogę znaleźć pracy, przyjaciół i normalnie żyć. moje zycie to jakieś kartonowe pudło z któirego nie moge znaleźć wyjścia. czy ktos ma podobne problemy?

Mam dokładnie to samo! Identyczne objawy i nie umiem znaleźć sposobu na poradzenie sobie z tym.
Byłam u dwóch psychologów, nie dość że nie pomogli to jeszcze wywołali depresję, jakby sama fobia miała nie wystarczać :evil:
Jestem zupełnie bezradna, nie mam juz siły na szukanie psychologa, z lekami mam nieciekawe doświadczenie, dlatego nie chcę ich brać! Za tę kasę wolę kupić ciastko, przynajmniej poprawia nastrój i nie szkodzi.
Nigdzie nie wychodzę, każdy kontakt z człowiekiem i rozmowa to koszmar!

Fobia społeczna to uparta dolegliwość. Czy komukolwiek z FS pomógł jakiś psycholog? Czy jest tu ktoś z G.Śląska, kto skutecznie leczy fobię? Jeśli tak to pilnie proszę o PW!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 wrz 2007, 01:07
nadja napisał:
boję się ludzi, przeraża mnie myśl o wyjściu z domu i rozmowie z kimkolwiek, cała drżę, trzesa mi się ręce i nie potrafie wypowiedzieć słowa. ogranicza mi to normalne życie społeczne gdyż nie mogę znaleźć pracy, przyjaciół i normalnie żyć. moje zycie to jakieś kartonowe pudło z któirego nie moge znaleźć wyjścia. czy ktos ma podobne problemy?

No to ja też mam to samo
Boje się tego co będzie za kilka tygodni.....studia się zaczynają....a a w nowej grupie będe....jjjuż się bboje tego co będzie......boje się żeznowu coś schrzanie<nie będe się odzywał do nikogo>i znowu ludzie będą mnie mieli gdzieś i uważali za dziwaka co najmniej,,,,'
Kurcze chcialbym aby mi się udało,wierze w to że się uda ale i tak się boje ...
W ogóle boje się być w miejscach gdzie jest dużo ludzi....ostatnio w autobusie usiadł obok mnie taki starszy facet,,,,ja tak się bałem np.poruszyć że siedziałem w jednej pozycji przez całą droge do mojego miasta.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez scrat 20 wrz 2007, 03:50
Tia...

Ja się ostatnio pożarłem z dziewczyną o jej studniówkę. Ona bardzo chce ze mną iść, ja... Wiecie jak jest. Chciałbym niby. Ale między chcieć a móc... Zresztą po tym, jak mi powiedziała, że chciałaby iść ze mną, ale jak nie ja to pójdzie z kimś innym, np. z bratem, to już w ogóle mi się odechciało.

No i co... Powiedziałem, zobaczymy... Ale cienko to widzę. Ona nie rozumie, chciałaby, ale nie rozumie i nie zrozumie, bo nie wie co to znaczy czuć taką ogromną presję, że już zapłacone, że ustalone, że nie można się wycofać, że trzeba. A ja tylko łapię smuta z powodu poczucia totalnej bezsilności i beznadziejności :( Bo na co jej taki facet, skoro może mieć tylu innych, normalnych, którzy będą dla niej wsparciem a nie obciążeniem...

Nikt normalny tego nie zrozumie. Jak człowiek czasem się czuje. Jak w klatce bez wyjścia, w sytuacji, w której powinien się cieszyć, wyluzować, łapać szczęście :/

Schiz z powodu tego, że ktoś się do mnie dosiądzie, już nie mam, może to kwestia seroxatu a może dorosłości - chociaż z nerwicy raczej się nie wyrasta ot tak, więc pewnie to pierwsze.

A co do twoich studiów, człowieku-nerwico, to nie wiem co ci poradzić. Z jednej strony samo nasuwa się "walcz, nie poddawaj się", a z drugiej taki tekst od osoby, która właśnie z powodu swoich fobii odpuściła sobie studia, nie będzie brzmiał zbyt przekonywująco.

