Lękowcy nie palcie marihuany...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lip 2011, 19:23
antek85, :great: Miło czytać takie posty, naprawdę! :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez antek85 17 lip 2011, 21:20
Monika1974, cieszę się w takim razie skoro to miłe :) Opisuje tu część mojego życia, pozytywne i te mniej wesołe chwile kiedy jako zbuntowany, nieświadomy konsekwencji nastolatek próbowałem zapomnieć i stłumić swoje emocje narkotykami czy alkoholem.


Dodam jeszcze, że podczas pierwszych kilku spotkań na psychoterapii NIE BRAŁEM nawet pod uwage tego, że trawką można się tak załatwić. Przez tyle lat wmawiałem sobie, że palenie jej ma tylko pozytywne strony. Nie dostrzegałem żadnych minusów. Podejrzewam, że nawet gdyby mi ktoś powiedział, że to zło to bym się zaśmiał. Tak to wyglądało.

Przez wiele lat miałem tak bardzo zawężoną świadomość. Na szczęście moje życie nabiera ostatnio koloru czego i Wam życze :) pozdrawiam
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
05 lip 2011, 20:08

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 lip 2011, 00:24
antek85, Jesteś świadomy, są efekty... dlatego się cieszę.
A możesz jeszcze powiedzieć w jakim nurcie masz psychoterapię? I z jaką częstotliwością na nią uczęszczasz?
Tak z ciekawości pytam.
Bo moja jest w nurcie psychodynamicznym i chodzę na nią od 22 miesięcy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez antek85 18 lip 2011, 09:47
Jest to terapia behawioralno-poznawcza. Chodzę na nią od dziewięciu miesięcy.


Każde spotkanie z psychoterapeutką wpływa na mnie pozytywnie. Czasami to chciałbym chodzić codziennie :) Rozmawiamy o wszystkim, o tym czego się boje, w jakich miejscach oraz sytuacjach czuje lęk i co mnie cieszy. Z każdego spotkania wychodzę pozytywnie naładowany :)
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
05 lip 2011, 20:08

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez dekiell 18 lip 2011, 18:02
Nie palę, paliłem długo i co kilka dni przez 3 lata.
Nie ma sensu palić to tylko rozkręca u nas większą nerwicę.
narazie tylko chce zrobić prawojazdy i zacząć terapię.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
19 sie 2010, 14:46

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 lip 2011, 23:52
dekiell, Fajne plany, osiągalne :great:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez black horse 12 sie 2011, 14:19
Palenie trawki może na prawdę wywołac stany nerwicowe, a jak ktoś takie ma to i spotęgować.

Ja popalałam bardzo rzadko, ot tak ja ktoś coś miał, nie było to jakieś super, często po różnych świnstwach miałam różne telepawki z zimna(trzy koce a mi nadal zimno..) Ale ostatni raz gdy zapaliłam to była masakra...Dostałam totalnej paniki serce waliło mi przez kilka godzin, byłam przekonana, że zejdę na zawał, na nic uspokajanie znajomych, że to taa wrętka. Nie umiałam wyluzować. Gdy już przeszła najgorsza faza, to kolejne dni były masakryczne...Jak na co dzień mam stany depresyjne i nic mi się nie chce, a czasem lęć, to wtedy byłamnon stop przerażona, fizycznie źle się czułam..no coś okropnego, przez kilka dni nie mogłam dojść do siebie i byłam sparaliżowana strachem. Plus był taki, że rzuciłam wtedy jakiekolwiek uzywki które na chwilę dawały mi kopa. Przestałam palić, przestałam pić energy drinki, które piłam nagminnie na moje zmęczenie. Potem trochę terapii, dochodzenia do tego czemu potrzebowałam takiego dowalenia sobie i jakoś przeszedł ten stan. Do dziś jak mam ochotę na papierosa, jak tylko przypomnę sobie tamto piekło to od razu mi się odechciewa...Naprawdę nie polecam nerwicowcom żadnych używek tego typu. Pogłębia schizy. W ogole na ten temat polecam film: "Numb. Facet który się zawiesił" z Mathew Perrym (Chandler z Friendsów) też sobie gościu zajarał raz...
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
29 paź 2009, 14:34

