ja nie chce nauczyć sie z tym żyć ja chce to zlikwidować

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

ja nie chce nauczyć sie z tym żyć ja chce to zlikwidować

przez staram się 20 gru 2007, 21:34
słyszałem od paru ludzi że pokonać nerwice to nauczyć sie z nią żyć tak między innymi pisze administrator forum na swojej stronie. Ja chce zlikwidować nerwice ja nie chce sie uczyć z nią żyć bo ja sie z takim życiem niegodze
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez jaaa 20 gru 2007, 21:52
jak sie nauczyc zyc z nerwica i lekami oswoisz je ,nie bdziesz sie ich bac to wkoncu wszystko minie a przynajmniej powinno mi lki minely jak tylko oswoim lek przed lekiem to i leki przestalam miec wkoncu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Topa 20 gru 2007, 22:07
Nie wiem jakiego typu nerwice masz, ale jesli chodzi o ataki paniki to faktycznie, najwazniejsze to przestac sie ich bac. Ja mialam ataki w domu. Nie moglam wiec powiedziec: "bierze mnie jak jestem w markecie, busie, kosciele itd". Siedzialam sobie, sluchalam muzyki i nagle trach. Kompletnie bez powodu. Nie moglam sie przed nimi ustrzec, bo niby jak, przeprowadzic sie na klatke schodowa? chodzic caly czas po miescie? Zaczelam wiec te ataki pokonywac sila wlasnych mysli i sie udalo. Mowilam sobie: "O to znowu ty, atak, zblizasz sie, czuje to, wedrujesz sobie z brzucha do gardla i zaraz pewnie eksplodujesz mi w glowie (bo tak moge "cielesnie"przedstawic schemat moich atakow). Nie boje sie ciebie, nic mi nie zrobisz, wkurzasz mnie tylko i tyle. Ale prosze bardzo, skoro musisz :D "). Po prostu zaczelam brac to "easy", jakkolwiek groteskowo nie brzmi brac "easy" ataki paniki. Ostatni raz, to bylo gdzies w maju tego roku, strasznie mnie telepalo, bo zaczelam brac Efectin. Czuje ze atak nadchodzi, robie sie kompletnie blada, zimna, miekkie nogi... Wszystko w domu. Ale spokoj grabarza, ide do lazienki, patrze w lustro i mowie do siebie: "Ty juz nie masz atakow paniki. Uwierz mi. Juz to przerabialas. To juz przeszlosc, zaufaj mi". I nie wybuchlo. Od tego czasu nie mialam zadnego ataku.
Teraz zmagam sie z lekiem uogolnionym i nie idzie juz mi tak dobrze oj nie... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez staram się 20 gru 2007, 22:22
ja też już nie mam ataków paniki ale mam myśli o bezsensie zycia które mnie dręczą i ataki nudy które mnie denerwują i pogłębiają moją apatie
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez jaaa 20 gru 2007, 22:26
no to staraj sie to zmienic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez raven 21 gru 2007, 01:13
staram się ja mam to samo. Też ciężko mi odnaleźć sens swojego życia. Myśle że wiele ludzi zastanawia sie jaki jest tego sens i nie znajdują odpowiedzi;) Ja staram się ciągle czymś zajmować, żeby nie mysleć o tym. Najlepiej sie czuje chodząc sobie po mieście, albo wychodząc z psem na spacery, staram sie robić wszystko żeby czas był wypełniony. Jak już nie mam naprawde co robić to włączam sobie jakiś film albo gre na komputerze. Najgorzej jest jak jest jakaś większa przerwa np. wakacje albo jakieś święta:P wtedy już naprawde nie mam co robic i sie zaczyna...
Wiem że powinno to wyglądać inaczej, kluczem do wszyskiego jest to aby spędzać dużo czasu z ludźmi. W liceum, czy w podstawówce miałem sporo znajomych z którymi można było razem gdzieś sie wybrać, pogadać, pśmiać sie itp. Wtedy nawet czasem nawet wolałem sie samemu ponudzić bo już miałem dosć znajomych:) Teraz jest troche inaczej, każdy ma swoje sprawy itp.
Ale największy sens człowiek znajduje pewnie wtedy gdy komuś bedzie na tobie naprawde mocno zależeć, a tobie na niej tak samo. Wtedy poprostu żyjesz dla swojej wybranki i swojej rodziny, ona żyje dla ciebie i to ma sens...

