Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez mel89 03 gru 2010, 02:52
Ojjj tak, na pewno wiara w życie pozagrobowe uspokaja, bo przecież to nie koniec drogi.
Ja jestem osobą raczej niewierzącą, więc widmo śmierci naprawdę mnie przeraża. Zwłaszcza że młoda jestem i nie chciałabym kończyć życia za chwilę, przecież jeszcze nic tak naprawdę nie zrobiłam, nie osiągnęłam... a ten strach mnie paraliżuje, nie mogę przez niego się realizować. Teraz jestem w fazie "mam raka", cholera, wykańcza mnie to.. Przed świętami wyniki, chyba, że ginka stwierdzi że mnie nie będzie martwić (czaicie to?? ja już się nastawiam że będą złe). Depresja, nerwica, hipochondria.. zmory, demony, które pojawiły się nagle i trzymają mnie kurczowo za kostki.. Ile bym dała żeby być zdrowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
30 lis 2010, 22:55
Lokalizacja
łódź

Re: Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez joakar4 03 gru 2010, 18:14
Ja też nie jestem zbytnio religijna, chociaż jak mam problem to jakoś mocniej wierzę i wtedy nawet się modlę:) Mi tutaj jakoś myśl, że tutaj się życie nie kończy i że jest coś dalej, nie pomaga. Bo ja po prostu nie chcę tam jeszcze trafić. :why: mel89 ja też się od razu nastawiam, że wyniki których jeszcze nie zrobiłam będą złe. :zonk:
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez mel89 04 gru 2010, 02:04
joakar4 "ten typ tak ma" :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
30 lis 2010, 22:55
Lokalizacja
łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęk przed śmiercią

przez Hermina 04 gru 2010, 17:41
Ja wierzę w Boga , wiem że jest ktoś kto czuwa nad nami , często "rozmawiam" z Bogiem .
Jednak to mi nie pomaga mam obsesyjne myśli o śmierci . Chciałabym by było tak jak dawniej .
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 gru 2010, 21:49

Re: Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez szczesliwy_chomik 04 gru 2010, 18:18
Ja też obsesyjnie myślałam o śmierci do niedawna, ale zdałam sobie sprawę, że to nie ma najmniejszego sensu. Jeśli będę miała zginąć to i tak zginę, a przynajmniej życie będzie płynęło bez dodatkowych stresów. Gdyby każdy się tak zadręczał to miliardy ludzi na świecie chodziłoby poschizowanych.
Posty
324
Dołączył(a)
21 sty 2010, 05:14

Lęk przed śmiercią

przez Miss Worldwide 05 sie 2011, 18:57
ja boje sie smierci ale nie az tak bardzo tej naglej. ja ogolnie zadreczam sie myslami, ze kiedys umre, co jest nieuniknione, i to mi zatruwa zycie. ciagle mysli, ze po co to zyc skoro i tak umieramy. po co sie wysilac, uczyc, pracowac, jesc itd. i tak wszyscy umieramy. i ja tez umre. mozliwe, ze ta mysl sprawia, ze moje zycie jest bez sensu. nie widze nigdy przyszlosci obiektywnie tylko wszystko sprowadza sie do tego, ze umre. po co to planowac przyszlosc, wyznaczac cele i je realizowac skoro i tak umre!!!!!!!!!!

jak o tym mysle to wcale nawet mi sie nie chce z lozka wychodzic- na cholere mam cokolwiek robic skoro i tak umre a to ze cos tam mglabym zrobic i zostawic slad po sobie to tez mi nie pomaga bo ja mysle w taki sposob, ze po co z tego, ze cos tam zostawie po sobie skoro mnie nie bedzie!!!

w dodatku ja jestem zdania, ze umieramy i tyle, nie ma nas, nie ma nic innego. nie ma dusz, innecyh zyc itd. wiec zakopia i tyle po mnie. nie moge zniesc mysli, ze bede pod ziemia gdzies i ze bede gnic. wole zeby mnie spalili oczywiscie ale i tak malo pocieszajace to jest no bo jak to MOZLIWE ZE TERAZ JESTEM A ZA JAKIS CZAS MNIE NIE BEDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wiem, ze to chore mysli i chyba przez to nie moge do niczego sie zebrac, czasem cos mnie nakreci do czegos i mam plany ale szybko wygasaja. tylko wtedy czuje sie troszke szczesliwa bo chyba tak normalny czlowiek egzystuje, ma plany, realizuje je, stara sie ze wszystkich sil. u mnie wszystko to nie ma snesu. wszystko sprowadza sie do tego ze jest bez sensu bo i tak umre. nie pociesza mnie absolutnie fakt, ze te zycie co mam powinnam wykorzystac i zyc szczesliwie itd. mysl o smierci jest silniejsza i nadaje reszcie bezsens.