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez kahir 12 sie 2011, 15:48
black horse, film w porządku, chociaż nie należy go traktować zbyt dosłownie, ot zwykła dżamerykańska komedia, całkiem przyjemna :) odnosząc się do tematu: jak najbardziej NIE! nie palcie. nie tylko dlatego, że marihuana bezpośrednio może wywoływać stany lękowe, ale działa też długofalowo. oprócz tego, jak to ładnie ujął mój kolega, że ganja robi z ciebie debila, to może działać jako wyzwalacz w przypadku wielu zaburzeń psychicznych i pogłębiać stan już nabytych. mówiąc debila mam na myśli spadek wydajności funkcji poznawczych, fluencji słownej i ogólną papkę z mózgu, tj. sytuację, w której bawią nas rzeczy absolutnie nieśmieszne.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez nie_taka_nie_siaka 15 sie 2011, 10:07
niepopularną będzie moja opinia, ale uważam, że MJ w rozsądnych dawkach, ze sprawdzonych źródeł (czysta) i o odpowiedniej odmianie może pomóc, a przynajmniej nie szkodzić...Co nie zmienia faktu, że część osób w ogóle nie powinna palić - najwięcej zależy od naszego nastawienia, naszej psychiki, w ogóle tego co mamy w głowie... Marihuana pogłębia nasze stany, przemyślenia... Nie radzę ogólnie palić nikomu, jak ma zły humor, czy niestabilny stan psychiczny...MJ to pogłębi.
Osobiście po alkoholu mam dużo gorsze "fazy"...

Ale wiadomo - najważniejsze to odczytywać sygnały, które wysyła nam nasz organizm i jeśli coś źle na nas działa, to tego nie używać. Albo po prostu - nie korzystać z używek w ogóle...;)
Posty
28
Dołączył(a)
21 lip 2011, 15:22

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez chybanerwica 30 lis 2011, 17:37
ja po mary mam takie jazdy ze chce sie zabic ostatnio sie ciolem bo juz myslalem ze jestem homo kiedys sobie obiecalem ze juz nigdy nie zapale ale jednak to zrobilem myslalem ze juz wszystko jest w miare normalnie i ze juz moge i tak w sumie nadal nie weim czy jestem homo czy nie zreszta stan po upaleniu czuje jeszcze 3 dni pozniej nie potrafie wyjsc z domu a najgorsza fobia to chyba zeby zobaczyc dziewczynie prosto w oczy i nic nie zobaczyc

-- 30 lis 2011, 17:42 --

palilem w sumie juz z 3 lata kiedys byl to hardcore ze tak powiem dzien w dzien przez rok moze wiecej pozniej jakos juz mniej a teraz staram sie wogule nie palic a co do alkoholu to tez mam po tym straszne jazdy chodzi tutaj raczej o drugi dzien i uwiezcie mi kac przy tym to piksu nawet taki najwiekszy jazda caly czas o orientacji zero checi do zycia pekajaca glowa to tylko kilka objawow.Ale i tak alko przy MJ dla mnie to w sumie nic.
MJ to masakrator mojego mozgu pamietam jak palilem na miescie to nie moglem na nikgo spojrzec bo balem sie ze do mnie podejdzie ogolnie schizy w sumie to mega schizy ze zachwile mnie policja dorwie przez ostatni rok w sumie mialem same bad tripy ale chec zapalenia i znalezenia sie w tym innym swiecie byla wieksza wiem ze ciezko wam to ogarnac ale tak było nie bylem się w stanie oglądać za dziewczynami chociaż chciałem ale balem się ze jak jakaś do mnie podejdzie to się zmieszam zacznę mówić głupoty i się okaże ze jestem homo to jest taki mega strach czasami dostalem paralizu juz w glowie ze jak podejde pod ta dziewczyne zaczne z nia gadac i wogule a pozniej zchiza ze jestem gejem i taki paraliz jak bym juz zwariowal jak by calkiem mnie zrylo takie zapatrzone przed siebie warzywow ze zniszczonym zyciem :)
Wychowała nas telewizja każąc wierzyć, że pewnego dnia wszyscy będziemy milionerami, aktorami, gwiazdami rocka. Ale tak się nie stanie.
Medytacja + chilloutowa muza najlepsze lekarstwo polecam doktor chybanerwica:)
zok+ narcyzm
Offline
Posty
324
Dołączył(a)
28 paź 2011, 00:05

