Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez 19_latek 05 gru 2008, 23:38
Witam,
niedlugo swieta, co za tym idzie wyjazdy do rodziny.
No wlasnie. Na dzien dzisiejszy samym wyjsciem do sklepu jestem tam przestraszony (oczywiscie nie wiem czym) ze serce bije jak oszalale, wrazenie ze sie dusze itp.
A tu przyjdzie wyjechac do rodziny na caly dzien. Juz dzis mam takie mysli ze usiade z nimi i zacznie mi serce mocno bic, zrobie sie nerwowy i wkoncu spanikuje przy wszystkich.

Do psychiatry jeszcze nie poszedlem. Nie wiem jak sobie z tym poradzic, najgorsze jest to ze juz przed czyms mam takie mysli co sie bedzie dzialo i niestety w wiekszosci przypadkow sie to sprawdza...
19_latek
Offline

Jak się za to wszystko zabrać?

przez Dziewczyna_18 06 gru 2008, 14:53
Podejrzewam u siebie nerwicę lękową. Odkąd pamiętam miałam ze sobą problemy, ale lekarz widział w tym jedynie bardzo wrażliwą psychikę i takie tam, nic poważniejszego. Mijały lata, byłam u psychologa, który mi powiedział, że jestem zdrowa, ale ja czuję, że coś jest nie tak, tylko nie wiem co z tym wszystkim zrobić, gdzie się udać.
Jestem osobą często przygnębioną, dużo placzę, duszę w sobie problemy, choć ostatnio staram się otwierać, ale to i tak nic nie daje, jestem zamkniętą mało towarzyską osobą. Ciągle jestem zmęczona, niesamowicie dużo śpię, mogłabym w sumie spać bez przerwy, mało jem, coraz mniej, ważę 40 kg przy wzroście 160 cm, ale nie umiem się w ogóle zmusić do jedzenia, nie mogę przełknąć pożywienia... Wszystkim się przejmuje, stresuję studiami, dużo się uczę, ale mam kłopoty z koncentracją i skupieniem. Dużo rozmyślam o życiu, mam swój świat wyobraźni, czuję się samotna i nierozumiana. Poza tym ostatnio mam również problemy ze złamanym sercem, co tylko pogłębia mój i tak kijowy już nastrój. Ale nie wiem, co z tym zrobić... Gdzie się udać? Od razu do psychologa? Czy on mi coś pomoże, czy znowu stwierdzi, że to tylko przemęczenie i że jestem po prostu wrażliwa...? Mi naprawdę jest ciężko, ale nie wiem, co z tym wszystkim zrobić... Czy spróbować na własną rękę, jakieś środki uspokajające, ziółka, układanie sobie w głowie czegoś... Nie mogę się pozbyć myśli, że moje życie jest bez sensu i nigdzie nie prowadzi, że umrę szybko i samotnie i będę już do końca nieszczęśliwa, naprawdę nie mam pojęcia, czy mogę sobie sama z tym poradzić. I ten brak apetytu, który niesamowicie martwi moją mamę, a mnie strasznie wkurza, bo chcę być grubsza... I nawet nie wiem, jak to nazwać! Nerwicą, depresją, chandrą... Dlatego nawet nie wiem, czy w dobrym miejscu umieściłam ten temat. Jakie kroki powinnam podjąć? Będę wdzięczna za pomoc...
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Re: Nie moge sobie z tym poradzic

przez mishka 06 gru 2008, 20:13
czy to nie jest tak ze przeraza Cie fakt ze nie masz nad tym kontroli...? nastaje ciemnosc a Ty musisz to przyjac tak jak jest. Niby banal ale ukryta ciezka prawda tego swiata... ze wiele spraw jest zupelnie oza zasiegiem naszych mozliwosci i TRZEBA stawic temu czola. Cos silniejsze od Ciebie. Musisz to przeczekac ale nie chcesz... czy ktos w Twoim otoczeniu kto ma duzy wplyw na Twoje zycie jest bardzo apodyktyczny, nie masz szans sie temu przecistawic? czujesz sie stlamszony? ... wiesz najlepszym roziwazaniem jest stawienie czola lekowi... ten lek to jest jednak tylko emocja... i musi sie kiedys skonczyc - fakt naukowy :) No bo co Ci sie moze stac? Zaakceptuj swoj lek, ten strach - nie uciekaj przed nim. Pozwol mu sie zlapac - pogodz sie z faktem ze Cie opanuje.. i zobaczysz ze nie taki diabel straszny - ale nie mowie ze jest to latwe... to wymaga wysilku... ale zycze powodzenia... i odwagi bo warto
(wiem... mam stwierdzona nerwice lekowa (napady paniki)- obecnie bez objawow od 3 lat, polecam medytacje Shiva (Joe Hardy) - pomogla mi , i to bardzo. KAtegorycznie odradzam wszelkie leki przeciwlekowe, uzaleznjajace typu alparazolam - swinstwo, ktore tylko maskuje objawy a maxymalnie poglebia problem!)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 gru 2008, 20:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