Pozdro.
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez ewelin 21 gru 2007, 03:17
ja od pewnego czasu mocno sie wkurzyłam na ataki i gdy już zaczyna się jakaś jazda mówie sobie "tak teraz umrzesz, no trudno", mam już tak tego dość i tak mnie to męczy, że już jestem zła na samą siebie, ale zauważyłam, że to pomaga (srogi gniew;) )
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez Zahn 21 gru 2007, 17:24
ewelin napisał(a):mówie sobie "tak teraz umrzesz, no trudno",

Pomaga, ale niestety nie likwiduje problemu występowania tych ataków. Sam stosuję tą "technikę", repertuar słów jest różny (wyśmiewam je, karcę słowem, lekceważę, złoszczę się na nie lub po prostu im grożę)... efekt? różny. Pomaga przy słabszych atakach... te silniejsze dają się opanować, gdy "zagrożenie" mija.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez Tygryska 21 gru 2007, 18:44
Jak dla mnie nie ma innej mozliwości niż sięgnąć do przyczyn, wsłuchiwać się w siebie z duzą dawką akceptacji, sympatii dla samego siebie. Zazynam akceptowac samą siebie i to że mam problemy emocjonalne, jednocześnie wiem że nie są one dobrym stanem więc pacuję nad tym jak mogę (terapia, praca nad sobą) i staram się pogodzić z tym że to trwa i jeszcze przez jakiś czas będę musiała żyć z lękami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Zahn 21 gru 2007, 19:06
Tygryska napisał(a):nie ma innej mozliwości niż sięgnąć do przyczyn, wsłuchiwać się w siebie z duzą dawką akceptacji

Z pewnością masz rację... jednak znam przyczyny (lub zakładam, że je znam) i jeśli nie miną objawy, to nie poradzę sobie z przyczynami. Jeżeli nie będę miał jedzenia, to nie będę miał siły, żeby to jedzenie zdobyć. Trochę to pokrętne, ale tak to mniej więcej wygląda.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez Tygryska 21 gru 2007, 19:43
Myślę że trzeba z obu stron ;) trochę popracować nad przyczynami to objawy trochę złagodnieją i będzie "paliwo" do dalszej pracy. Cierpliwości!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Zahn 22 gru 2007, 00:19
Masz rację.... tyle, że to takie dziwne... objawy są nieadekwatne do rzeczywistości, to takie nierealne czuć fizyczne cierpienie z powodu obecności większej liczby ludzi, niby dlaczego? Przez to czuję się samotny, odizolowany od świata. Najśmieszniejsze jest to, że nie boję się ludzi, więc nie do końca rozumiem, dlaczego odczuwam fizyczne objawy lęku. Zakładam, że przyczyną może być samotny tryb życia, ale to się nie zmieni tak długo, jak będę miał nerwicę... więc to błędne koło.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez Tygryska 22 gru 2007, 14:11
Tak do końca to ja też nie wszystko rozumiem.
Sporo czasu zajęło mi dochodzenie do tego "jak to działa" i dlaczego i myślę że jeszcze wiele przede mną. Bardzo polecam pracę z terapeutą.Przez dłuższy czas myślałam że to obecność innych jest problemem a teraz myślę że chodzi raczej o mnie, o doswiadczanie samej siebie w zetknięciu z innymi. Myślę że samotność sama w sobie nie powoduje nerwicy, ale rzeczywiscie wyjście do ludzi, rozpoczęcie pracy, bardziej aktywnego trybu życia bardzo mi pomogło (ale kosztowało też sporo "nerwów").
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez staram się 23 gru 2007, 11:07
ale dyskusja spadła na inny temat mi chodzi o to czy musze sie uczyć z tym żyć czy moge walczyć o wyleczenie
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do