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez villah 02 gru 2011, 21:13
To nie jest tak, że marhuana "produkuje" lęki. Marihuana powoduje zwiększenie doznań, jeżeli lubisz siebie, świat i ludzi, to marihuana to zintensyfkiuje. Oczywiście robi to samo z tymi negatywnymi sprawami, a nawet jak lubisz siebie i ludzi, a w trafi Ci sie trudniejszy dzień, do tego przypalisz zielsko, a nie daj boże jesteś słaby psychicznie i wrażliwy, wtedy mamy wspaniały fudament pod lęki i fobie, które marihuana spotęguje, a twoja świadomość przyswoi.

Kochani, rzucajcie cały ten syf i odyzskajcie siebie, nawt sie sięgajcie po 1! piwko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Lękowcy nie palcie marihuany...

przez piotrek9444 02 gru 2011, 22:46
Moja historia z marihuana zaczela sie okolo kwietnia chyba od wakacji palilem dzien w dzien i nie widzialem jakis efektow ubocznych bylem przekonany ze to jest rzecz dobra ze wrecz leczy i bylem za legalizacja. Od pewnego czasu dokladnie po wakacjach moja faza ktora zawsze byla spoko czyli smiechawa rozkminy przerodzila sie w chora jazde caly czas rozmyslanie ze ktos sie na mnie patrzy ze ktos o mnie gada ze ktos mnie sledzi nie raz jak wracalem sam do domu spalony to bieglem bo sie balem ze cos sie stanie. Teraz przezywam koszmarne lęki ktorych nie zycze nikomu codziennie zmagam sie z myslami o roznych chorobach czy to choroba serca bialaczka rozne raki rozmyslanie co by sie stalo gydybm umarl i zostawil moja rodzine. Chodze po lekarzach i robie sobie badania sa chwile ze jestem 100% pewny ze jestem na cos chory (bo zle sie czuje na tej podstawie tak twierdze) i wtedy mam zmule totalna przez caly dzien. Lekarze mowia mi ze jestem zdrowy robilem morfologie krwi ktora wyszla bardzo dobrze ale ja nadal czuje sie dziwnie oslbaiony bez checi do zycia jakbym byl chory. Czy to mozwliwe ze jestem w pelni zdrowy a te uczucie ktore mam jest spowodowane paleniem marihuany i moimi lekami? Czy ktos z was mial cos takiego? Prosze o odpowiedz.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
13 lis 2011, 16:30

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez villah 03 gru 2011, 22:10
Stary, kto może wiedzieć lepiej skąd sie bierze ta zmuła, jak nie Ty? Negatywne myśli mają ogromny wpływ na nas, pożerają dużo energii, ciało dostaje baty, więc jest wymęczone, a gdy jest wymęczone różne objawy mogą sie pojawić, fizyczne jak i psychiczne, bo umysł jest zintegrowany z ciałem. Kiedy ciało choruje, choruje i umysł, kiedy choruje umysł, choruje i ciało.

Mało prawdopodbne jednak, że jesteś chory, za mały przedział czasu. Ja widze tą historie tak, twoja podświadomośc tworzy lęki o zagrorzeniu, twoje ciało reaguje na nie negatywnie, odbierając przez to ogromną ilość energii, działa to na zasadzie karuzeli, jedna negatywna myśl tworzy następną, a ta następną i tak w kółko macieja, twój organizm sie osłabia, wtdy umysł szuka powodu, który powoduje te osłabinia, oczywiście zdajesz sobie sprawe z tego, że powodem osłabienia mogą być ataki lękowe, jednak kiedy juz człowiek ma osłabioną psychike pojawia sie w życiu, co raz więcej wątpliwości, więc umysł szuka, jak najwięcj możliwych powodó zaistniałej sytuacji, mnoży problemy, bo ma wątpliwości.

