jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak przekonać kogoś do wizyty u specjalisty?

przez karmelek 27 wrz 2006, 17:56
Hej, jestem tutaj nowa. Trafiłam do Was za pomocą powiązan z lekiem lexotan (3mg). U mojego narzeczonego zdiagnozowano nerwice wegetatywna po serii badan i wycieczek po lekarzach. Bole w okolicach serca wystraszyly mnie porzadnie na tyle ze dwa tygodnie temu wyladowalismy na pogotowiu. Okazalo sie ze wszystkie zrobione badania sa jak najbardziej w porzadku a lekarze po kolei rozkladali rece zwalajac wine na stres w pracy i bole na tle nerwowym. Dali mu persen i powtorzyli serie badan i przeswietlen. Ale bole w okolicy klatki piersiowej sie nasilaly, do tego doszlo dretwienie lewej reki. No i zapodali mu lexotan a potem sedam - oba go okrtnie zmulily:(

Bardzo sie o niego boje bo moj Krolewicz nie dopuszcza mysli ze to choroba umyslu. Bral lexotan dopoki nie dowiedzil sie ze to psychotrop. Teraz odstwil i dostal na plecach wylewu podskornego - taki siniak ogromny powieksza sie z dnia na dzien:( Poza tym po odstaiweniu pojawilo sie mnostwo efektow ubocznych o ktorych juz u Was poczytalam (wszystko sie zgadza).

Ale najgorsze jest to ze za 9 dni mamy slub a on bardzo cierpi i nie chce slyszec o terapii...:(Macie jakis pomysl jak mu pomoc?
Z kimś takim jak mój Królewicz na koniec świata mogę iść...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 17:12
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez peace-b 27 wrz 2006, 22:33
Zmusić nikogo do niczego nie zmusisz. Możesz co najwyżej próbować przekonać go że psychiatra to lekarz jak każdy inny i to żaden wstyd skorzystać z jego pomocy. Wogóle to musisz przekonać go że potrzebuje pomocy i że te bóle mogą minąć jeśli zacznie leczyć ich przyczynę - nerwicę. Jeśli to nic nie da musisz cierpliwie czekać aż sam się zmęczy tymi bólami i zdecyduje pójść do psychiatry.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez I.K. 28 wrz 2006, 01:17
Podpisuję się pod radami peace-b. A poza tym życzę szczęścia na nowej drodze życia, aby była wypełniona miłością i wzajemnym szacunkiem. Niestety nerwica ma to do siebie (o czym już zapewne przeczytałaś na forum), że nie leczona odpowiednio powraca jak bumerang. Na początek spróbuj chociaż namówic narzeczonego na wizytę u lekarza ogólnego w przychodni. Jak powie, że ma zdiagnozowaną nerwicę, z pewnością dostanie jakieś skuteczne leki antydepresyjne. Powinien oczywiście poinformowac lekarza o branych wcześniej lekach. Doskonale wiem, jak łatwo powiedziec, że nic na siłę, że nie można nikogo do niczego zmusic, a jednak trudno patrzec gdy najbliżsi robią sobie kuku (moi rodzice są alkoholikami i nie chca się leczyc, bo nie widzą problemu :cry: ). Obie dźwigamy to brzemię większej świadomości i przypuszczam, że nadal będziesz próbowac. Miejmy nadzieję, że twój narzeczony trafi na lekarza, który bez owijania w bawełnę powie jednoznacznie: "to nerwica, ja nic nie mogę zrobic, tą chorobę leczy się u psychiatry", i w końcu sam zrozumie....
Pozdrawiam i trzymam kciuki
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez karmelek 28 wrz 2006, 22:10
Dziękuje pięknie I.K i peace-b za słowa otuchy. No i za zyczonka, ktore naturalnie raduja serduszko!!!
A sprawa o tyle sie wyjasnila ze udalismy sie do lekara ogolnego w jego poradni rodzinnej i ten zlekcewazyl problem przepisujac lexotan i nie wskazal zadnej dalszej drogi leczenia. Bral wiec leki bez zastanowienia przez 2 tygodnie a gdy te teraz sie skonczyly i odstawil - bole i dretwienie reki wrocily. Udalismy sie wiec do innego lekarza rodzinnego, ktory stwierdzil ze to nerwioca wegetatywna i zalecil ... zmiane pracy i kierownika:( Od tamtej pory nic sie nie zmienilo, praca jak stresujaca byla taka jest. Jak bral leki - bylo ok i przestalismys ie martwic. Ale przeciez nie jmoze brac lekow do konca zycia :(
Martwie sie tym bardziej ze sytuacje stresowe dopiero przed nami a apogeum nastapi juz ... 7 pazdziernika ....a ja sie po prostu boje o jego zdrowie...
Z kimś takim jak mój Królewicz na koniec świata mogę iść...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 17:12
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez peace-b 29 wrz 2006, 00:13
karmelek niestety jeżeli stresujące sytuacje w pracy Twojego przyszłego męża się utrzymują to przynajmniej do puki nie miną nie powinien on przerywać farmakoterapii. Może się niestety okazać że będzie ona konieczna przez dłuższy okres czasu (kilku lat). Wszystko zależy od warunków zewnętrznych które to - jak wygląda - najsilniej wpływają na nerwicę u niego :(

