Lęk w środkach komunikacji

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez kowboj 08 kwi 2006, 08:55
atak w samolocie, to dopiero jazda :)
ale poważnie, to ja też mam straszne lęki komunikacyjne, ale je zawsze wytrzymuje, tym samym wiem że samolot też bym przetrzymał i to mi pozwala spojrzeć na przyszłość optymistycznie. Poza tym wierzę, że to minie, mój "specjalista" mi to obiecał :)
i am isolation
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 09:55

Avatar użytkownika
przez Promyczek 08 kwi 2006, 10:53
O to tez moj problem :(

Boje sie jechac pociagiem, tramwajem, autobusem

Mnie nie pomaga to ze sie siedze, chociaz stanie, to juz wogole hardcore :lol:

Tez nie wsiade jak jest duzo ludzi, jak jest goraco, po prostu koszmar

Zmagam sie z tym juz 6 lat, w poniedzialek ide do lekarza dopiero i mam nadzieje zaczac jakas skuteczna terapie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
18 sty 2006, 17:06
Lokalizacja
Czestochowa

Avatar użytkownika
przez kowboj 08 kwi 2006, 11:24
wytrzymuje... to znaczy, że nie uciekam na pierwszym przystanku, nie wysiadam z samochodu tylko zaciskam zęby i dojeżdżam do miejsca przeznaczenia. po prostu.
i am isolation
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 09:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 kwi 2006, 11:57
Jak tylko weszłam do autobusu (nieważne czy zatłoczony, czy nie) od razu dostawałam ataku paniki, robiło mi się duszno itp. itd. Obecnie nie mam z tym problemów. A nawet jeśli coś się zaczyna dziać to czytam reklamy lub obserwuje pasażerów, byle tylko nie myśleć o dolegliwościach.
TO bardzo dobrze postepujesz ja tek tak robie i juz praktycznie lakow niemam...wiec proponuje i nnym! :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez marla 08 kwi 2006, 14:35
cierpię na tą dolegliwość juz 10 lat z przezwami oczywiscie.zauważyłam jednak,że będac w obcym miejscu ,innym otoczeniu ,dalekim miescie jest mi łatwiej.nie mam poczucia winy,nie boje się czy ludzie mnie żle ocenią.łatwiej sie żyje niz u "siebie".
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 14:17

haj

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 kwi 2006, 19:15
WITAJ KOWBOJ CIESZE SIE ZE POZYTYWNIE JESTES NASTAWIONY DO ZWALCZANIA SWOICH LEKOW;TAK SZYBCIEJ OCZYWISCIE WYJDZIESZ Z NERWICY; A CO MI SIE JESZCZE PODOBA ; ZE BARDZO DOBRZE JAK KAZDY POWIENIEN MIEC ZAUFANIE DO SWOJEGO LEKARZA TAK TRZYMAJ ZYCZE ZDROWIA;)
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez znerwicowana16 06 lip 2006, 20:25
Wy to macie najwyzej 6 lat, a ja? cala wiecznosc - odkad pamietam (jesli nie wczesniej a mam 16 lat)! To straszne ale u mnie objawia sie to troche inaczej. Najpierw przed podroza cholernie sie boje ze nie dam rady, ze sie skompromituje, potem wsiadam (lub nie jesli sam strach jest nie do zniesienia ale przewaznie na krotka mete wsaidam) i nadchodzi ten moment, ze atak przychodzi - sciskam cos mocno w rekach, spuszczam glowe, odlaczam sie od swiata i czuje jak wszyscy sie na mnie patrza i smieja sie ze mnie. Ta nerwice polaczylam sobie w mlodym wieku z choroba lokomocyjna bo byla wtedy popularna powiedzmy sobie. Dlatego teraz jak mi sie to w lebek wbilo to nie siadam tylem do kierunku jazdy. Tak poza tym to boje sie jezdzic autobusami, czasem tramwajami, pociagow unikam choc nigdy nie mialam z nimi problemow ale za bardzo sie boje zeby do nich wsiasc, wycieczki autokarowe odpadaja (rowiesnicy, wstyd itd. chociaz ataki mam tylko wtedy na poczatku wycieczki ale nie moge sie teraz przemoc jakos, o autach nie wspomne bo tam to sie dopiero dzieje...! Jadac autobusem co jest niekiedy niestety koniecznoscia wole stac niz siedziec, jechac sama bo wtedy mniej sie boje smiechu innych i ogolnie obcykana okolica. Najgorsze sa wiadukty (jazda pod nimi), mosty a najbardziej zjazd z nich, dlugie przystanki, otwarte przestrzenie za oknami lub zbyt waskie drogi, do tego slonce przysloniete galeziami drzew (taka mala dyskoteka - reflektory itp. Jutro ide pierwszy raz do psychologa bardzo sie boje bo nie wiem jak bedzie i jak sie zachowam, ale wierze ze sie uda i bedzie dobrze. Chce wyzdrowiec i zyc jak normalny czlowiek a jak dotad nie wyobrazam sobie "normalnego" funkcjonowania bo jeszcze nigdy go nie zaznalam. Wy macie to od kilku lat, miesiecy, a ja praktycznie od urodzenia. Czasem zastanawiam sie jak to jest nie miec tych lekow ale nie umiem sobie tego wyobrazic. Ogolnie to nie tylko lek przed jazda autami itp. ale przed cala predkoscia. Czasem nawet nie moge isc bo mnie to lapie, nie moge sluchac muzyki czy spiewac, boje sie chodzic na imprezy bo nie wiem czy czasami nie zlapie mnie to podczas tanca - I JAK TU ZYC :?: :!:
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez jowita 06 lip 2006, 22:42
ja tez sie bałam jezdzic w autobusach dlatego jezdze tramwajem bo sie czesciej zatrzymuja i w razie czego moge wysiasc ;) ale ogólnie boje sie jezdzic ztego powodu ze ciagle mam lęk przed jakims wypadkiem,ze cos sie stanie,jak byłam mała ciagle mi sie sniło ze gine w katastrofie pociagu,nagle koncza sie tory i dowidzenia,wiem ze to głópie ;)
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

przez Michal70 06 lip 2006, 23:13
Witam.