przez donator 06 gru 2008, 21:10
od niedawna interesuję się naturalnymi metodami leczenia i myślę, że twój przypadek jest takim klasycznym przykładem stopniowego zaburzenia energii w twoim ciele, co w konsekwencji prowadzi do nerwicy lękowej, a nie wykluczone, że ma również wpływ na twoje zdrowie, tutaj wspominasz o braku apetytu. I to miałoby sens. Twój organizm się broni, ale ty mu nie pomagasz w tej walce. Lekarz (psycholog, a raczej psychiatra, gdyż psycholog nie leczy chorób) nie docenia wpływu energii na nasz organizm, dlatego mówi, że ci nic nie jest. Tutaj bym się z nimi zgodził, gdym nie znał metody, która potrafi znaleźć przyczynę takiego stanu. Środki uspokajające działają tylko przez pewien czas. Ale nie leczą. Są takim chwilowym znieczuleniem, narkotykiem po którym byśmy tylko spali i spali. Twoja skłonność do snu bierze się prawdopodobnie z tego, że zażywasz jakieś krople uspokajające. Nie ulega wątpliwości, że twoje pole energetyczne zostało zaburzone. Jak przywrócić równowagę tego pola? Metodą EFT, czyli psychologicznej akupresury. Wiele możesz znaleźć na temat tej prostej i skutecznej metody w Internecie, nawet na YouTube. Wystarczy zobaczyć jak się to robi (nasladując terapeutę), albo wcześniej przeczytać darmowy podręcznik do nauki o EFT. Dodam, że ta metoda jest mało znana w Polsce, ale według mnie jest to metoda XIX w. i będzie coraz szczerzej stosowana, gdyż nie wymaga leków, ani długotrwałego leczenia. Jest szybka i skuteczna. Gorąco polecam metodę EFT, na wszelkiego rodzaju lęki, niską samoocenę, depresje, negatywne przekonania zaburzenia jedzenia, czy lepsza koncentracja w nauce itp. Sam stosuje ją na sobie na wszelkiego rodzaju dolegliwości.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 gru 2008, 23:40

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:10
Sprawdza się bo nakreca się spirala lęku, ale mądrze to wymyśliłem :)
Ja też mam tak, tzn. mam np obiad u babci mojej dziewczyny i od razu myślę, cholera jak bedzie można uciec w razie co, co będzie jak mnie złapie i co?! i łapie! wychodze po godzinie męki udając że ktoś dzwonił i musze wyjść, a teraz unikam tych wizyt bo jak mnie raz złapało to trudno o tym zapomnieć i tu zaczyna się unikanie lęku,
Tylko co z tego że ja to wiem i próbuję o tym nie myśleć jak to gdzieś zakodowane jest w tym mózgu, gdzieś głęboko i zawsze kończy się tym samym
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:40
Donator a czy w czymś pomogły ci te metody tak naprawdę w czymś ciężkim? te pola energetyczne itd.?
Dziewczyna 18 każdy ma swoją naturę, myslę że u ciebie to ma związek z życiowym znudzeniem czy coś takiego, z niską samooceną? jak myślisz? ja borykałem się z czymś takim długo w sumie przez całe technikum, i do tej pory mi zostało wiele z tego, tzn świat marzeń moich, wyobrażeń które kłócą się z rzeczywistością, długo samotny i właśnie dlatego że niezrozumiany, ze swoim odmiennym zdaniem.
Możliwe że składają się na twój stan jakieś większe kłopoty życiowe, bo widzisz może masz wrażliwą duszę?, świat jest inny niż by się chciało, nie taki jak w naszych wyobrażeniach, marzeniach, wszystko się nie trzyma kupy, do tego parę porażek i trach! chandra jakaś, myśli typu że to wszystko bez sensu, poczucie faktycznej samotności i takie zapatrywanie się na przyszłość.
Myślę że picie ziółek na pewno nie zaszkodzi a może i nawet pomóc a co do poukładania sobie w głowie, to nie próbuj tentegować:) wszystkiego naraz, wiem po sobie że ja myśle wtedy o wszystkich naraz problemach i to mnie przytłacza, nie widze rozwiązania, pomyśl czy naprwdę życie nie sprawia ci żadnych przyjemności, coćby próba spełnienia jakiś najmniejszych marzeń czy coś? hm
pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

przez Dziewczyna_18 06 gru 2008, 23:44
Donator : nie wierzę w takie rzeczy, przykro mi, ale jestem zdecydowanie na nie, te wszystkie pola energetyczne mnie nie przekonują ;)