nawet nie moge zniesc faktu, ze moje 2 suczki umra za kilka lat zapewne. poprostu nie moge o tym myslec. nie wiem co zrobie, jak to przezyje. ze teraz sa a za iles tam lat poprostu zdechna i ICH NIE BEDZIE.
normalny czlowiek wie ze taka kolej rzeczy i jakos zyje. ja nie umiem sie z tym pogodzic. ale pytanie jest czy ja jestem normalna? chyba raczej nie. ale co mi jest??? czy to depresja czy jakies glebsze problemy??? czy to kiedys przejdzie????
czy posiadanie dziecka nadaje zyciu jakiego sensu????????????????????????????????????????

trudno opisac to co czuje wiec napisalam jak moglam. rozne osoby staraja mi sie tlumaczyc ale ja uwazam, ze to one nie rozumieja co ja czuje. nawet czasem mysle- glupki, na co te wysilki codziennego zycia i dazenie zeby miec to czy tamto skoro i tak umra!!!

JESTEM NIENORMALANA I NIE CHCE TAKIEGO SMUTENGO ZYCIA Z CIAGLA SWIADOMOSCIA O SMIERCI!!! TAK NIE DA SIE ZYC!!!
http://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc


Pristiq 100mg
Lorazepam okolo 3-4mg na dobe, staram sie teraz aschodzic powoli, doszlam do 2.5mg
Tramadol na bol. Staram sie nie brac, chyba ze juz mocno kregoslup boli

Wczesniej: rozne benzo, seroxat, wenla, duloksetyna.
Offline
Posty
880
Dołączył(a)
02 sty 2006, 03:39
Lokalizacja
Alicante/Szczecin

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez Violette 05 sie 2011, 19:19
klaudia wiem co czujesz, ja tez od jakiegos czasu mam takie myśli i mimo , że chodze na terapie, to nie moge przestac się ich pozbyc , moja psycholog mówi , że potrzebuje na to duzo czasu, caly czas nad tym pracujemy...

Zazdroszczę ludziom którzy mają wiarę w Boga , a co za tym idzie w to , że po śmierci istnieje zycie , niestety dla mnie to piekna bajka, jestem przekonana , że po smierci nic nas nie czeka, a życie i wszystko to po prostu szereg reakcji chemicznych i tyle :( Gdybym tylko miała wiare to moje życie pewnie miałoby sens, bo wierzyłabym , że moja smierć nie bedzie ,końcem , ale poczatkiem nowego etapu...

Poza tym wciaz mysle jak bede wyglądała w trumnie , w co mnie ubiorą i który zakład pogrzebowy wybiora moi bliscy , bo na moim osieldu jest kilka....klaudia ja mysle , że jestesmy normalne, tylko mysl o śmierci nam nie daje normalnie zyc... :(
A posiadanie dziecka to powiem ci , że nadaje sens życiu, przynajmniej dla mnie...jak patrze na swoje dzieciaki to mam taka mysl, że jeszcze nie pora na mnie , że mam jeszcze duzo czasu bo musze je wychowac, bo one mnie potrzebuja...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 lip 2011, 22:41
Lokalizacja
Dabrowa Górnicza

Lęk przed śmiercią

przez Noopii 06 sie 2011, 04:40
Wszyscy boją się śmierci,niektórzy nawet jej pragną,czy wiara tu pomaga?w pewnym sensie śmierć jest wyzwoleniem z tego co jest i to jest wspaniałe,chyba że ktoś jest tu przeszczęśliwy..
Noopii
Offline

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 06 sie 2011, 08:57
ja się w pewnym sensie boję śmierci, ale nie samego jej faktu, tylko tego co do niej doprowadzi. Boję się umierania w męczarniach, np z powodu choroby, albo tortur (tak, wiem, że to absurd, kto i po co miałby mnie torturować).
Chciałabym mieć przy sobie jakąś tabletkę, na wszelki wypadek, jakbym się bardzo męczyła to mogłabym przyśpieszyć śmierć. Tak bardzo mnie przeraża wizja tych męczarni, że śmierć wydaje się być wtedy wybawieniem.