Ja męczę się z nerwicą lękową kilkanaście lat.
Często łapie mnie jak jestem daleko od domu.

W zeszłym roku jechaliśmy do Chorwacji z żoną i trójką dzieci. Pogoda była nie za ciekawa, tak pochmurno. Te wszystkie przygotowania i stres z nimi związany dał mi popalić już przed wyjazdem. Oczywiście w nocy prawie nie spałem, ale to tylko szczegół.
Jadąc do Chorwacji już w okolicach Bielska zaczęło mi się robić niedobrze. A przed Cieszynem dostałem takiego ataku lęku, że musiałem stanąć i wyjść z samochodu. Chciało mi się płakać, wyć i co tylko możliwe. Miałem uderzenia gorąca i lodu. Drętwiały mi nogi i to uczucie wymiotów. Cały czas nic tylko rezygnujemy i wracamy. Żona mówiła mi, że wyglądałem jak bym miał gorączkę. Szkoda mi było dzieci, które musiałyby zrezygnować z wczasów. Na co dzień biorę Seroxat. Wtedy to był drugi miesiąc brania. Nie toleruje żadnych psychotropów typu Relanium, Xanax i.t.d. Jadąc jednak w drogę zabrałem ze sobą jakieś tam bo mówiłem sobie że jak by mnie nie daj boże tam złapało, a nie ma lekarza to muszę czym się uspokoić. Za dzwoniłem do swojego lekarza ( dr. Sternalski ) i powiedziałem co się dzieje. Prosił, aby się uspokoił, stanął na jakąś herbatkę i się zrelaksował. Odpowiedziałem, że nie da rady, bo ja się strasznie męczę. Wtedy kazał mi wziąć jak mam jakiś lek uspakajający. Ja powiedziałem, co zabrałem, więc kazał mi wziąć. Myślicie, że dużo pomogło. Pojechaliśmy dalej, żona kierowała, ale ja musiałem siąść za kierownice, bo jak patrzyłem jak ona to robi to jeszcze bardziej się bałem. Miałem cały czas natrętne myśli, że nie wytrzymam i by wracać. Jeszcze w Austrii miałem oblewanie zimnym potem i skręcanie żołądka. I te potworne myśli że ja tam nie wytrzymam.
Zajechaliśmy tam. Byłem 10 dni i był to jeden wielki koszmar, jeśli chodzi o stan ducha. Wcześniej jeździłem i jakoś mijało. Tym razem było inaczej. Trzymało całe wczasy. Nie mogłem spać. Pociłem się, duchoty i.t.d. Podejrzewam, że cała przyczyna tak długiego stanu tkwiła w tym że przed wyjazdem trzymał mnie lęk jakieś dwa tygodnie i te tabletki.
Z resztą musiałem je brać całe wczasy. Ja po odstawieniu takich tabletek czuję się strasznie. Więc jak chciałem odstawić na wczasach to pogłębiały się lęki.


Do wyjazdu zostało mi tydzień. I wiecie co jak sobie przypomnę że będę jechał to jest ok. Ale jak przypomina mi się że się to może powtórzyć to już się źle czuję. Z resztą już dziś jestem taki pobudzony. Mam strasznego starcha przed powtórką scenariusza z zeszłego roku.
Doradźcie, co robić?

Jak się tego wystrzec. Generalnie lubię jeździć autkiem. Kocham też Chorwację.
I tak naprawdę to nie wiem skąd się bierze ten lęk. Czy z faktu samego wyjazdu. Czy może z tego że ja jestem taki nadwrażliwy i bardzo myślę o mieszkaniu, pracy i w ogóle co z domem.

Co roku coś się dzieje, ale w takim mniejszym stopniu i trzyma dzień, może trzy i koniec.
Ale ten zeszły rok to apogeum.

Jeszcze raz proszę doradźcie coś.

Pozdrawiam
Michał
pozdrowionka
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
30 sty 2006, 18:10
Lokalizacja
internet

Avatar użytkownika
przez agapla 07 lip 2006, 00:15
Michał bardzo dobrze Cię rozumiem jeszcze niedawno nie wyobrazałam sobie jazdy zwykłym autobusem a niedawno byłam za granicą ,leciałam samolotem a cały pobyt był ok.Ogólnie nie znosiłam oddalania się od domu .Leczyłam sie sama naturalnymi sposobami ,ziołami witaminami ,magnezem ,afirmacjami ,jestem przeciwniczką psychotropów!Musisz siebie przekonac ze chcesz tam jechać że wszystko będzie ok ,że nic ci tego wypoczynku nie popsuje ,wazne nie napędzać złych mysli .Nie zastanawiaj się nad tym czy cię to złapie czy nie poprostu jedź i myśl o morzu , rekreacji, widokach i o tym jak będziesz się tam dobrze czuł.Musisz przekonac swoją podświadomość że wyjazd tam jest dla ciebie najlepszym rozwiazaniem, to możesz zdziałac za pomocą afirmacji.Bierzesz magnez?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do