No i co zrobić... Jak nawet walczyć się już odechciewa, ani nie ma na to siły ani ochoty... Bo ile można zmagać się z pieprzoną codziennością, walczyć z każdym dniem o to, co dla innych jest normalne, bez końca próbować udowadniać sobie i światu, że jest się takim jak inni. Tyle że świat jest naiwny, daje się oszukać. Ale siebie nie oszukamy. I właśnie to rozbicie, totalne zero w samoocenie, zawsze wychodzi ...:/
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez niewiemjaksienazwac 20 wrz 2007, 08:21
do człowieka nerwicy: nie martw się studiami. Na studiach jest o wiele lepiej niż w liceum. Co prawda na początku jest ciężko. Stoisz z boku i patrzysz jak reszta tak łatwo zawiera znajomości. Ale mi szczęśliwie też udało się zaprzyjaźnić z kilkoma osobami. Ogólnie jest to najspokojniejszy i najfajniejszy okres w moim życiu. Oczywiście nie jest to bajka.

do scrata: pamiętam swoją studniówkę. Nie chciałem oczywiście iść. Nie miałem z kim. Ale okazało się że sporo osób było samemu. No więc poszedłem. Na początku było ciężko. Poloneza nie tańczyłem. Nie wytrzymałbym tej presji. Kamery, aparaty. Tylko wstyd przyniósłbym dziewczynie, która chciała ze mną tańczyć. A była taka, co mnie trochę dziwi. Ale musiałem odmówić. Chyba zrozumiała. No ale podczas trwania tej studniówki sobie poradziłem. Oczywiście przy pomocy odrobiny alkoholu. No i dobrze było dosyć jak na mnie. Tańczyłem trochę itp.
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 12:23
Lokalizacja
Gdańsk

przez raven 20 wrz 2007, 12:12
Też pamiętam swoją studniówkę... Poszedłem z koleżanką, którą ledwo co znałem i niby poszliśmy razem, troche potańczyliśmy, na początku nawet było fajnie, przynajmniej mi sie tak wydawało, a pozniej zniknęła mi na jakieś 3 godzinki, poszła do swoich znajomych i przez ten czas siedziałem przy stoliku sam:/ Myślałem że sie ze wstydu spale, kolesie z klasy jeszcze głupio przygadywali i sie śmiali, dziewczyny pewnie też miały ze mnie ubaw... Pozniej wogóle rozmowa nam sie nie kleiła, nie chciała ze mną tańczyć itp. Starałem się, ale jak zwykle mi nie wyszło... Scart mimo wszystko idź bo skoro ona z tobą chce iść to na pewno ona będie sie dobrze bawić z tobą i ty też, skoro jest to zaufana osoba to wszystko będzie ok;)
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez samotniczka 20 wrz 2007, 12:19
raven napisał(a):a pozniej zniknęła mi na jakieś 3 godzinki

Co za chamstwo, aż brak mi słów!
Ja na swojej studniówce nie byłam - oczywiście z powodu lęków, ale również dlatego, że nie miałam z kim iść. Tak więc scrat, zgadzam się z opinią ravena, ciesz się, że ktoś chce z Tobą pójść. Na pewno nie będzie tak źle i będziecie się dobrze bawić! Myślę, że raz możesz się poświęcić dla swojej ukochanej. Dla dziewczyn takie rzeczy są ważne. Uszy do góry :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 wrz 2007, 17:09
Ja na swojej studniówce nie byłam - oczywiście z powodu lęków, ale również dlatego, że nie miałam z kim iść.

No ja z tych samych powodów nie byłęm plus jeszcze balęm się ze moja klasa będzie się ze mnie śmiać...
scrat-Jeżeli chce ona z Tobą iść to idż na tą studniówke i zgadzam się z Samotniczką napewno będziecie nieżłe sie bawić i nie będzie tak żle.Twoja dziewczyna napewno to doceni że z nią pójdziesz.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez maiev 25 wrz 2007, 22:46
A ja ponoć nie mam fobii społecznej. :smile: Tym samym prawie została obalona diagnoza poprzedniej doktorki. Tylko teraz nie wiem już co mam - może ja zdrowa jestem, tylko tak "choro" się czuję. Ale co mi z nowej czy starej diagnozy - objawy mają się dobrze - nazwa się tylko zmieni.

Właściwie to jak to odróżnić od "ogromnej" nieśmiałości?? Pogubiłam się już. :?

Też nie byłam na studniówce, nie miałam z kim i bałam się że nie umiem tańczyć i wstrętnie będę wyglądać w sukience :(- i teraz mi przykro :cry: jak sobie przypomnę. Jednak szkoda. :cry:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 wrz 2007, 01:39
Właściwie to jak to odróżnić od "ogromnej" nieśmiałości?? Pogubiłam się już.

Ja też nie wiem jak to odróżnić
Też nie byłam na studniówce, nie miałam z kim i bałam się że nie umiem tańczyć i wstrętnie będę wyglądać w sukience - i teraz mi przykro jak sobie przypomnę. Jednak szkoda.

Mi też przykro że nie byłem na swojej...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do