Violette, co do wiary to mam tak samo, i też myślę, że łatwiej byłoby wierzyć.
Co do dzieci już niestety tak nie mam jak Ty, a pewnie byłoby mi łatwiej, poczuć instynkt macierzyński i wszystko miałoby sens... ale noo nie potrafię sobie tego wmówić nijak (już nie wspominając o tym, że pewnie zrobiłabym dziecku krzywdę przekazując mu swoje "nerwicowe" geny, ja dostałam je od taty)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Lęk przed śmiercią

przez Miss Worldwide 06 sie 2011, 13:24
a ja nie mam tak, ze smierc jest wyzwoleniem. i nie boje sie zmierci tak jak agnieszka, w meczarniach tylko poprostu tego, ze mnie juz nie bedzie. tak jakbym prowadzile zycie pelne szczescia :///////////
http://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc


Pristiq 100mg
Lorazepam okolo 3-4mg na dobe, staram sie teraz aschodzic powoli, doszlam do 2.5mg
Tramadol na bol. Staram sie nie brac, chyba ze juz mocno kregoslup boli

Wczesniej: rozne benzo, seroxat, wenla, duloksetyna.
Offline
Posty
880
Dołączył(a)
02 sty 2006, 03:39
Lokalizacja
Alicante/Szczecin

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez Violette 06 sie 2011, 16:27
klaudia ja tak samo, nie potrafię sobie wyobrazić , że może mnie nie być, nie powiem , że jestem tutaj do końca szczęsliwa, bo doświadczyłam duzo bólu i łez, ale nie uwazam aby smierc mnie wyzwoliła, bo dopóki zyję to jeszcze wszystko mogę zmienić :(

agnieszka no wlasnie , wiara zmienia podejscie do umierania, echch :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 lip 2011, 22:41
Lokalizacja
Dabrowa Górnicza

Lęk przed śmiercią

przez Miss Worldwide 06 sie 2011, 17:22
Violette, ja nie uwazam, ze moge cos zmienic, nawet nie ma sensu bo i tak umre, po co to wszystko.
http://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc


Pristiq 100mg
Lorazepam okolo 3-4mg na dobe, staram sie teraz aschodzic powoli, doszlam do 2.5mg
Tramadol na bol. Staram sie nie brac, chyba ze juz mocno kregoslup boli

Wczesniej: rozne benzo, seroxat, wenla, duloksetyna.
Offline
Posty
880
Dołączył(a)
02 sty 2006, 03:39
Lokalizacja
Alicante/Szczecin

Lęk przed śmiercią

Avatar użytkownika
przez Violette 06 sie 2011, 17:59
Akurat tego jednego niestety zmienic nikt ani nic nie moze :( są chwile że o tym zapominam i jestem szczesliwa, ale i tak zaraz ta myśl powraca, a szczegolnie w nocy...boje sie:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 lip 2011, 22:41
Lokalizacja
Dabrowa Górnicza

Lęk przed śmiercią

przez Miss Worldwide 07 sie 2011, 15:52
a strach przed smiercia bliskich to chyba nawet gorszy! ze umra przede mna i ja tego nie dam rady przejsc.

wczoraj bylam na spacerze z psem i obok jest autostrada (tam gdzie ja spaceruje jest zagrodzone od autostrady) i uslyszalam huk i zapiszczal pies. dostalam takiej histerii, ze samochod psa walnal, ze moj chlop przeszedl przez siatke i wyszedl na autostrade. powiedzial, ze pies lezal skulony a drugi obok niego i samochody zwalnialy. jak on chcial podejsc to pies sie podniosl i zaczal uciekac z tym drugim psem. no tak, bo zwierzeta (i ludzie tez) w szoku maja duzo sily, wiec pies na pewno pobiegl ale gdzies tam zaraz zdechl.
nie jestem w stanie spokojnie jakos zaakceptowac, ze takie rzeczy sie zdarzaja. zaraz mam film caly, ze psa stuknelo, ze pewnie mozna go uratowac i jak ja nie pomoge to zdechnie. ze lezy na autostradzie i zaraz po nim przejedzie samochod i jak go nie uratuje to moja wina bo przeciez moglam uratowac!!! itd. to jest chore bo ja juz dzieckiem nie jestem zeby histerii dostawac. szkoda moze byc zwierzecia ale inni oceniaja sprawe tak, ze i tak mu juz nie pomoga, a wychodzic na autostrade to mozna gorszych szkod narobic. ze pelno jest porzuconych zwierzat i nie mozemy pomoc wszystkim itd. ja bym chciala byc twardsza i nie ryczec jak dziecko ale co mam zrobic ze nie jestem?

co mi jest? czemu taka nadwrazliwosc? to chyba tez nienormalne. zaczelam sie drzec z nienawiscia: jak ja nienawidze ludzi!!!! skurwiele specjalnie zostawiaja psy na autostradach zeby nie mialy jak uciec z nich bo autostrady ogrodzone.
http://www.youtube.com/watch?v=XiCrniLQGYc


Pristiq 100mg
Lorazepam okolo 3-4mg na dobe, staram sie teraz aschodzic powoli, doszlam do 2.5mg
Tramadol na bol. Staram sie nie brac, chyba ze juz mocno kregoslup boli

Wczesniej: rozne benzo, seroxat, wenla, duloksetyna.
Offline
Posty
880
Dołączył(a)
02 sty 2006, 03:39
Lokalizacja
Alicante/Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do