PS> dokładam się do życzeń od I.K.! :D
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez karmelek 30 wrz 2006, 17:47
Kilka lat? Czy to nie grozi uzaleznieniem?
A nie ma innego sposobu?
A może ja moglabym jakos pomoc?
A terapia?
O rrety, teraz dopiero sie martwie:(
Ale ciesze sie ze jestescie i podnoscicie na duchu!!
Z kimś takim jak mój Królewicz na koniec świata mogę iść...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 17:12
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez I.K. 30 wrz 2006, 18:59
To tylko moja prywatna opinia, ale największy nacisk kładę na psychoterapię a farmakologię uważam za pomocną tylko na początku 9tzn przez kilka pierwszych miesięcy ;) ). Niestety z tego co piszesz twój narzeczony prędzej będzie łykał pigułki latami niż zgłosi się do psychologa aby poszukiwac metod radzenia sobie z napięciem i niepokojem (także wewnętrznym). A odnośnie samych leków obecnie dostępnych jest wiele antydepresantów (wszystkie to leki psychotropowe = psychoaktywne, bo budzi to mieszane odczucia - o ile nie są ziołowe czy homeopatyczne), które nie uzależniają. O taką informajcę należy poprosic lekarza, bo niestety wielu przepisuje nadal benzodiazepiny, pomimo dowiedzionych dzałań niepożadanych, a kwestia "dawki uzależniającej" jest sporna, gdyż inna w kazdym przypadku.
Reasumując, są leki bezpieczne, jednak trzeba świadomie (czyli z odpowiednią wiedza) podejmowac farmakoterapię, aby nie pogorszyc swojego stanu. Jednak nadal mam nadzieję, że twój partner kiedyś zrozumie, że aby skutecznie się wyleczyc z nerwicy (a nie tylko złagodzic i stłumic objawy) konieczna jest psychoterapia. I za to właśnie będę trzymac kciuki :D Pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez peace-b 30 wrz 2006, 20:04
karmelek napisał(a):Kilka lat? Czy to nie grozi uzaleznieniem?
A nie ma innego sposobu?
A może ja moglabym jakos pomoc?
A terapia?
O rrety, teraz dopiero sie martwie:(
Ale ciesze sie ze jestescie i podnoscicie na duchu!!

Jedyny sposób to farmakoterapia + koniecznie spychoterapia (aby móc za jakiś czas odejść od farmakoterapii). Uzależnienie? Zależy od jakich leków - niektóre psychotropy uzależniają inne nie ale nawet te które uzależniają da się odstawić tyle że trwa to około 2 do 3 miesięcy. Oczywiście że możesz pomóc - sama Twoja obecność go wspiera, ma facet stresującą pracę więc koniecznie zadbaj aby w domu miał relaks, dużo ciepła i spokoju.

Pozdrawiam :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez karmelek 01 paź 2006, 14:58
A możesz mi polecic dobry osrodek? Lub jakiegos dobrego lekarza? Do Krakowa mamy nie tak daleko:) Za tydzien bedziemy juz malzenstwem:) Bardzo dziekuje za pomoc!!!Bardzo bardzo!!!
Z kimś takim jak mój Królewicz na koniec świata mogę iść...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 17:12
Lokalizacja
Kielce

Proszę o ocenę zachowania córki.

przez eliza72 24 paź 2006, 21:40
Witam.