Victorek: Chyba mnie rozumiesz :D Cieszę się :) Właśnie coś takiego, świat własnych marzeń, z dala od szarej i złej rzeczywistości, jakaś dziwna nadwrażliwość, niska samoocena, kilka życiowych porażek plus parę poważniejszych przeżyć za mną, no i to co we mnie- wszystko jakieś dalekie od prawdy...Hmm, spróbuję tych ziółek i poszukiwania wewnętrznego wyciszenia. Im więcej staram się myśleć i układać, tym w gorszy dołek wpadam. CO do małych marzeń- nie mam właściwie żadnych, tak się czuję, pusta w środku :( I straszliwie samotna. Są rzeczy, z których mogłabym się cieszyć. Byłabym zapewne całkiem szczęśliwą osobą, gdyby nie...no właśnie, gdyby nie co? Ech... :( Nie wiem co, nie wiem jak i nie wiem kiedy...
Dziękuję za Twoje spostrzeżenia :)
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez livin 07 gru 2008, 11:24
Hej jestem tu nowa i po pierwsze chciałabym się serdecznie przywitać;).Po drugie przejśc do właściwego tematu. Otóż nerwice lekarz stwierdził na początku paźdźiernika tego roku tzn wystąpił pierwszy atak, chociaż wydaje mi się że to paskutstwo przyplątało się wcześniej,ale to nie o to chodzi. Chciałabym was zapytać jak sobie z tym radzicie? Bo ja czuje, że już dużej nie wytrzymam po prostu jestem chyba za słaba. Pisze w maju mature a nie robie nic. Nie chcę mogę się do niczego zebrać,odizolowałam się, mogę tylko siedzieć i myśleć o tym jaka jestem beznadziejna chociaż i to sprawia mi wiele bólu.Po prostu nie jestem w stanie funkcjonować, nie wiem czemu, od tak nie widzę sensu w niczym co robie. Nie mogę znaleść sobie miejsca.Nigdzie. Boje się jechać na jakąkolwiek wiekszą impreze, bo wiem, że zaraz zaczne się dusić...Do tego jeszczę ten okropny ciągły pisk w głowie....Byłam u laryngologa ale wszystko jest ok. Szczerze mówiąc to mam już dośc życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 gru 2008, 19:15

Re: Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2008, 11:38
livin, robisz z tym coś? Bo samo z siebie nic nie zniknie.
Bierzesz leki? Chodzisz na psychoterapie? Musisz zdecydować się na jakieś leczenie....bo nerwica pozostawiona sama sobie może się tylko pogorszyć....
Powinnaś udać się do psychiatry i psychologa - on napewno pomogą, powiedzą co dalej robić.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez livin 07 gru 2008, 12:21
Taaak, psycholog....Stałam ostatnio pół godziny przed wejściem i zastanawiałam się czy iść czy nie iść. Weszłam ,ale okazało się, że babka ma rozmowe. Niewiem kiedy się znowu zdecyduje czy wogóle się zdecyduje żeby iść na wizyte. Ot taki paradoks potrzebuję pomocy, ale....Nie wyobrażam sobie nawet jak miałabym zacząć taką rozmowe z psychologiem, boję się ,że rozbecze się jak dziecko jesłi zacznie mnie pytać o problemy, rodzine , po prostu nie wyobrażam sobie tego jak zwierzam się komus, komukolwiek. Boję się ,że powie mi ,,weź się w garść dziewczyno jesteś młoda całe życie przed tobą". A ja nie wezme się w garść , bo nie umiem się pozbierać, nie umiem zrobić ze swoim życiem nic praktycznego. Itak to wygląda, zamknięte koło, i nie jest mi z tym dobrze, bo jestem leniwa. Po prostu boję się wszystkiego i nie wiem jak się przełamać, nie mam żadnych bodźców, które by sprawiły, że coś się zmieni, że ja się zmienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 gru 2008, 19:15

Re: Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez danuta2543 07 gru 2008, 12:43
linka656 pisze prawdę nie zwlekaj bo będzie gorzej ,to nie są żarty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
24 wrz 2008, 18:36

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez cleo27 07 gru 2008, 13:57
Wiem Victorku o czym mowisz:-).....ja raz dostalam ataku u kolezanki i teraz jak mam do niej isc to zaraz przed oczami staje mi wizja ataku,szybkiego bicia serca,paniki.... i co i oczywiscie jak tam pojde to tak sie to konczy.Z jednj strony wkurza mnie to na maksa a z drugiej jestem niesamowicie zdziwiona tym jak dziala nasz mozg i jakie glupoty moze z nami wyrabiac.Niby powinien wspolgrac z nami ....a ja czuje sie tak jakbym zyla sobie a moj mozg sobie i tak zrobi ze mna co bedzie chcial :?
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Jak się za to wszystko zabrać?

przez cleo27 07 gru 2008, 14:04
Przebadaj najpierw tarczyce o niedoczynnosc tez daje takie objawy i nie sugeruj sie tym,ze jestes chuda ,ja mam niedoczynnosc i waze 48 kg a poinnam teoretycznie duzo,duzo wiecej.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2008, 14:20
livin, to jest pierwszy krok do celu, zmusić się do pójścia do psychologa i/lub psychiatry, uświadomienie sobie, że potrzebujesz pomocy, to nie jest wstyd, zapewniam cie, że żaden psycholog nie wyskoczy z radą "weź się w garść" bo taki stan za długo już u ciebie trwa i niedługo nie będziesz mogła normalnie funkcjonować:-(, a przecież jesteś młodą pełna życia dziewczyną i czeka cie jeszcze masaaaa radości w zyciu :D
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do