Na moje, masz nerwice lękową i to ona powoduje osłabienia, jednak możesz zrobić ogólne badania, żeby w jakimś stopniu uspokoić swoją głowe. Zacznij sie jednak zastanawiać, co tak przeraża twoją głowe, że tworzy lęki.
"Ludzie na mnie patrzą" no dobra, ludzie na Ciebie patrzą, ale z pewnościa pod tą warstwą jest jakaś kolejna, może boisz sie braku akceptacji, może czujesz sie odstawiony, ludzie nie poświęcają Ci uwagi, a może masz jakieś kompleksy?
szukaj odpowiedzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Lękowcy nie palcie marihuany...

Avatar użytkownika
przez Ozoom 14 gru 2011, 20:56
Co mi jest? Podejrzewam nerwicę lękową/hipochondrię.

Jest to mój pierwszy post na tym forum i chciałbym na wstępie wszystkich przywitać! :)

Więc tak. Zacznijmy od początku.
Mam 18 lat. Zawsze byłem wesołym, otwartym chłopakiem. Mam kochającą kobietę, byłem szczęśliwy. Niczym się nie przejmowałem.
W swoim życiu próbowałem marihuany 3 razy. Za 1 razem nic. Potem za rok 2 raz. Dalej nic. Aż doszedłem do 3 razu...
Była to akurat końcówka wakacji, więc wiadomo ponury nastrój z tym związany. Poszedłem z dziewczyną i znajomymi nad wodę, wszystko fajnie. Wróciłem do domu gdzieś o 18.
Poszliśmy wieczorem do pubu coś zjeść/wypić. Dodam, że byłem bardzo zmęczony. Tak się złożyło, że znajomi podpalali MJ. Stwierdziłem. Czemu nie, chociaż dziewczyna widząc co chcę zrobić miała pewne obawy. Wypiłem jakieś pół piwka i zapaliłem. No i się zaczęło...
Najpierw niewyobrażalny lęk, mrowienie twarzy, kończyn, duszności, uczucie suchości w gardle i na całym ciele. Przepijanie piwem tylko pogarszało sprawę. Panikując w końcu powiedziałem dziewczynie, żebyśmy się przeszli. Myślałem, że umrę zwłaszcza, że duszności skojarzyły mi się z dzieciństwem kiedy to miałem takie akcje, ale wyrosłem z tego.
Zrobiliśmy rundkę, troche się uspokoiłem. Wróciłem do domu i zacząłem czytać o takich akcjach, kiedy miną, co to może być, ile taka zła faza trzyma.
Obawiam się, że przez to za bardzo się nakręciłem. Na 2 dzień jak wstałem zacząłem jakoś dziwnie wszystko postrzegać. Więc znowu zacząłem czytać w internecie, nakręcać się, że to derealizacja. Może to było i to, bo z tego co wiem występuje taki "KAC" po THC.
Od tej pory zacząłem ciągle obserwować swoje ciało. To się chyba nazywa hipochondria.
Zastanawiać się "czy już mi nic nie jest? A co jeśli ja ześwirowałem?". Np patrze się na jakiś przedmiot i zastanawiam się "czy ja go wcześniej jakoś inaczej nie widziałem?"
Od tej pory minęły jakieś 4 miesiące. Sądziłem, że to przejdzie, ale obawiam się, że nabawiłem się przez to nerwicy.
Ciągle odczuwam dziwny lęk, dzisiaj miałem nawet "atak" podobny do tego co podczas palenia. Jestem płaczliwy bo bo strasznie męczy psychikę. Nic mnie nie cieszy. Odczuwam nudę, otępienie, nic nie ma sensu, nic mi się nie chce. Mam ogromnego moralniaka z powodu palenia, jak również z tego powodu że "zepsułem" życie swoje, moich rodziców, którzy byli zadowoleni z syna jak i mojej dziewczyny która czuła się idelanie w związku. Prześladują mnie myśli egzystencjalne (mam takie wizje, że np jestem chory psychicznie, a moja dziewczyna płacze z tego powodu).

Co na to powiecie? :) Jak to zwalczyć? :) Czy nie zepsułem sobie psychiki na zawsze? :)
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Ostatnio edytowano 14 gru 2011, 22:36 przez *Monika*, łącznie edytowano 2 razy
Powód: przeniesiono wątek z uwagi na tematykę postu,poprawiono ort. w tytule postu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 gru 2011, 19:17
Lokalizacja
Rzeszów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do