Długo szukałam informacji na temat obecnego zachowania mojej córki [nastolatki] i znalazłam to forum. Mam nadzieję, że pomożecie mi zorientować się co się dzieje. Mam zamiar iść do psychologa, ona jednak zapewnia, że wszystko jest w pożądku. Będę ją namawiać, ale najpierw chciałabym się czegoś więcej dowiedzieć.

Mówiąc ściślej córka od kilku tygodni/miesięcy bardzo się denerwuje. Nie potrafię z nią rozmawiać, ale widzę, że coś jest nie tak. Zauważyłam, że często trzęsą jej się ręce, płacze bez powodu (ocywiście kiedy pytam zaprzecza). Jeszcze przed wakacjami była wygadaną dziewczyną, miałam z nią świetny kontakt mimo że przechodziła tzw. "trudny wiek". Coraz bardziej się oddalamy. Chcę to zmienić, ale ona nie pozwala do siebie dojść. Wiem, że denerwowaniu się towarzyszy jej ból nóg. Nieraz też w okolicach mostka. Chorowała na anemię (z niedoboru), ale już ponad miesiąc wyniki są lepsze. Ale raczej to nie ma nic wspólnego z tą sprawą. Kiedyś też skarżyła się na chwilowe duszności z przyspieszonym biciem serca. Mówiła, że czuje jakby jej coś "stanęło" w przełyku i nie mogła złapać powietrza przy czym serce kołotało, czuła je. Do tej pory mówi o bólu pod żebrami (nie wiem jak to dokładniej wygląda, ale ona to tak opisuje). Lekarz rodzinny mówi, że to może być normalne, ponieważ ona cały czas rośnie. Jednak wydaje mi się, że on nie ma zupełnej racji.

Proszę o ocenę całej sprawy. Chociaż wiem, że lekarzy tu raczej nie znajdę chciałabym się o tym więcej dowiedzieć. Czy takie dolegliwości mogą występować u tak młodej osoby?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2006, 21:21

Avatar użytkownika
przez Antagonist 24 paź 2006, 21:43
Ile córka ma lat ?
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

przez eliza72 24 paź 2006, 21:57
15. Nie jest taka jak niektóre nastolatki. Nie ugania się za ciuchami, chłopakami. Problemów z nią nigdy raczej nie miałam. Szybko rozwinęła sie emocjonalnie. Stała się bardzo nieufna, nikomu nie chce opowiadać o swoich problemach a widzę że takie ma.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2006, 21:21

Avatar użytkownika
przez ewa125 24 paź 2006, 21:59
mysle ze nie powinnas od razu proponowac corce psychologa, moze sie tego przestraszyla. zapytaj ja o jej dolegliwosci spokojnie a jak nie bedzie chciala rozmawiac to powiedz- dobrze kochanie teraz nie chcesz rozmawiac wiec powiesz mi jak bedziesz na to gotowa. mysle ze matka jest pierwsza osoba ktorej sie taKIE rzeczy mowi.corka nie moze tez czuc ze panikujesz, musisz byc opanowana. poza tym poczytaj troche o nerwicy i powiedz jej ze czasami rozne dolegliwosci wystepuja na tle nerwowym, moze ona sie boi ze to jakas powazna choroba (swoja droga to uwazam ze nerwica jest powazna choroba, w kazdym razie nie choroba ciala). a moze po prostu wydrukuj jej artykul o nerwicach i daj jej do przeczytania. moze to ja skloni do rozmowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez eliza72 24 paź 2006, 22:07
To nie było tak, że od razu zaproponowałam wizytę u specjalisty. Córka wie, że zawsze może do mnie przyjść z kazdym problemem. Próbowłam z nią rozmaiwać, dotrzeć do tego co ją dręczy. Moje próby niestety nic nie dawały. Powiedziałam jej, że jeśli nie może lub nie chce ze mną porozmawiać to może łatwiej będzie z kimś innym? Kimś, kto ją zrozumie i pomoże. Dałam jej czas na przemyślenia, nie naciskałam. Spytałam za jakiś czas czy się zastanowiła, a ona odpowiedziała, że narazie nie i zapewniałą że wszystko jest dobrze. Nie chcę ciągle mówić o tym samym żeby właśnie się nie zniechęciła. Ale w głębi boję się o nią i czuję, że nie mogę pomóc.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 paź 2006, 21:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do